W Bieszczadach został znaleziony kolejny wilk. Tym razem sprawcy nie udało się złapać na gorącym uczynku. O znalezisku została poinformowana nasza fundacja. Przekazane nam zdjęcia nie pozostawiają cienia wątpliwości co do jednego – zwierzę zostało oskórowane i pozbawione głowy. Wciąż nie mamy odpowiedzi, kto przyczynił się do śmierci wilka, co stało się z jego truchłem i czy została przeprowadzona sekcja.

DSCF4272

O zdarzeniu, które miało miejsce w dniu 3 lutego 2018 roku, poinformował jeden z przyrodników, który zajmuje się monitoringiem dużych drapieżników. Zwierzę zostało znalezione w potoku Głuchy. Na miejsce została wezwana policja, która pojawiła się ze strażą leśną po trzech godzinach.

Ze wstępnych oględzin, które dotarły do naszej Fundacji wynika, że zwłoki znajdowały się w wodzie i były przysypane śniegiem. Po wyciągnięciu na ląd okazało się, że osobnik został oskórowany. W przesłanym raporcie czytamy: „Jego głowa, cztery łapy, jak i ogon zostały odcięte. Jama brzuszna była otwarta i część wnętrzności znajdowała się na zewnątrz. W okolicach przejścia kręgosłupa piersiowego w lędźwiowy znajdowała się duża rana przypominająca wyrwę. Po drugiej stronie ciała była zlokalizowana mniejsza rana z przebarwieniami po bokach. Ogólna sylwetka osobnika, jak i skrawek sierści na tylnej kończynie wskazywały na to, że osobnik ten jest przedstawicielem grupy psowatych (Canidae), wilk (Canis lupus).”

Sposób oskórowania i okaleczenia zwierzęcia wskazują na celowe działanie w celu pozyskania trofeum. Nikt tak nie zachowuje się w przypadku postrzelonego psa. Z relacji osoby, która zgłosiła to zdarzenie wynika również, że w odległości około 600 metrów od miejsca znalezienia wilka znajduje się nęcisko z amboną.

Po otrzymaniu tego zgłoszenia wystąpiliśmy do policji z wnioskiem o informację, jakie kroki zostały podjęte w tej sprawie – mówi Radosław Michalski z Fundacji Dziedzictwo Przyrodnicze. – Wciąż nie mamy odpowiedzi. Szanse na znalezienie sprawcy są bardzo małe, ale każdy taki przypadek powinien być natychmiast zgłaszany i upubliczniany. Należy starannie przebadać zwierzę. Wilk jest gatunkiem prawnie chronionym. Dlatego mamy nadzieję, że zwierzę nie trafiło do natychmiastowej utylizacji, która uniemożliwiłaby dokonanie oględzin przez ekspertów.

Niestety nie jesteśmy w stanie ustalić skali nielegalnego odstrzału wilka z racji niskiej wykrywalności takich przypadków. Niezbędny jest społeczny monitoring, prowadzony przez przeszkolone osoby w terenie. Jak pokazuje przypadek zwierzęcia znalezionego w potoku Głuchy, sprawcy próbują zatrzeć ślady. Ktoś oskórował wilka i wrzucił zwierzę do potoku, być może w nadziei, że nie zostanie znalezione. Nie ulega wątpliwości, że zabijanie wilka ma miejsce w Polsce i odbywa się nie tylko za pomocą wnyków, ale również z broni palnej. Dzieje się tak, pomimo ochrony gatunkowej, jaką objęte są te drapieżniki. Fundacja Dziedzictwo Przyrodnicze planuje kontynuować monitoring wilka w Bieszczadach, na Pogórzu Przemyskim i w Beskidzie Niskim.