Ruszyła kolejna edycja znanej akcji marketingowej #postronienatury. Jednak zanim zdecydujemy się wesprzeć tego typu działania należy odpowiedzieć sobie na trzy pytania – przypomina Fundacja Dziedzictwo Przyrodnicze. Czy chcemy kupić wiaderko węgla, żeby pomóc koncernom energetycznym w mnożeniu ich kosztów ze spalania tego węgla? Czy chcemy pomóc w sadzeniu drzew, które później wytną w celu sprzedaży na deski lub do spalenia w piecu? Czy zdajemy sobie sprawę, że to dzięki starym drzewom, które wycinają, a nie sadzonkom, jest więcej czystej wody w naturze?

Ruszyła akcja posadź drzewo. Sama idea sadzenia drzew jest jak najbardziej szlachetna. Jednak trzeba robić to z głową, uwzględniając sytuację polskich lasów. Lasami, które stanowią własność Skarbu Państwa zarządza  Państwowe Gospodarstwo Leśne Lasy Państwowe. Przedsiębiorstwo samofinansuje się z wycinki drzew, których nie zasadziło – tych starych, ponad stuletnich – i tych które sadzi korzystając OBECNIE z zewnętrznych podwykonawców. Nie jest organizacją pozarządową, czy inicjatywą społeczną, gdzie działają wolontariusze. Niedawno, na słynnej już konferencji w Toruniu pod patronatem księdza Tadeusza Rydzyka i jego koncernu medialnego, dyrektor generalny Lasów Państwowych nazwał ruch na rzecz obrony najcenniejszych przyrodniczo polskich lasów „zielonym nazizmem”. Jeszcze wcześniej LP sadziły #1000drzewnaminutę, co przypominało przede wszystkim minioną już epokę czynów ku chwale jedynie słusznej sprawy.

Dlatego niezrozumiałym jest fakt, że firma prywatna, oferująca wodę butelkowaną, promuje akcję na rzecz wsparcia Lasów Państwowych w sadzeniu drzew. Przecież klient, który kupi wodę i zarejestruje się w ramach akcji, nie wspiera ochrony Puszczy Białowieskiej, Puszczy Karpackiej albo Puszczy Bukowej. Nie wspiera ochrony starych drzew. A to właśnie dzięki starym drzewom, a nie sadzonkom posadzonym w miejscu drzew wyciętych przez Lasy Państwowe, jest więcej czystej wody w naturze. Do czego zatem przyczynia się klient? Finansuje przedsiębiorstwo Lasy Państwowe, które dziś sprzeciwia się ochronie tych Puszcz, blokując wyłączenie ich z wycinki. Tam rosną również drzewa których LP nie zasadziły, a które obecnie wycinają. Dlaczego konsument ma finansować sadzonkę, którą posadzą w nadleśnictwach, po to, aby za kilkadziesiąt lat wyciąć zasponsorowane drzewo? Akcja powinna nazywać się raczej zasadź drzewo do wycinki. A może zasadź deskę? Ta i jej podobne akcje wpisują się w politykę komunikacyjną ocieplającą wizerunek leśnego przedsiębiorstwa, nie przynosząc wymiernych korzyści przyrodzie. Z punktu widzenia zatrzymywania wody w lesie najlepiej tę rolę pełnią drzewa stare a nie sadzonki.

W to wszystko są wplątywani celebryci. Lasy Państwowe są zamożnym przedsiębiorstwem i nie zawahają się tego argumentu użyć. Co znamienne na fanpejdżu LP nie znajdziemy ani jednego wpisu o konferencji w Toruniu, na której dyrekcja Lasów grzmiała wspólnie z ojcem Dyrektorem na „uwrażliwianie społeczeństwa” i jego „animalizację”. Czyżby ktoś doradził „niewrzucanie” wobec – jak to mówili na toruńskiej konferencji – „fali hejtu”? Tym bardziej, że trzeba odciągnąć uwagę od istotnych problemów związanych z gospodarką leśną w Polsce, które wciąż czekają na pilne rozstrzygnięcie. Tnie się w okresie lęgowym ptaków nie troszcząc się tym, że w życiu ptaków trwa najważniejszy sezon. Nie powstają parki narodowe i rezerwaty. Wycina się ostatnie starodrzewy.

Ilość nie idzie w parze z jakością. O ile obszarów zadrzewionych nam przyrasta, to pamiętajmy, że są to uprawy leśne. I nie ma nic złego w istnieniu takich upraw, często założonych na obszarach porolnych. To co jest złe, dzieje się dziś w tych lasach, które rosną od wieków, i których jest już bardzo niewiele w naszym kraju. Puszcza Białowieska, Puszcza Karpacka, Puszcza Bukowa i inne skrawki lasu poradzą sobie bez sadzenia drzew. Tam drzewa sadzi sama natura. Warunkiem ich przetrwania i naturalnego odnawiania jest powstrzymanie wycinki i utworzenie tam specjalnych obszarów chronionych.

DSC_0215