Ostatnie doniesienia na temat niedźwiedzia odwiedzającego kurnik i osiedla ludzkie w poszukiwaniu pokarmu dowodzą, że Bieszczady potrzebują pilnego wdrożenia działań, które pozwolą uniknąć powstawania takich sytuacji konfliktowych. Zabezpieczenie pasiek i śmietników specjalnymi ogrodzeniami, zakaz dokarmiania i nęcenia pokarmem przez myśliwych i fotografów oraz powołanie specjalnej grupy interwencyjnej, działającej w podobny sposób, jak zespół ekspertów z Tatrzańskiego Parku Narodowego – to działania, które można podjąć już teraz.

Nie powinien nas dziwić fakt, że niedźwiedzie żyją w Bieszczadach. Jest to najdzikszy obszar w naszym kraju, który stanowi ich największą ostoję w Polsce. W tej krainie niedźwiedzia mieszkają również ludzie. Dlatego tak ważne jest jak najwcześniejsze zapobieganie konfliktom, których możemy uniknąć.

Działać należy już teraz – mówi Radosław Michalski z Fundacji Dziedzictwo Przyrodnicze. – Dysponujemy wynikami badań naukowych, które wskazują na źródła tego konfliktu. W jej centrum znajdują się łowieckie nęciska i karmiska oraz czatownie fotograficzne, gdzie trafia pokarm chętnie zjadany przez niedźwiedzie. Kukurydza, marchew czy buraki podawane przez ludzi są łatwą zdobyczą. Tak zaczyna się proces ośmielania niedźwiedzi, które zaczynają szukać łatwego pokarmu.

Podobnie dzieje się w niezabezpieczonych śmietnikach i kompostownikach. Dodatkowo jeśli niedźwiedzica prowadzi tam swoje młode, przyzwyczaja również potomstwo do pozyskiwania pokarmu w takich miejscach. Taka stołówka aż sama prosi się o wizytę niedźwiedzia. Tymczasem jest to gatunek, który szybko skorzysta z zaoferowanego mu pożywienia. Tym samym przyzwyczaja się do tego, że pokarm dostarczają mu ludzie. W ten sposób niedźwiedź staje się osobnikiem ośmielonym, co może prowadzić do sytuacji konfliktowych.

Warto korzystać z doświadczeń Tatrzańskiego Parku Narodowego. Zabezpieczenie śmietników i miejsca składowania odpadków, przeszkolona ekipa, która potrafi skutecznie zniechęcić niedźwiedzie do opuszczenia miejsc przebywania ludzi, gwarantują w tym oblężonym przez turystów miejscu skuteczną minimalizacją konfliktów. Oprócz samych zabezpieczeń ważne jest skuteczne odstraszenie niedźwiedzi, ale to musi być przeprowadzone przez przygotowanych do tego profesjonalistów. Tak, aby nie zrobić krzywdy niedźwiedziowi, a jednocześnie zniechęcić go do odwiedzin w miejscach, gdzie mieszkają ludzie. Na podobne rozwiązania czekają Bieszczady.

Na zatwierdzenie wciąż czeka „Program Ochrony Niedźwiedzia Brunatnego w Polsce” – dodaje Michalski. – Jego autorki i autorzy postulowali utworzenie specjalnej grupy interwencyjnej, złożonej z ekspertów, która jest w stanie szybko i profesjonalnie zareagować w przypadku problemów z niedźwiedziami. Mogłaby ona działać w oparciu o istniejące karpackie parki narodowe. Potrzebowałaby jednak wsparcia ze strony instytucji zajmujących się ochroną przyrody.

Podobny problem, jak w przypadku miejsc składowania odpadków, dotyczy pasiek. Jeśli nie są zabezpieczone w odpowiedni sposób, niedźwiedzie chętnie odwiedzają takie miejsca. Tracą na tym nie tylko pszczelarze, ale również niedźwiedzie, bo spada akceptacja społeczna dla tego gatunku. Dlatego tak ważne jest wsparcie takich działań, jak zabezpieczanie pasiek specjalnymi pastuchami elektrycznymi, i w tę akcję włączyła się już Fundacja Dziedzictwo Przyrodnicze, uruchamiając specjalną zbiórkę. Na początek Fundacja zbiera na pięć zestawów ogrodzeń elektrycznych, chociaż zapotrzebowanie jest znacznie większe i przyda się każda pomoc. Będzie również angażować się w inne działania, które pozwolą ograniczyć niepotrzebny konflikt, którego możemy stosunkowo łatwo uniknąć. Niezbędne jest jednak wsparcie instytucjonalne, ze strony podmiotów odpowiedzialnych za ochronę polskiej przyrody.