W Nadleśnictwie Stuposiany, na obszarze otuliny Bieszczadzkiego Parku Narodowego, działacze Fundacji Dziedzictwo Przyrodnicze znaleźli wycięte drzewa z chronionymi gatunkami porostów. Wśród nich jest bardzo rzadki kobiernik Arnolda, który wymaga utworzenia strefy ochronnej i wprowadzenia zakazu wycinki.

DSC_0032

Wszystkie gatunki kobierników występujące w Polsce są ściśle chronione i wymagają tworzenia stref ochronnych – w strefie do 50 metrów nie powinny być prowadzone prace leśne, wszystkie są też skrajnie rzadkie i znajdują cię na czerwonej liście jako krytycznie zagrożone. Występują na pniach zazwyczaj starych, omszonych drzew w lasach naturalnych. Rozpoznać je można po charakterystycznych czarnych rzęskach.

Tymczasem wycinka w Nadleśnictwie Stuposiany trwa w najlepsze – mówi Radosław Michalski z Fundacji Dziedzictwo Przyrodnicze. – Pomimo okresu lęgowego ptaków i tego, że jest to obszar stanowiący otulinę Bieszczadzkiego Parku Narodowego i obszar Natura 2000 wycina się starodrzewy, a wraz z nimi rzadkie gatunki. Dlatego monitorujemy ten rejon i zgłaszamy naruszenia na terenie administrowanym przez miejscowe nadleśnictwo. Nasz niepokój budzi skala wycinki, na którą pozwala Plan Urządzania Lasu, przyjęty przez Nadleśnictwo Stuposiany. Pomimo złożenia uwag przez przyrodników i stronę społeczną nie zostały one uwzględnione w obecnym PUL, co umożliwia leśnikom ze Stuposian wycinkę kolejnych starodrzewów. Tylko w jednym wydzieleniu, liczącym zaledwie 17 hektarów zostanie wyciętych niemal tyle drzew co w całym Nadleśnictwie Białowieża od początku tego roku.

Oprócz kobiernika Arnolda, na wyciętym drzewie zostały stwierdzone inne chronione gatunki. Wśród nich znalazły się m.in. biedronecznik zmienny – objęty ochrona ścisłą, żółtlica chropowata – porost objęty ochrona częściową i pustułka rurkowata podlega ochronie częściowej.

Działacze Fundacji wspólnie z Klubem Kniejołaza i miłośnikami przyrody z Lasów Trójmiejskich, wezwali na miejsce przedstawicieli Nadleśnictwa Stuposiany w celu spisania protokołu i stwierdzenia zniszczenia stanowiska chronionego gatunku. Do dziś Nadleśnictwo Stuposiany nie określiło się, co zamierza zrobić ze ściętymi kłodami z gatunkiem chronionym. Fundacja zamierza się zwrócić do Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska z prośbą o pilną potrzebę zabezpieczenia tego rzadkiego gatunku.

Nadleśnictwo Stuposiany rozrywa obecnie na dwie części Bieszczadzki Park Narodowy, stanowiąc pułapkę również dla ssaków z obszaru parku, które jesienią i zimą szukają schronienia na niżej położonych terenach wychodząc z parku do jego otuliny, gdzie trwają w tym czasie intensywne polowania. Wbrew oficjalnej polityce informacyjnej Lasów Państwowych nie jest to obszar wzorcowy, a na jego obszarze jest prowadzona niszcząca wycinka. Co więcej na terenie nadleśnictwa w sezonie turystycznym, często można trafić na tablice zakazujące wstępu w związku z prowadzoną wycinką.

Wycinka drzew prowadzi również do niszczenia leśnej ściółki. Ciężki sprzęt rozjeżdża las, pozostawiając po sobie drogi zrywkowe. Z mostu na potoku Wołosaty widać wyraźnie, gdzie są prowadzone prace leśne. Świadczy o tym mętny kolor wody, który zaczyna się w granicach Nadleśnictwa, zanieczyszczając czyste wody potoku.

Fundacja Dziedzictwo Przyrodnicze zwraca się do wszystkich odwiedzających ten obszar Bieszczadów o dokumentowanie wycinki starodrzewów i wysyłanie zgłoszeń z dokumentacją fotograficzną lub video na adres kontakt[at]przyrodnicze.org.