0704-00619Ca

Przyszłość łosi jest znów zagrożona w Polsce. Wiceminister środowiska na konferencji w Białymstoku zapowiedział, że Ministerstwo Środowiska rozważa właśnie zniesienie obowiązującego od ponad 15 lat moratorium na odstrzał łosi. Zawieszenie moratorium oznaczałoby w praktyce, że będzie można strzelać do łosi w Polsce. Stanowczo sprzeciwiamy się takiemu rozwiązaniu i apelujemy o wpisanie łosia na listę gatunków chronionych, co w sposób trwały zapewni mu ochronę – informuje Fundacja Dziedzictwo Przyrodnicze, która zachęca do podpisywania specjalnego apelu i rozpoczyna akcję „Jestem z łosiem”.

Niepokoją nas zapowiedzi obecnego resortu środowiska i przedstawicieli Lasów Państwowych w tej sprawie i sposób w jaki próbuje się wykreować sztuczny problem – mówi Radosław Michalski z Fundacji Dziedzictwo Przyrodnicze. – Do opinii publicznej trafiły właśnie nieprawdziwe informacje przekazywane przez wiceministra środowiska, sugerujące, że za wypadki drogowe z udziałem dzikich zwierząt odpowiadają głównie łosie. Wbrew temu, co powiedział wiceminister środowiska Andrzej Konieczny, policja nie prowadzi tak dokładnych statystyk i nie wpisuje gatunku zwierzęcia, które powoduje wypadek. Same wypadki z udziałem zwierząt stanowią niewielką część wszystkich zdarzeń drogowych.

Równie niepokojące jest mówienie o łosiu w kategorii „szkodnika”. W opinii Lasów Państwowych łoś „niszczy” uprawy leśne. Zresztą leśnicy nie po raz pierwszy postulują odstrzał tego zwierzęcia. Poprzedni minister środowiska z inicjatywy Lasów Państwowych rozważał podobną decyzję, ale na szczęście dla łosia, po protestach społecznych, wyrok został odroczony.

Obowiązujące wciąż moratorium zostało wprowadzone kilkanaście lat temu, kiedy na skutek polowań w latach 80. i 90. XX. wieku nastąpił drastyczny spadek liczebności łosi w Polsce (o ponad 75%  w ciągu kilkunastu lat) i  niemal całkowity zanik ostoi łosia w zachodniej i centralnej Polsce. Ponowne dopuszczenie do polowań na łosie, które mają najniższą liczebność spośród wszystkich gatunków rodzimej fauny jeleniowatych stanowi zagrożenie dla tego gatunku.

Dziś sprawa odstrzału łosi wraca. Pomimo braku odpowiedniej wiedzy na temat liczebności łosi w Polsce, podaje się do wiadomości publicznej dane, które opierają się na obarczonych dużym ryzykiem błędu metodach całorocznych obserwacji i pędzeń próbnych. Argument, że łosi jest za dużo nie ma zatem żadnego uzasadnienia. Podobnie jak wielkość tzw. „szkód” wyrządzanych przez łosie. W tej kategorii istnieje duża swoboda w przypisywaniu strat w uprawach łosiom, chociaż część z nich nie musi być efektem żerowania łosia.

Za odstrzałem łosi może stać również presja środowisk zainteresowanych włączeniem tego gatunku do oferty łowieckiej i posiadaniem trofeum z łosia na liście swoich „łowieckich dokonań”. Już wcześniej, podnoszono kwestie, że przywrócenie polowań ma poszerzyć „wachlarz usług dla myśliwych z kraju i zagranicy”. Tymczasem taki odstrzał doprowadzi do zagrożenia m.in. dla unikalnej populacji biebrzańskiej łosia – biebrzańskie bagna są jedynym miejscem w Polsce, gdzie łoś występuje nieprzerwanie – co jest związane z wychodzeniem biebrzańskich łosi poza granice parku narodowego na tereny sąsiadujących z tym obszarem nadleśnictw i obwodów łowieckich. Jednak jak pokazuje przykład znad Biebrzy znacznie więcej korzyści można mieć z obserwacji żywych łosi niż z ich zabijania.

Dlatego postanowiliśmy uruchomić apel, do którego podpisywania zachęcamy wszystkich, którym jest bliski los łosia – dodaje Michalski. – Nasza akcja jest głosem w dyskusji na temat przyszłości łosia w Polsce, której otwarcie zapowiedział na swojej konferencji w Białymstoku wiceminister Konieczny.

Wiceminister środowiska zapowiadając możliwe zniesienie moratorium powołuje się  na „Strategię gospodarowania populacją łosia”, według której – jak powiedział  – jeżeli jest minimum pięć łosi na tysiąc hektarów powierzchni leśnej i bagiennej „to można zacząć racjonalne użytkowanie łosia” czyli polowania.  Paradoksalnie, konkluzje wspomnianej (i wybiórczo zacytowanej) przez wiceministra Strategii są zupełnie inne. Poniżej przytaczamy oryginalne zapisy z tej Strategii (dostępnej na stronie resortu środowiska):

 – Silna redukcja pogłowia w trwałych ostojach północno-wsch. i wschodniej Polski może zagrozić egzystencji populacji na peryferiach zwartego zasięgu.

–  Na znacznej części areału występowania łosia w Polsce jego zagęszczenia są mniejsze, niż szacowana optymalna wartość dla gatunku (7 – 8 os./1000 ha) oraz wartość pozwalająca na 

prowadzenie właściwej gospodarki (od około 5 os./1000 ha).

– Ze względu na brak łosia w Niemczech oraz jego niskie zagęszczenia na południe i wschód od granicy naszego kraju, polska populacja ma wiele cech populacji wyspowej. W przypadku nadmiernej eksploatacji łowieckiej tym gatunkiem, nie będzie można liczyć na znaczące zasilenie polskiej populacji osobnikami ze wschodu i innych kierunków.

– W dolinie Biebrzy, jak ujawniły badania genetyczne (Świsłocka i in. 2008 oraz raport do niniejszej Strategii), występuje unikalna w skali światowej linia ewolucyjna łosia, która powinna zostać zachowana.

Apel dostępny na stronie akcja.przyrodnicze.org