„Jak odróżnić prawdziwego Mikołaja od oszusta? Prawdziwy Mikołaj nie daje słodyczy z olejem palmowym. Dlaczego? Bo prawdziwy Mikołaj troszczy się o zwierzęta i las, również ten tropikalny.” W ten sposób Fundacja Dziedzictwo Przyrodnicze zachęca Polaków do rezygnacji z produktów spożywczych z olejem palmowym, do sprawdzania etykiet i do sięgania po rodzime oleje roślinne.

Polska jako kraj, w którym tradycja stosowania rodzimych olejów roślinnych jest długa, nie musi sięgać po olej palmowy, o wątpliwych wartościach odżywczych – mówi Paweł Średziński z Fundacji Dziedzictwo Przyrodnicze. – Niestety coraz częściej olej palmowy pojawia się w produktach spożywczych. Chcemy to zmienić. W Polsce wciąż brakuje akcji, która zachęcałaby konsumentów do sprawdzania, czy dany produkt spożywczy zawiera olej palmowy. Zaczynamy w Mikołajki, ponieważ jest to dzień, kiedy zaczynamy obdarowywać swoich bliskich prezentami i zaczyna się czas intensywnych zakupów.

Konsumpcja oleju palmowego jest problemem, który coraz bardziej dotyczy Polski. Biorąc pod uwagę okres 5 lat (2011-2016), najwięcej oleju palmowego Polska importowała w 2013 roku – około 271 tys. ton za kwotę około 966 mln zł. Dla porównania w roku ubiegłym (2016) importowaliśmy ok. 220 tys. ton za kwotę przekraczającą 806 mln zł. W rzeczywistości na polski rynek trafia znacznie więcej tego surowca, ponieważ dane statystyczne nie uwzględniają oleju palmowego obecnego w gotowych produktach. Niemniej jednak wartości te pozwalają nam zorientować się, jak ogromne jest krajowe zapotrzebowanie na ten olej i o ile zawęża to możliwości wykorzystania krajowych tłuszczy.

Konsumenci wciąż mają prawo wyboru, chociaż oferta produktów, w tym słodyczy, bez oleju palmowego robi się coraz mniejsza – tłumaczy Średziński. – Dlatego jako ich nabywcy powinniśmy wywrzeć presję na producentów i zwracać uwagę na to, z czego został wyprodukowany czekoladowy Mikołaj. Bardzo łatwo jest ustalić czy dany produkt zawiera ten olej, sprawdzając etykietę. Figuruje pod nazwami tłuszcz palmowy i olej palmowy. Naszą czujność powinien wzbudzić również produkt, na którego etykiecie jest napisane tłuszcz roślinny. Istnieje duże prawdopodobieństwo, że ma w sobie olej palmowy. Podobnie powinniśmy zadawać pytania w barach i restauracjach. To bardzo proste działania, które możemy podjąć już teraz w trosce o przyrodę i o siebie samych.

Zamiast sięgać po zdrowe, polskie oleje roślinne, stosuje się olej palmowy w celu zmaksymalizowania zysków. Odbywa się to kosztem nas, konsumentów, jak i przyrody. Olej palmowy i plantacje olejowca gwinejskiego na świecie doprowadziły już do zniszczenia w okresie ostatnich 50 lat najcenniejszych lasów tropikalnych naszego globu. Najbardziej widoczne jest to na wyspie Borneo. Pierwotny las został wycięty, a na jego miejscu pojawiły się plantacje palmy olejowej. Certyfikat RSPO, który promuje „zrównoważony olej palmowy”, również nie jest właściwą odpowiedzią na problem, bo jak podkreślają eksperci, nie można mówić o zrównoważonych uprawach olejowca w miejscu, gdzie w ciągu ostatnich pięciu dekad wycięto unikalny na światową skalę las tropikalny.

To dopiero początek naszych działań – dodaje dr Karolina Olszanowska-Kuńka, która prowadzi społeczną akcję „Nie kupuję oleju palmowego”. – 1 lutego 2018 roku po raz drugi będziemy obchodzić Dzień bez oleju palmowego. Chcemy doprowadzić do wzrostu świadomości konsumenckiej, skłaniając Polaków do dokonywania świadomych wyborów produktów bez oleju palmowego, przy jednoczesnym zainicjowaniu zmiany w szeroko rozumianej branży spożywczej, która zacznie wprowadzać produkty z rodzimymi olejami roślinnymi i wycofywać się ze stosowania oleju palmowego. Jednocześnie zachęcamy firmy z branży spożywczej i gastronomicznej do wycofywania oleju palmowego ze swojej oferty.

Akcja „Dzień bez oleju palmowego” potrwa do końca lutego. Już dziś można przyłączyć się do wydarzenia w mediach społecznościowych.