Minister Jan Szyszko nakazał zabijanie łosi w Polsce. Odstrzał ruszy 10 listopada o co zabiegali od kilku lat myśliwi i Lasy Państwowe. To leśnicy byli grupą, która lobbowała za odstrzałem łosia, jeszcze za poprzednich rządów PO-PSL. Teraz znaleźli się pod opieką ministra Szyszko i zostali wysłuchani. Plany odstrzału łosia zostały skrytykowane przez organizacje społeczne, przyrodników i naukowców zajmujących się badaniami nad łosiem. Co najgorsze, decyzja ministra zagraża również unikalnej biebrzańskiej populacji łosia – alarmuje koalicja #JESTEMZŁOSIEM.

jestem-z-losiem-1a

Do samców łosia będzie można strzelać do końca listopada – w tym roku wyjątkowo późno, od 10 listopada. Do końca listopada będzie można polować na samce łosia. Samice łosia i łoszaki, czyli urodzone w tym roku łosie, myśliwi będą mogli zabijać do końca grudnia. Co więcej typowo mocne, trofeowe samce będą już bez poroża i mogą zostać odstrzelone jako mocne samice.  Z kolei w przyszłym roku polowania na łosie rozpoczną się już we wrześniu – na samce łosia, kiedy te mają jeszcze poroże, a jednocześnie przestają być ostrożne w związku z okresem godowym łosi – bukowiskiem. Miesiąc później ruszy odstrzał samic i łoszaków. Samice odstrzeliwane od października do końca grudnia mogą być już w ciąży, jeżeli zostały zapłodnione w okresie bukowiska.

O tym ile łosi zostanie zabitych każdego roku zadecydują nadleśniczowie z PGL Lasy Państwowe. Problem polega na tym, że ani ministerstwo ani leśnicy nie dysponują dobrymi danymi dotyczącymi liczebności łosia. Informacje, którymi się posługują figurują tylko na papierze. Oznacza to, że plany łowieckie, które zatwierdzą nadleśniczowie będą opierać się na złych danych.

Z etycznego punktu widzenia będzie to rzeź łosi. Zwierzęta te przestały kojarzyć człowieka ze śmiertelnym zagrożeniem. Staną się łatwym łupem myśliwych, którzy wykorzystają ich ufne zachowanie względem ludzi.

Myśliwska prasa branżowa już cieszy się z odstrzału łosia i publikuje artykuły zachwalające walory smakowe chrap z łosia oraz przewodniki po tym, jak patroszyć łosia. Nie można nie ulec wrażeniu, że minister Szyszko – zadeklarowany myśliwy – wysłuchuje wyłącznie głosu środowisk związanych z gospodarką leśną i łowiecką. Dzieje się tak pomimo sprzeciwu części myśliwych. Tym bardziej, że zainteresowania leśników i myśliwych często są zbieżne, a wśród pracowników LP jest stosunkowo dużo aktywnych amatorów polowań.

Zabijanie łosi to kolejna odsłona dewastacji polskiej przyrody. Łoś jest kolejnym gatunkiem, który wpisuje się w proces jej niszczenia przez resort środowiska. Populacja łosia w Polsce już dwa razy znalazła się na granicy załamania. To myśliwi byli odpowiedzialni za dramatyczny spadek liczebności łosi, w wyniku czego wprowadzono zakaz odstrzału łosia w 2001 roku. Na decyzji ministra Szyszko stracą również osoby zajmujące się turystyką w takich miejscach jak Biebrzański Park Narodowy. Turystów przyciąga możliwość obserwacji żywych łosi w naturze a nie ich zabijanie.

Do 10 listopada każdy może jeszcze podpisać się pod apelem w obronie łosi na stronie www.akcja.przyrodnicze.org, który poparło już prawie 60 000 ludzi. Koalicja #JESTEMZŁOSIEM deklaruje podjęcie dalszych działań, aby powstrzymać zabijanie polskich łosi, o czym będzie informować na stronach organizacji, wchodzących w jej skład. Do dnia 10 listopada czeka również na odpowiedź Prezesa Prawa i Sprawiedliwości Jarosława Kaczyńskiego na list otwarty, który skierowała do niego z apelem o interwencję w sprawie łosi. Warto przypomnieć, że w 2014 roku niektórzy politycy PiS ujęli się za łosiem i poparli społeczny protest w obronie tego gatunku. Dziś ci sami politycy nie wykazali się jak dotąd podobną aktywnością.

Przeczytaj opinię koalicji #JESTEMZŁOSIEM w sprawie odstrzału łosi.