Puszcza | Fundacja Dziedzictwo Przyrodnicze | przyrodnicze.org

Puszcza

Chroń najdzikszy fragment Beskidu Niskiego

Miniatura

Działaj już teraz! Do końca marca złóż uwagi do Planu Ochrony Magurskiego Parku Narodowego. 

Magurski Park Narodowy jest na etapie konsultacji społecznych planu ochrony, który zdecyduje o tym, jak będzie wyglądać ochrona tego najdzikszego skrawka Beskidu Niskiego, ostoi trzech dużych drapieżników i żbika. Zachęcamy Was do wysłania emailem wniosku, który postuluje m.in. powiększenie obszaru ochrony ścisłej, otwarcie wyłącznie dla rowerzystów i pieszych dróg rozjeżdżanych dziś przez samochody terenowe, wprowadzenia całkowitego zakazu polowań na terenie parku narodowego. Wniosek jest dostępny do pobrania na naszej stronie tutaj. Uwagi należy wysyłać do końca marca, na adres mpn@magurskipn.pl Pamiętajcie o wpisaniu daty i miejscowości wypełnienia oraz swoich danych.

.
Kategoria wpisu

Dyskusja na temat gniazda orlika zakończona

Miniatura

W dniu 14 lutego opublikowaliśmy film spod drzewa oznaczonego do wycinki, położonego na terenie Nadleśnictwa Stuposiany. Na drzewie znajdowało się duże gniazdo. Ta publikacja wywołała falę komentarzy, w tym Nadleśnictwa Stuposiany.

 

Nie pozostało nam nic innego, jak zapytać ekspertów w dziedzinie ptaków drapieżnych z Komitetu Ochrony Orłów, którzy od lat zajmują się ochroną ptaków drapieżnych w Karpatach. Ekspert z Komitetu w odpowiedzi na nasze zapytanie, potwierdził, że wzmiankowane gniazdo BYŁO ZASIEDLONE PRZEZ ORLIKA, co potwierdziła kontrola w 2015 roku – stwierdzono wtedy jednego pierzącego się ORLIKA w gnieździe w dniu 16 lipca 2015 roku. Tymczasem Nadleśnictwo stwierdziło, że gniazdo “nigdy nie było zasiedlone”.

 

Przypominamy: Nasi działacze trafili na to gniazdo i postanowili poinformować, że istnieje zagrożenie wycinką, dlatego podjęliśmy interwencję w tej sprawie. Tym bardziej, że sezon lęgowy za pasem, a orliki wymagają ochrony strefowej – nie tylko jednego drzewa z gniazdem.

Obowiązkiem nadleśnictwa powinno być unikanie wycinki każdego drzewa z widocznym gniazdem, zwłaszcza jeśli jest to gniazdo dużego drapieżnika, nawet gdyby nie było pewne, czy jest to orlik, czy inny gatunek.

Wzmiankowane drzewo, podobnie jak wiele innych, położone jest w strefie przypotokowej, która powinna podlegać specjalnej ochronie. To często ostatnie enklawy dzikiej karpackiej przyrody. Zatem sam fakt zaznaczenia do wycinki drzewa w tym miejscu jest również powodem do niepokoju.

Mamy nadzieję, że niniejsza informacja zakończy spór, który rozgorzał w ostatnich tygodniach i zmotywuje Lasy Państwowe do staranniejszego podejścia do zagadnień ochrony przyrody na swoim terenie. Liczymy również na sprostowanie informacji przez Nadleśnictwo Stuposiany.

.
Kategoria wpisu

Stop rzezi dzików!

Miniatura

Stanowisko koalicji Niech Żyją! w sprawie planów masowego odstrzału dzików

Od 12 stycznia do końca lutego myśliwi mają prowadzić masowy, skoordynowany odstrzał dzików, w tym ciężarnych samic. Eksterminację dzików w związku z wirusem ASF w Polsce, po rekomendacji PZŁ1, nakazał minister środowiska Henryk Kowalczyk. Zginąć ma nawet 210 tys. tych zwierząt, a resort domaga się ograniczenia populacji do minimum. Eksperci nie pozostawiają na pomyśle suchej nitki – masakra dzików na polowaniach zbiorowych nie powstrzyma ASF, a wręcz może zawlec wirusa dalej na zachód od Wisły. Problemem nie są bowiem dziki, ale człowiek – brak kontroli nad wdrażaniem programu bioasekuracji w Polsce oraz intensywne polowania zwiększające migrację zarażonych dzików i ryzyko roznoszenia wirusa przez myśliwych. Organizacje zrzeszone w koalicji Niech Żyją! domagają się wstrzymania masowych polowań i pilnej realizacji społecznych postulatów dotyczących skutecznej walki z ASF w Polsce. Za haniebny plan wybicia wszystkich dzików domagają się także natychmiastowej dymisji ministra środowiska, Henryka Kowalczyka i ministra rolnictwa, Jana Ardanowskiego.

Koalicja Niech Żyją! wskazuje, że pomysł walki z ASF przez wybicie wszystkich dzików to polityczne bicie piany i odwrócenie uwagi od prawdziwej przyczyny rozwoju wirusa ASF w Polsce – braku właściwej bioasekuracji i rzeczywistej kontroli sanitarnej w branży trzody chlewnej.

Prowadzona od trzech lat akcja odstrzału dzika przynosi efekty odwrotne od zamierzonych – wirus dotarł już za Warszawę. Dowiedziono, że rolnicy odpowiedzialni są za rozprzestrzenianie wirusa w hodowlach, ale to dzik stał się kozłem ofiarnym. Dzik w przeciwieństwie do rolnika nie głosuje – eksterminacja dzika ma zapewnić wygraną w wyborach – mówi Adam Bohdan z Fundacji Dzika Polska, wchodzącej w skład koalicji.

Po pojawieniu się wirusa w Polsce, w 2015 r. odnotowano 3 ogniska u świń i 44 przypadki choroby u dzików, w 2017 było ich już 104 u świń i 678 u dzików, a w roku 2018 aż 213 w chlewniach i 3194 u dzików. Na fakt, że wszystkie nowe ogniska zarażenia w Polsce są wynikiem przenoszenia przez ludzi wskazuje główny specjalista od chorób świń z Państwowego Instytutu Weterynarii w Puławach. Potwierdza też, że właściwa bioasekuracja daje gwarancję ochrony przed zarażeniem. Raport NIK wskazuje, że w Polsce program bioasekuracji w związku z ASF to fikcja: 74 proc. gospodarstw nie posiadało niezbędnych zabezpieczeń, program wdrażany był opieszale np. restrykcje wprowadzano po pół roku od pojawienia się ogniska ASF, dochodziło nawet do fałszowania protokołów kontroli weterynaryjnej w celu stworzenia pozorów zabezpieczenia stad świń przed ASF. W efekcie choroba nie została zatrzymana i rozprzestrzenia się na kolejne województwa. W listopadzie 2017 r. wirus przekroczył linię Wisły.

Jeżeli rząd nie podejmie skutecznych i zdecydowanych działań w celu zapewnienia najwyższych standardów bioasekuracji, będzie bezpośrednio odpowiedzialny za załamanie się branży trzody chlewnej w Polsce. Wirus niebawem dotrze do największych w kraju chlewni w Wielkopolsce – mówi Radosław Ślusarczyk z Pracowni na rzecz Wszystkich Istot.

Plan eksterminacji dzików na terenie całego kraju w celu walki z ASF to działanie bez podstaw merytorycznych i wbrew wytycznym Europejskiego Urzędu ds. Bezpieczeństwa Żywności (EFSA) oraz Strategii walki z ASF dla Unii Europejskiej. Jak ustalili eksperci nie jest bowiem możliwe ustalenie progu zagęszczenia populacji dzików, który zapobiegłby postępowaniu epidemii wirusa ASF. Epidemia rozprzestrzeniała się także na obszarach, gdzie obecność dzika była niska. Dotychczasowe próby depopulacji dzików, jak na Białorusi, nie przyniosły zakładanych rezultatów i nie wygasiły epidemii. Co więcej, radykalnie zwiększony i niewłaściwie zorganizowany odstrzał dzików doprowadził do zwiększonej dyspersji epidemii. Planowane, zmasowane polowania nie tylko nie zatrzymują epidemii, ale wręcz przyczynią się do rozprzestrzenienia wirusa na cały kraj. Potwierdza to ekspert, prof. dr. hab. Elżanowski, zoolog z Uniwersytetu Warszawskiego, który wskazuje, że polowania, które miały dotychczas miejsce, walnie przyczyniły się do rozprzestrzeniania tego wirusa, przy braku skutecznej bioasekuracji. Potwierdzają to także statystyki PZŁ. W okresie od kwietnia do grudnia 2018 r. zabito 168 tys. dzików. W efekcie masowych polowań na dziki w związku z ASF tj. w latach 2015-2017 zabito już ponad 1 mln. tych zwierząt. Wirus nie tylko nie został zatrzymany ale miał doskonałe warunki do rozprzestrzeniania się. W 2018 r. stwierdzono blisko 2500 nowych przypadków ASF u dzików. Tak lawinowy przyrost ognisk wirusa potwierdza przestrogi naukowców – zmasowane polowania przyczyniają się do rozwoju epidemii.

Zgodnie z wytycznymi EFSA, aby zmniejszyć ryzyko rozwleczenia ASF, należy unikać działań, które mogą zwiększyć ruch dzików, zwłaszcza polowań zbiorowych. Spłoszone zwierzęta przemieszczają się bowiem na znaczne odległości, zarażając kolejne. To dlatego np. w Belgii w obszarze zakażonym całkowicie zabroniono polowania na dziki. Im więcej myśliwych i psów myśliwskich będzie miało kontakt z zakażonymi dzikami tym większe ryzyko rozwleczenia wirusa. Wirus przedostaje się do środowiska wraz z krwią np. podczas postrzału lub patroszenia zwierząt. Przenoszony jest na ubraniach i butach myśliwych, kołach samochodów, psach myśliwskich. Niezbędne odkażanie w warunkach polowań jest niemożliwe. Zamiast polować należy usuwać martwe dziki z lasu – padłe są rezerwuarem wirusa miesiącami. EFSA wskazuje, że nadzór bierny – zgłoszenie martwego dzika – pozostaje najskuteczniejszym sposobem wykrywania nowych przypadków ASF we wczesnym stadium w obszarach wolnych od chorób3. Tymczasem w Polsce brak działań edukujących jak należy zachować się w przypadku znalezienia martwego dzika. Brak także zachęt finansowych – nagrody za znalezienie padłego dzika wypłaca się tylko myśliwym.

Planu zdziesiątkowania dzików nie poprzedziła procedura oceny oddziaływania na środowisko, co stanowi pogwałcenie prawa krajowego i wspólnotowego. Rząd nie wie jaki wpływ na przyrodę wywrą masowe polowania i usunięcie dzika z leśnych ekosystemów. Koalicja wskazuje, że skutki tego nieprzemyślanego działania mogą być drastyczne, ponieważ dzik pełni ważną rolę w przyrodzie4.

Dziki wpływają pozytywnie na stan sanitarny lasu ponieważ żywią się tzw. szkodnikami drzew oraz padliną. Podnoszą także bioróżnorodność lasów przez buchtowanie ściółki. Same są także pożywieniem dla np. wilka. Brak tych zwierząt może zaburzyć równowagę przyrodniczą i spowodować np. zamieranie lasów w wyniku gradacji. To eksperyment na skalę wybicia wróbli w Chinach w imię ochrony zasiewów, które w rezultacie doprowadziło do ogromnej klęski głodu – mówi Tomasz Zdrojewski z koalicji NiechŻyją!

Plany wybicia niemal wszystkich dzików budzą także ogromne kontrowersje etyczne.

Zabijane będą nie tylko całe grupy rodzinne, ale także samice w ciąży. Rząd wie dokładnie to samo co eksperci organizacji – wszak mamy te same źródła danych. Problemem nie są dziki! Problemem jest brak skutecznych działań w obszarze bioasekuracji. Nacisk rządu na bezlitosną eksterminację dzików jest przyrodniczo samobójczy a etycznie haniebny – to niebywały upadek moralny decydentów. Nie ma na to społecznej zgody!” – dodaje Zenon Kruczyński z NiechŻyją!

Wydawanie kolejnych milionów złotych na pozorowane działania mogące mieć katastrofalne skutki przyrodnicze, wbrew prawu i pod naciskami politycznymi, koalicja ocenia jako niedopuszczalne. Apeluje o zatrzymanie polowań i pilną realizację społecznych postulatów w celu skutecznej walki z ASF.

  1. https://www.pzlow.pl/index.php/aktualnosci/580-spotkanie-w-ministerstwie-srodowiska
  2. http://magazynkaszuby.pl/2018/03/haniebna-masakra-dzikow-nieskuteczna/
  3. http://www.efsa.europa.eu/en/press/news/180711
  4. Prof. Witold Koehler, „Patologia i ochrona lasu”, PWRiL, Warszawa, str. 110.
  5. Stanowisko koalicji Niech Żyją! ws. decyzji Ministerstwa Środowiska 
    o eksterminacji dzików, pod pretekstem walki z wirusem ASF
Kategoria wpisu

Turnicki Park Narodowy powinien powstać już TERAZ!

Miniatura

Fundacja Dziedzictwo Przyrodnicze przygotowała nową dokumentację dla planowanego Turnickiego Parku Narodowego. Projekt powołania parku powstał aż 35 lat temu. W latach 90. ubiegłego wieku byliśmy najbliżej utworzenia Turnickiego Parku Narodowego. Niestety park nie powstał do dziś i każdy kolejny rok oznacza utratę jego unikalnych walorów przyrodniczych ? alarmują przyrodnicy z Fundacji Dziedzictwo Przyrodnicze.

W przygotowanie dokumentacji zaangażowało się kilkudziesięciu uznanych przyrodników i ekspertów ? wyjaśnia Radosław Michalski z Fundacji Dziedzictwo Przyrodnicze. ? Jej powstanie nie byłoby też możliwe bez pracy włożonej przez działaczy i wolontariuszy naszej fundacji. Publikując aktualną monografię poświęconą Turnickiemu Parkowi Narodowemu chcemy przypomnieć o pilnej potrzebie ochrony ostatnich skrawków Puszczy Karpackiej, które ocalały na Pogórzu Przemyskim i w Górach Sanocko-Turczańskich. Z terenu planowanego parku narodowego wyjeżdża sześć trzydziestotonowych ciężarówek z drewnem dziennie.

Na terenie planowanego Turnickiego Parku Narodowego stwierdzono występowanie wielu chronionych gatunków. Są wśród nich nie tylko gatunki rzadkich porostów, ale i ptaków ? wśród nich orliki krzykliwe, sóweczki, jak i bardzo rzadkie w Polsce orły przednie. Teren projektowanego parku jest również ważną ostoją dużych drapieżników. Dzięki temu, że jest praktycznie bezludny, schronienie na tym obszarze znalazły wilki, rysie i żbiki. Coraz częściej bytują w granicach planowanego Turnickiego Parku Narodowego niedźwiedzie. Jeszcze bogatszy jest świat mchów, wątrobowców i grzybów. Na terenie projektowanego parku narodowego stwierdzono występowanie bardzo rzadkich gatunków owadów, szczególnie tych związanych z martwym drewnem.

Planowany Turnicki Park Narodowy jest jedynym miejscem występowania w Polsce co najmniej 40 gatunków ? wyjaśnia Michalski. ? Wśród nich znalazły się skrajnie rzadkie owady i grzyby, w tym gatunki wskaźnikowe dla lasów naturalnych. 24 taksony grzybów są nowe dla Polski. Natomiast 16 gatunków owadów było znanych na przełomie XIX/XX wieku, ale później nie wykazywano ich w Polsce, a część nie była znana wcześniej. Obecność większości tych gatunków nie byłaby możliwa bez martwego drewna i drzew spełniających kryteria drzew pomnikowych. Na terenie parku nasza Fundacja zinwentaryzowała ponad sześć tysięcy takich drzew. Ile z nich zostanie wyciętych zanim powstanie park narodowy?

Obszar planowanego Turnickiego Parku Narodowego obejmuje powierzchnię 17 216 hektarów. Są to w całości tereny należące do Skarbu Państwa, zarządzane przez Lasy Państwowe. Powierzchnia jest mniejsza w stosunku do proponowanych 20 tysięcy hektarów w 1993 roku. Idea powołania parku powstała już w 1982 roku. Jeszcze wcześniej, bo już w 1938 roku, Tadeusz Trella wnioskował o ochronę rezerwatową turnickich lasów. Sam planowany park obejmuje oprócz terenów typowo leśnych, łąki i wyjątkową dolinę Wiaru, jednej z najczystszych rzek w Polsce, a jednocześnie najmniej zniszczonych przez ingerencję człowieka.

W niedalekiej przyszłości stracimy jeden z największych przyrodniczych skarbów naszego kraju, jeśli nie zatrzymamy wycinki na terenie planowanego parku narodowego ? alarmuje Michalski. ? I być może o to chodzi instytucjom sprzeciwiającym się powstaniu parku narodowego. Wycinka jest wciąż prowadzona na tym obszarze, zaś miejscowe Nadleśnictwo Bircza nie było zainteresowane wyłączeniem z gospodarki leśnej najcenniejszych fragmentów Puszczy Karpackiej. Przez ostatnią dekadę zebraliśmy wiele przykładów niszczenia przyrody tego obszaru, i wiemy, że dalsze trwanie przy wycince lasów projektowanego parku doprowadzi do tego, że utracimy szansę na ich ocalenie. Należy dodać, że obecna sytuacja prawna trwale zabezpiecza przyrodę, wyłącznie w przypadku powołania parku narodowego lub rezerwatu przyrody.

Niestety obowiązujące w Polsce prawo, które zostało zmienione po 2000 roku, znacznie komplikuje powoływanie parków narodowych, a wręcz uniemożliwia ich powstanie. Dziś zaledwie 3 procent planowanego parku jest objętych ochroną w formie rezerwatu!

Pobierz nową dokumentację poświęconą Turnickiemu Parkowi Narodowemu.

 

Monografia poświęcona Turnickiemu Parkowi Narodowemu powstała dzięki środkom własnym Fundacji oraz wsparciu finansowemu Fundacji WWF Polska.

.
Kategoria wpisu
Materiały do pobrania

Z łukiem i z dziećmi na ASF?

Miniatura

 

 

Do sieci wyciekł projekt zmian w prawie łowieckim, autorstwa Zarządu Głównego Polskiego Związku Łowieckiego. Propozycje zostały zawarte w projekcie ustawy o zmianie niektórych ustaw w celu ułatwienia zwalczania chorób zakaźnych zwierząt i przedstawione Ministerstwu Środowiska. Są wśród nich przepisy, które nie tylko nie mają nic wspólnego z walką z ASF, jak przywrócenie udziału dzieci w polowaniach i umożliwienie polowania z łukiem, ale wręcz aktywnie przyczynią się do roznoszenia epidemii, tj. polowania zbiorowe z psami w parkach narodowych.

Fikcyjna walka z ASF według projektu PZŁ ma polegać m.in. na:

– polowaniu z łukiem w miastach oraz w tzw. Ośrodkach Hodowli Zwierzyny, czyli w najcenniejszych przyrodniczo terenach tj. Puszcza Białowieska, Bieszczady czy projektowany Turnicki Park Narodowy. To nielegalne praktyki w Polsce;

– polowaniach zbiorowych, polowaniach z naganką i z użyciem psów oraz nęcenie zwierząt na terenie parków narodowych!

– układaniu psów myśliwskich do polowań, dopuszczając tresurę na żywych zwierzętach, na terenach zarządzanych przez Polski Związek Łowiecki;

– polowaniu z udziałem dzieci za zgodą obojga rodziców, a w przypadku ujawnienia procederu polowania z dzieckiem bez takiej zgody – ograniczenie konsekwencji do grzywny;

– skróceniu obowiązku informacyjnego o polowaniu zbiorowym z 14 do 7 dni, co uniemożliwi skuteczne poinformowanie ludzi o zagrożeniu życia i zdrowia, oraz wniesienie przez właścicieli i dzierżawców gruntów sprzeciwu, mimo ustawowego uprawnienia;

– skróceniu czasu trwania stażu kandydata na myśliwego do zaledwie sześciu miesięcy.

Zgodnie z najnowszym raportem Europejskiego Urzędu ds. Bezpieczeństwa Żywności (EFSA), aby zmniejszyć ryzyko rozwleczenia ASF, należy unikać działań, które mogą zwiększyć ruch dzików, tj. intensywne polowania, w tym zwłaszcza polowania zbiorowe. Spłoszone zwierzęta przemieszczają się bowiem na znaczne odległości, zarażając kolejne. To dlatego np. w Belgii w obszarze zakażonym całkowicie zabroniono polowania na dziki. Niedopuszczalne jest także dokarmianie dzików, które stadnie gromadzą się w miejscach wyłożenia pokarmu i przenoszą między sobą wirusa. Eksperci EFSA, Komisja Europejska oraz Państwowy Instytut Weterynarii w Puławach zgodnie wskazują, że to właśnie myśliwi odgrywają kluczową rolę w rozprzestrzenianiu się afrykańskiego pomoru świń. Potwierdza to krajowa praktyka – pomimo eksterminacji dzików na wschodzie Polski i dalszego intensywnego odstrzału, wirus ASF dotarł już za linię Wisły.

Część postulatów to powrót do niechlubnych tradycji, kultywowanych przez myśliwych od czasów PRL. Szkodliwe społecznie i przyrodniczo przepisy prawa łowieckiego zatrzymała dopiero kampania ?Nie dla Rzeczpospolitej Myśliwskiej?, szeroko popierana przez polskie społeczeństwo. Według badań CBOŚ z 2016 r. aż 78% obywateli nie akceptuje polowań z udziałem dzieci. Na takim stanowisku stoją wszystkie najważniejsze polskie instytucje zajmujące się prawami dziecka.

Wypadałoby zapytać myśliwych, dlaczego uzależniają od udziału dzieci większą skuteczność w walce z ASF – mówi Radosław Michalski z Fundacji Dziedzictwo Przyrodnicze. – I kto gwarantuje lepszy wynik – chłopcy czy dziewczynki? To pytanie jest równie absurdalne, co uzasadnienie proponowanych przez myśliwych zmian. Zamiast zajmować się obroną utraconych przywilejów czas na merytoryczną dyskusję o tym, jak ograniczyć negatywny wpływ łowiectwa na przyrodę.

Obecnie forsowany projekt nie ma nic wspólnego z walką z epidemią ASF. Gdyby tak było PZŁ zaproponowałby zaostrzenie przepisów tj. zakaz polowań zbiorowych na obszarach zagrożonych epidemią oraz zakaz dokarmiania dziko żyjących zwierząt na terenie kraju – komentuje Tomasz Zdrojewski z koalicji Niech Żyją!

Pomysł walki z ASF za pomocą łuku pokazuje prawdziwe intencje PZŁ – zabawa kosztem społeczeństwa i przyrody, powodująca ból i cierpienie zwierząt. To jawna kpina i objaw arogancji w stosunku społeczeństwa, a szczególnie rolników, którzy ponoszą ogromne straty w wyniku ASF. Zrobimy wszystko co w naszej mocy, by kolejny raz powstrzymać szkodliwą zmianę prawa łowieckiego – mówi Radosław Ślusarczyk z Pracowni na rzecz Wszystkich Ist

.
Kategoria wpisu

Rozmowy o Turnickim Parku Narodowym nie na przedwyborczym wiecu

Miniatura

Nowosiółki Dydyńskie, 21.09.2018 r.

Do

Pan Wojciech Bobowski, Przewodniczący Rady Gminy Bircza

Pan Ryszard Adamski, Przewodniczący Rady Powiatu

Dziękujemy za zaproszenie na wspólną sesję Rady Powiatu Przemyskiego i Rady Gminy Bircza. Niestety, nie możemy skorzystać z zaproszenia. Uważamy, że atmosfera prowadzonej przez lokalnych polityków kampanii wyborczej, w którą bez wątpienia wpisuje się to wydarzenie, nie jest odpowiednia dla rzeczowych rozmów na temat przyszłości lasów Pogórza Przemyskiego i Gór Sanocko-Turczańskich. Zamiast szukania problemów, których nie ma – Turnicki Park Narodowy nie powstanie, bo polskie prawo uniemożliwia jego stworzenie bez zgody samorządu – kandydaci w nadchodzących wyborach powinni zastanowić się nad tym jak zlikwidować wysokie bezrobocie, jak stworzyć perspektywy młodym ludziom i zadbać o rozwój gminy.

Natomiast bardzo chętnie przyjmiemy zaproszenie na merytoryczną debatę, ale po wyborach samorządowych i w innym formacie ? może to być np. rejestrowana dyskusja panelowa, którą będą mogli obserwować mieszkańcy gminy. Jednak nie odpowiada nam model przedwyborczego wiecu skierowanego przeciwko naszej organizacji, jaką wg wszelkiego prawdopodobieństwa może stać się planowana sesja.

Z poważaniem,

Fundacja Dziedzictwo Przyrodnicze

Kategoria wpisu

Dzień Łosia po raz pierwszy w Polsce

Miniatura

Już 16 września będziemy obchodzić po raz pierwszy Dzień Łosia w Polsce. Inicjatorem ustanowienia tego dnia jest Fundacja Dziedzictwo Przyrodnicze, która działa na rzecz objęcia ochroną gatunkową polskich łosi. Z tej okazji odbędą się specjalne spacery terenowe w dwóch najważniejszych ostojach tych zwierząt – nad Biebrzą i na Polesiu.

Połowa września jest okresem szczególnym w życiu łosi. Trwa wtedy ich okres godowy ? bukowisko. Samce łosia w odróżnieniu od jelenia nie są głośne, a do zalotów służą im słabo słyszalne dźwięki, przypominające stękanie. Są też delikatnymi zalotnikami i zabiegają o względy samicy, która musi zaakceptować kandydata na ojca swojego potomstwa.

Dlatego chcemy, aby Dzień Łosia był obchodzony w połowie września, w tym ważnym okresie dla łosi w Polsce – tłumaczy Paweł Średziński, jeden z pomysłodawców Dnia Łosia. – Ma to być okazja do wyjścia w teren i obserwacji jednego z najciekawszych i największych gatunków zwierząt w naszym kraju. Jednocześnie chcemy w ten sposób popularyzować wiedzę na temat łosi, którym zwolennicy ich odstrzału przypisują rzekomy wzrost wypadków i powodowanie szkód w uprawach. Tymczasem więcej korzyści mamy z łosia żywego, niż z łosia, którego zastrzeliłby człowiek, czego doskonałym przykładem może być Dolina Biebrzy.

To właśnie nad Biebrzą odbędzie się jeden ze spacerów, prowadzony przez współorganizatora Dnia Łosia, Piotra Dombrowskiego. Ten wieloletni pracownik Biebrzańskiego Parku Narodowego o łosiach wie prawie wszystko. Jak sam mówi, ?łosie są to takie gapiszony bez akcji, niezwykłe skrzyżowanie konia, wielbłąda i tapira?.

Drugi spacer odbędzie się na Polesiu, gdzie łosie wciąż czekają na swoich odkrywców. Jest to region z dużym potencjałem do uruchomienia turystyki łosiowej, która nad Biebrzę przyciąga każdego roku tysiące odwiedzających. Poleskimi przewodnikami będą Radosław Miazek, fotograf przyrody i Marek Tokarzewski, na co dzień pracownik Poleskiego Parku Narodowego, autor bloga Okiem Parkowca.

Lista spacerów jest wciąż otwarta i Fundacja Dziedzictwo Przyrodnicze czeka na kolejne zgłoszenia inicjatyw łosiowych, o których będzie na bieżąco informować w mediach społecznościowych. Jednocześnie przyrodnicy zachęcają do indywidualnych wycieczek teren, w różnych częściach Polski, i publikowanie swoich relacji i zdjęć, opatrzonych hasłem #JESTEMZŁOSIEM.

Spacer biebrzański ? zbiórka, g. 6:00, 16.09.2018 r., niedziela, wieża widokowa na Bagnie Ławki.

Spacer poleski, – zbiórka, g. 6:00, 16.09.2018 r., niedziela, parking Poleskiego Parku przy ścieżce Dąb Dominik – wieś Kolonia Łomnica. Stamtąd przejazd do wsi Lejno.

Udział w spacerach ? bezpłatny. Należy wziąć ze sobą lornetkę, odzież przeciwdeszczową. Prowadzący spacery zapraszają po spacerze na herbatę i poczęstunek.

.
Kategoria wpisu

Pomogliśmy bieszczadzkim niedźwiedziom i pszczelarzom

Miniatura

Sześć zestawów specjalnych ogrodzeń trafiło do bieszczadzkich pszczelarzy z okolic Soliny. Przekazane zabezpieczenia pozwolą ograniczyć ryzyko zaistnienia sytuacji konfliktowych z udziałem niedźwiedzi. Zapobieganie takim zdarzeniom jest jedną z rekomendacji projektu Programu ochrony niedźwiedzia brunatnego w Polsce, który od lat czeka na zatwierdzenie.

Sytuacji konfliktowych z udziałem niedźwiedzia można unikać, a zapobieganie im jest skuteczniejsze niż ewentualna wypłata odszkodowań. Bieszczady są dziś najważniejszą ostoją tego największego polskiego drapieżnika. Jest on oportunistą i chętnie korzysta z braku specjalnego ogrodzenia. Niezabezpieczone pasieki są łakomym kąskiem dla tych zwierząt. Dlatego tak ważne jest ich skuteczne zabezpieczenie.

Niedźwiedź nie powinien się przyzwyczajać do pobierania pokarmu w pasiece ? mówi Radosław Michalski z Fundacji Dziedzictwo Przyrodnicze. – Jeżeli przyzwyczai się do tego typu zachowania, w przyszłości będzie wracał do takich miejsc. Stanie się wtedy osobnikiem ośmielonym. Zapotrzebowanie na specjalne ogrodzenia w rejonie Bieszczad, Beskidu Niskiego i Pogórza Przemyskiego jest bardzo duże. Zgłosiło się do nas pod 300 osób. W tej szczególnej sytuacji niezbędne byłoby wsparcie ze strony Skarbu Państwa, bezpośrednio skierowane do pszczelarzy. Niestety zestawy specjalnych ogrodzeń elektrycznych, ładowanych energią słoneczną są drogie i pszczelarze na ogół nie są w stanie sami inwestować w tego typu urządzenia. Dzięki zbiórce przeprowadzonej przez naszą Fundację i wsparciu finansowemu naszej akcji przez  indywidualnych darczyńców oraz Greenpeace Polska, byliśmy w stanie pomóc pierwszym oczekującym.

Pszczelarze są tą grupą społeczną, która najlepiej rozumie, jak ważna jest ochrona środowiska naturalnego. Od stanu zachowania polskiej przyrody zależy przyszłość polskiego pszczelarstwa. W takich miejscach jak Bieszczady pszczelarze wytwarzają szczególny rodzaj miodu ze spadzi jodłowej. Jodła pełni niezwykle ważną rolę w życiu niedźwiedzi. W pniach wiekowych drzew tego gatunku, znajdują miejsce do gawrowania. Pszczelarze i niedźwiedzie mogą żyć obok siebie, tym bardziej, że potencjalne sytuacje konfliktowe są do uniknięcia, jeśli zastosujemy odpowiednie zabezpieczenia.

.

 

Kategoria wpisu

Zginął wilk, sprawca wciąż nieznany

Miniatura

Postępowanie w sprawie oskórowanego wilka z Bieszczadów zostało umorzone. Sprawca pozostanie bezkarny. Potwierdza to bardzo niepokojącą regułę, że wykrywalność osób dokonujących przestępstw dotyczących zabijania gatunków chronionych jest niepokojąco niska.

 

W lutym br. Fundacja Dziedzictwo Przyrodnicze nagłośniła sprawę oskórowanego wilka, który został znaleziony w rejonie miejscowości Polany. Zwierzę leżało w potoku, było pozbawione głowy, łap i ogona. W pobliżu była zlokalizowana ambona i nęcisko łowieckie. Na miejscu zostały pobrane próbki, które dzięki badaniom genetycznym potwierdziły, że jest to wilk. Niestety, postępowanie, które toczyło się w tym przypadku nie doprowadziło do wykrycia sprawcy.

Po nagłośnieniu sprawy przez Fundację Dziedzictwo Przyrodnicze pojawiły się informacje, jakoby wilk został zabity przez niedźwiedzia. W opinii osób zajmujących się badaniem dużych drapieżników, ta wersja jest bardzo mało prawdopodobna. Jeżeli za śmierć wilka odpowiadałby niedźwiedź, zwierzę byłoby w znacznie gorszym stanie, a osoba, która je oskórowała nie skusiłaby się na wilcze trofeum.

Na ciele wilka, w dniu 3 lutego nie dostrzegłem żadnych głębokich zadrapań – mówił Robert Gatzka, biolog, który zajmuje się badaniem bieszczadzkich drapieżników, i który znalazł zabitego wilka. – Po spotkaniu z niedźwiedziem wilk wyglądałby dużo gorzej. Tylko jedna duża rana zwróciła moją uwagę, a niedźwiedzie nie robią ran na wylot. To co nie ulega wątpliwości, to fakt oskórowania na trofeum, co potwierdza odcięcie głowy, łap i ogona.

Tymczasem w ramach postępowania nie wykonano badania w specjalistycznym ośrodku z doświadczeniem w przeprowadzaniu takich sekcji, o co wnioskowała Fundacja Dziedzictwo Przyrodnicze. Powołano natomiast biegłego z zakresu amunicji, broni i łowiectwa, który wziął udział w sekcji. Brak dalszych badań z udziałem specjalistów i wykonaniem zdjęć RTG, niezbędnych do dokładnego wyjaśnienia sprawy, wytłumaczono ich potencjalnie wysokimi kosztami.

Wiele wskazuje na to, że kolejny wilk zginął w Bieszczadach z rąk ludzi, a osoby odpowiedzialne za jego oskórowanie nie zostaną wykryte ? twierdzi Radosław Michalski z Fundacji Dziedzictwo Przyrodnicze. ? Takich przypadków może być więcej, lecz ich wykrywalność jest bardzo niska. Dowiadujemy się o pojedynczych sprawach. Dlatego będziemy dalej prowadzić działania terenowe i każdy taki przypadek zabitego wilka będziemy zgłaszać. W interesie wszystkich stron, tak myśliwych jak i przyrodników, powinno być ukaranie sprawców takich czynów i ich rzetelne wyjaśnienie. Jednocześnie apelujemy o informowanie nas o wszelkich niepokojących zdarzeniach z udziałem gatunków chronionych.

.

 

Kategoria wpisu

Ludzie mogliby żyć spokojnie w krainie niedźwiedzi

Miniatura

Ostatnie doniesienia na temat niedźwiedzia odwiedzającego kurnik i osiedla ludzkie w poszukiwaniu pokarmu dowodzą, że Bieszczady potrzebują pilnego wdrożenia działań, które pozwolą uniknąć powstawania takich sytuacji konfliktowych. Zabezpieczenie pasiek i śmietników specjalnymi ogrodzeniami, zakaz dokarmiania i nęcenia pokarmem przez myśliwych i fotografów oraz powołanie specjalnej grupy interwencyjnej, działającej w podobny sposób, jak zespół ekspertów z Tatrzańskiego Parku Narodowego – to działania, które można podjąć już teraz.

Nie powinien nas dziwić fakt, że niedźwiedzie żyją w Bieszczadach. Jest to najdzikszy obszar w naszym kraju, który stanowi ich największą ostoję w Polsce. W tej krainie niedźwiedzia mieszkają również ludzie. Dlatego tak ważne jest jak najwcześniejsze zapobieganie konfliktom, których możemy uniknąć.

Działać należy już teraz – mówi Radosław Michalski z Fundacji Dziedzictwo Przyrodnicze. – Dysponujemy wynikami badań naukowych, które wskazują na źródła tego konfliktu. W jej centrum znajdują się łowieckie nęciska i karmiska oraz czatownie fotograficzne, gdzie trafia pokarm chętnie zjadany przez niedźwiedzie. Kukurydza, marchew czy buraki podawane przez ludzi są łatwą zdobyczą. Tak zaczyna się proces ośmielania niedźwiedzi, które zaczynają szukać łatwego pokarmu.

Podobnie dzieje się w niezabezpieczonych śmietnikach i kompostownikach. Dodatkowo jeśli niedźwiedzica prowadzi tam swoje młode, przyzwyczaja również potomstwo do pozyskiwania pokarmu w takich miejscach. Taka stołówka aż sama prosi się o wizytę niedźwiedzia. Tymczasem jest to gatunek, który szybko skorzysta z zaoferowanego mu pożywienia. Tym samym przyzwyczaja się do tego, że pokarm dostarczają mu ludzie. W ten sposób niedźwiedź staje się osobnikiem ośmielonym, co może prowadzić do sytuacji konfliktowych.

Warto korzystać z doświadczeń Tatrzańskiego Parku Narodowego. Zabezpieczenie śmietników i miejsca składowania odpadków, przeszkolona ekipa, która potrafi skutecznie zniechęcić niedźwiedzie do opuszczenia miejsc przebywania ludzi, gwarantują w tym oblężonym przez turystów miejscu skuteczną minimalizacją konfliktów. Oprócz samych zabezpieczeń ważne jest skuteczne odstraszenie niedźwiedzi, ale to musi być przeprowadzone przez przygotowanych do tego profesjonalistów. Tak, aby nie zrobić krzywdy niedźwiedziowi, a jednocześnie zniechęcić go do odwiedzin w miejscach, gdzie mieszkają ludzie. Na podobne rozwiązania czekają Bieszczady.

Na zatwierdzenie wciąż czeka ?Program Ochrony Niedźwiedzia Brunatnego w Polsce? – dodaje Michalski. – Jego autorki i autorzy postulowali utworzenie specjalnej grupy interwencyjnej, złożonej z ekspertów, która jest w stanie szybko i profesjonalnie zareagować w przypadku problemów z niedźwiedziami. Mogłaby ona działać w oparciu o istniejące karpackie parki narodowe. Potrzebowałaby jednak wsparcia ze strony instytucji zajmujących się ochroną przyrody.

Podobny problem, jak w przypadku miejsc składowania odpadków, dotyczy pasiek. Jeśli nie są zabezpieczone w odpowiedni sposób, niedźwiedzie chętnie odwiedzają takie miejsca. Tracą na tym nie tylko pszczelarze, ale również niedźwiedzie, bo spada akceptacja społeczna dla tego gatunku. Dlatego tak ważne jest wsparcie takich działań, jak zabezpieczanie pasiek specjalnymi pastuchami elektrycznymi, i w tę akcję włączyła się już Fundacja Dziedzictwo Przyrodnicze, uruchamiając specjalną zbiórkę. Na początek Fundacja zbiera na pięć zestawów ogrodzeń elektrycznych, chociaż zapotrzebowanie jest znacznie większe i przyda się każda pomoc. Będzie również angażować się w inne działania, które pozwolą ograniczyć niepotrzebny konflikt, którego możemy stosunkowo łatwo uniknąć. Niezbędne jest jednak wsparcie instytucjonalne, ze strony podmiotów odpowiedzialnych za ochronę polskiej przyrody.

 

.

 

Kategoria wpisu

Pomóż polskim pszczelarzom i bieszczadzkim niedźwiedziom

Miniatura

 

 

Pomóż polskim pszczelarzom i bieszczadzkim niedźwiedziom. Włącz się do naszej zbiórki. Chcemy kupić pszczelarzom zestawy specjalnych pastuchów elektrycznych, które skutecznie ochronią pasieki przez niezapowiedzianą wizytą niedźwiedzia. Jeden zestaw to koszt rzędu około 3000 złotych. Musi być odpowiednio mocny ? gruby drut i solidne słupki, jak i zasilany energią słoneczną ? pasieki są zlokalizowana z dala od stałego źródła prądu.

Stosowanie pastuchów, to najlepszy sposób na zapobieganie sytuacjom konfliktowym. Zyskają na tym i niedźwiedzie i ludzie. Tak niedźwiedzie, jak i pszczelarze będą mogli żyć obok siebie w spokoju.

Dlaczego to takie ważne? Niedźwiedź szybko uczy się pozyskiwania łatwego pokarmu. A takim pokarmem jest miód z niezabezpieczonej pasieki, zlokalizowanej w sąsiedztwie lasu. Pastuchy elektryczne są wskazywane jako najskuteczniejsza metoda zapobieganie szkodom przez autorów projektu ?Programu ochrony niedźwiedzia brunatnego w Polsce?.

Niestety pszczelarze nie mogą liczyć na żadne wsparcie. Dlatego postanowiliśmy im pomóc. W ramach tej akcji chcemy zebrać środki na minimum 5 zestawów pastuchów.

Jednak potrzeby są znacznie większe. Jeżeli uda się nam zebrać więcej, zakupimy kolejne pastuchy. Zapotrzebowanie jest bardzo duże. Lista pszczelarzy oczekujących na taki zestaw jest bardzo długa. Ze wstępnych informacji zebranych od kół pszczelarzy z Bieszczadów, Pogórza Przemyskiego i Beskidu Niskiego, wynika, że potrzeba co najmniej 300 takich zestawów.

Ważne! Cała kwota zebrana w czasie zbiórki zostanie przeznaczona wyłącznie na zakup pastuchów elektrycznych.

Nasza Fundacja działa od dziesięciu lat na terenie polskich Karpat wschodnich – w Bieszczadach, w Beskidzie Niskim i na Pogórzu Przemyskim. Zajmujemy się ochroną polskiej przyrody, ze szczególnym uwzględnieniem dwóch dużych karpackich drapieżników ? wilka i niedźwiedzia.

.
Kategoria wpisu

Sprawa oskórowanego wilka wciąż czeka na wyjaśnienie

Miniatura

Wciąż czekamy na wyniki dochodzenia w sprawie oskórowanego wilka z Bieszczadów. Nasza interwencja doprowadziła do nagłośnienia tego przypadku. Dzięki badaniom genetycznym pobranych na miejscu próbek uzyskaliśmy potwierdzenie, że zabite zwierzę jest wilkiem.  Wątpliwości budzi natomiast forsowanie tezy, która pojawiła się w mediach, że za śmierć wilka odpowiada niedźwiedź.

Gdyby to niedźwiedź zabił wilka, skóra zwierzęcia nie byłaby atrakcyjna dla łowcy wilczych trofeów. Ślady po takim spotkaniu byłyby widoczne również po oskórowaniu, tymczasem ze wstępnych oględzin jakie przeprowadził ekspert na miejscu, nasuwają się odmienne wnioski.

Prawdopodobieństwo, że to niedźwiedź zabił wilka jest małe ? mówił Robert Gatzka, biolog, który zajmuje się badaniem bieszczadzkich drapieżników, i który znalazł zabitego wilka. ? Na ciele wilka, w dniu 3 lutego nie dostrzegłem żadnych głębokich zadrapań. Po spotkaniu z niedźwiedziem wilk wyglądałby raczej dużo gorzej. Tylko jedna duża rana zwróciła moją uwagę, a niedźwiedzie nie robią ran na wylot. To co nie ulega wątpliwości, to fakt oskórowania na trofeum, co potwierdza odcięcie głowy, łap i ogona.

Należy również uwzględnić inne okoliczności. Wilk był wrzucony do potoku, a w pobliżu znajdowało się nęcisko z amboną.

Liczymy na to, że prowadząca sprawę prokuratura powoła doświadczonego w zakresie badań zastrzelonych wilków lekarza weterynarii ? podkreśla Radosław Michalski z Fundacji Dziedzictwo Przyrodnicze. ? W celu dokładnego ustalenia przyczyny śmierci wilka należało również wykonać zdjęcia RTG. Oczywiście najłatwiej byłoby przypisać winę niedźwiedziowi i zamknąć temat, ale wilki giną z rąk ludzi w Bieszczadach. Nie jest to pierwszy ujawniony przypadek oskórowanego wilka. Prawdziwej skali wciąż nie znamy, co może wynikać z niskiej wykrywalności przypadków nielegalnego zabijania wilka..

Kategoria wpisu

Mity Lasów Państwowych a fakty na temat projektowanego Turnickiego Parku Narodowego

Miniatura

 

 

Na samym początku uwaga formalna: sprzeciwiamy się używaniu słowa leśnicy jako synonimu określenia pracownicy Lasów Państwowych Leśnik to określenie zawodu, a nie miejsca pracy. Leśnicy pracują w różnych miejscach, w tym w Fundacji Dziedzictwo Przyrodnicze, ale również w samorządach, parkach narodowych, dyrekcjach ochrony środowiska, szkołach i firmach prywatnych. Dlatego w swoich publikacjach używamy i będziemy konsekwentnie używać określenia ?pracownicy LP?.

MIT 1 Lasów Państwowych: Na terenie planowanego parku narodowego nie ma Puszczy Karpackiej, a jego obszar pokrywały pola uprawne.

FAKTY: Termin Puszcza Karpacka ma już swoją historię i jest stosowany również przez środowisko naukowe – w odniesieniu do lasów zlokalizowanych na terenie Nadleśnictwa Bircza. Nie dotyczy sośnin nasadzonych w okresie powojennym na gruntach porolnych, lecz przejętych przez Lasy Państwowe bukowo-jodłowych starodrzewi. Obecnie są to ostatnie zachowane w stanie naturalnym enklawy dawnej Puszczy, które ze względu na walory przyrodnicze powinny zostać bezwzględnie i pilnie wyłączone z gospodarki leśnej i objęte ochroną w postaci parku narodowego lub rezerwatu przyrody. Kilka pokoleń naukowców, a dziś Fundacja Dziedzictwo Przyrodnicze apeluje zatem o ochronę nie porolnych sośnin, ale właśnie tych starodrzewi, które ocalały pomimo burzliwej historii tego regionu. Ciągłość leśna na tym obszarze jest wykazywana od XVIII wieku. Z pracy dr Andrzeja Affeka z Polskiej Akademii Nauk zatytułowanej ?Dynamika krajobrazu. Uwarunkowania i prawidłowości na przykładzie dorzecza Wiaru w Karpatach (XVIII-XXI wiek) wynika, że turnickie lasy są największymi zwartymi kompleksami o wykazanej ciągłości leśnej od 1780 roku.

?Prawie 54% obszaru dorzecza zmieniło pokrycie terenu w latach 1780-2012. Pozostała część dorzecza (46%) charakteryzuje się trwałym pokryciem terenu. Do największych trwałych kompleksów leśnych zaliczyć należy Las Turnica, położony w zlewni górnego biegu potoku Turnica, Las Braniów w masywie Braniowa i lasy na północno-wschodnich stokach masywu Chwaniowa.?

Owszem po wojnie lesistość rosła, jednak w dużej mierze działania te wynikały z historycznych uwarunkowań. Akcja Wisła spowodowała wyludnienie tych obszarów, na których następnie miało miejsce powojenne zalesienie. Niemniej te 36 procent lesistości z 1946 roku, to są właśnie te enklawy leśne, w których zachowały się najstarsze i najcenniejsze lasy, i to właśnie one stanowią ?ruszt? projektowanego Parku.

MIT 2 Lasów Państwowych: Obecność starodrzewi na terenie planowanego Turnickiego Parku Narodowego jest zasługą Lasów Państwowych

FAKTY: Birczańskie lasy są tak bogate przyrodniczo i różnorodne gatunkowo nie dzięki działaniom Lasów Państwowych, a pomimo tej działalności. Przez ponad 20 lat teren Projektowanego Turnickiego Parku Narodowego był w posiadaniu Ośrodka Wypoczynkowego Urzędu Rady Ministrów, czyli tzw. ?Księstwa Arłamowskiego?, przez co gospodarka leśna na tym terenie była w tym czasie bardzo ograniczona lub w ogóle jej nie było. W rezultacie lasy tych terenów uchroniły się przed surowcowym modelem leśnictwa funkcjonującym w tamtym okresie. Las miał czas, żeby jeszcze bardziej podnieść swoje walory przyrodnicze.

Nadużyciem jest twierdzenie, że bogactwo przyrodnicze tych terenów jest wynikiem dekad prowadzenia zrównoważonej gospodarki leśnej, gdyż po pierwsze, ?zrównoważoną? gospodarkę leśną prowadzi się na terenie projektowanego parku narodowego dopiero od 1991 roku, wcześniej dominował model surowcowy właściwy dla gospodarki centralnie sterowanej, a po drugie gdyby to była prawda, to w innych częściach Karpat, po dekadach zrównoważonej gospodarki leśnej, efekt przyrodniczy powinien być ten sam (tj. wielkie bogactwo przyrodnicze, wysoka frekwencja gatunków wskaźnikowych dla lasów naturalnych itp.), a tak nie jest, więc wniosek jest taki, że bogactwo przyrodnicze w części birczańskich lasów jest wynikiem ciągłości istnienia ostatnich enklaw Puszczy Karpackiej na tym terenie.

Ryc. Mapa terenu projektowanego Parku. Źródło: Wojskowy Instytut Geodezji, 1928 r. Widoczne enklawy lasu istniejącego do tej pory. Enklawy te widoczne są również na mapach nadleśnictwa z 1946 r. Widać wyraźnie ciągłość historyczną lasu.

MIT 3 Lasów Państwowych: Turnicki Park Narodowy wymyślili ekolodzy

FAKTY: Historia starań o utworzenie parku jest bardzo długa:

Tadeusz Trella, przemyski przyrodnik na łamach Przyrody Polskiej w 1938 roku pisał: Las turnicki  przedstawia w coraz rzadszych już dzisiaj ustroniach ? widok nieczęsto spotykany. Olbrzymie jodły i potężne buki rywalizują we wzroście na grubość i wzwyż, sędziwe jawory i poważne jesiony niewiele ustępują jodłom i bukom 

W czasie od końca wojny światowej po lata ostatnie dokonały się na Turnicy głębokie przemiany , bór karpacki w swej naturalnej, pierwotnej postaci zachował się jedynie w nielicznych zakątkach. Zabezpieczenie ocalałego od zawady pierwoboru w formie rezerwatu, ułatwia do pewnego stopnia okoliczność, że obszar ten, dochodzący 25 km2, w przeważającej większości jest własnością Skarbu Państwa, zaś niewielka, pozostała część północno-wschodnia należy do Polskiej Akademii Umiejętności.? (Trella T. 1937)

1969 r. Jerzy Piórecki  propozycja dwóch dużych rezerwatów w omawianym obszarze,

1982 r. Janusz Kotlarczyk propozycja utworzenia Parku Narodowego Doliny Środkowego Wiaru,

1988 r. Publikacja koncepcji Parku Narodowego pod nazwą: Park Narodowy Brzeżnych Karpat Wschodnich lub Lędziański Park Narodowy,

1992 r. Ostateczna koncepcja Parku Narodowego, najpierw pod nazwą Wschodniokarpacki Park Narodowy, a następnie jako Turnicki Park Narodowy,

1993 r. Opracowanie dokumentacji projektowej,

1994 r. Rekomendacja Państwowej Ochrony Przyrody, powtórzone w 2011 roku,

1995 r. MOŚZNiL odmówił powołania nowego Parku, podając za przyczynę ograniczone środki budżetowe.

A zatem historia starań o ochronę tego terenu jest już bardzo długa. Natomiast lokalna społeczność jest skutecznie straszona ideą parku narodowego przez lobby leśno-łowieckie, zaniepokojone możliwością utraty  wpływów w dawnym Państwie Arłamowskim, co potwierdzają wypowiedzi i zachowanie przedstawicieli tego środowiska. Natomiast sama Fundacja Dziedzictwo Przyrodnicze od początku pracuje z lokalną społecznością i promuje  lokalne produkty oraz rozwój turystyki na tym obszarze.

MIT 4 Lasów Państwowych: Przyrodnicy wymyślili sobie pomnikowe drzewa i nie zrobili nic, żeby doprowadzić do ich utworzenia

FAKTY: Według ustawy o ochronie przyrody pomniki przyrody ustanawia rada gminy. Nie jest przy tym wymagane uczestnictwo wnioskodawcy, tym bardziej, że wraz z wnioskiem, złożonym przez Fundację Dziedzictwo Przyrodnicze, została przekazana bogata i kompletna dokumentacja. Za to Lasy Państwowe zadbały o to, by nie dopuścić do ustanowienia pomników przyrody, a nadleśniczy Zbigniew Kopczak wystąpił w roli współgospodarza sesji rady gminy Bircza. Przebieg spotkania nie był merytoryczny i służył wyłącznie przypuszczeniu ataku na wnioskodawcę o czym świadczą fragmenty protokołu z sesji – Zbigniew Kopczak, nadleśniczy: ?Czy stać nasz kraj, nasz region na to, żeby nic nie robić, pozwolić na to by drzewa się same wywracały i nie mieć z tego korzyści??. Po takim wprowadzeniu radni powiedzieli zdecydowane ?nie? dla utworzenia nowych pomników przyrody?, a w tym przekonaniu podtrzymywali ich pracownicy Lasów Państwowych.

W kontrze do tych wypowiedzi i decyzji rady gminy Bircza, na łamach ?Życia Podkarpackiego? została opublikowana opinia profesora Jerzego Pióreckiego, który zdecydowanie bronił idei ochrony przyrody tego obszaru i powołania parku narodowego. Radni odrzucali całe wnioski, nie rozważając nawet, czy nie warto ustanowić choćby po jednym pomniku przyrody dla danego gatunku- wybierając drzewa najgrubsze, zinwentaryzowane przez Fundację, jak np. buk o obwodzie 5,6 m, jodła o obwodzie 4,8 m, jawor o obwodzie 4,4 m czy grab o obwodzie 3,75 m.

MIT 5 Lasów Państwowych: Nadleśnictwo Bircza chroni starodrzewy

FAKTY: Doświadczenie uczy, że dobrą wolę Lasów Państwowych trzeba sprawdzać. Jeżeli Nadleśnictwo deklaruje, że najstarsze drzewa nie będą wycinane, to dlaczego nie wpisało tej deklaracji do Planu Urządzenia Lasu, zgodnie z wnioskiem Fundacji Dziedzictwo Przyrodnicze? Niezrozumiałe i nielogiczne jest również krytykowanie solidnej pracy przyrodników inwentaryzujących drzewa i negowanie wartości około 6,5 tys. drzew stwierdzeniem, że to za dużo, a następnie podawanie przez LP liczby 40 000 drzew. Zatwierdzonym przez ministra środowiska dokumentem planistycznym obowiązującym w Lasach Państwowych jest plan urządzenia lasu, natomiast Instrukcja Ochrony Lasu jest tylko sposobem działania, nie mającym wpływu na  pozostawianie konkretnych okazów drzew do ich naturalnej śmierci i rozkładu.

Wewnętrzne zarządzenie jednostki, jaką jest Regionalna Dyrekcja Lasów Państwowych, można zmienić z dnia na dzień. Trwałą ochronę zapewniają jedynie ustawowe formy ochrony przyrody, jak pomnik przyrody, rezerwat przyrody czy park narodowy. Tymczasem już w przeszłości Nadleśnictwo Bircza miało problemy z dopilnowaniem drzew na swoim terenie. ?Nowiny? informowały już o tajemniczych wycinkach w Nadleśnictwie (na 160 wyciętych drzew trafił Andrzej Gwizdała). ?Nowiny? zapytały o tę sprawę Nadleśnictwo: ?Na pytanie, czy jako organ zarządzający lasami w tym terenie nie powinien wiedzieć o prowadzonych tam wycinkach, Stanisław Rębisz odpowiedział, że Nadleśnictwo nie jest w stanie wiedzieć o wszystkich, przeprowadzanych na jego terenie pracach. Przy czym podkreślił, że Nadleśnictwa Bircza zarządza blisko 30 tys. hektarów lasu. – Nie jesteśmy w stanie kontrolować wszystkich wycinek na naszym terenie.?

MIT 6 Lasów Państwowych: Martwe drewno w Nadleśnictwie Bircza jest rezultatem pracy pracowników LP

FAKTY: Ilość martwego drewna w Nadleśnictwie Bircza jest w głównej mierze wynikiem zaszłości historycznych – w szczególności istnienia ?Państwa Arłamowskiego? i wynikających z tego ograniczeń dla gospodarki leśnej, polegających m. in. na niemożności usuwania z lasu posuszu, wywrotów i złomów mimo obowiązujących wymogów utrzymywania ?wysokiego stanu sanitarnego lasu? w okresie surowcowego modelu leśnictwa za czasów PRL.

MIT 7 Lasów Państwowych: Nie ma lasów o naturalnym charakterze na terenie projektowanego Turnickiego Parku Narodowego

FAKTY: Nie należy utożsamiać pojęcia lasu naturalnego z lasem pierwotnym, nietkniętym ludzką ręką. Lasy naturalne wg Włoczewskiego (1968) to ekosystemy, wykorzystywane przez człowieka w sposób nie naruszający lub niewiele wkraczający w życie lasu. Z kolei wg Sokołowskiego (2006) lasy naturalne to między innymi:

– drzewostany naturalnego pochodzenia, powstałe w procesie sukcesji pierwotnej, rosnące od wielu pokoleń w tym miejscu, które nie było wylesiane;

– drzewostany odznaczające się naturalnym składem gatunkowym oraz strukturą wiekową i przestrzenną, przechodzące w naturalny sposób przez wszystkie stadia rozwojowe;

– drzewostany z pozostającymi na miejscu drzewami obumierającymi i martwymi oraz z rozkładającym się drewnem;

–  lasy nieużytkowane, z pełnym naturalnym składem zwierząt ? roślinożerców oraz zwierząt drapieżnych, w których liczebność populacji poszczególnych gatunków jest regulowana czynnikami naturalnymi, eliminującymi zjawiska zagrażające trwałości leśnego ekosystemu;

– lasy, w których cała produkcja biologiczna (drewno, kora, liście, nasiona, owoce, runo i zwierzęta) pozostaje na miejscu, a procesy biocenotyczne przebiegają w sposób niezakłócony bezpośrednim oddziaływaniem czynników antropogenicznych.

Zachowane na Pogórzu Przemyskim fragmenty Puszczy Karpackiej spełniają wszelkie przesłanki  ku temu, żeby określać je naturalnymi (a przynajmniej zbliżonymi do naturalnych), jak również powinny zostać wyłączone z użytkowania. Zwłaszcza, że gospodarkę leśną trudno nazwać elementem ?nie naruszającym lub niewiele wkraczającym w życie lasu?; przeciwnie, poprzez ingerowanie w strukturę drzewostanów, działania gospodarcze pozbawiają lasy naturalnego charakteru. Trzeba dodać, że naturalny (lub, jak kto woli, zbliżony do naturalnego) stan zachowania turnickich lasów bynajmniej nie jest zasługą ?opieki i ciężkiej pracy leśników?, lecz historycznych uwarunkowań, o których była mowa powyżej.

Co więcej, jak wskazują przepisy dotyczące parków narodowych w ustawie z dnia 16 kwietnia 2004 r. o ochronie przyrody (Dz.U. z 2018 r., poz. 142, z późn. zm.), naturalność  lasów nie jest wyznacznikiem przy ustanawianiu tego typu form ochrony przyrody. Art. 8 ust. 1 ustawy wskazuje, że ?park narodowy obejmuje obszar wyróżniający się szczególnymi wartościami przyrodniczymi, naukowymi, społecznymi, kulturowymi i edukacyjnymi? – co, w odniesieniu do omawianego obszaru, było po wielokroć potwierdzane badaniami naukowymi. Jednocześnie, zgodnie z art. 8 ust. 2., park narodowy tworzy się nie tylko w celu ?zachowania różnorodności biologicznej, zasobów, tworów i składników przyrody nieożywionej i walorów krajobrazowych?, ale również ?przywrócenia właściwego stanu zasobów i składników przyrody oraz odtworzenia zniekształconych siedlisk przyrodniczych, siedlisk roślin, siedlisk zwierząt lub siedlisk grzybów?.

Włoczewski T. 1968. Ogólna hodowla lasu. PWRiL. Warszawa.

Sokołowski A. 2006. Lasy północno-wschodniej Polski. CILP. Warszawa.

MIT 8 Lasów Państwowych: Wszystkie najcenniejsze lasy planowanego parku narodowego są już chronione w postaci rezerwatów przyrody

FAKTY: Twierdzenie, że rezerwaty chronią dziś wszystkie najbardziej wartościowe przyrodniczo obszary projektowanego parku narodowego, jest sporym nadużyciem.

Park narodowy miałby objąć swą powierzchnią ok. 18 tys ha. Rezerwaty przyrody to tylko 3,25% tego obszaru, i nie obejmują wszystkich najcenniejszych miejsc. Tego samego zdania była Państwowa Rada Ochrony Przyrody, która w 2011 r. na posiedzeniu wyjazdowym w Przemyślu potwierdziła potrzebę zachowania ?unikalnych na skalę międzynarodową wartości przyrodniczych? tego obszaru, zwracając przy tym uwagę, że dotychczasowy stan jego ochrony jest wysoce niewystarczający. Jednym z wysuniętych wówczas postulatów było pilne rozszerzenie ochrony rezerwatowej najcenniejszych ekosystemów projektowanego parku narodowego. Stanowisko PROP było jedną z przesłanek do opracowania i złożenia wniosku o utworzenie rezerwatu przyrody Reliktowa Puszcza Karpacka, która to idea jest usilnie torpedowana przez Lasy Państwowe. Tymczasem jedynie powołanie na powierzchni ok. 8 tysięcy hektarów wnioskowanego przez Fundację Dziedzictwo Przyrodnicze rezerwatu przyrody, będzie w stanie trwale zabezpieczyć najcenniejsze fragmenty turnickich lasów, dopóki nie powstanie park narodowy.

Na marginesie warto dodać, że fakt ?nieprowadzenia pozyskania drewna? w rezerwatach przyrody nie wynika z dobrej woli nadleśnictwa zarządzającego ww. obszarem, lecz z zakazów obowiązujących w stosunku do tych form ochrony przyrody, określonych w art. 15 ust. 1 ustawy o ochronie przyrody. Tymczasem zdecydowana większość drzew o wymiarach pomnikowych znajduje się obecnie poza obszarami istniejących rezerwatów przyrody; nie jest również objęta ochroną w formie pomnika przyrody.Tych drzew nie sadziło roszczące sobie do nich prawa Nadleśnictwo Bircza.

MIT 9 Lasów Państwowych: Wysoki średni wiek drzewostanów na obszarze planowanego parku  wynika z prowadzenia zrównoważonej gospodarki leśnej

FAKTY: Wysoki średni wiek drzewostanów w Nadleśnictwie Bircza jest nie tyle zasługą prowadzonej tu trwale zrównoważonej gospodarki leśnej, co wynika z obecności na tym terenie starych drzewostanów będących pozostałością Puszczy Karpackiej. Spore zasługi w tym zakresie oddały również uwarunkowania historyczne, a także (podobnie zresztą jak i w całej RDLP Krosno) warunki terenowe utrudniające pozyskanie drewna.

Zgodnie z Planem Urządzenia Lasu dla Nadleśnictwa Bircza największy udział powierzchniowy na terenach leśnych pozostających w jego zarządzie zajmują drzewostany użytkowane rębniami złożonymi, w tym najcenniejsze i najstarsze zbiorowiska leśne, stanowiące pozostałość Puszczy Karpackiej. Po zakończeniu okresu odnowienia ich struktura wiekowa ulegnie daleko idącym zmianom, mianowicie górne piętro tworzone przez dojrzałe buki czy jodły całkowicie ustąpi miejsca nowemu pokoleniu w wieku ok. 40 lat. W ten właśnie sposób gospodarka leśna powoduje głęboką ingerencję w najcenniejsze leśne ekosystemy tego obszaru, zmieniając je dzień po dniu w zwykły las gospodarczy. Sytuacji tej nie zmieni fakt pozostawiania kilku drzew biocenotycznych na użytkowanej w ten sposób powierzchni.

Źródło: Prognoza oddziaływania na środowisko Planu urządzenia lasu dla Nadleśnictwa Bircza. Klasa wieku to okres 20 lat.

MIT 10 Lasów Państwowych: Rosnące zasoby drewna są oznaką dobrej ochrony przyrody

FAKTY: ?Zasoby? to pojęcie z zakresu ekonomiki leśnictwa, a nie z dziedziny nauk przyrodniczych. ?Rosnące zasoby? nie mają nic wspólnego z ochroną przyrody, nie są zatem przesłanką ani za, ani przeciw powołania na tym terenie parku narodowego.

MIT 11 Lasów Państwowych: Pracownicy Lasów Państwowych najlepiej znają potrzeby turnickich lasów

FAKTY: Potrzebą tego unikatowego lasu jest utworzenie tu Parku Narodowego i pozostawienie go bez gospodarowania. Techniczne określenia, jak ?przebudowa drzewostanu?, ?pozyskiwanie?, ?dostosowanie składu gatunkowego?, to cały czas kategorie gospodarcze, a tu chodzi o odpowiednią ochronę tego obszaru, a taką zapewnia jedynie park narodowy lub rezerwat przyrody. Gdyby ochrona przyrody prowadzona przez Lasy Państwowe była tak doskonała, to po co idea parków narodowych, propagowana przez dziesięciolecia przez wielu przyrodników i leśników, w tym przez prof. Władysława Szafera – leśnika. Parki Narodowe powstają po to, by zabezpieczyć przyrodnicze dziedzictwo narodu, i w tym zakresie nie może zastąpić ich żadna, nawet najlepiej prowadzona gospodarka leśna.

Tym bardziej, że Nadleśnictwo Bircza, podobnie jak cała RDLP Krosno, nie posiada certyfikatu FSC, który jest podstawowym świadectwem prowadzenia zrównoważonej gospodarki leśnej. Z tego co nam wiadomo, nic nie wskazuje, aby lasy RDLP Krosno miały taki certyfikat uzyskać.

MIT 12 Lasów Państwowych: ?Las pełen rysi, wilków i niedźwiedzi?

FAKTY: Lasy Państwowe posługują się nierzetelnymi danymi dotyczącymi liczebności dużych drapieżników. W swoim wykresie posługują się liczbami dla całego obszaru RDLP Krosno, a nie dla terenu planowanego parku narodowego. Jest to dużym nadużyciem i próbą wmówienia opinii publicznej, że w turnickich lasach występuje aż tyle wilków, rysi i niedźwiedzi. Wciąż nie ma aktualnych i rzetelnych naukowych danych dotyczących ich liczebności, co prezentuje poniższa grafika.

Lasy Państwowe chwalą się na swoich stronach zwiększeniem w ciągu ostatnich 20 lat liczebności dzikich zwierząt na terenie RDLP Krosno, sugerując, że ten fakt jest skutkiem prowadzonej tak a nie inaczej gospodarki leśnej. Wydają się przy tym zapominać, że korelacja dwóch czynników nie przesądza o związku przyczynowo-skutkowym. Stwierdzono onegdaj korelację pomiędzy liczebnością bocianów a ilością urodzin, ale nikt z tego nie wyciąga wniosku, że to bociany przynoszą dzieci.

Na tej samej zasadzie to, że wieloletnia działalność gospodarcza LP koreluje ze wzrostem liczebności zwierząt, też o niczym nie świadczy. Wzrost populacji zwierząt chronionych jest bowiem wynikiem objęcia ich ochroną gatunkową i wskazuje na to, iż ochrona prawna tych gatunków przynosi zamierzony skutek. A najprawdopodobniej ich populacja mogłaby rosnąć jeszcze szybciej, gdyby nie gospodarka leśna i jej skutki: permanentne niepokojenie zwierzyny, likwidacja miejsc rozrodu i odpoczynku zimowego itp. Tak więc wspomniany wzrost populacji nie odbywa się ?dzięki?, lecz ?mimo? działalności LP.

Inną zupełnie sprawą jest wiarygodność danych liczbowych dotyczących dużych drapieżników. RDLP Krosno wciąż stosuje archaiczne metody szacowania, które z pewnością nie zbliżają nas do poznania rzeczywistej sytuacji dużych drapieżników we wschodniej części polskich Karpat. W opracowaniu danych stosuje się całoroczne obserwacje, tropienia, a ostatnio ?teledetekcję i termowizję?. W rzeczywistości te metody nie wnoszą nic nowego, a ten sam osobnik niedźwiedzia może zostać parokrotnie policzony wobec braku twardych danych genetycznych, które eliminują ryzyko dodawania tego samego osobnika, widzianego w różnych miejscach, w rezultacie czego możemy otrzymać sztucznie zawyżoną liczebność.

Jedynie badania genetyczne pozwolą nam dowiedzieć się, ile tak naprawdę żyje w karpackich lasach niedźwiedzi, wilków i rysi. Dysponując takim materiałem jesteśmy w stanie precyzyjnie oszacować liczebność tych gatunków. Ostatnie, stosunkowo wiarygodne dane, pochodzą sprzed kilku lat i określano wtedy liczebność niedźwiedzi na około 100 osobników w całej Polsce.

O poziomie merytorycznym RDLP Krosno w dyskusji o przyszłość Turnickiego Parku Narodowego świadczy uwzględnienie żubrów we wspomnianym wykresie z liczebnością zwierząt. Żubr nie występuje na terenie projektowanego parku narodowego, a tym samym Lasy Państwowe wprowadzają w błąd opinię publiczną!

Zawyżanie danych dotyczących liczebności dziko żyjących zwierząt służy m. in. propagandzie na rzecz odstrzału np. wilków, co prawdopodobnie jest marzeniem lobby łowieckiego, będącego w ścisłej symbiozie z Lasami Państwowymi i prowadzonymi przez RDLP Krosno prestiżowymi łowiskami, które nazywają Ośrodkami Hodowli Zwierzyny. Bircza jest jednym z nich.

MIT 13 Lasów Państwowych: Puszcza Karpacka potrzebuje dróg leśnych

FAKTY: Badania potwierdzają, iż drogi leśne powodują fragmentację siedlisk, zwiększają ruch pojazdów silnikowych, powodują szybszy spływ powierzchniowy i erozję gleby. Gatunki takie jak wilk, niedźwiedź, ryś należą do antropofobnych i szukają ostępów, w których mogłyby nie niepokojone wydać na świat i wykarmić potomstwo. A takich miejsc jest coraz mniej. Na drogach leśnych pod kołami pojazdów ginie wiele rzadkich i chronionych gatunków płazów, gadów, ptaków i ssaków.

Istnienie dróg wynika z potrzeb gospodarki leśnej. Mówiąc wprost: tak- jeśli ściągamy drewno, to lepiej robić to drogami. Najlepiej go po prostu nie pozyskiwać w cennych przyrodniczo miejscach, których tak niewiele mamy w Polsce, bo drogi leśne i szlaki zrywkowe nie służą ochronie przyrody. Wtedy problem dróg rozwiąże się sam.

Mit 14 Lasów Państwowych: Polski nie stać na utrzymanie nowego parku, a prowadzona gospodarka leśna gwarantuje przetrwanie Puszczy Karpackiej

FAKTY: Ogromnym nadużyciem i manipulacją jest sugerowanie przez Państwowe Gospodarstwo Leśne Lasy Państwowe, że postulaty ?o utworzenie Turnickiego Parku Narodowego na terenie, którym od 75 lat opiekują się leśnicy, świadczą o tym, iż ci ostatni znakomicie wykonują swoją pracę, nie tylko umożliwiając wszystkim korzystanie z lasów oraz ich zasobów w rozsądny sposób, ale też chroniąc należycie przyrodę?.

Obszar planowanego parku jest bogaty przyrodniczo nie z powodu gospodarki leśnej, ale dzięki właśnie jej czasowej nieobecności na tych terenach przez wiele lat. Gdyby to, co sugerują Lasy Państwowe było prawdą, to wszędzie tam, gdzie prowadzona jest gospodarka leśna, walory przyrodnicze powinny być takie same jak na omawianym obszarze lub większe, czego się jednak nie obserwuje.

Poprzednie kierownictwo Ministerstwa Środowiska i Lasów Państwowych twierdziło, że ?im więcej gospodarujemy, tym lepszy jest stan środowiska?. Mieliśmy nadzieję, że te kuriozalne tezy odejdą w niepamięć razem z byłym ministrem.

Obszar planowanego Turnickiego Parku Narodowego nie wymaga opieki w postaci prowadzenia ?racjonalnej gospodarki leśnej?, ale właśnie zaniechania użytkowania na obszarach najcenniejszych przyrodniczo i wskazanych w dokumentacji projektowanego rezerwatu ?Reliktowa Puszcza Karpacka?.

To nie Nadleśnictwo Bircza ponosi wydatki na zarządzanie swoimi lasami. Czerpie bowiem dochody z lasów stanowiących własność Skarbu Państwa, a więc nas, wszystkich polskich obywateli.   Sposób finansowania nie jest przesłanką, która powinna decydować o obejmowaniu najcenniejszych przyrodniczo miejsc w Polsce ochroną. Nawet gdyby miało to narazić Skarb Państwa na koszty, to należy taki wydatek podjąć. Badania socjologiczne pokazują wyraźnie, że Polacy są skłonni do przeznaczania środków z budżetu na takie cele.

Ale po drugie (i co najważniejsze!), powstanie Parku wcale nie musi oznaczać zwiększonych wydatków. Jestesmy atakowani bez przerwy różnymi wersjami mitu o ?samofinansowaniu się? Lasów Państwowych, które ze swoich zysków łaskawie dofinansowują Parki Narodowe. To nieprawda. Nadleśnictwo Bircza, podobnie jak całe lasy Państwowe, użytkują przede wszystkim za darmo teren będący własnością Skarbu Państwa, czyli nas wszystkich. Co więcej, odprowadzają do budżetu Państwa jedynie 2% swoich przychodów ze sprzedaży drewna. W ten sposób my wszyscy de facto finansujemy to przedsiębiorstwo.

Jeśli Lasy Państwowe podlegałyby zasadom racjonalnej gospodarki finansowej, to już same te przesłanki ekonomiczne powinny zadecydować o wstrzymaniu pozyskiwania drewna z większości terenów Pogórza i Bieszczad – jest to po prostu bardziej uciążliwe i droższe niż na Niżu. Można tu przywołać analogię różnych kopalni w ramach holdingu węglowego: po co wydobywać węgiel z pełnych metanu pokładów na głębokości 1200 metrów, jeśli inne kopalnie posiadają łatwo dostępne zasoby na głębokości 400 metrów? Jaką decyzję powinien podjąć zarząd takiej spółki w imieniu akcjonariuszy?

Koszt działalności Parku Narodowego takiej wielkości jak Turnicki Park Narodowy to mniej niż 9 mln zł rocznie, jeśli porównamy z podobnym parkiem narodowym w regionie. Dla porównania, nadleśnictwo Bircza otrzymuje z Funduszu Leśnego dopłaty w wysokości rocznej od 5  do 8,5 mln. zł. Te kwoty są porównywalnej wielkości – i warto z tego wyciągnąć wnioski!

Wspomnijmy jeszcze, że Park Narodowy ma dodatkowe możliwości finansowania, którego nie mają Nadleśnictwa (np. bilety wstępu). Ponadto, można liczyć w przyszłości na inne korzyści ekonomiczne, związane z turystyką (przekierowanie części ruchu z Bieszczad na Pogórze Przemyskie).

Należy pamiętać, że wynagrodzenia w nadleśnictwie Bircza, podobnie jak w całych Lasach Państwowych, mają duży wpływ na wyniki finansowe, bo znacznie przewyższają zarobki innych służb mundurowych, nie wspominając o licznych profitach i warunkach pracy (każdy, kto porównał wnętrze budynku nadleśnictwa z posterunkiem Policji w Birczy ma tego pełną świadomość). Z danych dostępnych publicznie wynika, że nadleśniczy Nadleśnictwa Bircza w roku 2015 zarobił ponad 215 tysięcy złotych, czyli niewiele mniej niż Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej.

Może więc tutaj należy szukać przyczyn oporu w Lasach Państwowych przed powstaniem Parku Narodowego? Ten opór jest zrozumiały, biorąc pod uwagę, że średnie zarobki w parkach narodowych stanowią 50% zarobków w LP? Ale czy to ma być argument przeciwko powołaniu Parku Narodowego? ?Bo kilkadziesiąt osób może zacząć mniej zarabiać?? Znajdźmy razem rozwiązanie, które pozwoli choćby zbliżyć do siebie warunki płac w parkach i w Lasach Państwowych.

PODSUMOWANIE:

Wbrew temu, co twierdzą Lasy Państwowe – to nie ?szlachetne acz naiwne odruchy? nieuświadomionych pseudo-ekologów wspieranych przez celebrytów są decydującą przesłanką przemawiającą za powstaniem Parku Narodowego. To twarde naukowe fakty, liczne badania i jednoznaczna opinia przedstawicieli nauki. Te głosy były ignorowane w Puszczy Białowieskiej, ignorowane są też tutaj.

W Puszczy Białowieskiej Lasy Państwowe naruszały prawo, próbowały manipulować opinią publiczną, brutalnie pacyfikowały pokojowe protesty. To pracownicy tej firmy, zwożeni na żenujące masówki dla poparcia swojego kierownictwa wysłuchiwali diatryb o eko-nazistach i zielonych satanistach. Nikt ze zgromadzonych wtedy nie zaprotestował, co mogła zobaczyć cała Polska. Dlatego nie zapominamy, że Puszczą Karpacką zarządza ta sama firma (zresztą, strażnicy z terenu Puszczy Karpackiej byli delegowani do Białowieży i brali udział w akcjach związanych z unieszkodliwianiem pokojowych protestów).

Wydarzenia z ostatnich lat pokazują, że Lasy Państwowe nie są zainteresowane ochroną przyrody na terenie projektowanego Turnickiego Parku Narodowego, dlatego jedynym ratunkiem dla terenów cennych przyrodniczo jest ustanowienie ich parkiem narodowym, bądź rezerwatem przyrody. Tak też jest z Projektowanym Turnickim Parkiem Narodowym, dlatego nie można spocząć, póki ?Lasy Turnickie? nie staną się Parkiem Narodowym lub rezerwatem przyrody.

Przypominamy, że zgodnie z ustawą o ochronie przyrody (art. 7) utworzenie lub powiększenie obszaru parku narodowego jest celem publicznym. Ustawa nie wskazuje przy tym, aby w przypadku tworzenia lub powiększania parku narodowego na obszarach Skarbu Państwa wymagana była jakakolwiek opinia czy zgoda zarządcy terenu. Tym bardziej dziwi fakt tak niezwykłego zaangażowania LP w ośmieszanie idei parku narodowego na Pogórzu Przemyskim, a arogancki sposób, w jaki to następuje, świadczy jedynie o silnej obawie przed utratą wpływów i korzyści na omawianym terenie.

.
Kategoria wpisu

Parlament ZA dobrą zmianą prawa łowieckiego. Koalicja „Niech Żyją” apeluje do Prezydenta o podpisanie nowelizacji

Miniatura

Parlament Rzeczpospolitej Polski uchwalił dobrą zmianę prawa łowieckiego. Na tę nowelizację Polki i Polacy czekali od lat. Większość polskiego społeczeństwa sprzeciwia się myślistwu w dotychczasowej formie. Teraz nowelizacja czeka na podpis Prezydenta Rzeczpospolitej Polski, Andrzeja Dudy.

Jak dotąd nikt nie dał sobie rady z myśliwskim lobby, które pomimo faktu, że reprezentuje zaledwie 0,38% polskiego społeczeństwa, broniło przywilejów Rzeczpospolitej Myśliwskiej. Tym razem polski Parlament nie ugiął się pod jego presją, dając wyraźny sygnał, że czas na dobrą zmianę prawa łowieckiego. Wysłuchane zostały kluczowe postulaty strony społecznej – przywracając obywatelom prawo do ich własności, przez możliwość ustanowienia zakazu polowania na prywatnej ziemi, poprawiając nasze bezpieczeństwo (obowiązek badania myśliwych co 5 lat), dobro dzieci, chroniąc je przed nieuzasadnionym doświadczaniem okrucieństwa i przemocy, a także zwierząt, używanych dotąd przedmiotowo w treningach i konkursach psów myśliwskich.

Właśnie dokonuje się, pożądana przez blisko 80% Polek i Polaków, reforma polskiego łowiectwa.

W opozycji do dobrej zmiany prawa łowieckiego stoją dziś osamotnieni myśliwi i Polski Związek Łowiecki. Na forum europejskim próbują zepsuć dobry wizerunek naszego kraju, odważnie wyznaczającego nowe zasady i standardy, na miarę XXI wieku – za pośrednictwem myśliwych z innych krajów Unii Europejskiej. Tymczasem Polska przyjmując nowelizację prawa łowieckiego staje się dobrym przykładem tego, że tradycję łowiecką można i trzeba cywilizować. I Polska daje tego świadectwo.

Najważniejsze zmiany, o które apelowała strona społeczna objęły zakaz udziału dzieci w polowaniach, zakaz znęcania się nad żywymi zwierzętami w czasie zawodów i szkoleń psów myśliwskich, prawo do łatwego wyłączania gruntów z polowań, zakaz polowań zbiorowych w parkach narodowych, obowiązek regularnych badań lekarskich i psychologicznych dla myśliwych oraz wykreślenie przepisu pozwalającego karać za utrudnianie polowań – jako nieakceptowalnego uprzywilejowania myśliwych.

Pokazaliśmy, że jako społeczeństwo możemy zjednoczyć się w ważnej dla nas wszystkich sprawie i mówić jednym głosem. To ma wielkie znaczenie. Porozumienie w Parlamencie nastąpiło ponad politycznymi podziałami i jego rezultatem jest dobra zmiana prawa łowieckiego. Za tymi poprawkami opowiedziała się większość społeczeństwa, co potwierdziły badania opinii publicznej – mówi Paweł Średziński z Fundacji Dziedzictwo Przyrodnicze. – Chcemy podziękować tym wszystkim politykom, którzy wsparli głos strony społecznej.

Apelujemy dziś do Prezydenta o podpisanie uchwalonej właśnie nowelizacji.

To wielki sukces dla ludzi i przyrody! Wywalczony przez nas Wszystkich. Nie byłoby tego sukcesu, gdyby nie ogromne poparcie, zaangażowanie i determinacja społeczeństwa. Dziękuję wszystkim i każdemu z osobna – powiedział tuż po głosowaniu Radosław Ślusarczyk z Pracowni na rzecz Wszystkich Istot i dodał – Przed nami jednak wciąż dużo pracy. Będziemy dążyć do zmian w sprawach szkodliwego dokarmiania dzikich zwierząt, używania amunicji ołowianej, ewidencji ranionych zwierząt i wszystkich innych pilnie potrzebnych zmian – prospołecznych, prozwierzęcych, proprzyrodniczych.

Kategoria wpisu

Senat przegłosował dobrą zmianę prawa łowieckiego

Miniatura

Senat opowiedział się za dobrymi zmianami przyjętymi przez Sejm. Jednocześnie dodał poprawkę dotyczącą obowiązku regularnych badań myśliwych oraz wzmocnił przepis o dezubekizacji Polskiego Związku Łowieckiego, rozszerzając grono osób, które nie mogą wejść w skład organów PZŁ, o tajnych współpracowników służby bezpieczeństwa.

Po raz pierwszy Parlament sprzeciwia się Rzeczpospolitej Myśliwskiej i wsłuchuje w głos społeczeństwa, które nie akceptuje łowiectwa w obecnej formie. Pomimo oporu niektórych senatorów związanych z PZŁ i broniących interesów myśliwych, reprezentujących zaledwie 0,3% społeczeństwa, Senat opowiedział się za dobrą zmianą prawa łowieckiego, przegłosowaną przez Sejm. Jednocześnie przegłosowano bardzo ważną poprawkę dotyczącą obowiązkowych i regularnych badań okulistycznych i psychologicznych przez myśliwych. Rozszerzono też grono osób, które zostaną wykluczone z organów PZŁ za współpracę z reżimem komunistycznym.

Tym samym Senat utrzymał zakaz barbarzyńskich praktyk szkolenia psów myśliwskich na żywych zwierzętach, zakaz udziału dzieci w polowaniach do lat 18, zakaz polowań zbiorowych, polowań z psami i nęcenia karmą zwierząt, w parkach narodowych oraz wykreślenie przepisu o karaniu za utrudnianie polowań. Odzyskamy też prawo do naszej własności, poprzez uproszczenie procedury wyłączania ziemi z obwodów łowieckich, które do dziś stanowią 90% terytorium Polski.

To historyczne zwycięstwo Polek i Polaków, którzy w większości nie akceptują obecnego modelu łowiectwa i domagali się jego ucywilizowania – mówi Paweł Średziński z Fundacji Dziedzictwo Przyrodnicze.  – Podziękowania należą się wszystkim osobom zasiadającym w Senacie, sprzeciwiającym się Rzeczpospolitej Myśliwskiej, za to, że pozytywnie odpowiedzieli na apel społeczeństwa. Stało się to możliwe dzięki porozumieniu ponad politycznymi podziałami.

Nareszcie możemy mówić o końcu Rzeczpospolitej Myśliwskiej. Po wielu latach pracy udało się pokonać myśliwskie lobby. Społeczeństwo długo czekało na dobrą zmianę w prawie łowieckim. Będziemy bezpieczniejsi a nasza przyroda będzie lepiej chroniona. Cieszymy się, że rządzący stanęli po stronie społeczeństwa. Ten sukces nie byłby możliwy, bez wsparcia tysięcy Polek i Polaków, którym należą się ogromne podziękowania – mówi Radosław Ślusarczyk z Pracowni na rzecz Wszystkich Istot.

Zaakceptowany przez Senat kształt ustawy przyjętej przez Sejm, mimo usilnych nacisków lobby łowieckiego, pokazuje że jako społeczeństwo obywatelskie dojrzeliśmy do fundamentalnych zmian dotyczących naszego stosunku do zwierząt. Zakaz barbarzyńskiego znęcania się nad nimi podczas szkoleń psów myśliwskich, staje się dziś oczywisty.- mówi Tomasz Zdrojewski z Koalicji Niech Żyją!

Teraz nowelizacja prawa łowieckiego trafi do Sejmu, gdzie poprawki przegłosowane przez Senat, dotyczące obowiązku badań myśliwych i pełnej dezubekizacji PZŁ zostaną poddane głosowaniu. Mamy nadzieję, że znajdą one uznanie wśród Posłów i Posłanek ponad politycznymi podziałami.

Kategoria wpisu

Sejm za dobrą zmianą prawa łowieckiego

Miniatura

Sejm przyjął kilka kluczowych poprawek w nowelizacji prawa łowieckiego. To dobra zmiana i kompromis w sprawie ustawy łowieckiej, które stały się możliwe dzięki porozumieniu ponad politycznymi podziałami. Likwiduje tradycje łowieckie rodem z PRL. Po raz pierwszy, polski parlament sprzeciwił się potężnej jak dotąd Polskiej Partii Myśliwych.

 

W nowelizacji przyjętej przez sejm pojawiły się przepisy o zakazie używania żywych zwierząt w szkoleniach i konkursach psów myśliwskich i zakazie udziału dzieci w polowaniach. To przełomowa zmiana, kładąca kres skandalicznym praktykom, z których już dawno polskie łowiectwo powinno zrezygnować. Jednocześnie przywrócono Polkom i Polakom prawo do ich własności. Wyłączanie nieruchomości z polowań będzie ułatwione. Zakazano również polowań zbiorowych w parkach narodowych. Posłanki i posłowie zagłosowali również za wykreśleniem propozycji karania za utrudnianie polowań.

Dobrym rozwiązaniem jest również większa kontrola ministra nad Polskim Związkiem Łowieckim oraz zagwarantowanie wypłaty odszkodowań rolnika w przypadku niewypłacalności koła łowieckiego.

To historyczna chwila. Sejm uwzględnił ważne postulaty Polek i Polaków. Teraz można mówić o prawdziwym kompromisie i o kroku w dobrą stronę. Dobrej zmianie w sejmie nie przeszkodziły skandaliczne wystąpienia reprezentantów Polskiego Stronnictwa Ludowego i Kukiz?15, które broniły przywilejów 0,3% społeczeństwa. Wbrew ich zapowiedziom przegłosowana nowelizacja prawa łowieckiego nie zniszczy polskiego łowiectwa, ale je ucywilizuje. Strona społeczna popiera przegłosowaną przez Sejm zmianę.

Zdajemy sobie sprawę, że są pilne postulaty, które nie znalazły uznania sejmowej większości. Ważnym punktem będzie zajęcie się w najbliższej przyszłości wprowadzeniem obowiązku regularnych badań lekarskich i psychologicznych dla myśliwych. Dziś w rękach myśliwych znajduje się ponad 70% zarejestrowanej broni. Kwestia niekontrolowanego dokarmiania i nęcenia zwierząt, która szkodzi przyrodzie i sprzyja rozprzestrzenianiu się ASF również wymaga wdrożenia stosownych przepisów.

Mamy nadzieję, że Senat przyjmie przegłosowane przez Sejm zmiany, a lobby myśliwskie nie będzie już wpływało na kształt prawa, które dotyczy poszanowania prawa własności i bezpieczeństwa Polek i Polaków oraz będzie sprzyjać ochronie polskiej przyrody. Polska ma szansę dać dobry przykład reszcie Europy w wyznaczaniu standardów etycznych w zakresie prawa łowieckiego.

.
Kategoria wpisu

Dobre poprawki Prawa i Sprawiedliwości ws. prawa łowieckiego odrzucone głosami kilku posłów PiS

Miniatura

Z dwunastu poprawek strony społecznej, które miały zwiększyć bezpieczeństwo obywateli i lepiej chronić przyrodę, zostały przyjęte tylko dwie. Czy głos Polek i Polaków zostanie ostatecznie wysłuchany, zadecyduje głosowanie podczas III czytania w Sejmie, już jutro.

28 lutego, na posiedzeniu połączonych sejmowych komisji ochrony środowiska i rolnictwa odbyły się głosowania nad poszczególnymi poprawkami do nowelizacji ustawy Prawo łowieckie, złożonymi wczoraj przez kluby parlamentarne, w czasie II czytania. Zaakceptowana została zmiana zakazująca wykorzystywania żywych zwierząt do szkolenia, sprawdzianów i konkursów psów myśliwskich. Dotychczasowe praktyki w rażący sposób naruszają ustawę o ochronie zwierząt.

Kolejna przyjęta poprawka została wymuszona decyzją Trybunału Konstytucyjnego, zapewniającą, że właściciel ziemi musi mieć możliwość skutecznego wyłączenia swojej nieruchomości z obwodu łowieckiego oraz wyrażania sprzeciwu wobec polowań w jej obrębie.

Niestety przepadło wiele istotnych zmianw tym karanie za utrudnianie polowania

Rażące uprzywilejowanie myśliwych, jakie wprowadził jednogłośnie parlament, a podpisał Prezydent 28 grudnia ub. r., nie zostało dziś wycofane poprawką PiS. Mimo tego, że skandaliczny zapis umożliwia myśliwemu nasłanie na jakiegokolwiek użytkownika lasu, pola lub łąki, policję i ukarania grzywną – co wywołały szeroki społeczny sprzeciw i falę protestów, które przelały się przez 10 największych miast od początku tego roku, strona społeczna podkreśla, że jest to zapis niezgodny z Konstytucją i Ustawą o lasach, w zakresie gwarancji dostępu obywateli do wspólnych dóbr, jakimi są te publiczne tereny. To nie pierwszy i nie jedyny raz, kiedy interes wąskiej grupy społecznej (około 0,38%), jaką są myśliwi, stawia się wyżej niż dobro zdecydowanej większości.

Niestety odrzucono także zakaz udziału dzieci w polowaniach, pomimo tego, że w obecnym stanie prawnym nie ma żadnych ograniczeń wiekowych dla dzieci biorących w nich udział – mogą w nich uczestniczyć nawet kilkulatki. Dzieci podczas polowań stają się widzami i uczestnikami czynności brutalnych, które mają ogromny wpływ na ich rozwój emocjonalno-psychologiczny. – powiedział Tomasz Zdrojewski z koalicji Niech Żyją!

Przeciwko udziałowi dzieci w polowaniach sprzeciwiają się wszystkie najważniejsze polskie organizacje zajmujące się ochroną praw dziecka, oraz: Rzecznik Praw Dziecka, Komitet Nauk Pedagogicznych PAN, Komitet Psychologii PAN i Ministerstwo Edukacji Narodowej.

Brak obowiązku regularnych badań myśliwych. Kwestia konieczności wprowadzenia okresowych badań psychologicznych, psychiatrycznych oraz okulistycznych dla myśliwych również nie została przyjęta. To podtrzymuje niebezpieczną lukę prawną, dzięki której 123 tys. myśliwych, stanowiących 60% wszystkich posiadaczy broni, badanych jest tylko raz, choć pozostali użytkownicy broni cywilnej mają taki obowiązek raz na 5 lat. Odrzucona została także inna poprawka mająca znaczny wpływ na bezpieczeństwo ludzi –  obowiązek informowania o polowaniach indywidualnych.

Szczególnie niebezpieczny zapis o zgodzie na prowadzenie polowań i nęceń na terenie parków narodowych został przegłosowany na niekorzyść dzikiej przyrody. Podobnie kwestia niezwykle szkodliwego dokarmiania zwierząt przegrała z lobby łowieckim. Około 23 mln złotych rocznie to koszt dokarmiania zwierząt. Myśliwi wysypują 100 tys. ton karmy z której  rolnik można wyhodować 250 tys. tuczników o wadze ponad 100 kg. Powoduje to niekontrolowany wzrost liczebności zwierząt, np. dzików, a ich koncentracja na nęciskach powoduje rozprzestrzenianie się pasożytów i chorób zakaźnych w tym ASF – mówi Radosław Ślusarczyk z Pracowni na rzecz Wszystkich Istot.

Niezwykle toksyczne dla dzikiej przyrody i ludzi jest także używanie ołowianej amunicji, zatruwającej lasy i bagna, jeziora i rzeki. Niestety również poprawka o zakazie stosowania amunicji z ołowiu, w tym przede wszystkim na terenach wodno-błotnych, została odrzucona przez komisję.

Zaledwie jednego głosu zabrakło, by zostały przyjęte dwie kluczowe poprawki. Pierwsza dotyczy oddalenia polowań o 250 m (obecnie obowiązuje 100 m, a strona społeczna wnioskowała o 500 m) od dróg i budynków mieszkalnych, a druga zakazu udziału dzieci w polowaniach, mimo że uśmiercania zwierząt kręgowych w obecności dzieci zabrania art. 34 punkt 4 ustęp 2 ustawy o ochronie zwierząt. W obu przypadkach za i przeciw było tylu samo posłów, co zgodnie z zasadami skutkuje odrzuceniem poprawki.

Paradoksem jest sam fakt, że dobre poprawki PiS zostały odrzucone w związku ze sprzeciwem kilku posłów PiS – komentuje dr Antoni Kostka z Fundacji Dziedzictwo Przyrodnicze. – Wśród tych posłów, którzy nie chcą dobrej zmiany prawa łowieckiego znalazł się były minister Jan Szyszko.   

Przypadek dwóch ostatnich poprawek pokazuje, że niewiele brakowało, by wola społeczeństwa wygrała. Wciąż jest jednak na to szansa, ponieważ o ostatecznym kształcie ustawy zadecydują głosowania nad poprawkami podczas III czytania w Sejmie, które odbędzie się jutro rano – 1 marca.

Ignorowanie postulatów strony społecznej i przyjęcie tylko 2 z 12 zaproponowanych przez nas poprawek jest rażącym nadużyciem zaufania obywateli. Na pewno nie jest to kompromis, jaki obiecywał minister środowiska Henryk Kowalczyk. Nie ma na to naszej zgody. Czuwamy nad dalszym procedowaniem tej nowelizacji i patrzymy na ręce posłów, którzy podejmą ostateczną decyzję.

Kategoria wpisu

Dobra zmiana prawa łowieckiego potrzebna już TERAZ!

Miniatura

Prawo łowieckie wymaga dobrej zmiany już teraz i nie może być ona podyktowana interesami lobby myśliwych, stanowiących niewielki odsetek Polek i Polaków. Wciąż nie wiemy, czy polski parlament pokona Polską Partią Myśliwych, do której należą były prezydent Bronisław Komorowski i były minister Jan Szyszko. Nie znamy też odpowiedzi Ministerstwa Środowiska na postulaty strony społecznej, które koalicja ?Niech Żyją!? przekazała ministrowi. Ministerialna propozycja, która miała być kompromisem i której broni szef resortu środowiska, takim kompromisowym rozwiązaniem wciąż nie jest.

Wśród propozycji Ministra Henryka Kowalczyka znalazła się tylko jedna zmiana dotycząca wyłączania własności prywatnej z wykonywania polowań. Właściciel nieruchomości drogą oświadczenia w formie aktu notarialnego mógłby zakazać myśliwym wstępu na jego działkę. To jedyna rekomendacja, z którą zgadza się strona społeczna, a która wynika z dostosowania ustawy do stanu zgodnego z Konstytucją.

Pozostałe postulaty zostały wyrzucone do kosza. Uzasadnienia Ministerstwa były nieprzekonujące i ewidentnie broniły racji myśliwych. Minister Kowalczyk podtrzymał również propozycję swojego poprzednika, która dotyczy dodania przepisu o karaniu osób, które w opinii myśliwych będą ?umyślnie utrudniały lub uniemożliwiały polowanie?. Znalazł się on już w grudniowej specustawie dotyczącej walki z afrykańskim pomorem świń. Jak pokazał przypadek wygonienia z lasu znanego sportowca Igora Tracza już teraz jest on nadużywany przez myśliwych. Dodawanie tego przepisu do prawa łowieckiego jest sprzeczne z Konstytucją i Ustawą o lasach, ograniczając dostęp obywateli do terenów należących do Skarbu Państwa i stawiając na pierwszym miejscu uprzywilejowanie myśliwych.

Dotychczasowe propozycje zmian autorstwa ministrów Szyszki i Kowalczyka nie wspominają o wprowadzeniu zakazu barbarzyńskich praktyk tj. używania żywych zwierząt do zawodów i szkolenia psów myśliwskich, co sprawia, że prawo łowieckie zaprzecza przepisom Ustawy o ochronie zwierząt. Nowelizacja nie zwiększa też bezpieczeństwa w czasie wykonywania polowań. Strona społeczna postuluje odsunięcie polowań o 500 metrów od zabudowań mieszkalnych, obowiązkowe i regularne badania lekarskie i psychologiczne dla myśliwych, zakaz udziału dzieci w polowaniach i wycofanie stosowania amunicji ołowianej.

Wbrew opiniom upowszechnianym przez myśliwych i ministerstwo, zwolennicy dobrej zmiany prawa łowieckiego nie są wyłącznie ekologami. Postulaty zgłoszone przez stronę społeczną nie dotyczą wyłącznie kwestii przyrodniczych, ale również zagwarantowania bezpieczeństwa, poszanowania prawa własności i obrony powszechnego dostępu do polskich lasów. Łowiectwo nie cieszy się popularnością wśród mieszkańców Polski. Przeciwnikami łowiectwa są przedstawiciele elektoratu wszystkich ugrupowań politycznych obecnych w polskim parlamencie. Strona społeczna nie dąży do wprowadzenia zakazu łowiectwa, ale domaga się jego gruntownej reformy i skończenia z przywilejami myśliwych rodem z PRL.

We wtorek odbędzie się kolejne posiedzenie Sejmu. Wszystko wskazuje na to, że nowelizacja prawa łowieckiego wróci do porządku sejmowych obrad i odbędzie się drugie czytanie, które przyspieszy głosowanie nad nowym prawem w sejmie już w tym tygodniu. Ministerstwo Środowiska również nie zapowiada dalszych zmian, po tym, jak trzykrotnie spotkało się z myśliwymi.

Prawo i Sprawiedliwość ma wciąż szansę na zainicjowanie dobrej zmiany prawa łowieckiego. Apelujemy po raz kolejny o współpracę posłanek i posłów sprzeciwiających się przywilejom myśliwych ponad politycznymi podziałami. Póki co takie współdziałanie wykazuje jedynie nieformalna Polska Partia Myśliwych, która od lat funkcjonuje w sejmie i działa wyłącznie w interesie zdecydowanej mniejszości społeczeństwa. Czas to zmienić.

Dziś, 26 lutego, odbędzie się kolejny protest w Warszawie przeciwko złej zmianie prawa łowieckiego. Organizatorzy tego wydarzenia zapraszają wszystkich o godzinie 16:30, pod siedzibę Polskiego Związku Łowieckiego w Warszawie. Stamtąd manifestacja wyruszy pod Sejm.

Przeczytaj 10 najważniejszych postulatów “Niech Żyją!”..

Kategoria wpisu

Wciąż nie wiemy, jaka jest przyczyna śmierci wilka

Miniatura
.

Wciąż nie wiemy, jaka jest przyczyna śmierci wilka, który został oskórowany i odnaleziony na początku lutego w Bieszczadach. Eksperci zajmujący się badaniami nad niedźwiedziem twierdzą, że zanim wskaże się na konkretnego sprawcę, kluczowy będzie wgląd w protokół z sekcji i w pełną dokumentację, w tym ustalenie czy zostało wykonane zdjęcie RTG.

Prawdopodobieństwo, że to niedźwiedź zabił wilka jest małe ? mówi Robert Gatzka, biolog, który zajmuje się badaniem bieszczadzkich drapieżników, i który znalazł zabitego wilka. ? Na ciele wilka, w dniu 3 lutego nie dostrzegłem żadnych głębokich zadrapań. Po spotkaniu z niedźwiedziem wilk wyglądałby raczej dużo gorzej. Tylko jedna duża rana zwróciła moją uwagę, a niedźwiedzie nie robią ran na wylot. Liczę na udostępnienie nam raportu i dokumentacji z sekcji, w tym zdjęcia RTG, co z pewnością pomoże w bardziej precyzyjnym ustaleniu przyczyn śmierci wilka. To co nie ulega wątpliwości, to fakt oskórowania na trofeum, co potwierdza odcięcie głowy, łap i ogona.

Fundacja Dziedzictwo Przyrodnicze, która nagłośniła sprawę oskórowanego wilka, wystąpiła z wnioskiem o udostępnienie dokumentacji z sekcji, w celu konsultacji z ekspertami, którzy naukowo zajmują się badaniem dużych drapieżników. Deklaruje również wsparcie w wyjaśnieniu okoliczności śmierci zwierzęcia.

Jak podkreśla Radosław Michalski z Fundacji Dziedzictwo Przyrodnicze ? W interesie wszystkich zainteresowanych sprawą, jest dokładne zbadanie przyczyny śmierci wilka.

 

Kategoria wpisu
Galeria
.

Kto zabił i oskórował kolejnego wilka?

Miniatura
.

W Bieszczadach został znaleziony kolejny wilk. Tym razem sprawcy nie udało się złapać na gorącym uczynku. O znalezisku została poinformowana nasza fundacja. Przekazane nam zdjęcia nie pozostawiają cienia wątpliwości co do jednego ? zwierzę zostało oskórowane i pozbawione głowy. Wciąż nie mamy odpowiedzi, kto przyczynił się do śmierci wilka, co stało się z jego truchłem i czy została przeprowadzona sekcja.

 

O zdarzeniu, które miało miejsce w dniu 3 lutego 2018 roku, poinformował jeden z przyrodników, który zajmuje się monitoringiem dużych drapieżników. Zwierzę zostało znalezione w potoku Głuchy. Na miejsce została wezwana policja, która pojawiła się ze strażą leśną po trzech godzinach.

Ze wstępnych oględzin, które dotarły do naszej Fundacji wynika, że zwłoki znajdowały się w wodzie i były przysypane śniegiem. Po wyciągnięciu na ląd okazało się, że osobnik został oskórowany. W przesłanym raporcie czytamy: ?Jego głowa, cztery łapy, jak i ogon zostały odcięte. Jama brzuszna była otwarta i część wnętrzności znajdowała się na zewnątrz. W okolicach przejścia kręgosłupa piersiowego w lędźwiowy znajdowała się duża rana przypominająca wyrwę. Po drugiej stronie ciała była zlokalizowana mniejsza rana z przebarwieniami po bokach. Ogólna sylwetka osobnika, jak i skrawek sierści na tylnej kończynie wskazywały na to, że osobnik ten jest przedstawicielem grupy psowatych (Canidae), wilk (Canis lupus).?

Sposób oskórowania i okaleczenia zwierzęcia wskazują na celowe działanie w celu pozyskania trofeum. Nikt tak nie zachowuje się w przypadku postrzelonego psa. Z relacji osoby, która zgłosiła to zdarzenie wynika również, że w odległości około 600 metrów od miejsca znalezienia wilka znajduje się nęcisko z amboną.

Po otrzymaniu tego zgłoszenia wystąpiliśmy do policji z wnioskiem o informację, jakie kroki zostały podjęte w tej sprawie ? mówi Radosław Michalski z Fundacji Dziedzictwo Przyrodnicze. – Wciąż nie mamy odpowiedzi. Szanse na znalezienie sprawcy są bardzo małe, ale każdy taki przypadek powinien być natychmiast zgłaszany i upubliczniany. Należy starannie przebadać zwierzę. Wilk jest gatunkiem prawnie chronionym. Dlatego mamy nadzieję, że zwierzę nie trafiło do natychmiastowej utylizacji, która uniemożliwiłaby dokonanie oględzin przez ekspertów.

Niestety nie jesteśmy w stanie ustalić skali nielegalnego odstrzału wilka z racji niskiej wykrywalności takich przypadków. Niezbędny jest społeczny monitoring, prowadzony przez przeszkolone osoby w terenie. Jak pokazuje przypadek zwierzęcia znalezionego w potoku Głuchy, sprawcy próbują zatrzeć ślady. Ktoś oskórował wilka i wrzucił zwierzę do potoku, być może w nadziei, że nie zostanie znalezione. Nie ulega wątpliwości, że zabijanie wilka ma miejsce w Polsce i odbywa się nie tylko za pomocą wnyków, ale również z broni palnej. Dzieje się tak, pomimo ochrony gatunkowej, jaką objęte są te drapieżniki. Fundacja Dziedzictwo Przyrodnicze planuje kontynuować monitoring wilka w Bieszczadach, na Pogórzu Przemyskim i w Beskidzie Niskim.

Kategoria wpisu

Dokarmianie i nęcenie zwierząt szkodzi przyrodzie

Miniatura

 

 

Dokarmianie i nęcenie zwierząt stanowią poważne zagrożenie dla karpackiej przyrody w Bieszczadach i na terenie projektowanego Turnickiego Parku Narodowego. Eksperci coraz częściej wskazują na wyrzucany przez ludzi pokarm, jako jedną z przyczyn zaburzenia naturalnego cyklu życia niedźwiedzi. Z danych zebranych przez działaczy Fundacji Dziedzictwo Przyrodnicze powstał niepokojący obraz gospodarki łowieckiej prowadzonej przez leśników i myśliwych w najdzikszym rejonie Polski, jakim są jeszcze Bieszczady i Pogórze Przemyskie.

Monitoring urządzeń łowieckich był prowadzony w okresie od czerwca 2016 roku do kwietnia 2017 roku. Zespół czterech działaczy Fundacji Dziedzictwo Przyrodnicze sprawdził obszar siedmiu nadleśnictw, w tym Nadleśnictwo Bircza, w którego granicach znajduje się planowany Turnicki Park Narodowy oraz sześciu bieszczadzkich nadleśnictw ? Baligród, Cisna, Komańcza, Lutowiska, Stuposiany i Ustrzyki Dolne.

Monitoring objął sześć kategorii urządzeń ze względu na rodzaj: domki myśliwskie, magazyny i brogi, nęciska i paśniki, lizawki, ambony oraz zwyżki. Najliczniej była reprezentowana kategoria urządzeń wabiących zwierzęta oraz ambon i zwyżek (zwyżki przypominają ambony, ale są od nich mniejsze i różnią się konstrukcją ? nie osłaniają przed niekorzystnymi warunkami atmosferycznymi). Łącznie zostało zmapowanych 2222 sztuk różnych urządzeń łowieckich.

Aż 203 nęcisk i paśników było zlokalizowanych przy ambonach i zwyżkach w odległości 100 m (65 % wszystkich zlokalizowanych nęcisk i paśników). Z kolei 108 nęcisk i paśników przy ambonach i zwyżkach w odległości 50 m (35 % wszystkich zlokalizowanych nęcisk i paśników). Najwięcej urządzeń zostało znalezionych na terenie Nadleśnictwa Bircza – na terenie planowanego Turnickiego Parku Narodowego. Bardzo źle sytuacja wygląda również w nadleśnictwach znajdujących się w otulinie Bieszczadzkiego Parku Narodowego. Na okres zimy schodzą tam zwierzęta, które do jesieni przebywają na terenie chronionym w formie parku narodowego. Urządzenia łowieckie są tam lokalizowane w bliskim sąsiedztwie parkowych granic.

W takich miejscach jak Bieszczady, czy planowany Turnicki Park Narodowy, dokarmianie w czasie zimy, nie ma uzasadnienia. Jest to zwyczaj, który upowszechnił się w drugiej połowie XX wieku wraz z pojawieniem się nadwyżek żywności, a myśliwi stworzyli do tego swoje usprawiedliwienie, jakoby pomagali przeżyć zwierzętom zimę zwierzętom, które potem mogą stać się ofiarą polowania. Tymczasem świat przyrody jest w stanie poradzić sobie z tym sam, a zimy regulowały w sposób naturalny liczebność zwierząt. Wynika to z myślenia o świecie dzikich zwierząt w kategoriach hodowli Lasy Państwowe swoje łowiska nazywają Ośrodkami Hodowli Zwierzyny.

Negatywny wpływ dokarmiania jest szczególnie widoczny w przypadku niedźwiedzi. Z badań przeprowadzonych przez naukowców wynika, że niedźwiedzie nauczyły się korzystać z miejsc dokarmiania przez leśników i myśliwych. W okresie zimowym powoduje to zaburzenia ich zimowego odpoczynku i jest kolejnym czynnikiem stresowym utrudniającym gawrowanie. Pokarm niedostępny zimą, zaczął pojawiać się za sprawą kół łowieckich i Lasów Państwowych, co ingeruje w naturalny cykl życia tych największych karpackich drapieżników.

Osoby zajmujące się łowiectwem podkreślają, że dokarmianie zwierząt generuje wysokie koszty. Dlatego tym bardziej powinno zostać zarzucone, szczególnie w takich miejscach, gdzie dominują obszary leśne i nie ma dużego zaludnienia, a zatem i ryzyka wystąpienia szkód w uprawach rolnych. Karpacka zima i obecność trzech dużych drapieżników, są wystarczającymi czynnikami, które mogą regulować liczebność zwierząt kopytnych. Prawo łowieckie nie zakazuje jednak dokarmiania zwierząt. O wprowadzenie tego zakazu postuluje od kilku lat koalicja ?Niech Żyją!?.

Problem stanowi również to, co jest wyrzucane na nęciska łowieckie. Znajdziemy tam nie tylko buraki i kukurydzę, ale i spleśniałe pieczywo, czy też przeterminowaną żywność. To wszystko nie służy deklarowanemu przez dokarmiających dobrostanowi dzikich zwierząt. Nie można tego też nazwać troską o zwierzęta. W skali całego kraju, każdego roku myśliwi wysypują do lasów setki tysięcy ton wysokokalorycznej karmy o wartości 23 mln złotych czyli 1/3 kwoty wypłacanych odszkodowań łowieckich). Powoduje to niekontrolowany wzrost liczebności zwierząt np. dzików, a koncentracja zwierząt na nęciskach powoduje rozprzestrzenianie się ASF.

.
Kategoria wpisu

Prawo i Sprawiedliwość zgadza się na Rzeczpospolitą Myśliwską

Miniatura

Posłowie Prawa i Sprawiedliwości wraz z Kukiz’15 stanęli w obronie uprzywilejowanej pozycji myśliwych. Jednocześnie zignorowali uwagi strony społecznej, fundując społeczeństwu złą nowelizacją prawa łowieckiego. Teraz w ekspresowym tempie chce doprowadzić do jej uchwalenia.

W czasie obrad połączonych sejmowych komisji PiS i Kukiz’15 zaakceptowały możliwość uznaniowego karania Polek i Polaków za ?utrudnianie? polowania. Jest to przepis, który chciał wprowadzić były minister Jan Szyszko. W ten sposób ogranicza się dostęp obywateli do korzystania z lasów i łąk stanowiących własność Skarbu Państwa i poszerza przywileje myśliwych.

Posłowie sprzeciwili się również wprowadzeniu obowiązku okresowych badań lekarskich i psychologicznych myśliwych. Niektórzy z posłów argumentowali, że pomimo zaawansowanego wieku nie potrzebują takich badań. W rezultacie ponad 120 tysięcy posiadających broń ludzi nie musi sprawdzać swojej kondycji fizycznej i psychicznej, narażając nas na postrzelenie w skutek ?pomylenia z dzikiem. Zdaniem myśliwych wystarczy badanie wstępne, na etapie przyjmowania do związku łowieckiego.

Większość posłów broniła też ?łowieckiej tradycji? znęcania się nad zwierzętami kultywowanej w ramach szkolenia i zawodów z użyciem psów myśliwskich. Nie przekonał ich nawet argument, że przepis jest niezgodny z Ustawą o ochronie zwierząt. Podobna sytuacja miała miejsce w przypadku udziału dzieci w polowaniach. Przedstawiciele PiS uznali wprowadzenie odpowiedniego zakazu za zbyt daleko idącą ingerencję w relacje dziecka z rodzicami. Nie przekonały ich argumenty o niezgodności obecnej sytuacji z Ustawą o ochronie zwierząt i innymi ustawami, które mają chronić dzieci przed demoralizacją.

Jednocześnie nie dowiemy się, gdzie odbędą się polowania. Ogólnie dostępna elektroniczna książka polowań umożliwiłaby sprawdzenie, gdzie w danym dniu będą polować myśliwi, co zwiększyłoby poczucie bezpieczeństwa osób wybierających się na spacer do lasu. Przedstawiciel Ministerstwa Środowiska stwierdził, że stworzenie takiej internetowej aplikacji byłoby zbyt dużym ?ciężarem?. W ten sposób kolejny postulat strony społecznej został odrzucony.

Właściwie żadna z poprawek, których potrzebę wprowadzenia zgłaszała strona społeczna, nie została uwzględniona. Nie ma zatem mowy o kompromisie, bo możliwość łatwego wyłączania ziemi z wykonywania polowań, w postaci aktu notarialnego, jest zaledwie jednym punktem na długiej liście problemów do rozwiązania. Prawo i Sprawiedliwość w trakcie obrad połączonych Komisji zrobiło głęboki ukłon w stronę myśliwych, stanowiących 0,3% społeczeństwa polskiego. Teraz posłowie tych ugrupowań mają jeszcze szansę to zmienić. W ekspresowym tempie, w ciągu dwóch najbliższych dni, ustawa ma być poddana pod głosowanie w Sejmie. Koalicja Niech żyją! przygotowała 10 postulatów, które dotyczą najważniejszych kwestii poruszanych w nowelizacji prawa łowieckiego.

Próbę przeforsowania złej zmiany prawa łowieckiego próbował już przeprowadzić były minister Jan Szyszko. Wtedy sprzeciwił się jej Jarosław Kaczyński i nowelizacja została wstrzymana. Teraz mamy do czynienia z kolejną próbą przeforsowania łowieckiego Lex Szyszko, który nawet wizytował ostatnie posiedzenie Komisji, by sprawdzić czy posłanki i posłowie głosują tak jak trzeba.

.
Kategoria wpisu

Rzeczpospolita Myśliwska górą w Sejmie

Miniatura
.

Nowelizacja prawa łowieckiego w Sejmie idzie w złym kierunku.  Wczoraj, 5 lutego, połączone Komisje Ochrony Środowiska oraz Rolnictwa i Rozwoju Wsi głosami posłów PiS oraz Kukiz?15 podtrzymały niemal wszystkie przywileje myśliwych stawiając ich prawo ponad prawem obywateli. Pomimo szumnych zapowiedzi Ministra Środowiska, nie ma żadnego kompromisu – postulaty społeczne zostały zlekceważone. To jasny sygnał, że nie ma dobrej zmiany prawa łowieckiego.

Posłowie Prawa i Sprawiedliwości, odrzucili zdecydowaną większość postulatów koalicji ?Niech żyją!?, które miały ucywilizować barbarzyńskie praktyki myśliwych, zwiększyć bezpieczeństwo ludzi i zagwarantować skuteczniejszą ochronę przyrody w Polsce. Wśród nich znalazł się zakaz wykorzystywania żywych zwierząt w tresurze psów myśliwskich. Myśliwi bronią rozszarpywania i znęcania się nad zwierzętami w ramach tresury i zawodów, zasłaniając się tzw. ?tradycją?. Jest to niezgodne z ustawą o ochronie zwierząt, która jasno klasyfikuje działanie myśliwych jako świadome znęcanie się nad zwierzętami.

Posłowie chcą także, by myśliwi dalej truli ludzi i środowisko toksyczną ołowianą amunicją. Podczas poprzedniej próby nowelizacji stwierdzili, że taki zakaz spowoduje kosztowne przeróbki ich sztucerów oraz konieczność zakupu drogiej amunicji stalowej. Posłowie PiS chcą również zezwalać na dokarmianie zwierząt przez myśliwych. Przyczyniają się tym samym bezpośrednio do rozprzestrzeniania się ASF wśród dzików. Według Europejskiego Urzędu ds. Bezpieczeństwa Żywności przy Komisji Europejskiej  to właśnie dokarmianie łowieckie zwiększa ryzyko epidemii tej katastrofalnej w skutkach dla rolników choroby.

Nowelizacja prawa łowieckiego umożliwi też karanie obywateli za przebywanie w lesie i na łące. Pomimo swojej niezgodności z Ustawą o lasach i Konstytucją, zmiany przegłosowane przez Prawo i Sprawiedliwość sprywatyzują tereny Skarbu Państwa na rzecz myśliwych. A zatem 0,3 % społeczeństwa, które hobbystycznie zabija dzikie zwierzęta będzie miało więcej praw niż przytłaczająca większość obywateli.

Posłowie PiS chcą także w dalszym ciągu narażać dzieci, odrzucając społeczny postulat o wprowadzenie zakazu ich udziału w polowaniach.  Nie poprawi się również bezpieczeństwo Polek i Polaków. Zaproponowany przez ministra kompromis dotyczący możliwości oddawania strzału w celach łowieckich w odległości 150 metrów od zabudowań w żaden sposób nie zmniejszy zagrożenia postrzelenia. Strona społeczna podtrzymuje konieczność zwiększenia tej odległości w celu lepszej ochrony życia i zdrowia obywateli.

Posłowie, dopiero po 4 latach od wyroku Trybunału Konstytucyjnego, byli zdolni do przegłosowania poprawek uznających fundamentalne prawo obywateli do własności. W obecnej wersji projekt nowelizacji pozwala na wyłączanie własnej nieruchomości z obwodu łowieckiego na drodze złożenia oświadczenia w postaci aktu notarialnego, bez prawa do odszkodowańTo jedyna rekomendacja strony społecznej, która znalazła się wśród rekomendacji Ministra Środowiska. Jednak w dalszym ciągu nie będzie można wyłączyć własnej nieruchomości na etapie tworzenia obwodów łowieckich, a zatem posłowie celowo narażają obywateli na koszty aktu notarialnego ? mówi Paweł Średziński.

Posłowie PiS bezrefleksyjnie i pod dyktando przegłosowali szkodliwe dla ludzi i przyrody poprawki. Szumne wstawanie z kolan w wykonaniu PiS w praktyce wygląda na klęczenie przed Polskim Związkiem Łowieckim. Zwierzyna w stanie wolnym jest własnością wszystkich Polaków,. a łowiectwo to wielki biznes. Przychody PZŁ to ponad 300 mln zł. Zapowiedzi PiS że będzie walczył z uprzywilejowanymi grupami są więc fikcją –  podkreśla Radosław Ślusarczyk z Pracowni na rzecz Wszystkich Istot.

Prawo i Sprawiedliwość wykazuje w pracach nad nowelizacją prawa łowieckiego daleko idącą niekonsekwencję, która będzie źródłem narastania niezadowolenia społeczeństwa i wzrostu nastrojów anty-myśliwskich w Polsce, torując drogę sytuacjom konfliktowym.  PiS ma jeszcze jedną szansę na dobrą zmianę prawa łowieckiego, w trakcie drugiego czytania i ostatecznego głosowania w Sejmie. Jeżeli podtrzymają propozycje byłego ministra Szyszki, potwierdzą tylko, że chronią układ, kosztem bezpieczeństwa i prawa 99,7% obywateli, którzy nie są myśliwymi ? dodaje Tomasz Zdrojewski z koalicji ?Niech Żyją!?.

Kategoria wpisu
Galeria
.

“Rzeczpospolita myśliwska to nie jest nasz kraj”

Miniatura

Koalicja “Niech Żyją!” apeluje o przyjęcie społecznych poprawek do nowelizacji prawa łowieckiego. Tymczasem Ministerstwo Środowiska nie przedstawiło swoich rekomendacji stronie społecznej, co obiecywało zrobić już 23 stycznia, i dopiero dziś przedstawi w Sejmie ich treść. Dlatego strona społeczna jeszcze raz przypomina o potrzebie zmian, które powinny znaleźć się w nowelizacji. Do grona osób popierających dobrą zmianę prawa łowieckiego dołączyła aktorka Anna Chodakowska, która stwierdza wprost “Rzeczpospolita myśliwska powinna odejść do lamusa raz na zawsze. Rzeczpospolita myśliwska to nie jest nasz kraj.”

“Niech Żyją!” przypomina, że nowelizacja prawa łowieckiego ma zagwarantować prawo własności Polek i Polaków, przez możliwość prostego i skutecznego wyłączenia ziemi z reżimu polowań. Oświadczenie woli właściciela w sprawie wyłączenia jego nieruchomości z polowań, które można złożyć bez ograniczeń czasowych od chwili wejścia w życie nowej ustawy, jest dobrym rozwiązaniem.  Kolejną pilną zmianą jest usunięcie projektowanego przepisu o karaniu “za umyślne utrudnianie lub uniemożliwianie polowań”. Ta propozycja autorstwa byłego ministra Jana Szyszki ograniczy dostęp społeczeństwa do łąk i lasów, stawiając w uprzywilejowanej pozycji myśliwych. Ci będą mogli wyprosić każdego, kto wybierze się na spacer, zasłaniając się tym, że utrudnia polowanie.

Niezwykle istotne jest wprowadzenie elektronicznej książki polowań, ogólnie dostępnej publicznie w wersji online, gdzie myśliwi musieliby wpisywać wykonywane polowania indywidualne i zbiorowe. Dzięki takiej ewidencji, każdy, kto wybiera się na spacer lub wycieczkę do lasu, będzie mógł sprawdzić, czy w danym miejscu nie odbywa się polowanie. Poprawa bezpieczeństwa powinna być priorytetem nowelizacji prawa łowieckiego. Dlatego tak ważne są sprawy związane z zachowaniem odległości od zabudowań mieszkalnych i ich doprecyzowanie. Kluczowe w zakresie bezpieczeństwa jest wpisanie ustawowego obowiązku regularnych badań lekarskich, okulistycznych i psychiatrycznych dla myśliwych. Obecnie takiego obowiązku nie ma.

Koalicja “Niech Żyją!” przypomina o potrzebie wprowadzenia zakazu udziału dzieci w polowaniach. Przepis powinien dotyczyć wszystkich polowań, nie tylko polowań zbiorowych. Postulat ten poparli m.in. Ministerstwo Edukacji Narodowej, Komitet Psychologii PAN i Komitet Nauk Pedagogicznych PAN.

Lista gatunków łownych nie powinna być opracowywana na podstawie “kultywowania tradycji łowieckiej”. Niektóre gatunki – łoś, borsuk, zając szarak i 13 gatunków ptaków, które znajdują się na tej liście nie powinny być gatunkami łownymi. Myśliwi powinni wykazywać również wszystkie postrzelone zwierzęta, nie tylko te, które zostały odnalezione. Jednocześnie koalicja “Niech Żyją!” apeluje o wprowadzenie zakazu wykorzystywania żywych zwierząt w tresurze psów myśliwskich.

W celu zwiększenia bezpieczeństwa epidemiologicznego powinien również obowiązywać zakaz dokarmiania zwierząt przez myśliwych. Karmiska i nęciska łowieckie sprzyjają agregacji zwierząt i rozprzestrzenianiu się chorób, w tym ASF. Nowelizacja powinna wyeliminować polowania z parków narodowych i rezerwatów przyrody. Podobnie powinno stać się w przypadku wycofania ołowianej amunicji.

Myśliwi stanowią 0,3% społeczeństwa i nie byłoby dobrze, gdyby taka suma ludzi chciała dyktować prawo nam, czyli jak dzisiaj się mówi, suwerenowi, a przynajmniej tej części suwerena, która jest wrażliwa na los zwierząt i ma takie samo zdanie, jak to, które ja w tej chwili wygłaszam – mówi Anna Chodakowska, aktorka, od lat zaangażowana w działania na rzecz ochrony zwierząt. – I chciałaby nas po prostu uczyć etyki i moralności. Nie chcemy takich nauczycieli. Po prostu taka ustawa nie może przejść. To już nie te czasy. W XXI wieku takie prawo to już nie jest nowoczesne prawo.

Przeczytaj poprawki koalicji “Niech Żyją!”

Kategoria wpisu

Dzień bez oleju palmowego

Miniatura

Dziś, po raz drugi w Polsce, obchodzimy Dzień bez oleju palmowego. Organizatorzy tegorocznej akcji zachęcają Polaków do wyboru produktów spożywczych bez tego tłuszczu roślinnego. Wciąż mamy wybór i możemy dokonywać świadomych zakupów.

Polska jako kraj, w którym tradycja stosowania rodzimych olejów roślinnych jest długa, nie musi sięgać po olej palmowy o wątpliwych wartościach odżywczych, uznawany za niezdrowy w konsumpcji. Niestety coraz częściej olej palmowy pojawia się w produktach spożywczych.

Konsumpcja oleju palmowego jest problemem, który coraz bardziej dotyczy Polski. Biorąc pod uwagę okres 5 lat (2011-2016), najwięcej oleju palmowego Polska importowała w 2013 r. ? ok. 271 tys. ton za kwotę ok. 966 mln zł. Dla porównania w roku ubiegłym (2016) importowaliśmy ok. 220 tys. ton za kwotę przekraczającą 806 mln zł. W rzeczywistości na polski rynek trafia jednak znacznie więcej tego surowca, ponieważ dane statystyczne nie uwzględniają oleju palmowego obecnego w gotowych produktach. Niemniej jednak wartości te pozwalają nam zorientować się, jak ogromne jest krajowe zapotrzebowanie na ten olej i o ile zawęża to możliwości wykorzystania krajowych tłuszczy.

Tymczasem olej palmowy i plantacje olejowca gwinejskiego na świecie doprowadziły już do zniszczenia w okresie ostatnich 50 lat najcenniejszych lasów tropikalnych naszego globu. Pierwotny las został wycięty, a na jego miejscu pojawiły się plantacje palmy olejowej. Certyfikat RSPO, który ma oznaczać zrównoważony olej palmowy, również nie jest właściwą odpowiedzią na problem, bo jak podkreślają eksperci, nie można mówić o zrównoważonych uprawach olejowca w miejscu, gdzie w ciągu ostatnich pięciu dekad wycięto unikalny na światową skalę las tropikalny. Jednocześnie firmy z takim certyfikatem łamią prawa pracownicze, na co zwrócił uwagę raport Amnesty International.

Olej palmowy nie znajduje się wyłącznie w produktach spożywczych. Jest również składnikiem biopaliw. W tym przypadku Parlament Europejski zagłosował za wprowadzeniem zakazu stosowania paliw z olejem palmowym od roku 2021 na terenie całej Unii Europejskiej.

Najtrudniejsze zadanie mamy w czasie wyborów kosmetyków. Zdecydowana większość z nich zawiera olej palmowy, który kryje się pod bardzo różnymi nazwami. Dlatego najłatwiej zacząć od produktów spożywczych. Jak to zrobić? Wystarczy uważnie czytać etykiety. Jeżeli znajdzie się na niej informacja ?olej palmowy?, ?tłuszcz palmowy? lub ogólne sformułowanie ?tłuszcz roślinny?, warto zrezygnować z zakupu takiego produktu. Jednocześnie każdy z nas powinien zadawać pytanie w lokalach gastronomicznych, piekarniach i cukierniach o stosowanie oleju palmowego. Jako konsumenci mamy wciąż wybór i możemy mieć wpływ na wycofanie tego tłuszczu roślinnego. Jednak najważniejsza jest świadomość.

Kategoria wpisu

Poprawki Ministra do prawa łowieckiego za plecami społeczeństwa?

Miniatura

Wciąż nie znamy rekomendacji Ministra Środowiska Henryka Kowalczyka i dowiadujemy się o szczegółach wyłącznie z przecieków, opublikowanych przez myśliwych na łamach ?Braci Łowieckiej?. Szerokie konsultacje w sprawie prawa łowieckiego utknęły w martwym punkcie, a ogólnikowe zapowiedzi zmian wciąż nie spełniają wszystkich postulatów strony społecznej. Prawo łowieckie powstało w czasach komuny i musi zostać zmienione dla zwiększenia bezpieczeństwa ludzi, właściwej ochrony przyrody i poszanowania prawa własności.

Ze strony Ministerstwa Środowiska dowiadujemy się samych ogólników: ?Ze względu na bezpieczeństwo ludzi konieczne jest, by podczas polowań zachowywane były odpowiednie odległości od zabudowań mieszkalnych. Rekomendujemy podwyższenie obecnie obowiązującej odległości, na tyle, aby zachować możliwość dalszego prowadzenia gospodarki łowieckiej?. Tę odległość ujawnia póki co ?ze sprawdzonych źródeł? wyłącznie ?Brać Łowiecka?, pisząc o 150 metrach. Tymczasem strona społeczna postulowała zwiększenia odległości z obecnie obowiązujących 100 metrów do 500 metrów. Co skandaliczne, sprzeciw myśliwych wynika z niechęci do ograniczenia obwodów łowieckich, zlokalizowanych przy naszych domach. Z komentarzy z internetu dowiadujemy się, że są to ?najlepsze łowiska?.

Wciąż nie ma propozycji usunięcia szkodliwego zapisu o karaniu osób, które zostaną uznane przez myśliwych za przeszkadzające w polowaniu. Przeciek cytowany przez myśliwych mówi o tym, że karane nie będą osoby, które wykonują prace z zakres gospodarki rolnej, leśnej i rybackiej. Natomiast jeśli jakaś rodzina postanowi wybrać się na weekendowy spacer, to może zostać pozbawiona prawa do rekreacji na wolnym powietrzu. Tym bardziej, że nie będzie miała żadnej informacji na temat tego, czy w miejscu, gdzie jedzie odbędzie się polowanie zbiorowe. Niestety wciąż nie został uwzględniony postulat strony społecznej, który wprowadzałby obowiązek prowadzenia publicznie dostępnej elektronicznej książki polowań. Warto również przypomnieć, że strona społeczna domaga się całkowitego zakazu polowań zbiorowych, które nie mają nic wspólnego z gospodarką łowiecką i stanowią jedynie spotkania towarzyskie myśliwych z ogromna ilością postrzelonych, rannych zwierząt w lesie.

Z przecieków ujawnionych przez prasę łowiecką, wynika, że Ministerstwo przychyla się do propozycji strony społecznej dotyczącej ułatwień w wyłączaniu nieruchomości z obwodu łowieckiego. Miałoby to nastąpić na drodze złożenia aktu notarialnego.

Z kolei dobrym pomysłem resortu środowiska jest dezubekizacja Polskiego Związku Łowieckiego i zwiększenie kontroli Ministra nad PZŁ. Prawo łowieckie jest reliktem czasów komunistycznych i pochodzi z czasów Bolesława Bieruta. Tym bardziej powinno przejść gruntowne reformy. być zmienione i zdekomunizowane. Gospodarka łowiecka wymaga dobrej zmiany i odcięcia od jej totalitarnych korzeni.

Strona społeczna wciąż postuluje wprowadzenie całkowitego zakazu dokarmiania, rezygnację z ołowianej amunicji, poddawanie planów łowieckich ocenie oddziaływania na środowisko, wykreślenia łosia, szakala i zająca oraz 13 gatunków ptaków z listy gatunków łownych, zakazu udziału dzieci w polowaniach, poddawanie myśliwych regularnym badaniom okulistycznym, psychiatrycznym i psychologicznym.

Organizacje pozarządowe skupione w koalicji ?Niech Żyją!? apelują również o uwzględnienie uwag rolników, którzy domagają się uczciwych odszkodowań. To w rezultacie prowadzonej gospodarki łowieckiej osoby zajmujące się rolnictwem mają problemy wynikające ze szkód w swoich uprawach. Ogromne pieniądze, które wydaje PZŁ na dokarmianie zwierząt, powinny zasilić wypłatę odszkodowań, podobnie jak 10 mln, które PZŁ wydaje na imprezy okolicznościowe jak np. wożenie oficjeli karocą podczas hubertusów.

Niech Żyją! oczekuje również na pilne udostępnienie pełnej wersji rekomendacji i kontynuację rzeczywistych konsultacji poprawek do prawa łowieckiego. Jest ono zbyt ważną legislacją, która budzi społeczną niezgodę i nie powinna być procedowana za plecami społeczeństwa.

.
Kategoria wpisu

Prawa łowieckiego nie można przypudrować

Miniatura

Prawa łowieckiego nie można przypudrować. Powinien Pan to prawo zmienić.

Szanowny Panie Ministrze!

Kilka dni temu zaprosił nas Pan na spotkanie dotyczące nowelizacji prawa łowieckiego. Obiecał Pan nam pochylenie się nad postulatami strony społecznej i ich uwzględnienie. Ministerstwo miało przedstawić swoje stanowisko już we wtorek, 23 stycznia 2018 roku. Niestety nie doczekaliśmy się ministerialnych rekomendacji. Zaprosił Pan nas do dialogu, a dziś na sejmowej podkomisji odrzucono wszystkie społeczne poprawki i odmówiono nam prawa głosu.

Puder, który wysyłamy dziś do Pana, prosimy potraktować jako prośbę o poważne potraktowanie naszych wniosków, a nie pudrowanie złej zmiany prawa łowieckiego. Czy chce Pan przypudrować rzeczywistość, czy realnie rozwiązywać problemy? Czy chce Pan opowiedzieć się za głosem społeczeństwa czy za lobby myśliwskim?

Jeszcze w piątek mieliśmy wrażenie, że ministerstwo w końcu zauważyło fakt, że POLACY NIE AKCEPTUJĄ myślistwa:

  1. Ponad 81% Polaków uważa, że ochrona własności prywatnej jest ważniejsza niż wykonywanie polowań, wskazując na niedopuszczalność tworzenia obwodów łowieckich na prywatnym gruncie bez zgody właściciela.
  2. Prawie 79% Polaków nie życzy sobie karania za utrudnianie polowań, wskazując na nadrzędność swobodnego dostępu obywateli do lasów, pól i łąk.
  3. Aż 78% Polaków opowiedziało się za wprowadzeniem zakazu udziału dzieci w polowaniach.
  4. Ponad 64% Polaków jest przeciwnikiem polowania na dziko żyjące w Polsce ptaki tj. bażanty, kuropatwy, słonki czy kaczki.

Z wiarą w Pańskie słowa, które padły na spotkaniu, zgłosiliśmy swój udział w posiedzeniu podkomisji zajmującej się nowelizacją prawa łowieckiego. Poprawki strony społecznej zostały ponownie zgłoszone zgodnie z regulaminem sejmu i podpisane. Okazało się, że nic nie zmieniło się w procedowaniu poprawek ? wszystkie zostały odrzucone a Przewodnicząca podkomisji odebrała nam prawo głosu.

Panie Ministrze ? apelujemy o to, aby podjął Pan ważne decyzje w sprawie dobrej zmiany prawa  łowieckiego, które zwiększą bezpieczeństwo obywateli, uszanują prawo Polek i Polaków do własności i nie będą stawiać prawa myśliwych ponad prawem obywateli. Niestety odnosimy wrażenie, że piątkowe spotkanie w ministerstwie było pudrowaniem rzeczywistości. Prawo łowieckie  wymaga głębokich, przemyślanych zmian opartych na opracowaniach naukowych i opiniach fachowców. Właśnie takie poprawki zaproponowaliśmy ? wszystkie zostały  dziś odrzucone.

Kategoria wpisu

Zaplanowany Park Krajobrazowy Beskidu Niskiego wciąż nie powstaje

Miniatura

Fundacja Dziedzictwo Przyrodnicze przygotowała aktualizację dokumentacji projektowanego Parku Krajobrazowego Beskidu Niskiego. Niestety park nie powstaje pomimo wpisania do planu zagospodarowania przestrzennego województwa małopolskiego.

Park krajobrazowy miał powstać w tej części Beskidu Niskiego już w drugiej połowie lat 90. Zaktualizowana dokumentacja dotyczy powierzchni 436,42 kilometrów kwadratowych obejmując przed wszystkim gminy Uście Gorlickie (ponad 60% powierzchni parku) i Sękowa (ponad 34% powierzchni parku) i Ropa (zaledwie 5 procent powierzchni parku). Park krajobrazowy zupełniłby istniejącą lukę w pasie obszarów chronionych, ciągnących się równolegle do granicy ze Słowacją. W 1996 roku powstała specjalna dokumentacja, która miała być początkiem nowego obszaru chronionego. Sam park do dziś nie powstał, chociaż jest wpisany do planu zagospodarowanie przestrzennego województwa małopolskiego.

Dokumentacja projektowa parku potwierdza jego kluczową rolę w ochronie przyrody polskich Karpat. Na tym terenie stwierdzono występowanie 66 chronionych prawem gatunków roślin naczyniowych i 52 gatunki uznane za zagrożone. Równie bogaty są świat mszaków (187 gatunków), porostów (248 gatunków) i grzybów (426 gatunków, w tym 108 gatunków to grzyby cenne). Wśród owadów wyróżnia się nadobnica alpejska, rzadki gatunek chrząszcza z rodziny kózkowatych. Stwierdzono również występowanie 13 gatunków płazów, 5 gatunków gadów i 19 gatunków ryb. Ptaki reprezentuje 112 gatunków lęgowych, w tym liczny na tym obszarze orlik krzykliwy. Na obszarze projektowanego parku występują również 62 gatunki ssaków (w tym 16 gatunków nietoperzy, oraz trzy duże drapieżniki ? wilk, ryś i przechodnio niedźwiedź, a także mniejszy kot drapieżny żbik).

Przyrodzie Beskidu Niskiego zagraża jednak niekontrolowana presja ze strony człowieka. Zagrożeniem jest zabudowa “letniskowa” na terenach po wojnie opustoszałych, w tym budowa dużych ośrodków, niszczących unikalny krajobraz, co ma związek z brakiem ograniczeń i schematów zabudowy mieszkalnej i wypoczynkowej. Kolejnym problemem jest wycinka lasów, które stanowią ostoję wielu rzadkich gatunków, która przejawia się rozbudową infrastruktury w postaci dróg leśnych, w tym szlaków zrywkowych, znacznie zmieniających krajobraz. Potrzebna jest również większa troska o zabytki. Jak podkreślają miłośnicy tego skrawka Karpat, to unikalny krajobraz, przyroda i klimat Beskidu Niskiego stanowią główną atrakcję, przyciągającą ludzi.

Park Krajobrazowy chroni obszary o odmiennym charakterze przyrodniczym, kulturowym i krajobrazowym ? podkreślają Danuta Pawłowska i Jakub Guzik, prowadzący blog ?Łemkowyna na Beskidzie Niskim?. – Można to nazwać zbalansowanym współistnieniem tych wszystkich elementów. To ma w sobie Beskid Niski – piękną przyrodę, która jest wynikiem burzliwej historii tych ziem, piękne, unikatowe zabytki i wyjątkowe krajobrazy zapadające w pamięć na zawsze. I to wymaga ochrony – trzeba dbać, by nie naruszać cerkiewnego otoczenia, zachować harmonię zanikłych po 1947 roku terenów wiejskich, chronić piękne cmentarze przed nowoczesną zabudową. Należy utrzymać ten swojski, sielankowy krajobraz. A Park Krajobrazowy może w tym pomóc.

Niestety na terenie Beskidu Niskiego dochodzi do degradacji krajobrazu poprzez zmianę charakteru zabudowy, dopuszczanie do powstawania budynków nie mających nic wspólnego z budownictwem łemkowskim czy pogórzańskim lub uzdrowiskowym. Są za to domy ?góralskie?, preriowe, kampingi i tzw. ?gargamele?. Powstają budynki o intensywnie kolorowych elewacjach, zaśmiecające w nocy okolicę światłem. Nowopowstające budynki są grodzone, ograniczając możliwość przemieszczania się zwierząt. Z tego powodu przesuwane są również szlaki turystyczne utrudniając wędrówkę turystom i uniemożliwiając im dostęp do miejsc widokowych. Nie powstają rezerwaty, nie są chronione drzewa pomnikowe, nie tworzy się stref ochronnych dla chronionych gatunków. Sprowadzenie Beskidu Niskiego do roli terenu dla domów weekendowych stanowi zagrożenie dla krajobrazu, środowiska i rozwoju turystyki.

Jednak przyszłość zachodniej części Beskidu Niskiego stoi pod dużym znakiem zapytania. Do wicemarszałka województwa małopolskiego napisała grupa samorządowców w sprawie planu zagospodarowania przestrzennego województwa małopolskiego, sprzeciwiając się powstaniu parku krajobrazowego. W piśmie jest mowa o ograniczeniach i zakazach związanych z powstaniem takiego obszaru chronionego. Sygnatariusze korespondencji do sejmiku nie mają jednak racji. Zakazy, o których mowa w ustawie o ochronie przyrody w kontekście parku krajobrazowego stwierdzają co innego ? zakazy mogą, nie muszą, być wprowadzone i to od sejmiku po konsultacji z mieszkańcami, a nie od ustawy zależy, które z nich zostaną wdrożone w życie.

Zaktualizowaną dokumentację projektową Parku Krajobrazowego Beskidu Niskiego przygotowała Fundacja Dziedzictwo Przyrodnicze dzięki wsparciu finansowemu WWF Polska.

Przeczytaj aktualne opracowanie dokumentacji projektowej dla Parku Krajobrazowego Beskidu Niskiego.

Kategoria wpisu

Noworoczny apel do Jarosława Kaczyńskiego o zatrzymanie szkodliwej nowelizacji prawa łowieckiego

Miniatura

Przyrodnicy i miłośnicy przyrody zaapelowali do Prezesa Prawa i Sprawiedliwości Jarosława Kaczyńskiego o zatrzymanie złej zmiany prawa łowieckiego, którą uparcie w Sejmie próbuje przeforsować Jan Szyszko. Strona społeczna zwraca uwagę, że łowiectwo w Polsce wymaga gruntowej reformy gwarantującej poszanowanie prawa własności, bezpieczeństwa obywateli i ich swobodnego dostępu do lasów, pól i łąk. Zmiana prawa łowieckiego powinna również uwzględniać najnowszą wiedzę naukową w celu lepszej ochrony zwierząt oraz eliminacji konfliktów z rolnikami.

Prezes Kaczyński dał się poznać jako polityk, który troszczy się o prawa zwierząt. Jeszcze dziesięć miesięcy temu lider PiS mówił: “Przeświadczenie wielu, że projekt ustawy łowieckiej, który rzeczywiście mógł budzić bardzo wiele oporów, sprzeciwów, zostanie przez nasz klub parlamentarny poparty, jest nieprawdziwe. Tutaj będą daleko idące zmiany.? Niestety współdziałająca z ministrem Szyszką posłanka PiS Anna Paluch i inni posłowie tego ugrupowania obecni na specjalnej podkomisji zignorowali stanowisko Jarosława Kaczyńskiego i przegłosowali poprawki do prawa łowieckiego napisane przez myśliwych i dla myśliwych. Jeżeli zostaną one przyjęte przez Komisję w styczniu 2018 roku a następnie przegłosowane na posiedzeniu Sejmu RP, czeka nas Rzeczpospolita Myśliwska – prawo myśliwego do polowania będzie nadrzędne wobec prawa i bezpieczeństwa obywateli.

Nowelizacja utrudnia wyłączenie własności prywatnej z polowań. Właściciel gruntów będzie musiał przed sądem dowodzić, że polowania są  niezgodne z jego sumieniem lub religią. Ograniczony zostanie nasz dostęp do lasów, łąk i jezior będących własnością społeczną Spacerowicze spędzający czas na wolnym powietrzu będą wypraszani przez myśliwych i karani za ?utrudnianie? polowania. Zmiana prawa nie poprawi również naszego bezpieczeństwa. Myśliwi nadal będą mogli strzelać już w odległości 100 metrów od naszych domów, podczas gdy nie przechodzą regularnych badań okulistycznych i psychologicznych. Dzieci nadal będą mogły brać udział w polowaniach, narażone na postrzelenie oraz na uczestnictwo w niezrozumiałym dla nich cierpieniu i zabijaniu zwierząt.

Zmiana prawa łowieckiego zaproponowana w poprawkach współdziałającej z Szyszką posłanki Paluch, nie poprawi także losu dzikich zwierząt. Szkodliwe przyrodniczo polowania zbiorowa będą nadal dozwolone. Podobnie dokarmianie zwierząt, które sprzyja rozprzestrzenianiu się groźnych chorób oraz powoduje niekontrolowany wzrost liczebności np. dzików. Żywe zwierzęta będą nadal szczute i rozszarpywane podczas  szkoleń i prób psów myśliwskich. Myśliwi nadal będą używać wysoce toksycznej amunicji ołowianej, zakazanej w większości krajów Europy.  To dlatego przyrodnicy i miłośnicy przyrody z Fundacji Dziedzictwo Przyrodnicze, Koalicji ?Niech Żyją!? i Pracowni na rzecz Wszystkich Istot wysłali do Prezesa PiS noworoczny apel o dobrą zmianę w prawie łowieckim, w którym czytamy:

Nadchodzi Nowy Rok. Czas kolejnych ważnych decyzji, które wpłyną na stan polskiej przyrody. Mamy nadzieję, że dotrzyma Pan swojej obietnicy i nie dopuści do przeforsowania złej nowelizacji prawa łowieckiego w Sejmie. Poprawki, które zgłosiła w grudniu posłanka Anna Paluch znów stawiają prawo myśliwych nad prawem obywateli. Nie rozwiązują kluczowego problemu, jakim jest poszanowanie prawa do własności Polaków. Myśliwi będą mogli wyprosić z lasu spacerowiczów, a jeśli ci nie zgodzą się na opuszczenie terenu, zostaną ukarania grzywną. Proponowane przepisy szkodzą przyrodzie i dzikim zwierzętom.  Akceptacja społeczna dla łowiectwa w Polsce jest niska, i pod tym względem jesteśmy wyjątkowym krajem na tle Europy. Sprzeciw wobec zabijania dzikich zwierząt jest ponad podziałami. Dlatego nie możemy pozwolić na to, że niewiele ponad 100 tysięcy myśliwych ogranicza prawo milionów obywateli naszego kraju do własności, do spędzania czasu na wolnym powietrzu i do bezpiecznego odpoczynku. Życzymy Panu, aby w 2018 roku doszło do naprawdę dobrej zmiany dla dzikich zwierząt i ludzi. Załączamy nasze propozycje zmian, o których już wielokrotnie mówiliśmy w sejmie, w rozmowach z posłami, również Prawa i Sprawiedliwości.?

Jednocześnie rusza akcja społeczna ?Nie dla Rzeczpospolitej Myśliwskiej! Niech żyją!?, której celem jest zatrzymanie złej zmiany prawa łowieckiego. Na stronie wydarzenia na bieżąco będą pojawiać się informacje dotyczące skandalicznych przepisów, które próbuje przeforsować minister Szyszko i jego otoczenie.

Przeczytaj pełną treść listu do Jarosław Kaczyńskiego wraz z postulatami strony społecznej i przyrodników.

Kategoria wpisu

Sprawa wilka z Lutowisk wymaga dokładnego wyjaśnienia

Miniatura

W związku z opublikowanymi przez Nowiny24 informacjami w artykule ?Mieszkańcy Lutowisk skarżą się na wilki. Szczególnie jeden osobnik daje się im mocno we znaki? pragniemy zwrócić uwagę na następujące fakty.

Jak dotąd żaden ekspert nie potwierdził, że za sytuacje opisane w tekście odpowiadają wilki. Jednak jeżeli istnieją podejrzenia, że za ataki odpowiada wilk, należy niezwłocznie zgłosić sprawę do Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska, która jest właściwą instytucją powołaną do interwencji w przypadku zdarzeń z udziałem gatunków chronionych.

Niektóre psy mogą przypominać wyglądem wilka ? takie rasy jak husky, czy wilczak lub mieszańce wykazuję duże podobieństwo. Z informacji od osób przebywających w tej miejscowości, wynika, że na terenie Lutowisk wałęsają się co najmniej dwa bezpańskie psy, z tego jeden przypominający wilkaKażda gmina ma obowiązek walki z bezdomnością zwierząt i zajęcia się rozwiązywaniem tego problemu. Dlatego każde zwierzę pozostające bez opieki powinno zostać zgłoszone do gminy, która zgodnie z obowiązującym stanem prawnym zobligowana jest do podjęcia stosownych działań.

Zwracamy uwagę, że jak dotąd nie stwierdzono ataków wilków na ludzi w Polsce przez ostatnie dziesięciolecia. Wilki są nadal nieufne wobec człowieka, co nie wyklucza możliwości spotkania tych drapieżników. Niektóre osobniki mogą zachowywać się nietypowo. Jednym z czynników zmniejszających ich naturalny lęk przed człowiekiem może być nęcenie zwierząt mięsem na potrzeby fotografii przyrodniczej, które staje się popularną praktyką w Polsce.

Wilki stanowią też konkurencję dla części myśliwych. Jednocześnie są wciąż niedostępnym legalnie trofeum, ze względu na obowiązującą w Polsce ochroną gatunkową wilka. Są zatem osoby zainteresowane przywróceniem polowań na wilki.

Jednocześnie należy przypomnieć, że Bieszczady są jednym z ostatnich dzikich fragmentów naszego kraju. Nikogo nie powinna dziwić obecność wilków w tym rejonie. To właśnie wilki tworzą bieszczadzką legendę, która przyciąga turystów.

Chcemy też zauważyć, że w listopadzie br. informowaliśmy o sprawie ataków wilka na psy w gminie Czarna, które nie zostały potwierdzone przez RDOŚ. Dlatego sprawa wilka z Lutowisk wymaga rzetelnego wyjaśnienia, a nie kierowania się emocjami i nie potwierdzonymi przez ekspertów doniesieniami. Dopiero po uzyskaniu pewności powinno podjąć się kolejne kroki.

.
Kategoria wpisu

Myśliwi pod osłoną Prawa i Sprawiedliwości forsują swoje prawo

Miniatura

Pomimo zapowiedzi głębokich zmian w Prawie łowieckim, które miały sprzyjać dzikim zwierzętom i przyrodzie oraz deklarowanego przez Jarosława Kaczyńskiego braku poparcia PiS dla projektu ustawy z początku tego roku (druk 1042), posłanki i posłowie tej partii właśnie przeforsowali prawo pisane przez myśliwych i dla myśliwych na nadzwyczajnej Podkomisji ds. nowelizacji Prawa łowieckiego.

W czwartek 14 grudnia odbyło się trzecie posiedzenie Podkomisji, która głosuje nad zmianami w rządowym projekcie ustawy o zmianie ustawy ? Prawo łowieckie  oraz zmieniającej ustawę o zmianie ustawy ? Prawo łowieckie. Pod silną presją ministra środowiska Jana Szyszki i lobby łowieckiego prace toczą się w ekspresowym tempie. Głosowane są korekty w projekcie rządowym, ale wszystkie poprawki strony społecznej są bez wyjątku odrzucane: zarówno te, które doprowadzić mają do prawidłowej realizacji wyroku Trybunału Konstytucyjnego w kwestii wyłączania własnych gruntów spod reżimu polowań, jak i te dotyczące dobrostanu dzikich zwierząt i przyrody. Równolegle trwają ostatnie prace Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi nad nową specustawą łowiecką wycelowaną w dziki i walkę z afrykańskim pomorem świń (ASF).

Prace przyspieszyły po zeszłotygodniowym skandalu, kiedy 4 grudnia odbyło się pierwsze, po roku ciszy, posiedzenie nadzwyczajnej Podkomisji – mówi Radosław Ślusarczyk z Pracowni na rzecz Wszystkich Istot. – Zaraz po rozpoczęciu obrad przewodnicząca jej Anna Paluch (posłanka PiS) ogłosiła, że składa zestaw poprawek kasujących aż 35 zmian w dotychczasowym, rządowym projekcie i wprowadza szereg nowych, uzasadniając je tylko ustnie i skrótowo i poddając pod głosowanie. Obecni na sali przedstawiciele strony społecznej oraz posłanki i posłowie innych partii, zaskoczeni nagłym zwrotem sytuacji, bez możliwości głębszego zapoznania się, konsultacji prawnych, przygotowania i złożenia adekwatnych poprawek w odpowiedzi, sprzeciwili się takiemu procedowaniu, doprowadzając do odłożenia prac na ten tydzień.

Propozycje przewodniczącej Paluch przeforsowane zostały głosami Prawa i Sprawiedliwości, którego przedstawiciele w poprzedniej kadencji wspólnie ze stroną społeczną sprzeciwiali się złemu prawu łowieckiemu. Teraz jednak PiS wykonał krok wstecz, ignorując tym samym głos również znacznej części swoich wyborców.

Kolejne posiedzenie potwierdziło nasze obawy – tłumaczy Paweł Średziński z Fundacji Dziedzictwo Przyrodnicze. – Przegłosowane zmiany w dalszym ciągu nie realizują wyroku Trybunału Konstytucyjnego i nie zapewniają należnej ochrony prawa własności. Zgodnie z przegłosowaną propozycją, to właściciel gruntów będzie musiał wnioskować do sądu o zakaz polowań na należącej do niego ziemi. Powinno być odwrotnie – to myśliwi powinni pytać właściciela o zgodę, co nakazują zasady poszanowania prawa do własności osób prywatnych. Należy podkreślić, że nowelizacja wprowadza również nowe ograniczenia związane ze swobodnym dostępem obywateli do lasu i miejsc, gdzie myśliwi mogą polować.

Inny szkodliwy przepis dotyczy karania za ?umyślne utrudnianie polowania?. Słowo ?umyślne? jest bardzo pojemne i dowolność jego interpretacji będzie szeroka. W praktyce osoba wykonująca prace rolne lub leśne, turyści spacerujący po lesie, osoby zbierające owoce runa leśnego, praktycznie każdy, kto znajdzie się w trakcie polowania, będzie na mocy nowego prawa wyproszony, a jeśli odmówi zostanie ukarany grzywną. Kontrolę nad tym, kto może przebywać w lesie będą mieli myśliwi. A zatem w ramach proponowanej nowelizacji odbiera nam się również prawo do swobodnego poruszania się wszędzie tam, gdzie wykonywane będą polowania.

Nowelizacja prawa łowieckiego może być okazją do naprawienia złego prawa i dobrej zmiany w ustawodawstwie ? dodaje Tomasz Zdrojewski z Koalicji Niech Żyją. – Oprócz poszanowania własności prywatnej przez myśliwych, powinno ono gwarantować uwzględnienie wiedzy naukowej odnośnie negatywnych skutków prowadzonej dziś w Polsce gospodarki łowieckiej. Jednym ze sztandarowych przykładów jest problem dokarmiania dzikich zwierząt przez myśliwych. Obowiązek ten nakłada obowiązujące prawo łowieckie. Tymczasem to dokarmianie sprzyja rozregulowaniu ich populacji oraz rozprzestrzenianiu groźnych chorób, w tym afrykańskiego pomoru świń (ASF) wśród dzików.

Nie został wysłuchany postulat wprowadzenia zakazu polowań zbiorowych i wykorzystywania żywych zwierząt w szkoleniu i sprawdzianach ptaków łowczych i psów myśliwskich. Równie ważna jest dbałość o bezpieczeństwo ludzi, ale i tym większość w sejmowej podkomisji wydaje się nie przejmować. Niestety i w tym wypadku podkomisja i posłanka Anna Paluch nie przychyliły się do wniosku o zwiększenie minimalnej odległości strzałów do zwierząt od zabudowań mieszkalnych z 100 do 500 metrów.

Po zakończeniu prac Podkomisji przegłosowane poprawki trafią do sejmowej Komisji a następnie będą poddane głosowaniu w parlamencie. Od decyzji posłów wszystkich ugrupowań parlamentarnych będzie zależeć, czy podstawowe prawo Polaków do dysponowania ich prywatną własnością i do spędzenia wolnego czasu na świeżym powietrzu zostanie uszanowane. Dlatego Fundacja Dziedzictwo Przyrodnicze, Koalicja Niech Żyją! i Pracownia na rzecz Wszystkich Istot apelują o uwzględnienie poprawek do prawa łowieckiego, które wyjdą naprzeciw oczekiwaniom polskiego społeczeństwa. Poziom akceptacji dla polowań w Polsce jest bardzo niski, a przeciwnicy łowiectwa znajdują się wśród wyborców wszystkich ugrupowań politycznych reprezentowanych w sejmie.

Odrzucone propozycje zmian w Prawie łowieckim dotyczą:

  • Odrzucenie ?kultywowania tradycji łowieckich? jako przesłanki do ustalania listy gatunków łownych;
  • Wprowadzenia obowiązkowych Strategicznych Ocen Oddziaływania na Środowisko dla wieloletnich łowieckich planów hodowlanych, czego wymaga prawo Unii Europejskiej;
  • Procedury zatwierdzania rocznych planów łowieckich i wieloletnich łowieckich planów hodowlanych przy udziale strony społecznej;
  • Wprowadzenia obowiązku inwentaryzacji migrujących ptaków łownych w planach łowieckich w oparciu o dane z monitoringu liczebności populacji dzikich ptaków;
  • Obowiązku ewidencjonowania przez myśliwych wszystkich postrzelonych zwierząt;
  • Zakazu dokarmiania zwierzyny i zwiększenia bezpieczeństwa epidemiologicznego, w tym zagrożenia ASF;
  • Prawidłowego wykonania wyroku Trybunału Konstytucyjnego z dnia 10 lipca 2014 r. dającego właścicielom gruntów prawo do wyłączenia ich spod reżimu polowań bez potrzeby uzasadniania tego przed sądem;
  • Obowiązku informowania o polowaniach indywidualnych i zbiorowych w publicznie dostępnej elektronicznej książce ewidencji polowań;
  • Wprowadzenia zakazu używania amunicji wykonanej z ołowiu;
  • Wykreślenia projektowanego przepisu o karaniu za ?utrudnienie lub uniemożliwienie polowania;
  • Zwiększenia minimalnej odległości strzałów do zwierząt ze 100 metrów (obecnie) do 500  metrów od zabudowań mieszkalnych ze względu na bezpieczeństwo osób postronnych;
  • Wprowadzenia zakazu polowania w obecności i przy udziale dzieci;
  • Wprowadzenia zakazu wykorzystywania żywych zwierząt w szkoleniu i sprawdzianach ptaków łowczych i psów myśliwskich;
  • Wprowadzenia zakazu polowań zbiorowych.
Kategoria wpisu

Nie dopuśćmy do drugiej Białowieży

Miniatura

BEZCENNE TERENY PUSZCZY KARPACKIEJ ZAGROŻONE MASOWĄ WYCINKĄ. TRAGICZNY DLA POLSKIEJ PRZYRODY PLAN LEŻY JUŻ NA BIURKU MINISTRA SZYSZKI

Na obszarze planowanego rezerwatu ?Reliktowa Puszcza Karpacka? już na początku 2018r. może rozpocząć się proceder znany z Puszczy Białowieskiej. Unikatowe na skalę Europy tereny Nadleśnictwa Bircza, są obok Białowieży jednymi z ostatnich dobrze zachowanych lasów naturalnych,  o cechach pierwotnej puszczy. Już tylko jeden podpis dzieli je od zezwolenia na intensywną wycinkę. Fundacja WWF Polska, Fundacja Dziedzictwo Przyrodnicze oraz Ogólnopolskie Towarzystwo Ochrony Ptaków wręczyły dziś w Ministerstwie Środowiska list do Jana Szyszki, wzywający do podjęcia wszelkich działań zmierzających do przestrzegania prawa i ochrony przyrody tamtejszych lasów. Organizacje stanowczo sprzeciwiają się przyjęciu Planu Urządzenia Lasu dla nadleśnictwa Bircza na lata 2017-2026 w obecnej formie, gdyż istnieje obawa, iż wykonany on będzie niezgodnie z polskim i unijnym prawem.

?Przyjęcie obecnie dyskutowanego Planu Urządzenia Lasu dla Nadleśnictwa Bircza na lata 2017-2026, obejmującego obszary Natura 2000: Ostoja Przemyska, Ostoja Góry Słonne oraz Pogórze Przemyskie i Góry Słonne, na których projektowane jest utworzenie Turnickiego Parku Narodowego, może naruszyć prawo unijne – Dyrektywę w sprawie ochrony siedlisk przyrodniczych, dzikiej fauny i flory oraz Dyrektywę w sprawie ochrony dzikiego ptactwa. Biorąc pod uwagę dotychczasowy proces przygotowywania PUL Bircza – Puszcza Karpacka może stać się kolejnym obszarem sporu między ministrem Szyszko a Komisją Europejską.? – mówi Dariusz Gatkowski, ekspert WWF Polska.

?Reliktowa Puszcza Karpacka? to serce planowanego Turnickiego Parku Narodowego, to również robocza nazwa rezerwatu przyrody, o którego utworzenie wnioskowały WWF Polska
i Fundacja Dziedzictwo Przyrodnicze. Jeden z najlepiej zachowanych, ciągle niedostatecznie chronionych fragmentów dawnej Puszczy Karpackiej, znajduje się kilkanaście kilometrów na południe od Przemyśla. Według ekspertów, obszar ten powinien nie tylko być wyłączony
z wycinki, ale też objęty odpowiednią  ochroną.

Puszczę Karpacką charakteryzują wyjątkowe walory przyrodnicze, jest najważniejszą w Polsce ostoją chronionych zwierząt: rysia, wilka, żbika, sóweczki i wielu gatunków ptaków oraz jedynym miejscem występowania krajowej populacji niedźwiedzia. W Polsce żyje jedynie ok. 200 rysi, 110 niedźwiedzi i 1300 wilków, dlatego ochrona ich siedlisk powinna być niepodważalnym priorytetem.

?Puszcza Karpacka jest jedynym miejsce w Polsce, w którym żyją wszystkie trzy największe drapieżniki: niedźwiedź, ryś i wilk. Obok Puszczy Białowieskiej to drugi taki kompleks leśny, który posiada  najlepiej zachowane  lasy naturalne w Polsce i Europie. Na terenie projektowanego rezerwatu ?Reliktowa Puszcza Karpacka?, na obszarze 8 tys. ha zinwentaryzowano około 6 tys. drzew o wymiarach pomnikowych. Monumentalnych rozmiarów buki, jodły, dęby,  lipy i jawory pełnią bardzo ważną rolę w kształtowaniu środowiska przyrodniczego niezbędnego dla życia wielu rzadkich gatunków.? ? mówi Stefan Jakimiuk, ekspert WWF Polska.

?Podpisanie przez Ministra Środowiska Planu Urządzenia Lasu (PUL) dla Nadleśnictwa Bircza na lata 2017-2026 w obecnej formie, bez przeprowadzenia odpowiedniej oceny oddziaływania na środowisko i uwzględnienia danych przyrodniczych, podobnie jak w przypadku Puszczy Białowieskiej, będzie oznaczać złamanie polskiego i unijnego prawa. Prawie połowa reliktowych, najcenniejszych, drzewostanów skupiona jest na obszarze projektowanego rezerwatu. Efektem przyjęcia PUL-u będzie ich stopniowa zagłada.? – mówi Radosław Michalski z Fundacji Dziedzictwo Przyrodnicze.

Ochrona najcenniejszych fragmentów Puszczy Karpackiej poparta jest przez ponad 100 tys. Polaków, którzy podpisali się pod petycją ?SOS Karpaty? ? apelem WWF Polska oraz Fundacji Dziedzictwo Przyrodnicze do polskich władz podjęcie zdecydowanych działań na rzecz ich pełnej i rzetelnej ochrony.

WWF Polska i Fundacja Dziedzictwo Przyrodnicze wzywają Ministerstwo Środowiska do rozpoczęcia dialogu z organizacjami przyrodniczymi i wspólnej pracy nad rozwiązaniami najlepszymi dla odpowiedniej ochrony Puszczy Karpackiej, zgodnymi z wymaganiami prawa polskiego i międzynarodowego.

Kategoria wpisu

Ginie Reliktowa Puszcza Karpacka, rezerwat nie powstaje

Miniatura
.

Wciąż nie ma decyzji Regionalnego Dyrektora Ochrony Środowiska w sprawie powołania nowego rezerwatu przyrody "Reliktowa Puszcza Karpacka". Tymczasem nowy Plan Urządzania Lasu dla Nadleśnictwa Bircza zezwoli na kontynuację wycinki turnickich lasów - alarmuje Fundacja Dziedzictwo Przyrodnicze, która wysłała kolejne pismo w sprawie utworzenia rezerwatu do rzeszowskiego RDOŚ.

Z szacunków Fundacji Dziedzictwo Przyrodnicze wynika, że w 2016 roku z lasów planowanego parku narodowego wyjechało aż 68 733 metrów sześciennych drewna. W 2017 roku będzie to już 69 676 metrów sześciennych. Mamy zatem wciąż bardzo wysoki poziom pozyskania, które najlepiej zobrazować liczbą ciężarówek. Codziennie wyjedzie z tego obszaru ponad 6 trzydziestotonowych ciężarówek. Pozyskanie jest intensywne i odbywa się w 65 % w starodrzewach, przy średniej intensywności 48,4m3 /ha (a w starodrzewach 61,2m3 /ha co oznacza "docinanie" starodrzewów).

Rezerwat "Reliktowa Puszcza Karpacka" jest kompromisową propozycją ? tłumaczy Radosław Michalski z Fundacji Dziedzictwo Przyrodnicze. - Wobec braku politycznej woli w sprawie utworzenia Turnickiego Parku Narodowego i obowiązującego dziś prawa, które blokuje powstawanie parków narodowych, wystarczyłaby decyzja dyrektora RDOŚ, powołująca rezerwat. Utworzenie rezerwatu jest celem publicznym, a w przypadku takiej struktury własności nie wymagana jest zgoda zarządcy tego obszaru, czyli Lasów Państwowych. Proponowany przez nas obszar objąłby najcenniejsze starodrzewy, co daje nam połowę obszaru planowanego TuPN. Byłby też realizacją planu pomysłodawców ochrony turnickich lasów, którzy planowali na tym obszarze utworzenie 14 rezerwatów przyrody. Do dziś powstały zaledwie trzy takie obszary, które stanowią trzy procent powierzchni planowanego parku narodowego!

Decyzji jednak wciąż nie ma. Już na samym etapie zgłoszenia wniosku przez Fundację Dziedzictwo Przyrodnicze RDOŚ nie chciał przyjąć dokumentacji, i tłumaczył odesłanie wniosku bez rozpatrzenia brakiem konsultacji z organem, który ustanawia rezerwat przyrody, w tym przypadku z Regionalną Dyrekcją Ochrony Środowiska w Rzeszowie. Taka konsultacja nie jest jednak wymagana, wbrew temu, co stwierdził w piśmie z 4 stycznia 2017 roku Dyrektor RDOŚ. Każdemu przysługuje inicjatywa i prawo wnioskowania o utworzenie rezerwatu. Dokumentacja została odesłana przez Fundację do powtórnego rozpatrzenia. I tym razem RDOŚ znalazł pretekst do jej zwrotu Fundacji, twierdząc, że "wątpliwości organu budzi tytuł przekazanej dokumentacji, bo sugeruje, że jest to projekt RDOŚ".

Odesłaliśmy po raz kolejny dokumentację, którą przygotowaliśmy z własnej inicjatywy, wyręczając tym samym instytucje publiczne - dodaje Michalski. - Jednak do dziś nie mamy informacji, co dalej z naszym wnioskiem o utworzenie rezerwatu. Ostatnie spotkanie w tej sprawie odbyło się 8 maja tego roku. Został wtedy powołany zespół mający rozpatrzyć wniosek, w skład którego nie został zaproszony nikt z Fundacji, mimo iż jesteśmy wnioskodawcą. To znacznie uniemożliwia śledzenie prawidłowego przebiegu tego procesu uchwałodawczego. Jednocześnie Rada Leśnego Kompleksu Promocyjnego "Lasy Birczańskie", powołanego przez Lasy Państwowe i pozostająca pod kontrolą RDLP Krosno, na czerwcowym spotkaniu zaopiniowała negatywnie projekt stworzenia rezerwatu. W jej skład wszedł dyrektor RDOŚ w Rzeszowie, ale krośnieńska dyrekcja nie chciała na wniosek fundacji udzielić odpowiedzi, jak głosowali jej poszczególnie członkowie, w tym sam przedstawiciel rzeszowskiego RDOŚ.

Wnioskowany przez Fundację Dziedzictwo Przyrodnicze rezerwat powinien objąć obszar lasów o łącznej powierzchni 8 106,79 ha (połowa obszaru projektowanego Turnickiego Parku Narodowego). Na tym terenie do dziś stwierdzono występowanie wilków, rysi, niedźwiedzi i żbików, wielu chronionych gatunków ptaków, w tym orła przedniego, orlika krzykliwego, sóweczki i dzięcioła trójpalczastego, 24 gatunków chrząszczy wskaźnikowych dla lasów naturalnych (w tym trzy nowe dla fauny Polski, dwa uznane za wymarłe dla Polski), 18 gatunków porostów uznawanych za wskaźnikowe dla lasów naturalnych, 24 nowe dla Polski gatunki grzybów. Stwierdzono 6648 stanowisk chronionych gatunków mszaków. Do dziś nie powstał na tym obszarze park narodowy, którego najcenniejsze walory przyrodnicze są silnie zagrożone planowaną gospodarką leśną określoną w Planie Urządzania Lasu dla Nadleśnictwa Bircza na lata 2017-2026.

Dokumentacja powstała dzięki wsparciu finansowemu Fundacji WWF Polska.

Kategoria wpisu

Prawdziwy Mikołaj nie kupuje z palmowym

Miniatura

Jak odróżnić prawdziwego Mikołaja od oszusta? Prawdziwy Mikołaj nie daje słodyczy z olejem palmowym. Dlaczego? Bo prawdziwy Mikołaj troszczy się o zwierzęta i las, również ten tropikalny.? W ten sposób Fundacja Dziedzictwo Przyrodnicze zachęca Polaków do rezygnacji z produktów spożywczych z olejem palmowym, do sprawdzania etykiet i do sięgania po rodzime oleje roślinne.

Polska jako kraj, w którym tradycja stosowania rodzimych olejów roślinnych jest długa, nie musi sięgać po olej palmowy, o wątpliwych wartościach odżywczych ? mówi Paweł Średziński z Fundacji Dziedzictwo Przyrodnicze. ? Niestety coraz częściej olej palmowy pojawia się w produktach spożywczych. Chcemy to zmienić. W Polsce wciąż brakuje akcji, która zachęcałaby konsumentów do sprawdzania, czy dany produkt spożywczy zawiera olej palmowy. Zaczynamy w Mikołajki, ponieważ jest to dzień, kiedy zaczynamy obdarowywać swoich bliskich prezentami i zaczyna się czas intensywnych zakupów.

Konsumpcja oleju palmowego jest problemem, który coraz bardziej dotyczy Polski. Biorąc pod uwagę okres 5 lat (2011-2016), najwięcej oleju palmowego Polska importowała w 2013 roku ? około 271 tys. ton za kwotę około 966 mln zł. Dla porównania w roku ubiegłym (2016) importowaliśmy ok. 220 tys. ton za kwotę przekraczającą 806 mln zł. W rzeczywistości na polski rynek trafia znacznie więcej tego surowca, ponieważ dane statystyczne nie uwzględniają oleju palmowego obecnego w gotowych produktach. Niemniej jednak wartości te pozwalają nam zorientować się, jak ogromne jest krajowe zapotrzebowanie na ten olej i o ile zawęża to możliwości wykorzystania krajowych tłuszczy.

Konsumenci wciąż mają prawo wyboru, chociaż oferta produktów, w tym słodyczy, bez oleju palmowego robi się coraz mniejsza ? tłumaczy Średziński. ? Dlatego jako ich nabywcy powinniśmy wywrzeć presję na producentów i zwracać uwagę na to, z czego został wyprodukowany czekoladowy Mikołaj. Bardzo łatwo jest ustalić czy dany produkt zawiera ten olej, sprawdzając etykietę. Figuruje pod nazwami tłuszcz palmowy i olej palmowy. Naszą czujność powinien wzbudzić również produkt, na którego etykiecie jest napisane tłuszcz roślinny. Istnieje duże prawdopodobieństwo, że ma w sobie olej palmowy. Podobnie powinniśmy zadawać pytania w barach i restauracjach. To bardzo proste działania, które możemy podjąć już teraz w trosce o przyrodę i o siebie samych.

Zamiast sięgać po zdrowe, polskie oleje roślinne, stosuje się olej palmowy w celu zmaksymalizowania zysków. Odbywa się to kosztem nas, konsumentów, jak i przyrody. Olej palmowy i plantacje olejowca gwinejskiego na świecie doprowadziły już do zniszczenia w okresie ostatnich 50 lat najcenniejszych lasów tropikalnych naszego globu. Najbardziej widoczne jest to na wyspie Borneo. Pierwotny las został wycięty, a na jego miejscu pojawiły się plantacje palmy olejowej. Certyfikat RSPO, który promuje ?zrównoważony olej palmowy?, również nie jest właściwą odpowiedzią na problem, bo jak podkreślają eksperci, nie można mówić o zrównoważonych uprawach olejowca w miejscu, gdzie w ciągu ostatnich pięciu dekad wycięto unikalny na światową skalę las tropikalny.

To dopiero początek naszych działań ? dodaje dr Karolina Olszanowska-Kuńka, która prowadzi społeczną akcję ?Nie kupuję oleju palmowego?. ? 1 lutego 2018 roku po raz drugi będziemy obchodzić Dzień bez oleju palmowego. Chcemy doprowadzić do wzrostu świadomości konsumenckiej, skłaniając Polaków do dokonywania świadomych wyborów produktów bez oleju palmowego, przy jednoczesnym zainicjowaniu zmiany w szeroko rozumianej branży spożywczej, która zacznie wprowadzać produkty z rodzimymi olejami roślinnymi i wycofywać się ze stosowania oleju palmowego. Jednocześnie zachęcamy firmy z branży spożywczej i gastronomicznej do wycofywania oleju palmowego ze swojej oferty.

Akcja ?Dzień bez oleju palmowego? potrwa do końca lutego. Już dziś można przyłączyć się do wydarzenia w mediach społecznościowych.

Kategoria wpisu

Winny wilk? Wilka nie było

Miniatura

W ostatnich miesiącach znów obserwujemy coraz więcej medialnych doniesień na temat wilków, które rzekomo stanowią zagrożenie dla ludzi. W nurt takich wypowiedzi wpisał się artykuł opublikowany na łamach ?Gazety Bieszczadzkiej?, zatytułowany ?Basior do odstrzału?. Fundacja Dziedzictwo Przyrodnicze napisała w tej sprawie do Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Rzeszowie z prośbą o wyjaśnienia. Okazuje się, że nie ma podstaw do stwierdzenia, że za zniknięcie dwóch psów odpowiadają wilki.

?Gazeta? poinformowała o 5 przypadkach zagryzień psów przez wilki, a wójt gminy Czarna zapowiedziała wysłanie pisma do dyrektora Generalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w sprawie zgody na odstrzał osobnika tego chronionego gatunku. Jednocześnie artykuł stwierdzał, że ?prawdopodobnie jeden basior, który został odrzucony przez stado? jest przyczyną zagryzień. Przytoczone przez ?Gazetę? informacje nie mają jednak wiele wspólnego z informacjami, którymi dysponuje rzeszowski RDOŚ, a więc instytucja wyspecjalizowana w rozwiązywaniu sytuacji konfliktowych z udziałem gatunków chronionych.

Na pytanie o liczbę zgłoszeń dotyczących zabicia przez wilka, RDOŚ odpowiedział, że przyjął dwa takie zgłoszenia, w dniu 4 lipca 2017 roku i w dniu 2 listopada (po publikacji artykułu z 20.10.2017) 2017 roku.

Fundacja zapytała również o to, na jakiej podstawie ustalono, że psy stały się ofiarą wilka. Odpowiedź RDOŚ nie pozostawia wątpliwości:

?Po oględzinach pracowników tut. Dyrekcji, przyczyny zabicia obu psów w obu przypadkach są nieznane, ponieważ nie znaleziono szczątków psów, nie znaleziono również śladów walki czy krwi. Z oświadczeń wynika, że psy zostały wyniesione przez wilka do lasu.?

Nie ma zatem podstaw do stwierdzenia, że psy zostały zabite przez wilki. Podobnie jak nieuzasadnione jest przypuszczenie, że za “zagryzienia” odpowiada jeden osobnik, do tego zidentyfikowany jako samiec wilka. Natomiast RDOŚ zapytany o opinię w tej sprawie odpowiedział, że nie jest w posiadaniu opinii ekspertów, która pozwala precyzyjnie ocenić, że był to właśnie samiec, a do tego odrzucony przez stado . Na jaką zatem opinię powołała się ?Gazeta Bieszczadzka?? Czy zadziałała sugestia niechętnych ochronie wilkom osób? Media powinny powoływać się na rzetelne źródła informacji. Tym bardziej, że określenie, czy jest to ten sam osobnik i czy został wykluczony ze stada wymagałoby fachowej ekspertyzy i zbadania.

Co więcej artykuł w ?Gazecie Bieszczadzkiej? stworzył atmosferę zagrożenia, jakoby wilki zagrażały ludziom, ponieważ ?grzybiarze wciąż natykają się na truchła zagryzionych saren?. Pisanie o niebezpieczeństwie na podstawie zagryzionych dzikich zwierząt w lesie jest szukaniem sensacji i może wynikać z nieznajomości biologii gatunku.

To właśnie dzikie zwierzęta powinny stanowić podstawę pokarmu wilka ? mówi Paweł Średziński z Fundacji Dziedzictwo Przyrodnicze. – Jednak wilk jest traktowany coraz częściej jako konkurent myśliwych. A część z nich chce wznowienia odstrzału wilka, tłumacząc to m.in. tym, że wilk zjada dzikie zwierzęta w lesie. Jest zatem traktowany jako konkurent, a jednocześnie trofeum, na które od drugiej połowy lat 90. ubiegłego stulecia nie można polować.

Wilki nie mają łatwego życia w Bieszczadach. Giną nie tylko z przyczyn naturalnych, ale również z rąk ludzi. W ostatnich tygodniach zakończył się proces myśliwego i podleśniczego z Nadleśnictwa Lesko, oskarżonych o zabicie i oskórowanie samicy wilka. Sąd uznał ich za winnych popełnionego czynu. Ujawnienie tego przypadku kłusownictwa było możliwe dzięki uczciwemu myśliwemu, który doniósł o tej sprawie, za co spotkały go sankcje, w tym zawieszenie w prawach członkach koła łowieckiego. Być może dlatego o wielu sprawa zabicia wilka nie dowiemy się wcale.

Kategoria wpisu

Wycinka polskich lasów wciąż dozwolona w okresie lęgowym

Miniatura

Dobre praktyki w zakresie gospodarki leśnej?, które chce wprowadzić minister środowiska Jan Szyszko nie powinny zastępować innych przepisów wynikających z Ustawy o ochronie przyrody i są sprzeczne z obowiązującym unijnym prawem ? informuje Fundacja Dziedzictwo Przyrodnicze. Nowe rozporządzenie nie zatrzyma wycinki drzew okresie lęgowym ptaków. To dlatego przyrodnicy i leśnicy z Fundacji zgłosili właśnie swoje uwagi i wnioski do rozporządzenia, torującego drogę dalszemu osłabieniu systemu ochrony polskiej przyrody.

Chociaż proponowany kodeks przewiduje obowiązek przeprowadzenia przed przystąpieniem do prac wizji terenowej w wydzieleniu leśnym, na którym są planowane prace, pod kątem występowania gatunków chronionych, nie formułuje żadnych wymagań, jeżeli chodzi o kwalifikacje pracowników Lasów Państwowych i kto miałby takie wizje przeprowadzać ? mówi Radosław Michalski z Fundacji Dziedzictwo Przyrodnicze. ? Z naszego doświadczenia wynika, że pracownicy Lasów Państwowych nie są odpowiednio przygotowani do stwierdzenia występowania takich gatunków. Jeżeli zgłaszaliśmy jako fundacja występowania chronionego gatunku, sprowadzani byli specjaliści z zewnątrz, ponieważ pracownicy nadleśnictwa nie potrafili ich zidentyfikować. Obecny program studiów leśnych nie przygotowuje absolwentów do podejmowania takich czynności. Naszą propozycją jest zatrudnienie wykwalifikowanych osób z tytułem co najmniej doktora, wyspecjalizowanych w różnych dziedzinach.

Fundacja zauważa, że w kodeksie brakuje zapisu o tym, co leśniczy powinien zrobić z wiedzą o stwierdzonym przed cięciami gatunku chronionym. Czy powinien wstrzymać wycinkę w danym wydzieleniu, czy utworzyć strefę bez cięć wobec miejsca z tym gatunkiem, czy tez wyłączyć tylko drzewo. A zatem jest to zapis zbyt ogólny i w tej formie będzie sprzyjać nadużyciom. W projekcie rozporządzenia brakuje również regulacji dotyczących stwierdzonego przypadku ścięcia drzewa z gatunkiem chronionym

Dziedzictwo Przyrodnicze postuluje jednocześnie wprowadzenie strefy buforowej o minimalnej odległości 30 metrów, a nie ? zgodnie z propozycją ministerstwa – 10 metrów od linii brzegowej rzek, strumieni i potoków, gdzie nie będą pozostawiane wyłącznie pnie zwalonych drzew, ale również zostaną zaniechane prace gospodarcze i zrywka korytem potoku. Strefy przypotokowe są często ostatnią ostoją gatunków, stanowiących wskaźniki lasów naturalnych.

Rozporządzenia nadal umożliwia wycinkę polskich lasów, znajdujących się pod kontrolą Lasów Państwowych, w okresie lęgowym ptaków. ?Przewiduje się? jedynie ?odstąpienie od wycinki tych drzew, w których zostały zidentyfikowane zasiedlone gniazda?. Fundacja stoi na stanowisku, że należy odstąpić od wycinki każdego drzewa z dziuplą lub gniazdem, nawet jeśli w danym okresie lęgowym nie zostało zasiedlone. Jednocześnie postuluje o całkowite zaniechanie cięć w okresie lęgowym, w okresie od 1 marca do 31 sierpnia w lasach państwowych objętych ptasimi obszarami Natura 2000 i w okresie od 1 marca do 31 maja w lasach państwowych poza tymi obszarami.

Przypominamy, że w ramach naszej akcji zbierania podpisów pod apelem o wprowadzenie zakazu wycinki drzew w okresie lęgowym podpisało się ponad 20 tysięcy osób ? dodaje Michalski. ? Jednak ten głos wydaje się być wciąż pomijany w rozmowie o dobrych praktykach leśnych. Problem wycinki drzew w okresie lęgowym dotyczy cennych obszarów leśnych we wschodniej części polskich Karpat nie od dziś. Wycinka w okresie lęgowym wiąże się z dwoma problemami. Przede wszystkim wiąże się z możliwością płoszenia ptaków, czyli pomimo, że leśnik nie ścina drzewa z gniazdem, ale drzewo obok, to i tak płoszy ptaki, ale nie będzie naruszało zakazu ?umyślnego płoszenia lub niepokojenia?. Drugim problemem jest możliwość zniszczenia siedliska, czyli jeśli Lasy Państwowe wycinają drzewo z gniazdem lub dziuplą mogą zniszczyć siedlisko lub miejsce wypoczynku, wychowu młodych. Dzięki obowiązującej od 1 stycznia 2017 roku nowelizacji ustawy Lasy nie ponoszą żadnej odpowiedzialności.

Pełna treść uwag i wniosków Fundacji do projektu rozporządzenia.

Podpisz apel o wprowadzenie zakazu wycinki w okresie lęgowym.

Kategoria wpisu

Wyrok na łosie odroczony

Miniatura

Akcja #JESTEMZŁOSIEM zatrzymała odstrzał łosi w Polsce. Było to możliwe dzięki masowemu wsparciu osób, którym zależy na ochronie tych zwierząt. Minister Jan Szyszko wycofał się z rozporządzenia w sprawie przywrócenia polowań na te zwierzęta. Musimy jednak pamiętać, że łosie w dalszym ciągu nie są bezpieczne.

 

23 października minister środowiska wydał rozporządzenie zmieniające rozporządzenie w sprawie okresów polowań na gatunki łowne, znosząc moratorium dla łosia. Rozporządzenie zostało opublikowane w Dziennik Ustaw w dniu 25 października. Następnego dnia resort środowiska w swoim pierwszym komunikacie, napisał, że wstrzymuje wejście w życie rozporządzenie dopuszczające odstrzał łosi. Jako przyczynę podał ?duże zainteresowanie społeczeństwa?. Komunikat szybko jednak zniknął ze strony internetowej ministerstwa. W drugiej zaktualizowanej informacji opublikowanej kilka godzin później, minister Szyszko nie wspomniał już o dyskusji, ale o tym, że wstrzymuje decyzję  ?z uwagi na potrzebę ponownego przeanalizowania wprowadzenia okresów polowań i ich terminów

Uchylenie zmiany rozporządzenia oznacza, że łosie są chwilowo bezpieczne. Z uwagi na niejasne i szkodliwe przyrodniczo działania resortu środowiska, koalicja #JESTEMZŁOSIEM będzie nadal monitorować sprawę moratorium  i zabiegać o wpisanie łosia na listę gatunków chronionych. Zmiana statusu ochronnego łosia uchroni te majestatyczne  zwierzęta przed nieodpowiedzialnymi decyzjami polityków, działających pod wpływem myśliwskiego lobby. Szczególną ochroną należy objąć populację biebrzańską łosia. Jest ona genetycznie odmienna a zasięg jej występowania, w proponowanym przez resort okresie polowań, wykracza poza granice Biebrzańskiego Parku Narodowego i jego otuliny.

Łoś to gatunek wciąż słabo poznany przez naukowców. Wiemy już jednak, że pełni ważną rolę w przyrodzie, kształtując strukturę ekosystemów bagiennych i znajdujących się w pobliżu bagien ekosystemów nieleśnych jak łąki i wrzosowiska.

Koalicja #JESTEMZŁOSIEM dziękuje wszystkim, którzy poparli nasz apel o zakaz polowań na łosie. Sprawa obrony łosia przed zabijaniem przez myśliwych połączyła nas wszystkich bez względu na polityczne sympatie.

Wciąż można się podpisywać pod apelem o wprowadzenie łosia na listę gatunków chronionych na stronie www.akcja.przyrodnicze.org

Kategoria wpisu

Wyrok zapadł – leśnicy i myśliwi będą strzelać do łosi

Miniatura

Minister Jan Szyszko nakazał zabijanie łosi w Polsce. Odstrzał ruszy 10 listopada o co zabiegali od kilku lat myśliwi i Lasy Państwowe. To leśnicy byli grupą, która lobbowała za odstrzałem łosia, jeszcze za poprzednich rządów PO-PSL. Teraz znaleźli się pod opieką ministra Szyszko i zostali wysłuchani. Plany odstrzału łosia zostały skrytykowane przez organizacje społeczne, przyrodników i naukowców zajmujących się badaniami nad łosiem. Co najgorsze, decyzja ministra zagraża również unikalnej biebrzańskiej populacji łosia ? alarmuje koalicja #JESTEMZŁOSIEM.

Do samców łosia będzie można strzelać do końca listopada ? w tym roku wyjątkowo późno, od 10 listopada. Do końca listopada będzie można polować na samce łosia. Samice łosia i łoszaki, czyli urodzone w tym roku łosie, myśliwi będą mogli zabijać do końca grudnia. Co więcej typowo mocne, trofeowe samce będą już bez poroża i mogą zostać odstrzelone jako mocne samice.  Z kolei w przyszłym roku polowania na łosie rozpoczną się już we wrześniu ? na samce łosia, kiedy te mają jeszcze poroże, a jednocześnie przestają być ostrożne w związku z okresem godowym łosi ? bukowiskiem. Miesiąc później ruszy odstrzał samic i łoszaków. Samice odstrzeliwane od października do końca grudnia mogą być już w ciąży, jeżeli zostały zapłodnione w okresie bukowiska.

O tym ile łosi zostanie zabitych każdego roku zadecydują nadleśniczowie z PGL Lasy Państwowe. Problem polega na tym, że ani ministerstwo ani leśnicy nie dysponują dobrymi danymi dotyczącymi liczebności łosia. Informacje, którymi się posługują figurują tylko na papierze. Oznacza to, że plany łowieckie, które zatwierdzą nadleśniczowie będą opierać się na złych danych.

Z etycznego punktu widzenia będzie to rzeź łosi. Zwierzęta te przestały kojarzyć człowieka ze śmiertelnym zagrożeniem. Staną się łatwym łupem myśliwych, którzy wykorzystają ich ufne zachowanie względem ludzi.

Myśliwska prasa branżowa już cieszy się z odstrzału łosia i publikuje artykuły zachwalające walory smakowe chrap z łosia oraz przewodniki po tym, jak patroszyć łosia. Nie można nie ulec wrażeniu, że minister Szyszko – zadeklarowany myśliwy – wysłuchuje wyłącznie głosu środowisk związanych z gospodarką leśną i łowiecką. Dzieje się tak pomimo sprzeciwu części myśliwych. Tym bardziej, że zainteresowania leśników i myśliwych często są zbieżne, a wśród pracowników LP jest stosunkowo dużo aktywnych amatorów polowań.

Zabijanie łosi to kolejna odsłona dewastacji polskiej przyrody. Łoś jest kolejnym gatunkiem, który wpisuje się w proces jej niszczenia przez resort środowiska. Populacja łosia w Polsce już dwa razy znalazła się na granicy załamania. To myśliwi byli odpowiedzialni za dramatyczny spadek liczebności łosi, w wyniku czego wprowadzono zakaz odstrzału łosia w 2001 roku. Na decyzji ministra Szyszko stracą również osoby zajmujące się turystyką w takich miejscach jak Biebrzański Park Narodowy. Turystów przyciąga możliwość obserwacji żywych łosi w naturze a nie ich zabijanie.

Do 10 listopada każdy może jeszcze podpisać się pod apelem w obronie łosi na stronie www.akcja.przyrodnicze.org, który poparło już prawie 60 000 ludzi. Koalicja #JESTEMZŁOSIEM deklaruje podjęcie dalszych działań, aby powstrzymać zabijanie polskich łosi, o czym będzie informować na stronach organizacji, wchodzących w jej skład. Do dnia 10 listopada czeka również na odpowiedź Prezesa Prawa i Sprawiedliwości Jarosława Kaczyńskiego na list otwarty, który skierowała do niego z apelem o interwencję w sprawie łosi. Warto przypomnieć, że w 2014 roku niektórzy politycy PiS ujęli się za łosiem i poparli społeczny protest w obronie tego gatunku. Dziś ci sami politycy nie wykazali się jak dotąd podobną aktywnością.

Przeczytaj opinię koalicji #JESTEMZŁOSIEM w sprawie odstrzału łosi.

Kategoria wpisu

Koalicja #JESTEMZŁOSIEM pisze do Jarosława Kaczyńskiego

Miniatura

Koalicja #JESTEMZŁOSIEM apeluje do Prezesa Prawa i Sprawiedliwości Jarosława Kaczyńskiego w sprawie niedopuszczenia do odstrzału łosi w Polsce. W specjalnym liście otwartym wysłanym dziś do Prezesa PiS, organizacje społeczne i osoby prywatne, które stanęły w obronie łosia proszą o podtrzymanie zakazu polowań na ten gatunek.

Z terminarza prac nad rozporządzeniem w sprawie łosia wynika, że decyzji w sprawie jego odstrzału należy spodziewać się już w tym tygodniu, a polowania mogą zacząć się od 10 listopada br. Poniżej publikujemy pełną treść listu.

Szanowny Panie Prezesie,

W imieniu koalicji #JESTEMZŁOSIEM, reprezentującej głos organizacji społecznych, przyrodników i prawie 50 tysięcy osób podpisanych pod apelem w obronie łosia, zwracamy się do Pana z apelem o pomoc w sprawie podtrzymania zakazu polowań na te piękne zwierzęta.

Apelujemy do Pana, jako do przyjaciela zwierząt, któremu nie jest obojętny ich los. Ostatnia propozycja Ministerstwa Środowiska przewiduje przywrócenie polowań na łosie. Minister może ją podpisać już za chwilę. Niestety jej uzasadnienie nie uwzględnia głosu ekspertów, w tym autorów strategii zarządzania populacją łosia w Polsce. Ministerstwo powołuje się na nieistniejące dane dotyczące rzekomego wpływu wzrostu liczebności łosia na liczbę wypadków. W celu usprawiedliwienia polowań na te zwierzęta przytacza się również zagrożenie chorobą, która wystąpiła dwukrotnie wśród reniferów w dalekiej Norwegii. Jednak przede wszystkim resort środowiska nie szuka alternatywnych rozwiązań związanych z ograniczeniem ewentualnych sytuacji konfliktowych z udziałem łosia, które nie wymagają ponoszenia szczególnych nakładów finansowych. Zgodnie z zasadą ?najpierw pomyśl, potem działaj?, Ministerstwo powinno prowadzić działania, które pozwolą lepiej poznać polskie łosie a nie do nich strzelać. Dziś nie ma nawet dobrych szacunkowych danych, dotyczących liczebności tych zwierząt w Polsce. Informacje, którymi posługuje się Ministerstwo figurują wyłącznie na papierze.

W 2014 roku, w czasie rządów koalicji PO-PSL, ówczesny Minister Środowiska był bliski podpisania rozporządzenia w sprawie przywrócenia polowań na łosie. Jednak dzięki mobilizacji opinii publicznej, interwencji niektórych polityków, reprezentujących również Prawo i Sprawiedliwość, udało się powstrzymać plany zabijania łosi. Dziś ten sam głos osób broniących łosia jest ignorowany, a uwagi przeciwne odstrzałowi łosia zostały odrzucone.

Już w tym tygodniu może zapaść decyzja w sprawie moratorium, które przez 16 lat chroniło łosie. Dlatego apelujemy do Pana o interwencję w sprawie rozporządzenia, torującego drogę do zabijania polskich łosi. Zwierzęta te nie kojarzą człowieka ze śmiertelnym zagrożeniem. Staną się łatwym celem dla myśliwych.

Podpis Ministra Jana Szyszko pod rozporządzeniem w sprawie polowań na łosie grozi załamaniem populacji łosia w Polsce. Odstrzał tego gatunku zagrozi łosiom z parków narodowych, które w sezonie łowieckim będą wychodziły poza ich granice. Szczególnie niebezpieczny będzie w przypadku łosi biebrzańskich, należących do unikalnej w skali Europy populacji, o czym przypomniał Ministrowi Dyrektor Biebrzańskiego Parku Narodowego, w swojej opinii na temat zmiany statusu łosia.

Łoś nie jest gatunkiem, którego powinniśmy się bać. Nie odpowiada za spadek bezpieczeństwa na polskich drogach. Dzieje się wręcz przeciwnie. Tworzy nowe miejsca pracy dla osób, które prowadzą działalność turystyczną w rejonach występowania łosia. To obecność tego gatunku przyciąga turystów nad Biebrzę, na Polesie lubelskie i w inne miejsca, gdzie można obserwować łosie. Łoś nie jest też szkodnikiem. Jego obecność może mieć wręcz pozytywny wpływ na obszary wodno-błotne, a także na obszary leśne.

Powinniśmy być dumni z tego, że Polska jako kraj potrafi chronić tak charyzmatyczne zwierzę. Łosie budzą powszechną sympatię i pełnią niezwykle ważną rolę w przyrodzie. Już dwa razy byliśmy bliscy całkowitej utraty łosia. Nie pozwólmy, aby podobna sytuacja powtórzyła się po raz trzeci. Dlatego zakaz polowań na łosie powinien być podtrzymany. Jest Pan znany ze swojej troski o zwierzęta. Stąd liczymy na Pańskie wsparcie w tej sprawie.

Wciąż można podpisywać apel w obronie polskich łosi na stronie www.akcja.przyrodnicze.org.

Kategoria wpisu

Minister Szyszko i Lasy Państwowe wydadzą wyrok na łosie

Miniatura

Już 10 listopada, zgodnie z wolą ministra Szyszki, myśliwi zaczną zabijać chronione moratorium łosie, co wynika z dokumentów opublikowanych przez Rządowe Centrum Legislacji. Uwagi strony społecznej, w tym organizacji pozarządowych, przyrodników i naukowców zajmujących się badaniem łosi zostały przez resort środowiska odrzucone. Minister Jan Szyszko ignoruje tym samym wiedzę naukową  oraz opinię prawie 50 tysięcy osób sprzeciwiających się odstrzałowi łosia, które podpisały się pod specjalnym apelem w ramach akcji #jestemzłosiem.

 

Ministerstwo w swojej odpowiedzi na zarzuty przeciwników odstrzału stwierdza, że projekt rozporządzenia nie stoi w sprzeczności ze ?Strategią ochrony i gospodarowania populacją łosia w Polsce?. Tymczasem to właśnie współautorzy Strategii zwrócili ministrowi uwagę na niezgodność uzasadnienia do rozporządzenia w sprawie odstrzału łosia z zaleceniami ekspertów.

Z raportu z konsultacji publicznych wynika, że to Lasy Państwowe będą zatwierdzać roczne plany łowieckie, czyli określać ile łosi zostanie zabitych w danym roku. To nadleśniczowie ustalą czy odstrzał jest zasadny czy nie, na podstawie tzw. szkód wyrządzanych w uprawach i młodnikach przez jeleniowate, a więc nie tylko przez łosie. Tymczasem nawet  eksperci często mają problem z ustaleniem gatunku odpowiedzialnego za takie ?szkody?. Biorąc pod uwagę, że łoś to bardzo cenny gatunek dla myśliwych ze względu na imponujące trofeum, nie ma wątpliwości, że argument szkód wyrządzanych przez łosie będzie nagminnie nadużywany.

Koalicja #jestemzłosiem wskazuje na brak merytorycznych podstaw do odstrzału tych zwierząt.

Eksperci przypominają, że nie ma wiarygodnych danych dotyczących liczebności łosi w Polsce. Nadleśniczowie będą zatem podejmować decyzje o odstrzale łosi nie znając ich faktycznej liczebności. Obecnie nie wiadomo nawet, ile łosi planują zabić. Należy podkreślić, że liczba łosi do odstrzału ma być określona w błyskawicznym tempie. Odstrzał ma się zacząć  już w listopadzie.

Najbardziej kuriozalne wydaje się jednak tłumaczenie ministra Szyszki, że łosie powodują wypadki. Resort środowiska nie jest w stanie udowodnić, że za wzrost wypadków z udziałem zwierząt odpowiadają łosie, a nie np. wzrost liczby pojazdów na drogach.

Resort nie odwołał się do także uwag dotyczących choroby CWD, która rzekomo ma zagrażać łosiom, pomimo że jej wystąpienie stwierdzono jedynie parokrotnie i to wśród… norweskich reniferów! Tym samym podtrzymuje absurdalne uzasadnienie dla odstrzału łosia. Eksperci przypominają, że jeśli resort chce prowadzenia diagnostyki tej choroby, to wystarczającym materiałem badawczym są zwierzęta padłe lub zabite w wypadkach.

Koalicja #jestemzłosiem podkreśla, że decyzja o odstrzale szczególnie zagraża łosiom należącym do unikalnej genetycznie populacji biebrzańskiej. Sam park narodowy to za mały obszar, żeby zagwarantować jej ochronę. Łosie rozchodzą się poza park w okresie jesienno-zimowym na żerowiska i tam będą zabijane. Ministerstwo przyznaje, że nie będzie wymagać od myśliwych, żeby przed zabiciem łosia przeprowadzali badania, czy dany osobnik należy do unikalnej populacji biebrzańskiej. Tym samym potwierdza, że zabijanie łosi dotknie również łosie z parków narodowych. Należy podkreślić, że Ministerstwo w ogóle nie wspomina o drugiej ważnej ostoi tych zwierząt – Poleskim Parku Narodowym – poza granice którego będą wychodzić chronione w nim łosie.

Szczególne kontrowersje budzi etyczny aspekt polowań na łosie.  Zwierzęta te nie odczuwają lęku przed człowiekiem i nie uciekają przed nim. Przez ostatnie 16 lat obowiązywania moratorium przestały kojarzyć ludzi z zagrożeniem. Polowania na nie będą więc przypominać rzeź.

Koalicja #jestemzłosiem, która skupia organizacje pozarządowe i przyrodników będzie podejmować kolejne działania  w celu powstrzymania  zabijania  łosi w Polsce. W opinii koalicji to nie odstrzał, a wpisanie łosia na listę gatunków chronionych jest najlepszym rozwiązaniem, który ucywilizuje dyskusję o łosiu. Póki co resort środowiska i PGL Lasy Państwowe dążą do uczynienia jak najszybciej z łosia gatunku łownego, na co czeka wielu myśliwych, w tym polujących leśników.

Przypominamy, że w dalszym ciągu można się podpisać pod apelem w obronie łosia na stronie www.akcja.przyrodnicze.org

Kategoria wpisu

Nowa kapliczka, nowa tłocznia, nowe miejsca pracy

Miniatura

Pogórze Przemyskie wzbogaciło się o nową kapliczkę świętego Franciszka z Asyżu, która stanęła przed Punktem Informacji Turystycznej w Nowosiółkach Dydyńskich, prowadzonym przez Fundację Dziedzictwo Przyrodnicze. Z kolei w sąsiadujących z Nowosiółkami Nowych Sadach powstała tłocznia soków jabłkowych, która będzie produkować przetwory i soki z dawnych odmian jabłek i dzikich owoców. Obie inicjatywy zostały zrealizowane przez Fundację Dziedzictwo Przyrodnicze. 13 października 2017 roku odbyło się błogosławieństwo kapliczki i otwarcie tłoczni.

 

W uroczystości wzięli udział przedstawiciele samorządu z gminy Fredropol, mieszkańcy Nowych Sadów i Nowosiółek Dydyńskich, przedstawiciel Straży Granicznej, Dyrektor Magurskiego Parku Narodowego. Uroczystość poprowadził ojciec Stanisław Jaromi, franciszkanin, który kieruje Ruchem Ekologicznym świętego Franciszka z Asyżu (REFA).

Święty Franciszek z Asyżu jest patronem ekologów i przyrodników ? tłumaczy Radosław Michalski z Fundacji Dziedzictwo Przyrodnicze. – Dlatego przed naszą informacją turystyczną znalazła się jego kapliczka. Jej autorem jest Jacek Wydrzyński, miejscowy rzeźbiarz z Rybotycz. W swojej twórczości wykorzystuje on gatunki pospolitych i niedocenianych drzew, takich jak topola. Samo przedstawienie Franciszka jest również wyjątkowe. Zamiast typowej aureoli, głowa świętego znajduje się w obłokach, wśród szybujących ptaków. Towarzyszy mu również wilk, a w dłoniach naznaczonych stygmatami, trzyma polne kwiaty. Mamy nadzieję, że nowa kapliczka będzie przystankiem tak dla pielgrzymów wędrujących do pobliskiej Kalwarii Pacławskiej jak i wszystkich odwiedzających Pogórze Przemyskie.

Oprócz kapliczki, dzięki Fundacji Dziedzictwo Przyrodnicze, powstała tłocznia soków w Nowych Sadach. Produkcja ruszy w przyszłym roku. W tłoczni będą produkowane soki jabłkowe ze starych odmian jabłek i innych owoców, pozyskiwanych ze starych sadów, które zachowały się na Pogórzu Przemyskim. Oprócz soków, powstawać będą również przetwory z dzikich owoców i ziół, tak, aby produkcja nie była prowadzona wyłącznie w sezonie zbioru jabłek. Nowy obiekt powstał z myślą o mieszkańcach gminy Fredropol. Stworzy nowe miejsca pracy, dla osób zatrudnionych przy produkcji. Jednocześnie jabłka będą skupowane od lokalnych rolników.

 

Kategoria wpisu

Co się stało z wilkiem z Nadleśnictwa Rymanów?

Miniatura

Sprawa zabitego wilka, który został znaleziony w Nadleśnictwie Rymanów, wymaga dokładnego wyjaśnienia. Fundacja Dziedzictwo Przyrodnicze zwróciła się z wnioskiem do Nadleśnictwa o udostępnienie informacji na temat działań podjętych w tej sprawie.

Najważniejszą kwestią jest obecnie ustalenie sprawców. Pomóc w tym może sekcja zabitego wilka. W ten sposób dowiemy się z jakiej broni strzelała osoba, która zabiła zwierzę. To z kolei może pomóc w znalezieniu właściciela broni, z której padł strzał.

Dlatego Fundacja Dziedzictwo Przyrodnicze zwróciła się z wnioskiem o informację, gdzie trafił wilk i o udostępnienie wyników przeprowadzonych oględzin zabitego wilka. Wilk jest gatunkiem prawnie chronionym, a wszystkie ujawnione przypadki nielegalnego odstrzału powinny być dokładnie sprawdzane w celu ukarania sprawców. Tym bardziej, że nie jest to pierwszy przypadek zastrzelenia wilka w Polsce.

Pomimo prawnej ochrony, każdego roku wilki w Polsce giną we wnykach i od kul myśliwych. Tylko ułamek spraw wychodzi na jaw m.in. zaobrożowana wilczyca Freja, zabita w Pieninach czy zastrzelony wilk w Wigierskim Parku Narodowym. Niestety, wszczęte przez organy ścigania postępowania z reguły kończą się szybkim umorzeniem z powodu niewykrycia winnych przestępstwa.

Odpowiedzialności nie unikną sprawcy zastrzelenia i oskórowania wilczycy w Bieszczadach. Dzięki przerwaniu zmowy milczenia w środowisku myśliwych, w czerwcu br. Sąd Rejonowy w Lesku skazał nieprawomocnym wyrokiem 2 myśliwych (przedsiębiorcę z Częstochowy oraz pracownika Lasów Państwowych z leśnictwa Średnia Wieś) na karę pozbawianie wolności w zawieszeniu, grzywnę oraz przepadek broni.

Niestety wkrótce skala nielegalnego zabijania tych drapieżników przez myśliwych może być jeszcze większa. W 2019 roku proceder nielegalnego zabijania wilków nasili się jeszcze bardziej. Ministerstwo Środowiska wpisało na listę gatunków łownych szakala złocistego. Gatunek ten jest bardzo trudno odróżnić od wilka, na co zwracają uwagę eksperci. W praktyce myśliwi będą tłumaczyć się tym, że strzelali do szakala, i że czynili to zgodnie z obowiązującym prawem ? mówi Paweł Średziński z Fundacji Dziedzictwo Przyrodnicze.

Kategoria wpisu

Kolejny karpacki wilk zabity z myśliwskiej broni

Miniatura

3 października przy drodze leśnej w Nadleśnictwie Rymanów (RDLP Krosno) znaleziono martwą samicę wilka. Na jej ciele odnaleziono wlot po pocisku. Wiele wskazuje na to, że wilk został zabity przez myśliwego. Jak pokazują przypadki nielegalnego zabijania wilków w Polsce, gatunek ten w dalszym ciągu nie jest bezpieczny.

 

Pomimo prawnej ochrony, każdego roku wilki w Polsce giną we wnykach i od kul myśliwych. Tylko ułamek spraw wychodzi na jaw m.in. zaobrożowana wilczyca Freja, zabita w Pieninach czy zastrzelony wilk w Wigierskim Parku Narodowym. Niestety, wszczęte przez organy ścigania postępowania z reguły kończą się szybkim umorzeniem z powodu niewykrycia winnych przestępstwa.

Odpowiedzialności nie unikną na szczęście sprawcy zastrzelenia i oskórowania wilczycy w Bieszczadach. Dzięki przerwaniu zmowy milczenia w środowisku myśliwych, w czerwcu br. Sąd Rejonowy w Lesku skazał nieprawomocnym wyrokiem 2 myśliwych (przedsiębiorcę z Częstochowy oraz pracownika Lasów Państwowych z leśnictwa Średnia Wieś) na karę pozbawianie wolności w zawieszeniu, grzywnę oraz przepadek broni.

Skryte zabijanie wilków przez myśliwych to wielkie szkodnictwo, wskazujące na skalę patologii w Polskim Związku Łowieckim. To środowisko wymaga gruntownych i pilnych reform. Nie ma społecznej zgody na zabijanie gatunków chronionych – mówi Radosław Ślusarczyka z Pracowni na rzecz Wszystkich Istot.

Niestety wkrótce skala nielegalnego zabijania tych drapieżników przez myśliwych może być jeszcze większa.

W 2019 roku proceder nielegalnego zabijania wilków nasili się jeszcze bardziej. Ministerstwo Środowiska wpisało na listę gatunków łownych szakala złocistego. Gatunek ten jest bardzo trudno odróżnić od wilka, na co zwracają uwagę eksperci. W praktyce myśliwi będą tłumaczyć się tym, że strzelali do szakala, i że czynili to zgodnie z obowiązującym prawem ? mówi Paweł Średziński z Fundacji Dziedzictwo Przyrodnicze.

Kategoria wpisu

Minister Środowiska chce strzelać do łosi

Miniatura

Ministerstwo Środowiska chce zezwolić na odstrzał łosi. 28 sierpnia br. projekt rozporządzenia w tej sprawie pojawił się na stronach Rządowego Centrum Legislacyjnego. Jego uzasadnienie jest niezgodne z zaleceniami ekspertów, w tym autorów ?Strategii ochrony i gospodarowania populacją łosia w Polsce?. Prośba o zaopiniowanie projektu nie dotarła do większości polskich organizacji zajmujących się ochroną przyrody i zwierząt. Koalicja #JESTEMZŁOSIEM krytykuje projekt i apeluje o ochronę łosi przed odstrzałem.

W dokumencie przedstawionym jako uzasadnienie rozporządzenia Ministerstwo używa czterech argumentów. Zdaniem Resortu łosi jest za dużo, powodują szkody, są zagrożone nie występującą w Polsce chorobą i stwarzają zagrożenie dla bezpieczeństwa na drogach.

Twierdzenie, że łosi jest za dużo, jest nieuprawnione ? komentuje Paweł Średziński z Fundacji Dziedzictwo Przyrodnicze ? Ministerstwo Środowiska i Lasy Państwowe nie dysponują rzetelnymi danymi. Autorzy ?Strategii? uważają, że podawane przez Resort liczby  ?przekraczają biologiczne możliwości przyrostu zrealizowanego tego gatunku?. Odstrzał łosia może doprowadzić do dramatycznego załamania jego populacji, co miało już miejsce w przeszłości.

Pozostałe argumenty również nie powinny służyć za uzasadnienie zabijania łosi. Szkodom w uprawach leśnych można zapobiegać poprzez grodzenie, a w przypadku szkód w uprawach rolnych istnieje już system wypłaty odszkodowań. Ponadto nawet eksperci mają nierzadko problem z ustaleniem, czy szkody rzeczywiście spowodował łoś.

Resort środowiska nie posiada też rzetelnych danych dotyczących wypadków na drogach z udziałem łosia, ponieważ policja nie prowadzi takich statystyk ? znana jest jedynie ogólna liczba wypadków z udziałem zwierząt, w tym gospodarskich, bez podziału na gatunki. Sugerowanie, że za wypadki odpowiadają łosie, stanowi przykład manipulacji statystykami i wprowadzania w błąd opinii publicznej. Co więcej eksperci ostrzegają, że odstrzał może doprowadzić do zwiększenia liczby wypadków z udziałem łosi.

Zabijanie łosi nie poprawi bezpieczeństwa na drogach. Ryzyko zdarzenia drogowego z udziałem tych zwierząt możemy zmniejszyć wprowadzając działania, jak regularne wykaszania i odkrzaczanie poboczy, zastosowanie specjalnej sygnalizacji, budowa funkcjonalnych przejść dla zwierząt i właściwie zabezpieczenie dróg szybkiego ruchu ? dodaje Diana Maciąga z Pracowni na Rzecz Wszystkich Istot.

Najbardziej absurdalny jest argument zagrożeniem chorobą CWD, której dwa przypadki u reniferów zostały zgłoszone przez Norwegię w 2016 roku. Choroba ta nie zagraża człowiekowi ani zwierzętom gospodarczym, nie została też stwierdzona w Polsce.

Ministerstwo Środowiska twierdzi, że dzięki zabijaniu łosia będzie można sprawdzić, czy ta choroba pojawiła się w naszym kraju. Resort zapomniał chyba o tym, że istnieją inne nieinwazyjne metody monitoringu łosi i oceny stanu ich zdrowia. Odstrzał w połączeniu z ewentualnym wystąpieniem choroby stwarzałby jeszcze większe ryzyko dla przetrwania populacji łosia ? podsumowuje Średziński.

Ministerstwo Środowiska nie bierze pod uwagę pozytywnego wpływu łosia na ekosystemy bagienne. Monitoring prowadzony w Biebrzańskim Parku Narodowym wykazał, że żerowanie łosia wyraźnie hamuje rozwój warstwy drzew i krzewów, przyczyniając się do utrzymania półotwartego krajobrazu.

O odstrzał łosi, jeszcze za poprzedniej koalicji rządzącej, zabiegały Lasy Państwowe. W 2017 roku jedna z regionalnych dyrekcji LP zamieściła nawet na swojej stronie ofertę łowiecką na łosia, pomimo obowiązującego wciąż moratorium. Jednocześnie resort nie ukrywa rzeczywistego celu wprowadzenia odstrzałów, wymieniając wśród zalet takiego rozwiązania ?poszerzony zakres usług świadczonych dla myśliwych z kraju i zagranicy?. Faworyzując interes jednej grupy społecznej całkowicie pominięto kwestię negatywnych skutków, jakie odstrzał łosi będzie miał dla osób i firm zajmujących się turystyką przyrodniczą, która stanowi źródło utrzymania w takich miejscach jak Biebrzański Park Narodowy. Turyści przyjeżdżają oglądać żywe łosie a nie wypchane zwierzęta.

Jesteśmy świadkami wprowadzania kolejnego szkodliwego dla polskiej przyrody rozporządzenia. Moratorium na odstrzał łosia zostało ogłoszone 16 lat temu po tym, jak polowania doprowadziły do drastycznego obniżenia ich liczebności w Polsce. Teraz polowania na łosia mogą zostać przywrócone, co zagrozi populacji tego gatunku, w tym łosiom z parków narodowych.

Koalicja #JESTEMZŁOSIEM prowadzi akcję zbierania podpisów pod internetowym apelem. Organizacje zajmujące się ochroną przyrody i zwierząt apelują o podtrzymanie zakazu odstrzału łosia i o wpisanie łosia na listę gatunków chronionych.

Podpisz petycję.

Przeczytaj pełną treść opinii Koalicji #JESTEMZŁOSIEM..

 

Kategoria wpisu

Opinia w sprawie planowanego odstrzału łosi

Miniatura
.

W związku z opublikowanym projektem rozporządzeniem Ministra Środowiska zmieniającym rozporządzenie w sprawie określenia polowań na zwierzęta łowne (projekt z dnia 24 sierpnia 2017 roku) przesyłamy naszą opinię na temat powyższego rozporządzenia. Jednocześnie zwracamy uwagę na bardzo krótki czas do konsultacji publicznych oraz wybiórcze potraktowanie listy adresatów, do których trafił projekt, z pominięciem organizacji pozarządowych i instytutów naukowych, które są zaangażowane w działania i badania dotyczące łosi w Polsce.

  1. W uzasadnieniu do projektu rozporządzenia Ministerstwo Środowiska powołuje się na zapisy Strategii ochrony i gospodarowania populacją łosia w Polsce stworzonej przez zespół pod kierunkiem prof. Mirosława Ratkiewicza, jako na podstawę do podjęcia decyzji o odstrzale. Jednak w żadnym miejscu nie wspomina się o konkluzjach Strategii, które są zupełnie inne.

Poniżej przytaczamy oryginalne zapisy z tej Strategii (dostępnej na stronie resortu środowiska):

Na znacznej części areału występowania łosia w Polsce jego zagęszczenia są mniejsze, niż szacowana optymalna wartość dla gatunku (7 / 8 os./1000 ha) oraz wartość pozwalająca na prowadzenie właściwej gospodarki (od około 5 os. /1000 ha).

Silna redukcja pogłowia w trwałych ostojach północno-wsch. i wschodniej Polski może zagrozić egzystencji populacji na peryferiach zwartego zasięgu.

Ze względu na brak łosia w Niemczech oraz jego niskie zagęszczenia na południe i wschód od granicy naszego kraju, polska populacja ma wiele cech populacji wyspowej. W przypadku nadmiernej eksploatacji łowieckiej tym gatunkiem, nie będzie można liczyć na znaczące zasilenie polskiej populacji osobnikami ze wschodu i innych kierunków.

W dolinie Biebrzy, jak ujawniły badania genetyczne (Świsłocka i in. 2008 oraz raport do niniejszej Strategii), występuje unikalna w skali światowej linia ewolucyjna łosia, która powinna zostać zachowana.

  1. Uzasadnienie powołuje się na dane dotyczące liczebności łosia w Polsce przedstawione przez PGL Lasy Państwowe. Nie wspomina jednak o tym, że liczba podana w uzasadnieniu jest wartością szacunkową, a sami eksperci zajmujący się badaniem łosia mówią o potrzebie wypracowania lepszych metod szacowania liczebności tego gatunku w Polsce. Niska i /lub poddana wahaniom liczebność w żaden sposób nie gwarantuje przetrwania populacji. Jak zauważa autor prof. Ratkiewicz:

dane nt. liczebności łosi w Polsce sugerujące obecność 28 000 osobników są cyframi figurującymi wyłącznie na papierze, czyli dokładnie tak samo, jak było w latach 90. XX wieku. Ich analiza od roku 2000 pokazuje, że cyfry te przekraczają biologiczne możliwości przyrostu zrealizowanego tego gatunku. Klępa zazwyczaj ma jedno młode, dlatego porównywanie zarządzania łosiem z dzikami jest dalece nieuzasadnione.

  1. Przy podejmowaniu decyzji w sprawie łosia należy wziąć pod uwagę pełne dane dotyczące struktury populacji, których pozyskanie wymaga dalszych badań. Tym bardziej, że w tym samym uzasadnieniu Ministerstwo powołuje się na prawdopodobieństwo choroby CWD, która atakuje zwierzęta z rodziny jeleniowatych. Choroba ta nie zagraża człowiekowi i zwierzętom gospodarczym, nie ma też żadnych informacji o jej pojawieniu się w granicach Polski. Tym bardziej CWD nie powinno być przesłanką do odstrzału łosia. Stwierdzenie wystąpienia tej choroby nie musi być dokonywane poprzez odstrzał, ponieważ istnieją nieinwazyjne metody badania populacji. Jednocześnie ewentualne pojawienie się CWD w Polsce stwarzałoby zagrożenie dla przetrwania populacji łosia, co w połączeniu z odstrzałem miałoby na nią dodatkowy, negatywny wpływ.
  2. Szkody w uprawach leśnych nie stanowią uzasadnienia dla odstrzału łosia z co najmniej dwóch powodów. Po pierwsze istnieje możliwość grodzenia upraw. Po drugie, prawidłowe i jednoznaczne zidentyfikowanie gatunku jeleniowatych, który był sprawcą tzw. szkód w uprawach leśnych, wykracza często poza możliwości ekspertów. Należy zaznaczyć, że w przypadku szkód w uprawach rolnych istnieje już system wypłaty odszkodowań, jednak wątpliwości budzi sposób przypisywania tych szkód konkretnym gatunkom, w tym przypisywania szkód łosiowi. Poza tym kwestię pojedynczych osobników problemowych określa już stosowna ustawa.
  3. Jeszcze większym błędem są obciążone statystyki dotyczące zdarzeń drogowych z udziałem łosi. Zwracamy uwagę, że liczby podawane przez Ministerstwo, w tym te dotyczące wypadków ze skutkiem śmiertelnym, dotyczą wszystkich zwierząt, w tym zwierząt domowych i nie mogą stanowić argumentu za odstrzałem konkretnego gatunku. Jednocześnie Ministerstwo podaje, że ?udział łosia w ogólnej liczbie zdarzeń komunikacyjnych nie jest wysoki. Tym samym Ministerstwo podaje do opinii publicznej sprzeczne przekazy dotyczące zagrożenia bezpieczeństwa na drogach. Z danych, na które w sposób niejasny powołuje się ministerstwo w swoim uzasadnieniu, wynika, że udział wypadków śmiertelnych w wyniku najechania na zwierzę (nie tylko na dzikie zwierzęta i nie tylko na łosia) – stanowi niewielki odsetek wszystkich zdarzeń drogowych – w 2016 roku zarejestrowano 14 takich przypadków. Natomiast liczba wypadków kwalifikowana jako najechanie na zwierzę spadła w 2016 roku, w porównaniu z rokiem 2015, zgodnie z wykresem umieszczonym w uzasadnieniu.

Odnosząc się do kwestii wypadków drogowych autor Strategii dotyczącej łosia wskazuje, że: Wypadki drogowe ze zwierzyną nie mogą być argumentem za odstrzałem łosi  gdy odstrzał zostanie wznowiony, liczba wypadków może wręcz wzrosnąć. (...) policja w Polsce nie odnotowuje jednak gatunku zwierzęcia, które brało udział w kolizji. W przygotowanej przez nas Strategii ochrony i gospodarowania populacją łosia w Polsce? na zamówienie Ministra Środowiska w 2011 roku (i zaakceptowanej przez Naczelna Rade Łowiecką w 2012) wskazaliśmy, że skutecznym sposobem zmniejszenia ryzyka kolizji komunikacyjnych jest poprawa widoczności poprzez odkrzaczanie poboczy. Praktyka ta jest w wielu miejscach skutecznie stosowana przez drogowców za zgodą leśników (tu od 2010 nie ma zaniedbań!) i dzięki temu liczba kolizji komunikacyjnych z łosiami nie jest duża. Zwalanie winy za wypadki tylko na łosie to wyłącznie niepotrzebna manipulacja emocjami społeczeństwa.

Ministerstwo nie wzięło również pod uwagę faktu, że poprawa bezpieczeństwa na drogach nie będzie zależała od liczby odstrzelonych łosi, ale od wprowadzenia w życie rozwiązań minimalizujących ryzyko zdarzenia drogowego z udziałem zwierząt, takich jak regularne wykaszania i odkrzaczanie poboczy, zastosowanie specjalnej sygnalizacji, budowa funkcjonalnych przejść dla zwierząt, właściwie zabezpieczenie dróg szybkiego ruchu itp.

  1. W Ocenie Skutków Regulacji Ministerstwo powołuje się na te same argumenty, które przedstawiono w poprzednim OSR za rządów koalicji PO-PSL: Zostanie poszerzony zakres usług świadczonych dla myśliwych z kraju i zagranicy przez biura organizujące polowania dla myśliwych krajowych i zagranicznych. W naszej ocenie argument ten nie ma nic wspólnego z merytorycznym podejmowaniem decyzji o zarządzaniu gatunkiem w duchu troski o ochronę polskiej przyrody. Faworyzując interes jednej grupy społecznej całkowicie pominięto kwestię negatywnych skutków, jakie odstrzał łosi będzie miał dla osób i firm zajmujących się turystyką przyrodniczą, która stanowi źródło utrzymania w takich miejscach, jak Biebrzański Park Narodowy.
  2. Stwierdzenie, że wprowadzenie rozporządzenia w życie nie będzie miało negatywnego wpływu na środowisko, jest nieuzasadnione. Łoś jest gatunkiem szczególnie podatnym na eksploatację łowiecką, a przykłady z niedalekiej przeszłości dowodzą, że bardzo łatwo ten gatunek wytrzebić. Decyzję o liczbie łosi do odstrzału będzie podejmował Nadleśniczy, a jak wykazujemy powyżej, dane o liczebności łosia są szacunkowe i niepełne. Nie ulega wątpliwości, że odstrzały będą miały znaczący negatywny wpływ na środowisko szczególnie jeśli weźmiemy pod uwagę fakt sezonowej migracji łosia, czego przykładem jest dolina Biebrzy, z której na okres zimy łosie przenoszą się na obszary już poza granicami parku narodowego, na zimowe żerowiska. W rezultacie łosie z parku, do których nie strzela się w parku narodowym i które są przyzwyczajone do obecności człowieka, mogą zostać odstrzelone – z bardzo dużym prawdopodobieństwem – na terenie sąsiadujących nadleśnictw. Co więcej, sam odstrzał ma odbywać się również na obszarach, gdzie zagęszczenia są niskie, co wynika z mapy zamieszczonej w uzasadnieniu do projektu Rozporządzenia.
  3. W Ocenie Skutków Regulacji zabrakło też refleksji dotyczącej wpływu rozporządzenia na inne elementy przyrody. Łoś, jest gatunkiem kształtującym, głównie za sprawą swojego sposobu żerowania oraz przywiązania do mokradeł, strukturę ekosystemów bagiennych i znajdujących się w pobliżu bagien ekosystemów nieleśnych jak łąki i wrzosowiska. Sześcioletni monitoring roślinności oraz struktury pędów gatunków drzewiastych i krzewów prowadzony w Biebrzańskim Parku Narodowym wykazał, że żerowanie łosia wyraźnie hamuje rozwój warstwy drzew i krzewów, przyczyniając się do utrzymania półotwartego krajobrazu. Wyniki tych samych badań wskazują, że kilkuletni okres nieobecności łosia w ekosystemie skutkuje szybkim przekształceniem otwartych terenów o charakterze łąk bagiennych w zarośla oraz ewolucją mozaiki bagiennych zbiorowisk zaroślowych w kierunku lasu. Ekosystemy bagienne należą do najcenniejszych i jednocześnie najbardziej wrażliwych na antropopresję. Dla Polski najbardziej charakterystycznym typem mokradeł są torfowiska niskie, które w warunkach naturalnych są ekosystemem torfotwórczym o otwartym (nieleśnym) lub półotwartym charakterze. Od zachowania nieleśnego charakteru torfowisk niskich zależy utrzymanie populacji związanych z tymi siedliskami gatunków roślin i zwierząt (w szczególności charakterystycznej ornitofauny), a także utrzymanie ich roli w środowisku (usług ekosystemowych). Otwarty charakter tych ekosystemów jest związany z interakcją różnych czynników: wysokim uwodnieniem, specyficzną biogeochemią siedlisk oraz, jak wskazują ostatnie badania, presją roślinożerców. Na te interakcje nakłada się wpływ człowieka – w postaci użytkowania rolniczego i zmian lokalnych reżimów hydrologicznych. Jeśli zabraknie tak ważnego czynnika jakim jest presja dużych roślinożerców, a szczególnie łosi, utrzymanie istnienia tych siedlisk (w większości chronionych prawem UE) wymagać będzie zwiększenia nakładów na czynną ochronę przyrody w formie wykaszania czy odkrzaczania.

W świetle przedstawionych powyżej argumentów opiniujemy projekt Rozporządzenia negatywnie, jako podjęty pod presją środowisk bezpośrednio zainteresowanych odstrzałem łosia, nie podchodzących do tematu zarządzania populacjami dzikich zwierząt w sposób rzetelny, z wykorzystaniem obiektywnych danych naukowych i w duchu ochrony dziedzictwa przyrodniczego naszego kraju. Jednocześnie wnioskujemy o wpisanie łosia na listę gatunków chronionych i podjęcie większego wysiłku badawczego, co pozwoli w przyszłości na podejmowanie rozsądnych, opartych na rzetelnych danych naukowych decyzji w sprawie przyszłości tego gatunku w Polsce.

 


.

Kategoria wpisu

Ministerstwo chce zabijać łosie już teraz

Miniatura

Ministerstwo Środowiska opublikowało już projekt rozporządzenia w sprawie odstrzału łosi. Minister chce zabijać nie tylko dorosłe osobniki, ale również łoszaki. O opinię w sprawie rozporządzenia zapytał wyłącznie Polski Związek Łowiecki, Lasy Państwowe, marszałków województw, wojewodów i kontrolowaną przez siebie Państwową Radę Ochrony Przyrody.

 

Ministerstwo w prośbie o zaopiniowanie swojego rozporządzenia wybrało takich adresatów, którzy poprą decyzję o odstrzale łosi. Lasy Państwowe, podobnie jak za poprzednich rządów, stoją na stanowisku traktowania łosia jako szkodnika, która ma im niszczyć leśne uprawy. W swoim piśmie ministerstwo daje termin pięciu dni i tłumaczy krótki termin tym, że odstrzał łosia powinien zacząć się jak najszybciej. Zdaniem resortu łoś jest szkodnikiem a sam minister obarcza łosia winą o stwarzanie zagrożenia dla zdrowia i życia ludzi.

Te uzasadnienia nie mają nic wspólnego z faktami ? mówi Paweł Średziński z Fundacji Dziedzictwo Przyrodnicze. ? Resort nie wie nic na temat rzeczywistej liczby wypadków z udziałem łosi. Posługuje się też danymi dla wszystkich zwierząt, tak domowych jak i dzikich, bo statystyki dotyczące zdarzeń drogowych nie uwzględniają podziału na gatunki. Nie wie też ile naprawdę łosi żyje w Polsce.

Już od czerwca br. resort środowiska wprowadzał w błąd opinię publiczną, sugerując, że łoś jest zagrożeniem dla bezpieczeństwa. Wtórowały mu Lasy Państwowe. Z kolei Regionalna Dyrekcja Lasów Państwowych w Olsztynie miała już na swoich stronach ofertę łowiecką na łosia, pomimo wciąż obowiązującego zakazu odstrzału. Teraz to się zmieni i pospiesznie zdjęta oferta może wrócić na strony regionalnych dyrekcji LP, które będą oferować odpłatny odstrzał łosia. Łoś wejdzie zatem do komercyjnej oferty i na zabijaniu łosi będą zarabiać leśnicy.

Projekt rozporządzenia w sprawie łosi nie powinien być przyjęty ? przypomina Średziński. ? Kiedy w 2014 roku poprzedni rząd chciał wprowadzić odstrzał łosia, przeciwko tej decyzji stanęli także politycy Prawa i Sprawiedliwości. Czy teraz znowu staną po stronie przyrody?

Trwa właśnie kampania #jestemzłosiem, której celem jest powstrzymanie odstrzału łosi i wpisanie ich na listę gatunków chronionych. Obecnie można podpisywać apel w obronie łosi na http://akcja.przyrodnicze.org/kampanie/jestem-z-losiem.

Kategoria wpisu

Łoś już w ofercie łowieckiej Lasów Państwowych

Miniatura

Chociaż nie ma jeszcze decyzji o wznowieniu odstrzału łosia w Polsce, ale ten gatunek znalazł się w ofercie łowieckiej na sezon 2017/2018, którą udostępniła Regionalna Dyrekcja Lasów Państwowych w Olsztynie ? informuje Fundacja Dziedzictwo Przyrodnicze. Jednocześnie Ministerstwo Środowiska opublikowało na swojej stronie w mediach społecznościowych informację, która sugeruje, że za większość wypadków z udziałem zwierząt odpowiada wzrost liczebności łosi. Planom odstrzału sprzeciwia się już 10 tysięcy osób, które podpisały apel w tej sprawie, w ramach kampanii #jestemzłosiem.

W ofercie łowieckiej RDLP Olsztyn znalazł się łoś, za którego postrzelenie zapłacimy ? za byka 600 złotych, za samicę lub młodego łosia 500 złotych. Dodatkowo za trofea z zabitego byka o masie do 3 kilogramów myśliwy zapłaci Lasom Państwowym 1200 złotych. Im większa waga trofeum, tym więcej do zapłacenia ? te o masie 5 kilogramów i powyżej to koszt 3200 złotych. Znacznie mniej kosztują rapcie samicy i łoszaka ? to już koszt 90 złotych.

Wpisanie łosia do oferty łowieckiej, pomimo jeszcze obowiązującego moratorium dotyczącego odstrzału tego gatunku nie pozostawia złudzeń ? mówi Paweł Średziński z Fundacji Dziedzictwo Przyrodnicze. ? Czy teraz możemy spodziewać się szybkiej decyzji resortu w sprawie odstrzału?

Już raz łosia udało się uratować. Za poprzedniej ekipy rządzącej, równie aktywnymi zwolennikami odstrzału łosia byli przedstawiciele Lasów Państwowych. Dzięki społecznej akcji i zebranym podpisom, ówczesny minister środowiska nie pozwolił na odstrzał. Od tego czasu moratorium było jak wyrok w zawieszeniu. Kiedy w czerwcu br. wiceminister Andrzej Konieczny i Dyrektor RDLP Białystok mówili o planach odstrzału łosi, stało się jasne, że sprawa wróci. W swoich ostatnich wpisach w serwisie społecznościowym Ministerstwo Środowiska najpierw powtórzyło za Lasami Państwowymi, że łosi ma być ?za dużo?. Następnego dnia sugerowało, że za zderzenia ze zwierzętami i ich wzrost odpowiadać ma rosnąca liczba łosi.

Tymczasem resort środowiska nie dysponuje dokładnymi danymi, a liczebności, którymi operuje nie są wynikiem rzetelnych badań naukowych. Zwracali na to uwagę eksperci, przypominając o trudnościach towarzyszących liczeniu łosi. Nieprawdą jest również, że łosie odpowiadają za wzrost liczby wypadków drogowych. Policja nie prowadzi statystyk dotyczących wypadków z podziałem na gatunki. Co więcej do jednego worka są wrzucane wypadki z udziałem tak zwierząt domowych, jak i dzikich.

Są przecież sposoby ograniczania potencjalnych wypadków, np. poprzez wykaszanie i oczyszczanie poboczy dróg. Jednak o tym zwolennicy odstrzału już nic nie mówią. Łoś jest jednak postrzegany jako ?szkodnik? przez Lasy Państwowe. Być może mięso z łosia znajdzie się też na półkach sklepów z dziczyzną, których otwarcie zapowiedział Dyrektor Generalny Lasów Państwowych.

Ministerstwo i leśnicy nie wspominają nic o zgubnych skutkach wznowienia odstrzału. Obowiązujące wciąż moratorium zostało wprowadzone kilkanaście lat temu, kiedy na skutek polowań w latach 80. i 90. XX. wieku nastąpił drastyczny spadek liczebności łosi w Polsce (o ponad 75%  w ciągu kilkunastu lat) i  niemal całkowity zanik ostoi łosia w zachodniej i centralnej Polsce. Ponowne dopuszczenie do polowań na łosie, które mają najniższą liczebność spośród wszystkich gatunków rodzimej fauny jeleniowatych stanowi zagrożenie dla tego gatunku.

Dlatego, wspólnie z innymi organizacjami pozarządowymi, prowadzimy kampanię #jestemzłosiem ? dodaje Średziński. ? Nie zgadzamy się z pomysłem odstrzału łosia. Ten gatunek wymaga lepszego poznania i dalszych badań naukowych. Łoś powinien być wpisany na listę gatunków chronionych, co zagwarantuje większą kontrolę nad zarządzaniem tym gatunkiem. Nie zasługuje, aby być na liście gatunków łownych. Już raz łosia prawie, że straciliśmy. Teraz nie możemy już na to pozwolić. Apel jest pierwszym krokiem. Jeżeli nie poskutkuje, podejmiemy kolejne działania.

Apel można podpisać na stronie http://akcja.przyrodnicze.org/kampanie/jestem-z-losiem

Kategoria wpisu

Szykuje się rzeź dzików w polskich parkach narodowych

Miniatura

Minister Środowiska planuje zabicie większości dzików w granicach karpackich parków narodowych ? alarmuje Fundacja Dziedzictwo Przyrodnicze. Będzie to miało poważne konsekwencje dla ochrony przyrody w tych najcenniejszych przyrodniczo miejscach. Co więcej kosztem zabijania zwierząt zostaną obciążone parki narodowe, które mają dokonać odstrzału, często wbrew swoim zadaniom ochronnym.

 

Odstrzał obejmie m.in. dwa parki narodowe z Podkarpacia, Bieszczadzki i Magurski. W tym pierwszym nie prowadzi się polowań. W tym drugim zakładało się dotychczas brak odstrzałów dzika. Niestety, jeśli ministerialny nakaz zacznie obowiązywać dojdzie do rzezi dzików, która w żaden sposób nie pomoże w walce z afrykańskim pomorem świń (ASF). Zgodnie z opiniami ekspertów depopulacja dzika nie spełnia swojej roli w przeciwdziałaniu rozprzestrzeniania się ASF. W przypadku parków narodowych odstrzał nie jest rekomendowany przez służby weterynaryjne. Co więcej rozprzestrzenianie się ASF w hodowlach świń coraz częściej może być rezultatem zakupu świń z niepewnego źródła. Jednak wbrew tym przesłankom, dyrektorzy parków narodowych otrzymali z Ministerstwa Środowiska polecenie zmiany zadań ochronnych.

W praktyce oznacza to, że myśliwi wejdą do parków narodowych. Wśród nich znalazł się Magurski Park Narodowy, gdzie ma zostać zabitych 581 dzików!, a zadania ochronne będą dopuszczać funkcjonowanie na rozległym obszarze parku zaledwie 19! osobników. W Bieszczadzkim Parku Narodowym, gdzie nie poluje się na zwierzęta, ma zginąć 157 dzików!, a przy życiu pozostanie zaledwie 29 osobników.

Ministerialne plany dopuszczają również polowania zbiorowe. Polowania takie mają szczególnie negatywny wpływ na przyrodę. Jednak i sam fakt odstrzału w ramach polowań indywidualnych sprawi, że te dwa parki narodowe, które mają chronić unikalną przyrodę Karpat, będą penetrowane przez myśliwych, co ma równie szkodliwy wpływ na przyrodę tych obszarów chronionych.

Polecenie Ministerstwa Środowiska dotyczyć będzie i innych parków narodowych. W sumie do odstrzału trafi ponad 7 tysięcy dzików w całej Polsce. Resort obliguje jednocześnie dyrektorów parku do szczegółowego raportowania  raz na tydzień  i w ten sposób zamierza wyegzekwować swój nakaz wybicia dzików. Ministerstwo zamierza zrealizować plan odstrzału w ramach działań ochronnych, kwalifikując je jako ochrona przyroda, co oznacza, że odstrzał odbędzie się na koszt parków narodowych.

Kategoria wpisu

Niedźwiedzie NIE atakują

Miniatura

Niedźwiedzie brunatne w Polsce nie atakują celowo ludzi. Ich reakcja jest najczęściej zachowaniem obronnym w przypadku nagłego pojawienia się zagrożenia. Ostatnie doniesienia medialne nie pozostawiają złudzeń, że przypadki groźnych spotkań z niedźwiedziami są nierzadko sprowokowane niewłaściwym zachowaniem człowieka.

W podkarpackich ?Nowinach?, rzecznik krośnieńskiego oddziału Państwowego Gospodarstwa Leśnego Lasy Państwowe, powołał się na dwa przypadki zdarzeń z udziałem niedźwiedzia na terenie Nadleśnictwa Bircza. Jednak przytoczone przez niego przypadki nie były zamierzonym atakiem niedźwiedzia na człowieka. Te największe polskie drapieżniki, w momencie nieoczekiwanego spotkania z ludźmi, mogą poczuć się zagrożone i próbują się bronić. Szczególnie jeśli jest to niedźwiedzica z młodymi, która spotyka pilarza, wycinającego las. Dźwięk piły motorowej i próba wystraszenia niedźwiedzia w ten sposób, są czynnikiem, który sprawia, że niedźwiedzica stanie w obronie swoich młodych.

Polskie Karpaty wschodnie są najważniejszą ostoją niedźwiedzia w Polsce. Niestety gospodarka leśna i łowiecka nie ułatwiają niedźwiedziom przetrwania. Sprawiają, że niedźwiedź znajduje się coraz częściej w sytuacji stresowej. Całoroczne dokarmianie zwierząt na potrzeby gospodarki łowieckiej, prowadzone przez leśników i myśliwych, zaburza naturalny cykl ich życia i niebezpiecznie oswaja z obecnością człowieka. Również prace leśne mogą wypłaszać te zwierzęta, co jest szczególnie niebezpieczne w okresie gawrowania, kiedy na świat przychodzą małe niedźwiadki. Do dziś zresztą nie powstała żadna strefa gawrowania, która gwarantowałaby bezpieczny sen niedźwiedziom.

Wbrew prasowym doniesieniom i nagłówkom nie należy ulegać wrażeniu, że niedźwiedzie atakują ludzi. Wędrujący lasami Puszczy Karpackiej człowiek jest gościem w krainie niedźwiedzia. Na Pogórzu Przemyskim i w Górach Sanocko-Turczańskich, nie ma żadnej niedźwiedziej inwazji. Niedźwiedzie wędrują i pojedyncze osobniki mogą pojawiać się w lasach Nadleśnictwa Bircza, docierając tu z Bieszczadów. Nie wiemy też, ile jest niedźwiedzi w tym nadleśnictwie. Dane podawane przez LP są szacunkowo i obciążone bardzo wysokim ryzykiem błędu. Są one wynikiem liczenia niedźwiedzi za pomocą niedokładnych metod, w tym całorocznej obserwacji zwierząt, co siłą rzeczy może znacznie zawyżać te liczby. Co więcej o stałej obecności niedźwiedzia będą dopiero świadczyć niedźwiedzie gawry i narodziny małych niedźwiedzi w okresie gawrowania.

Sposobem na zapewnienie spokojnego bytu niedźwiedziom byłoby utworzenie Turnickiego Parku Narodowego lub przynajmniej powołanie Rezerwatu Reliktowa Puszcza Karpacka, którego utworzenie postuluje Fundacja Dziedzictwo Przyrodnicze, powołując się na stanowisko uznanych w świecie nauki ekspertów. Ten obszar spełnia wszystkie warunki, aby stać się ważną ostoją czterech karpackich drapieżników, niedźwiedzia, rysia, wilka i żbika.

Fundacja przypomina również o tym, że sytuacjom konfliktowym z niedźwiedziami można zapobiegać. Zaprzestanie dokarmiania zwierząt, ograniczenie wycinki i budowy dróg leśnych, jak i zabezpieczanie miejsc składowania odpadów, to tylko niektóre ze sposobów ograniczenia takich sytuacji. Jednocześnie wiele zależy od zachowania samych ludzi na szlaku.

Do groźnych sytuacji z udziałem niedźwiedzia dochodzi rzadko.  Odnotowywane przypadki dotyczą pojedynczych incydentów i następują w okresach wzmożonej penetracji obszarów leśnych przez ludzi. Poszukiwacze poroży, owoców runa leśnego i grzybów, oraz pracownicy wykonujący prace w lesie, znajdują się w grupie największego ryzyka. Niedźwiedź nie szuka kontaktu z ludźmi. Do przykrych w skutkach zdarzeń dochodzi najczęściej w sposób niezamierzony. Nie zauważamy niedźwiedzia, wręcz na niego wpadamy, a w przypadku nagłego pojawienia się człowieka, niedźwiedź może poczuć się zagrożony i przystąpić do pozorowanego ataku w obronie. Najczęściej zwierzę chce nas tylko wystraszyć.

Pamiętajmy jednak o tym, że pod żadnym pozorem nie powinniśmy się zbliżać do niedźwiedzia ? przypomina Radosław Michalski z Fundacji Dziedzictwo Przyrodnicze. ? Słuchajmy się rad ekspertów, zajmujących się badaniami tego gatunku. Jeśli zwierzę nas nie zauważyło powoli wycofajmy się z miejsca, w którym je zaobserwowaliśmy. W przypadku, kiedy niedźwiedź dostrzegł już nas, zachowajmy spokój, i pod żadnym pozorem nie uciekajmy. Najważniejsze jest zorientowanie się w sytuacji. Dajmy mu znać, że spotkał człowieka, odzywając się niskim głosem, i delikatnie wymachując rękami nad głową, jak radzą badacze niedźwiedzi. Powoli wycofujmy się drogą, którą przyszliśmy. W przypadku bliskiego spotkania nie patrzmy niedźwiedziowi w oczy.

W przypadku ataku niedźwiedzia eksperci zalecają ochronę twarzy, szyi i głowy oraz brzucha. Dlatego należy położyć ręce na szyi, i przyjąć pozycję leżącą na brzuchu lub zwinąć się. Nie należy wtedy wykonywać żadnych ruchów i biernie czekać aż niedźwiedź się oddali. Pomocny okazuje się być plecak, który ochroni nasze plecy.

Kategoria wpisu

Nadleśnictwo Stuposiany wycina rzadkie gatunki

Miniatura

W Nadleśnictwie Stuposiany, na obszarze otuliny Bieszczadzkiego Parku Narodowego, działacze Fundacji Dziedzictwo Przyrodnicze znaleźli wycięte drzewa z chronionymi gatunkami porostów. Wśród nich jest bardzo rzadki kobiernik Arnolda, który wymaga utworzenia strefy ochronnej i wprowadzenia zakazu wycinki.

 

Wszystkie gatunki kobierników występujące w Polsce są ściśle chronione i wymagają tworzenia stref ochronnych ? w strefie do 50 metrów nie powinny być prowadzone prace leśne, wszystkie są też skrajnie rzadkie i znajdują cię na czerwonej liście jako krytycznie zagrożone. Występują na pniach zazwyczaj starych, omszonych drzew w lasach naturalnych. Rozpoznać je można po charakterystycznych czarnych rzęskach.

Tymczasem wycinka w Nadleśnictwie Stuposiany trwa w najlepsze ? mówi Radosław Michalski z Fundacji Dziedzictwo Przyrodnicze. ? Pomimo okresu lęgowego ptaków i tego, że jest to obszar stanowiący otulinę Bieszczadzkiego Parku Narodowego i obszar Natura 2000 wycina się starodrzewy, a wraz z nimi rzadkie gatunki. Dlatego monitorujemy ten rejon i zgłaszamy naruszenia na terenie administrowanym przez miejscowe nadleśnictwo. Nasz niepokój budzi skala wycinki, na którą pozwala Plan Urządzania Lasu, przyjęty przez Nadleśnictwo Stuposiany. Pomimo złożenia uwag przez przyrodników i stronę społeczną nie zostały one uwzględnione w obecnym PUL, co umożliwia leśnikom ze Stuposian wycinkę kolejnych starodrzewów. Tylko w jednym wydzieleniu, liczącym zaledwie 17 hektarów zostanie wyciętych niemal tyle drzew co w całym Nadleśnictwie Białowieża od początku tego roku.

Oprócz kobiernika Arnolda, na wyciętym drzewie zostały stwierdzone inne chronione gatunki. Wśród nich znalazły się m.in. biedronecznik zmienny ? objęty ochrona ścisłą, żółtlica chropowata – porost objęty ochrona częściową i pustułka rurkowata podlega ochronie częściowej.

Działacze Fundacji wspólnie z Klubem Kniejołaza i miłośnikami przyrody z Lasów Trójmiejskich, wezwali na miejsce przedstawicieli Nadleśnictwa Stuposiany w celu spisania protokołu i stwierdzenia zniszczenia stanowiska chronionego gatunku. Do dziś Nadleśnictwo Stuposiany nie określiło się, co zamierza zrobić ze ściętymi kłodami z gatunkiem chronionym. Fundacja zamierza się zwrócić do Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska z prośbą o pilną potrzebę zabezpieczenia tego rzadkiego gatunku.

Nadleśnictwo Stuposiany rozrywa obecnie na dwie części Bieszczadzki Park Narodowy, stanowiąc pułapkę również dla ssaków z obszaru parku, które jesienią i zimą szukają schronienia na niżej położonych terenach wychodząc z parku do jego otuliny, gdzie trwają w tym czasie intensywne polowania. Wbrew oficjalnej polityce informacyjnej Lasów Państwowych nie jest to obszar wzorcowy, a na jego obszarze jest prowadzona niszcząca wycinka. Co więcej na terenie nadleśnictwa w sezonie turystycznym, często można trafić na tablice zakazujące wstępu w związku z prowadzoną wycinką.

Wycinka drzew prowadzi również do niszczenia leśnej ściółki. Ciężki sprzęt rozjeżdża las, pozostawiając po sobie drogi zrywkowe. Z mostu na potoku Wołosaty widać wyraźnie, gdzie są prowadzone prace leśne. Świadczy o tym mętny kolor wody, który zaczyna się w granicach Nadleśnictwa, zanieczyszczając czyste wody potoku.

Fundacja Dziedzictwo Przyrodnicze zwraca się do wszystkich odwiedzających ten obszar Bieszczadów o dokumentowanie wycinki starodrzewów i wysyłanie zgłoszeń z dokumentacją fotograficzną lub video na adres kontakt[at]przyrodnicze.org.

Kategoria wpisu

NIE zabijajcie łosi! Rusza akcja #jestemzłosiem

Miniatura

Przyszłość łosi jest znów zagrożona w Polsce. Wiceminister środowiska na konferencji w Białymstoku zapowiedział, że Ministerstwo Środowiska rozważa właśnie zniesienie obowiązującego od ponad 15 lat moratorium na odstrzał łosi. Zawieszenie moratorium oznaczałoby w praktyce, że będzie można strzelać do łosi w Polsce. Stanowczo sprzeciwiamy się takiemu rozwiązaniu i apelujemy o wpisanie łosia na listę gatunków chronionych, co w sposób trwały zapewni mu ochronę ? informuje Fundacja Dziedzictwo Przyrodnicze, która zachęca do podpisywania specjalnego apelu i rozpoczyna akcję ?Jestem z łosiem?.

Niepokoją nas zapowiedzi obecnego resortu środowiska i przedstawicieli Lasów Państwowych w tej sprawie i sposób w jaki próbuje się wykreować sztuczny problem ? mówi Radosław Michalski z Fundacji Dziedzictwo Przyrodnicze. – Do opinii publicznej trafiły właśnie nieprawdziwe informacje przekazywane przez wiceministra środowiska, sugerujące, że za wypadki drogowe z udziałem dzikich zwierząt odpowiadają głównie łosie. Wbrew temu, co powiedział wiceminister środowiska Andrzej Konieczny, policja nie prowadzi tak dokładnych statystyk i nie wpisuje gatunku zwierzęcia, które powoduje wypadek. Same wypadki z udziałem zwierząt stanowią niewielką część wszystkich zdarzeń drogowych.

Równie niepokojące jest mówienie o łosiu w kategorii ?szkodnika?. W opinii Lasów Państwowych łoś ?niszczy? uprawy leśne. Zresztą leśnicy nie po raz pierwszy postulują odstrzał tego zwierzęcia. Poprzedni minister środowiska z inicjatywy Lasów Państwowych rozważał podobną decyzję, ale na szczęście dla łosia, po protestach społecznych, wyrok został odroczony.

Obowiązujące wciąż moratorium zostało wprowadzone kilkanaście lat temu, kiedy na skutek polowań w latach 80. i 90. XX. wieku nastąpił drastyczny spadek liczebności łosi w Polsce (o ponad 75%  w ciągu kilkunastu lat) i  niemal całkowity zanik ostoi łosia w zachodniej i centralnej Polsce. Ponowne dopuszczenie do polowań na łosie, które mają najniższą liczebność spośród wszystkich gatunków rodzimej fauny jeleniowatych stanowi zagrożenie dla tego gatunku.

Dziś sprawa odstrzału łosi wraca. Pomimo braku odpowiedniej wiedzy na temat liczebności łosi w Polsce, podaje się do wiadomości publicznej dane, które opierają się na obarczonych dużym ryzykiem błędu metodach całorocznych obserwacji i pędzeń próbnych. Argument, że łosi jest za dużo nie ma zatem żadnego uzasadnienia. Podobnie jak wielkość tzw. ?szkód? wyrządzanych przez łosie. W tej kategorii istnieje duża swoboda w przypisywaniu strat w uprawach łosiom, chociaż część z nich nie musi być efektem żerowania łosia.

Za odstrzałem łosi może stać również presja środowisk zainteresowanych włączeniem tego gatunku do oferty łowieckiej i posiadaniem trofeum z łosia na liście swoich ?łowieckich dokonań?. Już wcześniej, podnoszono kwestie, że przywrócenie polowań ma poszerzyć ?wachlarz usług dla myśliwych z kraju i zagranicy?. Tymczasem taki odstrzał doprowadzi do zagrożenia m.in. dla unikalnej populacji biebrzańskiej łosia ? biebrzańskie bagna są jedynym miejscem w Polsce, gdzie łoś występuje nieprzerwanie ? co jest związane z wychodzeniem biebrzańskich łosi poza granice parku narodowego na tereny sąsiadujących z tym obszarem nadleśnictw i obwodów łowieckich. Jednak jak pokazuje przykład znad Biebrzy znacznie więcej korzyści można mieć z obserwacji żywych łosi niż z ich zabijania.

Dlatego postanowiliśmy uruchomić apel, do którego podpisywania zachęcamy wszystkich, którym jest bliski los łosia ? dodaje Michalski. ? Nasza akcja jest głosem w dyskusji na temat przyszłości łosia w Polsce, której otwarcie zapowiedział na swojej konferencji w Białymstoku wiceminister Konieczny.

Wiceminister środowiska zapowiadając możliwe zniesienie moratorium powołuje się  na ?Strategię gospodarowania populacją łosia?, według której ? jak powiedział  – jeżeli jest minimum pięć łosi na tysiąc hektarów powierzchni leśnej i bagiennej ?to można zacząć racjonalne użytkowanie łosia? czyli polowania.  Paradoksalnie, konkluzje wspomnianej (i wybiórczo zacytowanej) przez wiceministra Strategii są zupełnie inne. Poniżej przytaczamy oryginalne zapisy z tej Strategii (dostępnej na stronie resortu środowiska):

 – Silna redukcja pogłowia w trwałych ostojach północno-wsch. i wschodniej Polski może zagrozić egzystencji populacji na peryferiach zwartego zasięgu.

–  Na znacznej części areału występowania łosia w Polsce jego zagęszczenia są mniejsze, niż szacowana optymalna wartość dla gatunku (7 ? 8 os./1000 ha) oraz wartość pozwalająca na 

prowadzenie właściwej gospodarki (od około 5 os./1000 ha).

– Ze względu na brak łosia w Niemczech oraz jego niskie zagęszczenia na południe i wschód od granicy naszego kraju, polska populacja ma wiele cech populacji wyspowej. W przypadku nadmiernej eksploatacji łowieckiej tym gatunkiem, nie będzie można liczyć na znaczące zasilenie polskiej populacji osobnikami ze wschodu i innych kierunków.

– W dolinie Biebrzy, jak ujawniły badania genetyczne (Świsłocka i in. 2008 oraz raport do niniejszej Strategii), występuje unikalna w skali światowej linia ewolucyjna łosia, która powinna zostać zachowana.

Apel dostępny na stronie akcja.przyrodnicze.org

Kategoria wpisu

Kup wodę i posadź drzewo, które WYTNĄ?

Miniatura

Ruszyła kolejna edycja znanej akcji marketingowej #postronienatury. Jednak zanim zdecydujemy się wesprzeć tego typu działania należy odpowiedzieć sobie na trzy pytania ? przypomina Fundacja Dziedzictwo Przyrodnicze. Czy chcemy kupić wiaderko węgla, żeby pomóc koncernom energetycznym w mnożeniu ich kosztów ze spalania tego węgla? Czy chcemy pomóc w sadzeniu drzew, które później wytną w celu sprzedaży na deski lub do spalenia w piecu? Czy zdajemy sobie sprawę, że to dzięki starym drzewom, które wycinają, a nie sadzonkom, jest więcej czystej wody w naturze?

Ruszyła akcja posadź drzewo. Sama idea sadzenia drzew jest jak najbardziej szlachetna. Jednak trzeba robić to z głową, uwzględniając sytuację polskich lasów. Lasami, które stanowią własność Skarbu Państwa zarządza  Państwowe Gospodarstwo Leśne Lasy Państwowe. Przedsiębiorstwo samofinansuje się z wycinki drzew, których nie zasadziło ? tych starych, ponad stuletnich ? i tych które sadzi korzystając OBECNIE z zewnętrznych podwykonawców. Nie jest organizacją pozarządową, czy inicjatywą społeczną, gdzie działają wolontariusze. Niedawno, na słynnej już konferencji w Toruniu pod patronatem księdza Tadeusza Rydzyka i jego koncernu medialnego, dyrektor generalny Lasów Państwowych nazwał ruch na rzecz obrony najcenniejszych przyrodniczo polskich lasów "zielonym nazizmem". Jeszcze wcześniej LP sadziły #1000drzewnaminutę, co przypominało przede wszystkim minioną już epokę czynów ku chwale jedynie słusznej sprawy.

Dlatego niezrozumiałym jest fakt, że firma prywatna, oferująca wodę butelkowaną, promuje akcję na rzecz wsparcia Lasów Państwowych w sadzeniu drzew. Przecież klient, który kupi wodę i zarejestruje się w ramach akcji, nie wspiera ochrony Puszczy Białowieskiej, Puszczy Karpackiej albo Puszczy Bukowej. Nie wspiera ochrony starych drzew. A to właśnie dzięki starym drzewom, a nie sadzonkom posadzonym w miejscu drzew wyciętych przez Lasy Państwowe, jest więcej czystej wody w naturze. Do czego zatem przyczynia się klient? Finansuje przedsiębiorstwo Lasy Państwowe, które dziś sprzeciwia się ochronie tych Puszcz, blokując wyłączenie ich z wycinki. Tam rosną również drzewa których LP nie zasadziły, a które obecnie wycinają. Dlaczego konsument ma finansować sadzonkę, którą posadzą w nadleśnictwach, po to, aby za kilkadziesiąt lat wyciąć zasponsorowane drzewo? Akcja powinna nazywać się raczej zasadź drzewo do wycinki. A może zasadź deskę? Ta i jej podobne akcje wpisują się w politykę komunikacyjną ocieplającą wizerunek leśnego przedsiębiorstwa, nie przynosząc wymiernych korzyści przyrodzie. Z punktu widzenia zatrzymywania wody w lesie najlepiej tę rolę pełnią drzewa stare a nie sadzonki.

W to wszystko są wplątywani celebryci. Lasy Państwowe są zamożnym przedsiębiorstwem i nie zawahają się tego argumentu użyć. Co znamienne na fanpejdżu LP nie znajdziemy ani jednego wpisu o konferencji w Toruniu, na której dyrekcja Lasów grzmiała wspólnie z ojcem Dyrektorem na “uwrażliwianie społeczeństwa” i jego “animalizację”. Czyżby ktoś doradził “niewrzucanie” wobec ? jak to mówili na toruńskiej konferencji – ?fali hejtu?? Tym bardziej, że trzeba odciągnąć uwagę od istotnych problemów związanych z gospodarką leśną w Polsce, które wciąż czekają na pilne rozstrzygnięcie. Tnie się w okresie lęgowym ptaków nie troszcząc się tym, że w życiu ptaków trwa najważniejszy sezon. Nie powstają parki narodowe i rezerwaty. Wycina się ostatnie starodrzewy.

Ilość nie idzie w parze z jakością. O ile obszarów zadrzewionych nam przyrasta, to pamiętajmy, że są to uprawy leśne. I nie ma nic złego w istnieniu takich upraw, często założonych na obszarach porolnych. To co jest złe, dzieje się dziś w tych lasach, które rosną od wieków, i których jest już bardzo niewiele w naszym kraju. Puszcza Białowieska, Puszcza Karpacka, Puszcza Bukowa i inne skrawki lasu poradzą sobie bez sadzenia drzew. Tam drzewa sadzi sama natura. Warunkiem ich przetrwania i naturalnego odnawiania jest powstrzymanie wycinki i utworzenie tam specjalnych obszarów chronionych.

Kategoria wpisu

Rezerwat Reliktowa Puszcza Karpacka powinien powstać już teraz!

Miniatura

Rezerwat Przyrody ?Reliktowa Puszcza Karpacka? powinien powstać już teraz. Jeśli tak się nie stanie, utracimy ten unikalny obszar lasów naturalnych, który obok Puszczy Białowieskiej, jest jednym z największych skarbów polskiej przyrody. W poniedziałek, w czasie spotkania Regionalnej Rady Ochrony Przyrody, powstała podkomisja, która ma rozpatrzyć wniosek w sprawie rezerwatu.

Projektowany rezerwat ?Reliktowa Puszcza Karpacka? jest położony na obszarze Nadleśnictwa Bircza, na Pogórzu Przemyskim i w Górach Sanocko-Turczańskich, i obejmuje około połowę obszaru planowanego Turnickiego Parku Narodowego ? 8106,79 hektarów. Na jego obszarze zostało znalezionych prawie 6 tysięcy drzew spełniających wymiary drzew pomnikowych. O wyjątkowym charakterze przyrody wnioskowanego przez stronę społeczną rezerwatu świadczy również obecność rzadkich gatunków. Wśród nich są: 24 gatunki chrząszczy wskaźnikowych dla lasów naturalnych ? w tym 3 nowe gatunki dla fauny Polski i 2 gatunki uznanych za wymarłe w naszym kraju, 18 gatunków porostów uznawanych za wskaźnikowe dla lasów naturalnych24 nowe dla Polski gatunki grzybów. Stwierdzono także 6648 stanowisk chronionych gatunków mszaków. Jest to miejsce występowania trzech dużych drapieżników ? wilka, rysia i niedźwiedzia, oraz jedna z ważniejszych ostoi żbika. Z obecności starych drzew korzysta ? populacji krajowej orła przedniego ? jego liczebność w Polsce jest szacowana na 25 par ? i orliki krzykliwe. Na uwagę zasługuje także obecność dzięcioła trójpalczastego i sóweczki. Dlatego Fundacja Dziedzictwo Przyrodnicze złożyła obszerną dokumentację dla rezerwatu ?Reliktowa Puszcza Karpacka? wraz z wnioskiem o jego utworzenie, jeszcze pod koniec 2016 roku.

Wobec braku perspektyw na szybkie utworzenie Turnickiego Parku Narodowego, co dzieje się wbrew zaleceniom środowiska naukowego i wpisania do rządowych planów w zakresie ochrony przyrody, rezerwat jest jedną z ostatnich szans na ocalenie ostatnich fragmentów Puszczy Karpackiej w tym rejonie ? mówi Radosław Michalski z Fundacji Dziedzictwo Przyrodnicze. ? Należy działać już teraz, ponieważ nowy Plan Urządzania Lasu dla Nadleśnictwa Bircza przewiduje kontynuację wycinki na tym obszarze. To prowadzona gospodarka leśna stanowi największe zagrożenie. Jeśli rezerwat nie powstanie, to tylko w tym roku z jego starodrzewów wyjedzie ponad 46 tysięcy m3 drewna.

Podobne rozwiązanie zostało wprowadzone w Puszczy Białowieskiej, w 2003 roku. Wtedy powstał na jej terenie podobny obszar chroniony, o powierzchni ponad 8 tysięcy hektarów, pod nazwą ?Lasy Naturalne Puszczy Białowieskiej?. Tymczasem od lat na terenie projektowanego Turnickiego Parku Narodowego nie powstały planowane rezerwaty przyrody ? miało być ich 14. Ostatnie zostały utworzone w połowie lat 90. i obejmują powierzchnię zaledwie 3% projektowanego parku.

Powstanie rezerwatu jest rozwiązaniem kompromisowym, trwale zabezpieczającym turnickie lasy przed wycinką ? dodaje Michalski. ? Cały jego obszar leży na obszarze należącym do Skarbu Państwa i zarządzanym dziś przez Państwowe Gospodarstwo Leśne Lasy Państwowe. Nie generuje zatem ewentualnych konfliktów związanych z własnością gruntów. Co więcej w przypadku rezerwatu wystarczy decyzja Regionalnego Dyrektora Ochrony Środowiska w Rzeszowie. Utworzenie rezerwatu jest celem publicznym, a w przypadku takiej struktury własności nie wymagana jest zgoda zarządcy.

Lasy Państwowe nie były jak dotąd zainteresowane utworzeniem rezerwatu. Obserwuje się natomiast próby manipulowania miejscową opinią publiczną, jakoby praca w lesie stanowiła podstawę stałego i legalnego zatrudnienia dla lokalnej społeczności. Tymczasem samo Nadleśnictwo Bircza w swoim Planie Urządzania Lasu, wyraźnie wskazało na problemy zakładów usług leśnych ze znalezieniem osób do prac związanych z gospodarką leśną, pomimo wysokiego bezrobocia. To wyraźny sygnał, że region Pogórza Przemyskiego i Gór Sanocko-Turczańskich potrzebuje alternatywnej strategii rozwoju, która zagwarantuje stałe i nowe miejsca pracy, nie w oparciu o wycinkę drzew.

Rezerwat nie oznacza wyłącznie zakazów ? przypomina Michalski. ? Prawo zezwala Regionalnemu Dyrektorowi Ochrony Środowiska na udostępnienie rezerwatu na potrzeby zbioru grzybów i dziko występujących roślin, jak i na pieszy ruch turystyczny. Rezerwat z pewnością przyciągnie amatorów turystyki. Takich lasów w Polsce już nie mamy. Ochronę tego obszaru poparło już prawie 100 tysięcy osób, podpisanych pod apelem w ramach kampanii WWF Polska i Fundacji Dziedzictwo Przyrodnicze ?SOS Karpaty?. Za rezerwatem opowiedział się obecny Marszałek Sejmu Marek Kuchciński i znani polscy aktorzy, wśród nich Magdalena Cielecka, Marcin Dorociński, Maja Ostaszewska i Bartłomiej Topa. Skoro wobec idei powstania parku narodowego jest tak duży opór, rezerwat powinien powstać już teraz.

Przeczytaj projekt rozporządzenia w sprawie rezerwatu.

Wniosek o utworzenie rezerwatu został przygotowany dzięki wsparciu finansowemu WWF Polska.

Kategoria wpisu

Ostatnia szansa na ocalenie “Reliktowej Puszczy Karpackiej”

Miniatura

Ważą się losy turnickich lasów i obszaru zgłoszonego jako projektowany Turnicki Park Narodowy oraz proponowany Rezerwat ?Reliktowa Puszcza Karpacka?. Do 4 maja mamy ostatnią szansę na zgłoszenie uwag do Planu Urządzania Lasu dla Nadleśnictwa Bircza na lata 2017-2026. Jeżeli Lasy Państwowe nie uwzględnią uwag przyrodników, starodrzewy Puszczy Karpackiej zostaną wycięte.

Strona społeczna ma prawo do zgłaszania swoich uwag w ramach konsultacji społecznych ? mówi Radosław Michalski z Fundacji Dziedzictwo Przyrodnicze. ? Niestety można odnieść wrażenie, że zrobiono wszystko, aby termin na zgłaszanie uwag został skutecznie skrócony. Nie po raz pierwszy Regionalna Dyrekcja Lasów Państwowych w Krośnie stawia społeczeństwo w trudnej sytuacji. Niemal niemożliwym jest rzetelne zapoznanie się materiałem liczącym ponad tysiąc stron i przygotowanie się do konsultacji społecznych. Wielokrotnie prosiliśmy Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Krośnie o wyprzedzające informowanie naszej Fundacji, choćby drogą elektroniczną o planowanym terminie konsultacji społecznych Planów Urządzenia Lasu. Tym razem jednak nie dość że nie zostaliśmy o konsultacjach poinformowani, zaplanowano je na dwa okresy świąteczne. Dlatego wysłaliśmy wniosek o ich przedłużenie. 

Tymczasem dotychczasowy sposób prowadzenia gospodarki leśnej na terenie projektowanego parku narodowego i rezerwatu wymaga gruntownej zmiany i wyłączenia najcenniejszych obszarów z wycinki. W ciągu ostatnich dwóch dekad z tego obszaru znika coraz więcej pomnikowych drzew. Do dziś nie powstał na tym obszarze Turnicki Park Narodowy, pomimo bezdyskusyjnych walorów przyrodniczych. Nie ma też postulowanych rezerwatów, a wniosek o utworzenie rezerwatu ?Reliktowa Puszcza Karpacka? wciąż czeka na decyzję Regionalnego Dyrektora Ochrony Środowiska w Rzeszowie.

Wnioskowany przez Fundację Dziedzictwo Przyrodnicze rezerwat powinien objąć obszar lasów o łącznej powierzchni 8 106,79 ha. Na tym terenie do dziś stwierdzono występowanie wilków, rysi, niedźwiedzi i żbików, wielu chronionych gatunków ptaków, w tym orła przedniego, orlika krzykliwego, sóweczki i dzięcioła trójpalczastego, 24 gatunków chrząszczy wskaźnikowych dla lasów naturalnych ( w tym trzy nowe dla fauny Polski, dwa uznane za wymarłe dla Polski), 18 gatunków porostów uznawanych za wskaźnikowe dla lasów naturalnych, 24 nowe dla Polski gatunki grzybów. Stwierdzono 6648 stanowisk chronionych gatunków mszaków. Do dziś nie powstał na tym obszarze park narodowy, którego najcenniejsze walory przyrodnicze są silnie zagrożone planowaną gospodarką leśną określoną w Planie Urządzania Lasu dla Nadleśnictwa Bircza na lata 2017-2026.

Dlatego Fundacja Dziedzictwo Przyrodnicze zachęca wszystkich do składania wniosków w sprawie PUL dla Birczy w terminie do 4 maja 2017 roku. Wśród nich znajdują się m.in.:

– Przeniesienie do gospodarstwa specjalnego bez wskazówek gospodarczych wszystkich wydzieleń leśnych wyszczególnionych w projekcie nowego rezerwatu przyrody o nazwie ?Reliktowa Puszcza Karpacka?, o łącznej powierzchni 8 106,79 ha, którego opis znajduje się w ?Dokumentacji dla rezerwatu przyrody ?Reliktowa Puszcza Karpacka? wraz z projektem zarządzenia Regionalnego Dyrektora Ochrony Środowiska w Rzeszowie w sprawie uznania za rezerwat przyrody?, który został złożony przez Fundację Dziedzictwo Przyrodnicze pod koniec grudnia 2016 roku do Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Rzeszowie.

– Nie wycinanie i pozostawienie na pniu jako drzew biocenotycznych wszystkich drzew, o wymiarach pomnikowych, w tym ? ponad 6 tysięcy drzew zinwentaryzowanych przez Fundację Dziedzictwo Przyrodnicze na terenie Nadleśnictwa Bircza i przedstawionych do ustanowienia formą ochrony pomnika przyrody urzędom gmin Bircza, Fredropol i Ustrzyki Dolne.

– utworzenie stref przypotokowych, w których nie powinna być prowadzona gospodarka leśna oraz ostoi ksylobiontów w oddziałach ze stwierdzonym występowaniem rzadkich i zagrożonych gatunków chrząszczy saproksylicznych, mchów, wątrobowców i porostów, w szczególności na terenie siedlisk przyrodniczych obszarów Natura 2000.

Wnioski zawierające proponowane przez Fundację uwagi, można pobrać tutaj  Wnioski do PUL do Nadleśnictwa Bircza i wysłać drogą elektroniczną do krośnieńskiej RDLP na adres rdlp@krosno.lasy.gov.pl, przy czym w e-mailu oprócz samego załączenia wniosków, należy podpisać się imieniem i nazwiskiem. Prosimy o dodawanie do wiadomości adresu naszej fundacji biuro@przyrodnicze.org, bo w ten sposób będziemy mogli monitorować, to, czy RDLP Krosno rzeczywiście rozpatruje każdy nadesłany wniosek.

Do pobrania: Wnioski do PUL do Nadleśnictwa Bircza

Wersja wniosków do samodzielnej edycji: Wnioski do PUL dla Birczy w wersji do edycji.

Nowy PUL dla Nadleśnictwa Bircza z materiałami źródłowymi do konsultacji społecznych:

http://bip.lasy.gov.pl/pl/bip/dg/rdlp_krosno/plan_urzadzenia_lasu

Opis rezerwatu ?Reliktowa Puszcza Karpacka?, wraz z uzasadnieniem:

https://przyrodnicze.org/wp-content/uploads/2017/01/RPK.pdf

 

Kategoria wpisu

Leśnicy nie wiedzą, ile jest zwierząt w karpackich lasach?

Miniatura

Po raz kolejny Regionalna Dyrekcja Lasów Państwowych w Krośnie podała do wiadomości publicznej dane dotyczące liczebności zwierząt w podkarpackich lasach. Z danych RDLP można wywnioskować, że liczebność wzrasta, jednak w rzeczywistości tak nie musi być, a metody szacowania liczebności dużych drapieżników nie mają wiele wspólnego z badaniami naukowymi ? informuje Fundacja Dziedzictwo Przyrodnicze.

W statystykach wzrost liczebności musi wyglądać bardzo dobrze. Potwierdzać ma trend rosnący. Tymczasem RDLP Krosno wciąż stosuje archaiczne metody szacowania, które z pewnością nie zbliżają nas do poznania rzeczywistej sytuacji dużych drapieżników we wschodniej części polskich Karpat. Jedynie badania genetyczne pozwolą nam dowiedzieć się, ile tak naprawdę żyje w karpackich lasach niedźwiedzi, wilków i rysi. Dysponując takim materiałem jesteśmy w stanie precyzyjnie oszacować liczebność tych gatunków. Ostatnie, stosunkowo wiarygodne dane, pochodzą sprzed kilku lat i szacowały liczebność niedźwiedzi na około 100 osobników i to w całej Polsce. Dlatego tak bardzo są potrzebne badania, które uaktualnią naszą wiedzę o dużych drapieżnikach w Karpatach.

Dane podawane przez RDLP Krosno są nieprecyzyjne. W ich opracowaniu stosuje się całoroczne obserwacje, tropienia, a ostatnio ?teledetekcję i termowizję?. W rzeczywistości te metody nie wnoszą nic nowego, a ten sam osobnik niedźwiedzia może zostać parokrotnie policzony wobec braku twardych danych genetycznych, które eliminują ryzyko dodawania tego samego osobnika, widzianego w różnych miejscach. W rezultacie możemy otrzymać sztucznie zawyżoną liczebność.

Coraz częściej pojawiają się głosy za zgodą na odstrzał wilka, a nawet niedźwiedzia. Tymczasem sytuacja karpackich drapieżników jest niepewna. Wciąż na wyjaśnienie czeka ujawniona sprawa nielegalnego odstrzału wilka, w której oskarżonymi są pracownik Nadleśnictwa Lesko i myśliwi. Nie powstała żadna strefa gawrowania dla niedźwiedzi. Prowadzi się całoroczne dokarmianie zwierząt, co prowadzi do zaburzenia naturalnego rytmu życia naszych największych drapieżników, które zamiast udać się na odpoczynek żerują na karmiskach w karpackich lasach.

Kategoria wpisu

Ruszyła akcja “Nie wycinaj ptakom drzew”

Miniatura

Fundacja Dziedzictwo Przyrodnicze rozpoczęła akcję na rzecz wprowadzenia zakazu wycinki w lasach państwowych w okresie lęgowym ptaków. Wycinanie drzew z gniazdami i dziuplami w tym krytycznym dla przyrody okresie ma wyłącznie negatywny wpływ na gniazdujące ptaki. Fundacja zachęca do zapoznania się pełną treścią petycji i do podpisania jej na stronie akcja.przyrodnicze.org.

Pełna treść petycji do Prezesa Rady Ministrów, Pani Beaty Szydło:

“W związku z wejściem w życie zmian liberalizujących prawo ochrony przyrody w lasach, wnioskuję o wprowadzenie niezbędnych legislacyjnych zmian w ustawie o ochronie przyrody mających na celu powstrzymanie prowadzenia gospodarki leśnej  w okresie lęgowym w polskich lasach, należących do Skarbu Państwa. To krytyczny okres dla przetrwania ptaków.

1 marca rozpoczął się sezon lęgowy. W polskich lasach ptaki zakładają gniazda. Niestety, ten okres lęgowy nie będzie należał do spokojnych. W polskich lasach w okresie lęgowym będzie trwała wycinka drzew. Zyskała ona usankcjonowanie prawne wraz ze zmianami w Ustawie o ochronie przyrody, które weszły w dniu 1 stycznia 2017 roku. Stanowią one, że gospodarka leśna w lasach, w których plany urządzenia lasu zostały poddane strategicznej ocenie oddziaływania na środowisko, nie narusza m.in. zakazu umyślnego płoszenia lub niepokojenia w miejscach noclegu, w okresie lęgowym w miejscach rozrodu lub wychowu młodych lub w miejscach żerowania zgrupowań ptaków migrujących lub zimujących.

Przykłady z różnych miejsc w Polsce pokazują, że wycinane są również drzewa dziuplaste, a więc bardzo cenne dla wielu rzadkich gatunków ptaków. Bardzo ciężko jest w ocenić, czy wycinane drzewa są zasiedlone w okresie lęgowym, gniazda są często trudno widoczne z ziemi. Natomiast sam fakt prowadzenia prac leśnych związanych z wycinką drzew w okresie lęgowym stwarza zagrożenie płoszenia ptaków, gniazdujących również na nie wycinanych drzewach, co może doprowadzić do porzucenia lęgu. Zagrożone są również gatunki wymagające ochrony strefowej ? pomimo składanych wniosków o utworzenie strefy ochronnej, dla takich gatunków jak sóweczka, w takich miejscach jak Puszcza Karpacka, wciąż dla większości nie została zatwierdzona strefa.

Prawo w obecnym kształcie nie chroni polskich lasów i ptaków. Przestały działać nawet zwykłe przepisy o ochronie gatunkowej, zakaz niszczenia lęgów i zakaz niepokojenia gatunków szczególnie w okresie lęgów. Od 1 stycznia 2017 roku Państwowe Gospodarstwo Leśne Lasy Państwowe korzysta ze zwolnienia z takich zakazów jak niszczenie siedlisk i ostoi będących obszarem rozrodu, wychowu młodych migracji lub żerowania gatunków objętych ochroną gatunkową. Lasów Państwowych nie dotyczą również następujące zakazy: zakaz umyślnego zabijania, okaleczania lub chwytania gatunków chronionych, zakaz umyślnego niszczenia ich jaj, postaci młodocianych lub form rozwojowych, zakaz niszczenia, usuwania lub uszkadzania gniazd, mrowisk, nor, legowisk, żeremi, tam, tarlisk, zimowisk lub innych schronień, zakaz umyślnego płoszenia lub niepokojenia; zakaz umyślnego płoszenia lub niepokojenia w miejscach noclegu, w okresie lęgowym w miejscach rozrodu lub wychowu młodych lub w miejscach żerowania zgrupowań ptaków migrujących lub zimujących. Warto też dodać, że inaczej jest w przypadku wycinki na gruntach prywatnych. Tu przepisy o ochronie gatunkowej w dalszym ciągu obowiązują.

Dlatego apeluję do Pani Premier o podjęcie natychmiastowych zmian legislacyjnych w Ustawie o ochronie przyrody, których celem będzie zaprzestanie wycinki w okresie lęgowym w lasach należących do Skarbu Państwa, tj.:

1) w okresie od 1 marca do 31 sierpnia w lasach państwowych objętych ptasimi obszarami Natura 2000;

2) w okresie od 1 marca do 31 maja w lasach państwowych poza ptasimi obszarami Natura 2000.

Okres 1 marca ? 31 maja jest krytycznie ważny dla lęgów większości gatunków ptaków gniazdujących w lasach. Ptasie obszary Natura 2000 są miejscem występowania najrzadszych gatunków ptaków, wymagających dłuższego okresu lęgowego ? od 1 marca do 31 sierpnia.

Lasy państwowe stanowią własność Skarbu Państwa i należą do wszystkich obywateli ? dlatego mamy prawo apelować o wprowadzenie minimalnych standardów w zarządzaniu naszym lasami, zapewniających ptakom spokój w okresie lęgowym.”

Podpisz petycję!

Kategoria wpisu

Zachowaj spokój, kiedy spotkasz niedźwiedzia

Miniatura

Jest już wiosna i niedźwiedzie są aktywne, a zatem istnieje duże prawdopodobieństwo spotkania z nimi na górskim szlaku. Fundacja Dziedzictwo Przyrodnicze przypomina, jak można uniknąć konfliktowych sytuacji z naszym największym drapieżnikiem.

Do groźnych sytuacji z udziałem niedźwiedzia dochodzi rzadko.  Odnotowywane przypadki dotyczą pojedynczych incydentów i następują w okresach wzmożonej penetracji obszarów leśnych przez ludzi. Poszukiwacze poroży, owoców runa leśnego i grzybów, oraz pracownicy wykonujący prace w lesie, znajdują się w grupie największego ryzyka. Niedźwiedź nie szuka kontaktu z ludźmi. Do przykrych w skutkach zdarzeń dochodzi najczęściej w sposób niezamierzony. Nie zauważamy niedźwiedzia, wręcz na niego wpadamy, a w przypadku nagłego pojawienia się człowieka, niedźwiedź może poczuć się zagrożony i przystąpić do pozorowanego ataku w obronie. Najczęściej zwierzę chce nas tylko wystraszyć.

Pamiętajmy jednak o tym, że pod żadnym pozorem nie powinniśmy się zbliżać do niedźwiedzia ? przypomina Radosław Michalski z Fundacji Dziedzictwo Przyrodnicze. ? Słuchajmy się rad ekspertów, zajmujących się badaniami tego gatunku. Jeśli zwierzę nas nie zauważyło powoli wycofajmy się z miejsca, w którym je zaobserwowaliśmy. W przypadku, kiedy niedźwiedź dostrzegł już nas, zachowajmy spokój, i pod żadnym pozorem nie uciekajmy. Najważniejsze jest zorientowanie się w sytuacji. Dajmy mu znać, że spotkał człowieka, odzywając się niskim głosem, i delikatnie wymachując rękami nad głową, jak radzą badacze niedźwiedzi. Powoli wycofujmy się drogą, którą przyszliśmy. W przypadku bliskiego spotkania nie patrzmy niedźwiedziowi w oczy.*

W przypadku ataku niedźwiedzia eksperci zalecają ochronę twarzy, szyi i głowy oraz brzucha. Dlatego należy położyć ręce na szyi, i przyjąć pozycję leżącą na brzuchu lub zwinąć się. Nie należy wtedy wykonywać żadnych ruchów i biernie czekać aż niedźwiedź się oddali. Pomocny okazuje się być plecak, który ochroni nasze plecy.

Na ogół takie sytuacje są udziałem osób, które mają wyjątkowego pecha i zaskakują niedźwiedzia. Szczególne rozdrażnienie może budzić nasza obecność w pobliżu młodego niedźwiedzia, pod opieką samicy,  zwierzęcia znajdującego się przy padlinie lub wybudzonego nagle ze stanu spoczynku. Możemy też takim sytuacjom zapobiegać. Schodząc ze szlaku, w miejscach o ograniczonej widoczności dajmy znać niedźwiedziom, że jesteśmy – wystarczy, że będziemy rozmawiać lub gwizdać. Tym samym zmniejszymy ryzyko nieoczekiwanego spotkania. Pamiętaj, że jesteś w krainie niedźwiedzia, w jego ostatniej ostoi w Polsce.

Wiosna jest okresem aktywności niedźwiedzi. Po okresie zimowym stają się one aktywne. Samice wychodzą z młodymi, które przyszły na świat w okresie gawrowania. Niestety coraz częściej do spotkań z niedźwiedziem może dochodzić zimą. Brak mrozu i śniegu są tylko jednym z czynników, które sprawiają, że niedźwiedź nie odpoczywa w gawrze. Zdarza się coraz częściej, że niedźwiedzie nie idą spać, w związku z dokarmianiem dzikich zwierząt przez leśników i myśliwych, ale także fotografów przyrody. Na karmiskach i nęciskach znajdują pokarm. Niedźwiedzie wybudzić może obecność człowieka i prowadzonych prac leśnych w pobliżu niedźwiedziej gawry. Dlatego tak ważne staje się wyznaczenie we wschodniej części polskich Karpat mateczników niedźwiedzi, gdzie mogłyby żyć nie niepokojone przez prowadzoną gospodarkę leśno-łowiecką.

Dziś na terenie Polski może żyć więcej niż 100 niedźwiedzi. Ostatnie wiarygodne dane dotyczące ich liczebności pochodzą sprzed kilku lat. Brakuje jednak wciąż rzetelnych i aktualnych informacji na temat stanu populacji niedźwiedzia brunatnego w Polsce. Ich zdobycie wymagać będzie badań genetycznych. Liczby podawane przez Regionalną Dyrekcję Lasów Państwowych w Krośnie mogą ulegać sztucznemu zawyżeniu, bo bazują na niedoskonałych danych czyli na tzw. całorocznych obserwacjach zwierząt. W rezultacie ten sam niedźwiedź może być mnożony razy dwa albo więcej. Wyłącznie zdobycie informacji na temat genetyki polskich niedźwiedzi, pozwoli zweryfikować dane.

Kategoria wpisu

Mogą ciąć drzewa z gniazdami w lasach państwowych

Miniatura

Wycinka drzew trwa na prywatnych posesjach. Jednak ostatnia nowelizacja ustawy o ochronie przyrody przyniosła ogromne zmiany również dla Lasów Państwowych. Od 1 stycznia 2017 roku Państwowe Gospodarstwo Leśne Lasy Państwowe (PGL LP) może wycinać drzewa, korzystając ze zwolnienia z przestrzegania zakazów dotyczących ochrony gatunkowej ? alarmuje Fundacja Dziedzictwo Przyrodnicze.

Nowelizacja ustawy o ochronie przyrody z dnia 16 grudnia 2016 roku. w artykule 3 przewidziała, że do końca 2017 roku, uznaje się, że gospodarka leśna nie narusza większości zakazów, o których mowa w artykule 52 ustęp 1 dotyczących ochrony gatunkowej, w przypadku, gdy jest wykonywana na podstawie planów, które zostały poddane strategicznej ocenie oddziaływania na środowisko ? mówi Anna Sowa-Smoleń, prawnik. – Oznacza to, że takie nadleśnictwa  nie muszą występować do Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska (RDOŚ) z wnioskiem o udzielenie zezwolenia na tzw. odstępstwo od zakazów dotyczących ochrony gatunkowej.

W praktyce chodzi tu o zwolnienie z takich zakazów jak niszczenie siedlisk i ostoi będących obszarem rozrodu, wychowu młodych migracji lub żerowania gatunków objętych ochroną gatunkową. Lasów Państwowych nie dotyczą również następujące zakazy: zakaz umyślnego zabijania, okaleczania lub chwytania gatunków chronionych, zakaz umyślnego niszczenia ich jaj, postaci młodocianych lub form rozwojowych, zakaz niszczenia, usuwania lub uszkadzania gniazd, mrowisk, nor, legowisk, żeremi, tam, tarlisk, zimowisk lub innych schronień, zakaz umyślnego płoszenia lub niepokojenia; zakaz umyślnego płoszenia lub niepokojenia w miejscach noclegu, w okresie lęgowym w miejscach rozrodu lub wychowu młodych lub w miejscach żerowania zgrupowań ptaków migrujących lub zimujących. Warto też dodać, że inaczej jest w przypadku wycinki na gruntach prywatnych. Tu przepisy o ochronie gatunkowej w dalszym ciągu obowiązują.

Fundacja Dziedzictwo Przyrodnicze podkreśla, że problem wycinki drzew w okresie lęgowym dotyczy cennych obszarów leśnych we wschodniej części polskich Karpat nie od dziś. Wycinka w okresie lęgowym wiąże się z dwoma problemami. Przede wszystkim wiąże się z możliwością płoszenia ptaków, czyli pomimo, że PGL LP nie ścina drzewa z gniazdem, ale drzewo obok, to i tak płoszy ptaka ale nie będzie naruszał zakazu “umyślnego płoszenia lub niepokojenia”. Drugim problemem jest możliwość zniszczenia siedliska, czyli jeśli Lasy Państwowe wycinają drzewo z gniazdem lub dziuplą mogą zniszczyć siedlisko lub miejsce wypoczynku, wychowu młodych. Dzięki obowiązującej od 1 stycznia 2017 r. nowelizacji ustawy nie ponoszą żadnej odpowiedzialności.

Prace leśne mogą powodować płoszenie takich gatunków jak orliki krzykliwe, czy sóweczki, które wymagają ochrony strefowej. Na obszarze wschodniej części polskich Karpat, od Beskidu Niskiego po Bieszczady i Pogórze Przemyskie, występuje nie mniej niż 280 par orlików i nie mniej niż 110 par sóweczek. Szacuje się, że aż 65% par orlików gniazdujących na tym terenie nie ma wyznaczonych stref ochronnych. W przypadku sóweczek ? żadna z par nie ma do dzisiaj zatwierdzonej takiej strefy (chociaż 18 wniosków jest rozpatrywanych)! To oznacza, że w rozpoczynającym się właśnie okresie lęgowym wokół ich miejsc lęgowych może być prowadzona wycinka, która zagraża również innym gatunkom ptaków, które występują na tym terenie. Nikt nie jest w stanie dokładnie ocenić, czy dane drzewo jest zasiedlone przez ptaki. Dlatego należałoby kierować się zasadą przezorności i nie ciąć w okresie lęgowym, a w trosce o przyrodę wyłączyć drzewostany ponad stuletnie z wycinki.

Kategoria wpisu

Przekaż 1% na PUSZCZĘ

Miniatura

Chroń z nami PUSZCZĘ Karpacką. Pomóż ocalić ostatnią OSTOJĘ przyrody w Polsce, gdzie żyją obok siebie niedźwiedzie, rysie, wilki i żbiki. Przekazując 1% podatku Fundacji Dziedzictwo Przyrodnicze, chronisz polskie lasy i ich mieszkańców. Stajesz się członkiem naszego zespołu, którego celem jest ocalenie najdzikszego zakątka Polski. Wystarczy, że wpiszesz nasz numer KRS 0000 305 072.

Zachęcamy do przekazania 1% Twojego  podatku na Fundację Dziedzictwo Przyrodnicze. Dzięki takiemu wsparciu będziemy mogli kontynuować nasze działania na rzecz ochrony karpackiej przyrody. Ostatnie fragmenty Puszczy Karpackiej są nadal zagrożone wycinką. Prowadzona na tym obszarze gospodarka leśna zagraża przetrwaniu starodrzewów. Wycinając ponad stuletnie drzewa zmniejsza się szansa na założenie gniazd przez bardzo rzadkie w Polsce orły przednie i orliki krzykliwe. Prace leśne mają negatywny wpływ na niedźwiedzia, który potrzebuje spokoju w miejscu swojego występowania. Problem stanowi także gospodarka łowiecka. Całoroczne dokarmianie zwierząt, polowania zbiorowe z naganką i odstrzał jeleni w czasie rykowiska stanowią wielkie zagrożenie dla dużych drapieżników, wilków, rysi, niedźwiedzi. Nie powstaje Turnicki Park Narodowy, nie został poszerzony Bieszczadzki Park Narodowy, wciąż nie ma nowych rezerwatów. Dlatego przed nami bardzo wiele wyzwań w obronie polskich lasów w Puszczy Karpackiej.

Dzięki Waszemu wsparciu w poprzednich latach mogliśmy realizować szereg ważnych działań. Mapowaliśmy pomnikowe drzewa i zgłosiliśmy już wnioski dla ponad 6 tysięcy z nich. Prowadziliśmy monitoring w terenie, którego rezultatem było zgłoszenie wniosków o utworzenie 53 stref ochronnych dla rzadkich gatunków.

Braliśmy udział w tworzeniu Planów Urządzania Lasu, stając po stronie przyrody i wnioskując o zapewnienie jej odpowiedniej ochrony w karpackich nadleśnictwach. Przygotowaliśmy pełną dokumentację dla projektowanego rezerwatu przyrody ?Reliktowa Puszcza Karpacka?. Dokumenty zostały złożone do Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska wraz z wnioskiem o utworzenie rezerwatu, który może ocalić najcenniejsze starodrzewy na obszarze planowanego Turnickiego Parku Narodowego. Park narodowy nie powstał do dziś. Zamiast parku jest prowadzona gospodarka leśna i łowiecka, która zagraża przetrwaniu unikalnych lasów w skali Polski i Europy.

Wasz 1% pomoże nam prowadzić dalsze działania na rzecz utworzenia rezerwatu przyrody ?Reliktowa Puszcza Karpacka?. Nadal będziemy upominać się o utworzenie Turnickiego Parku Narodowego i poszerzenie Bieszczadzkiego Parku Narodowego. Zgłosimy minimum 40 wniosków o wyznaczenie stref ochronnych dla orlika i sóweczki. Zajmiemy się działaniami na rzecz poprawy sytuacji takich gatunków, jak wilk, niedźwiedź, żbik i ryś. Nasi eksperci i strażnicy będą reagować w przypadku niszczenia polskich lasów. Nadal będziemy stawać w obronie pomnikowych drzew przeznaczonych do wycinki. Jednocześnie, wspólnie z lokalną społecznością podejmiemy kolejne inicjatywy promujące turystykę w tym regionie, które pozwolą na promocję mniej znanych fragmentów polskich Karpat, jak Pogórze Przemyskie i Beskid Niski.

.
Kategoria wpisu

Ministerstwo Środowiska nie wie, co dzieje się w projektowanym Turnickim Parku Narodowym?

Miniatura

Pomimo  zaleceń naukowców, opinii Państwowej Rady Ochrony Przyrody i aktualnych wyników badań przyrodniczych, obecne Ministerstwo Środowiska wyraża brak poparcia dla idei powstania Turnickiego Parku Narodowego. W imieniu resortu wypowiedział się w tej sprawie Główny Konserwator Przyrody Andrzej Szweda-Lewandowski.  Z ministerialnego pisma wynika,  że resort środowiska zajmuje stanowisko  nie dysponując wiedzą na temat stanu faktycznej ochrony lasów Pogórza Przemyskiego. Minister Szweda-Lewandowski  uznał bowiem gospodarkę leśną za najlepszą formę działań ochronnych.

 

Z korespondencji udostępnionej przez Polskie Towarzystwo Tatrzańskie (PTT), które zwróciło się do Ministerstwa Środowiska z prośbą o jak najszybsze doprowadzenie do utworzenia Turnickiego Parku Narodowego (TuPN), zgodnie z propozycją z 1993 roku, jasno wynika, że resort tej kadencji zrezygnował z angażowania się w utworzenie nowych parków narodowych, a tym samym z wdrażania ?Programu ochrony i zrównoważonego użytkowania różnorodności biologicznej wraz z Planem działań na lata 2015-2020?. Wśród zadań znajdujących się w tym programie jest powołanie do 2020 roku TuPN.

Z pisma do PTT można wywnioskować, że Ministerstwo Środowiska zajmując stanowisko nie jest nawet zorientowane w tym, jak wygląda rzeczywista ochrona przyrody na terenie projektowanego TuPN. Przedstawiciel ministerstwa stwierdził w piśmie, że na tym obszarze jest usytuowanych ?wiele rezerwatów przyrody?. W rzeczywistości są to zaledwie 3 rezerwaty, obejmujące powierzchnię zaledwie 3% planowanego parku narodowego. Co więcej resort uznał, że park krajobrazowy jest wystarczającą formą ochrony przyrody, zapominając tym samym, że jest formą najsłabszą, która, jak wskazuje praktyka nie  chroni obecnie przed wycinką  turnickich lasów. Ponadto ministerstwo twierdząc, że funkcjonują na tym terenie obszary Natura 2000, nie wspomniało, że nie ma przyjętych planów zadań ochronnych, które zostały już dawno przygotowane. Dopiero przyjęcie i realizacja opracowanych w 2014 roku planów zadań ochronnych w praktyce mogłyby zapewnić ochronę siedlisk i gatunków.

Nijak ma się też argument, że na terenie projektowanego parku występuje ?szereg rzadkich gatunków?. O ich istnieniu wiemy przede wszystkim dzięki działaniom Fundacji Dziedzictwo Przyrodnicze i przyrodników, którzy przez ostatnie lata prowadzą badania na tym obszarze. Samo występowanie ?szeregu rzadkich gatunków? nie oznacza, że nie są zagrożone. Największym zagrożeniem dla gatunków puszczańskich jest obecnie prowadzona intensywna wycinka. Przykłady z ostatnich lat dowodzą, że miejscowe nadleśnictwo nadal nie dysponuje odpowiednią wiedzą na temat gatunków, które występują w turnickich lasach, a składane przez organizacje wnioski o utworzenie stref ochronnych są rozpatrywane w bardzo długim czasie.

Odpowiedź Ministra Szwedy-Lewandowskiego wpisuje się w obecne i publicznie prezentowane podejście  Ministra Jana Szyszki do ochrony przyrody w Polsce  ? tłumaczy Radosław Michalski z Fundacji Dziedzictwo Przyrodnicze. ? Upraszczając, według Głównego Konserwatora Przyrody turnickie lasy są ?chronione? przez wycinkę, kryjącą się w liście pod nazwą ?metod gospodarki leśnej realizowanych przez miejscowe nadleśnictwo?. Rezultaty takiego podejścia są już widoczne. Wystarczy  porównać obszar projektowanego Turnickiego Parku Narodowego sprzed dziesięciu lat do tego co widzimy w terenie dzisiaj. Nie ma już wielu pomnikowych drzew, które zostały wycięte, a ostatnie sześć tysięcy, które  zidentyfikowaliśmy i opisaliśmy zgłaszając je  do ochrony jako pomniki przyrody może spotkać  podobny los. Bez objęcia tego terenu ochroną, ostatnie fragmenty Puszczy Karpackiej zostaną potraktowane jak Puszcza Białowieska, z tą różnicą, że część tej drugiej udało się ocalić w ramach istniejącego już parku narodowego. Na Pogórzu Przemyskim parku narodowego nie ma nadal. Nie ma też wnioskowanych rezerwatów, a plany ochrony dla obszaru Natura 2000 nie są ani przyjęte ani wdrażane. Od Głównego Konserwatora Przyrody należałoby oczekiwać sprawdzenia stanu rzeczywistego, weryfikacji danych i faktów i podjęcia stanowczych i skutecznych działań zabezpieczających walory przyrodnicze obszaru.

Fundacja Dziedzictwo Przyrodnicze pod koniec 2016 roku zgłosiła do Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska (RDOŚ) w Rzeszowie wniosek o utworzenie rezerwatu Reliktowa Puszcza Karpacka. Na obszarze połowy projektowanego Turnickiego Parku Narodowego mógłby powstać obszar chroniony, zanim zostanie powołany park narodowy. Tym bardziej, że utworzenie rezerwatu nie wymaga tak skomplikowanej procedury, a Fundacja  przekazała RDOŚ pełną i aktualną dokumentacją przyrodniczą liczącą ponad 400 stron. W ten sposób dostarczyła danych, którymi nie dysponowały organy odpowiedzialne za ochronę przyrody.

Zamierzamy kontynuować nasze działania na rzecz ochrony turnickich lasów ? dodaje Michalski. ? Tym bardziej, że idea powstania parku narodowego i rezerwatów nie jest nowa, a obszar przeznaczony do ochrony należy w całości do Skarbu Państwa i jest praktycznie niezamieszkany. Niewiele jest już takich miejsc na mapie naszego kraju z jasną strukturą własności, co zapobiegłoby ewentualnym sytuacjom konfliktowym. Park jest również szansą na rozwój tego regionu, tworząc nowe miejsca pracy.

Odpowiedź Ministerstwa Środowiska w sprawie Turnickiego Parku Narodowego.

Kategoria wpisu

Złożyliśmy uwagi do kolejnych Planów Urządzania Lasu

Miniatura

Fundacja Dziedzictwo Przyrodnicze złożyła swoje uwagi do powstających właśnie Planów Urządzania Lasu dla kolejnych karpackich nadleśnictw ? Lesko, Rymanów i Ustrzyki Dolne. W ten sposób możemy mieć wpływ na to, co dzieje się w lasach stanowiących własność Skarbu Państwa, a zatem nas, wszystkich obywateli.

Plan Urządzania Lasu (PUL) jest dokumentem przyjmowanym przez poszczególne nadleśnictwa, co dziesięć lat. PUL określa nie tylko skalę wycinki, czyli ile w danym dziesięcioleciu będzie można pozyskać drewna. Plan taki uwzględnia całość zadań wynikających z prowadzonej gospodarki leśnej. Ma zatem fundamentalny wpływ na stan polskich lasów. W procesie prac nad PUL dopuszczone jest zgłaszanie uwag przez stronę społeczną, a zatem przez każdego obywatela.

Dlatego zgłosiliśmy uwagi do kolejnych planów dla nadleśnictw z siedzibą w Lesku, Rymanowie i Ustrzykach Dolnych ? tłumaczy Radosław Michalski z Fundacji Dziedzictwo Przyrodnicze. ? Wnioskujemy o wprowadzenie takich zapisów, które zagwarantują właściwą ochronę najcenniejszym fragmentom lasów znajdujących się pod zarządem Państwowego Gospodarstwa Leśnego Lasy Państwowe.

Wśród uwag Fundacji znalazła się ochrona stref przypotokowych, gdzie występuje największa koncentracja martwego drewna i starych drzew. Często są to jedyne fragmenty lasu, które nie zostały zniszczone przez człowieka z racji trudnej dostępności. To właśnie w takich strefach zostały stwierdzone największe koncentracje gatunków reliktowych, charakterystycznych dla drzewostanów puszczańskich. W związku z tym Fundacja wnioskuje o zaplanowanie stref o szerokości nie mniejszej niż 30 metrów wzdłuż potoków i innych cieków wodnych na obszarach zalesionych we wszystkich trzech nadleśnictwach. Jednocześnie został zgłoszony wniosek o pozostawienie wszystkich martwych i zamierających drzew, jeśli te nie zagrażają bezpieczeństwu publicznemu. Martwe drewno zapewnia warunki bytowania gatunkom puszczańskim.

Fundacja apeluje również o nie wycinanie wszystkich drzew właściwych dla Puszczy Karpackiej, które spełniają wymiary drzew pomnikowych. W praktyce oznacza to nie wycinanie jodeł, buków i dębów bezszypułkowych o obwodzie większym niż 300 cm, jaworów i jesionów o obwodzie większym niż 250 cm, dębów szypułkowych o obwodzie większym niż 380 cm oraz grabów o obwodzie powyżej 190 cm. Drzewa o takich wymiarach znikają z karpackiego krajobrazu. Warto zauważyć, że są to drzewa o bardzo słabej wartości technicznej, a koszt ich wycinki i zrywki przewyższa ewentualny zysk nadleśnictwa.

W naszych uwagach postulujemy po raz kolejny potrzebę wyłączenia najcenniejszych drzewostanów ponad stuletnich z gospodarki leśnej ? dodaje Michalski. ? Przypominamy również o potrzebie dokładnego rozpoznania siedlisk przyrodniczych, wyłączenia z cięć jaworzyn górskich, porastających strome stoki i zbocza. Na podobnych zasadach powinny być traktowane projektowane rezerwaty przyrody. Wycinka i towarzysząca jej zrywka są szczególnie niebezpieczne dla tego typu siedlisk. Podobnie jest w przypadku prac leśnych prowadzonych w okresie lęgowym ptaków, którym nie towarzyszy odpowiednie rozpoznanie, co zagraża gniazdom gatunków chronionych.

Wnioski do PUL Lesko

Wnioski do PUL Rymanów

Wnioski do PUL Ustrzyki Dolne

Kategoria wpisu

16 nowych stref dla orlika i 10 dla sóweczki

Miniatura

W 2016 roku Fundacja Dziedzictwo Przyrodnicze zgłosiła wnioski o utworzenie 16 nowych stref dla orlika krzykliwego i 10 dla sóweczki. Zgłoszenia dotyczyły obszaru Pogórza Przemyskiego i Gór Słonnych. Obecnie jest to jedyny sposób nie tylko na ochronę tych gatunków ptaków, ale również ostatnich fragmentów cennych przyrodniczo obszarów leśnych we wschodniej części polskich Karpat.

Na obszarze, który został objęty monitoringiem prowadzonym przez ornitologów może występować 70-95 par orlików i 40-50 par sóweczek. Szacuje się, że aż 83% par orlików gniazdujących na terenie Pogórza Przemyskiego i Gór Słonnych nie ma wyznaczonych stref ochronnych. W przypadku sóweczek ? żadna z par nie ma takiej strefy. Utworzenie Turnickiego Parku Narodowego jest od lat odkładane w nieokreśloną przyszłość, co przy jednoczesnym zaniechaniu tworzenia planowanych rezerwatów na tym obszarze sprawia, że strefy ochronne są ostatnią szansą na zapewnienie spokojnych lęgów chronionym gatunkom ptaków.

W okresie lęgowym orlikom i sóweczkom zagrażają prace leśne. Prowadzenie wycinki nie poprzedza dokładna inwentaryzacja i zdarza się, że cięcia są wykonywany w bliskim sąsiedztwie gniazd orlika i dziupli sóweczki. W tej sytuacji jedynym rozwiązaniem jest dziś utworzenie strefy. W przypadku orlika wycinka nie może być prowadzona w okresie lęgowym w promieniu do 500 metrów od gniazda. W pozostałym okresie strefa wynosi do 100 metrów wokół drzewa. W przypadku sóweczek jest to do 50 metrów.

W rezultacie naszej akcji crowdfundingowej, która została zrealizowana dzięki wsparciu naszych darczyńców, udało się nam zlokalizować i zgłosić 16 nowych stref i 10 dla sóweczki. Fundacja Dziedzictwo Przyrodnicze złożyła odpowiednie wnioski o utworzenie stref. Proces wydawania decyzji w tej sprawie przeciąga się i jak dotąd zapadły trzy decyzje pozytywne dla orlika. Liczymy na pozytywne rozpatrzenie kolejnych wniosków.

W tym roku chcemy ponownie wesprzeć ornitologów, którzy wyruszą już w marcu w teren, w celu znalezienia kolejnych stref – tłumaczy Radosław Michalski z Fundacji Dziedzictwo Przyrodnicze. – Monitoring będzie prowadzony na większym obszarze, w polskiej części Karpat Wschodnich, od Beskidu Niskiego po Pogórze Przemyskie i Bieszczady i potrwa do lipca. Oprócz zmapowania miejsc, gdzie ptaki odbędą swoje lęgi, eksperci sprawdzą, czy lęg zakończył się sukcesem. Szacujemy, że znajdziemy co najmniej 20 nowych dziupli sóweczek i 20 nowych gniazd orlika.

W 2016 roku Fundacja Dziedzictwo Przyrodnicze zgłosiła łącznie 37 wniosków o utworzenie stref ochronnych. Oprócz stref dla orlika i sóweczki wspartych z akcji crowdfundingowej, znalazły się strefy dla bociana czarnego i rzadkich gatunków porostów – puchlinki ząbkowatej i granicznika płucnika. Jeżeli Regionalna Dyrekcja Ochrona Środowiska wydałaby decyzję o ich utworzeniu, z gospodarki leśnej zostanie wyłączonych  735,39 hektarów.

Już wkrótce rozpoczniemy naszą drugą akcję crowdfundingową pod hasłem ?Orlik i sóweczka 2? ? dodaje Michalski. – W tym roku potrzebujemy minimum 16 tysięcy złotych, aby pokryć koszty pracy ornitologów w terenie i przygotowanie wniosków o utworzenie stref. Każdy będzie mógł wesprzeć naszą akcję. Wykorzystamy również część środków z ubiegłego roku, na znalezienie dodatkowych dwóch dziupli sóweczki i dwóch gniazd orlika, których eksperci nie zdążyli znaleźć w ubiegłym roku.

Kategoria wpisu

Kto się boi rezerwatu w Puszczy Karpackiej?

Miniatura

Po raz kolejny Regionalny Dyrektor Ochrony Środowiska z Rzeszowa ponownie odesłał  wniosek o utworzenie rezerwatu przyrody na terenie projektowanego Turnickiego Parku Narodowego. Tym razem pretekstem stały się wątpliwości Dyrektora Wojciecha Wdowika dotyczące tytułu przekazanej dokumentacji. Jednocześnie z pisma można wywnioskować, że zarząd rzeszowskiego RDOŚ nie spieszy się z utworzeniem nowego obszaru chronionego, który mógłby ocalić ostatnie fragmenty Puszczy Karpackiej na Pogórzu Przemyskim.

Po raz pierwszy Fundacja Dziedzictwo Przyrodnicze wysłała liczącą prawie 450 stron dokumentację pod koniec grudnia 2016 roku. Wniosek Fundacji został jednak w ekspresowym tempie zwrócony, a RDOŚ powołał się na brak konsultacji z organem, który ustanawia rezerwat przyrody, w tym przypadku Regionalną Dyrekcją Ochrony Środowiska w Rzeszowie. Taka konsultacja nie jest jednak wymagana, wbrew temu co twierdził w piśmie z 4 stycznia 2017 roku Dyrektor RDOŚ. Każdemu przysługuje inicjatywa i prawo wnioskowania o utworzenie rezerwatu. Dokumentacja została odesłana przez Fundację do powtórnego rozpatrzenia. I tym razem RDOŚ znalazł pretekst do jej zwrotu Fundacji, twierdząc, że ?wątpliwości organu budzi tytuł przekazanej dokumentacji, bo sugeruje, że jest to projekt RDOŚ?.

Sytuacja jest kuriozalna ? twierdzi Radosław Michalski z Fundacji Dziedzictwo Przyrodnicze. ? RDOŚ otrzymał od nas nieodpłatnie pełną dokumentację, za którą nie musiał zapłacić. Wyręczyliśmy organ odpowiedzialny za ochronę przyrody, przeprowadziliśmy badania i przygotowaliśmy dokument, który powinien stanowić początek wszczęcia prac nad utworzeniem rezerwatu. Tymczasem wątpliwości Dyrektora RDOŚ budzi tytuł ? Dokumentacja dla rezerwatu przyrody ?Reliktowa Puszcza Karpacka? wraz z projektem zarządzenia Regionalnego Dyrektora Ochrony Środowiska w Rzeszowie w sprawie uznania za rezerwat przyrody. To nie jest powód do odrzucania dokumentacji. Dlatego znów odeślemy RDOŚ wniosek.

Dyrektor RDOŚ podkreślił w piśmie, że tutejsza Dyrekcja nie prowadziła praca nad utworzeniem rezerwatu przyrody i nie wnioskowała o przygotowanie dokumentacji. Nie wyklucza to jednak strony społecznej ze złożenia takiego wniosku, szczególnie jeśli jest to solidnie wykonana dokumentacja przez zespół ekspertów i przyrodników, którzy przebadali ten obszar. Na potrzebę utworzenia rezerwatów na obszarze projektowanego Turnickiego Parku Narodowego wskazywali już wybitni przyrodnicy, postulując powołanie 14 takich obszarów. Do dziś powstały zaledwie 3 rezerwaty, utworzone w połowie lat 90. XX wieku, obejmujące zaledwie 3 procent parku narodowego, który wciąż nie powstaje, a w świetle obowiązującego w Polsce prawa, ma nikłe szanse na utworzenie, dopóki nie zostanie wprowadzona stosowna nowelizacja w Ustawie o ochrony przyrody. Dlatego rezerwat jest dziś jedyną szansą na ocalenie turnickich lasów. Rezerwaty mogą powstawać na drodze zarządzenia Regionalnego Dyrektora Ochrony Środowiska. Zgłoszony przez Dziedzictwo Przyrodnicze wniosek dotyczy obszaru spełniającego ustawową definicję rezerwatu. Na tym terenie występują jeszcze gatunki wskaźnikowe dla lasów naturalnych. ?Reliktowa Puszcza Karpacka? wyróżnia się również największą koncentracją drzew spełniających kryteria pomników przyrody ? prawie 6 tysięcy drzew. Wnioskowany rezerwat stanowi jedną z najważniejszych ostoi żbika w Polsce, a na jego obszarze schronienie znalazły wilki, rysie i niedźwiedzie. W turnickich lasach swoje lęgi odbywa bardzo rzadki orzeł przedni. Co roku na starych drzewach gniazda zakładają orliki krzykliwe.

Wnioskowany przez Fundację Dziedzictwo Przyrodnicze rezerwat powinien objąć obszar lasów o łącznej powierzchni 8 106,79 ha (połowa obszaru projektowanego Turnickiego Parku Narodowego). Na tym terenie do dziś stwierdzono występowanie wilków, rysi, niedźwiedzi i żbików, wielu chronionych gatunków ptaków, w tym orła przedniego, orlika krzykliwego, sóweczki i dzięcioła trójpalczastego, 24 gatunków chrząszczy wskaźnikowych dla lasów naturalnych ( w tym trzy nowe dla fauny Polski, dwa uznane za wymarłe dla Polski), 18 gatunków porostów uznawanych za wskaźnikowe dla lasów naturalnych, 24 nowe dla Polski gatunki grzybów. Stwierdzono 6648 stanowisk chronionych gatunków mszaków. Do dziś nie powstał na tym obszarze park narodowy, którego najcenniejsze walory przyrodnicze są silnie zagrożone planowaną gospodarką leśną określoną w Planie Urządzania Lasu dla Nadleśnictwa Bircza na lata 2017-2026. Jeśli rezerwat nie powstanie, tylko w tym roku ze starodrzewów projektowanego rezerwatu wyjedzie około 60 tysięcy m3 drewna, czyli sześć 30 tonowych ciężarówek z wyciętymi drzewami dziennie.

Dokumentacja powstała dzięki wsparciu Fundacji WWF Polska.

Kategoria wpisu

Projektowany Turnicki Park Narodowy rezerwatem już teraz?

Miniatura

Fundacja Dziedzictwo Przyrodnicze złożyła do Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska (RDOŚ) w Rzeszowie wniosek o utworzenie rezerwatu przyrody ?Reliktowa Puszcza Karpacka? na terenie projektowanego Turnickiego Parku Narodowego. Do wniosku została dołączona obszerna dokumentacja przyrodnicza. W obecnej sytuacji prawnej jest to jedyne rozwiązanie, które mogłoby uchronić najcenniejsze fragmenty karpackich lasów.

Dziś tworzenie nowych parków narodowych blokuje obowiązujące prawo. Jedynie rezerwaty mogą powstawać na drodze zarządzenia regionalnego dyrektora ochrony środowiska. Zgłoszony przez Dziedzictwo Przyrodnicze wniosek dotyczy obszaru spełniającego ustawową definicję rezerwatu. Na tym terenie występują jeszcze gatunki wskaźnikowe dla lasów naturalnych. ?Reliktowa Puszcza Karpacka? wyróżnia się również największą koncentracją drzew spełniających kryteria pomników przyrody ? prawie 6 tysięcy drzew. Wnioskowany rezerwat stanowi jedną z najważniejszych ostoi żbika w Polsce, a na jego obszarze schronienie znalazły wilki, rysie i niedźwiedzie. W turnickich lasach swoje lęgi odbywa bardzo rzadki orzeł przedni. Co roku na starych drzewach gniazda zakładają orliki krzykliwe.

Ten niezwykły obszar powinien już dawno być parkiem narodowym ? tłumaczy Radosław Michalski z Fundacji Dziedzictwo Przyrodnicze. ? Niestety tak nie jest, pomimo wieloletnich starań wybitnych polskich przyrodników, którzy od dawna postulowali otoczenie części lasów Pogórza Przemyskiego najwyższą formą ochroną przyrody. Od dawna nie został też zrealizowany postulat utworzenia 14 rezerwatów na terenie projektowanego parku narodowego. Dziś zaledwie 3 procent tego obszaru zajmują rezerwaty utworzone w połowie lat 90. ubiegłego wieku. Czas działa na niekorzyść turnickich lasów, w których nadal prowadzona jest wycinka drzew. W ten sposób już za kilka lat bezpowrotnie stracimy szansę na ochronę starych jodeł, buków, jaworów i grabów.

Obszerna dokumentacja, licząca ponad 400 stron, trafiła do Dyrektora RDOŚ w Rzeszowie. Została jednak w błyskawicznym trybie kilku dni zwrócona Fundacji. Dziedzictwo Przyrodnicze wysłało ponownie swój wniosek, podkreślając, że złożenie wniosku nie wymaga uzgodnienia z RDOŚ, na co powoływał się jego dyrektor. Dokumentacja powinna stanowić punkt wyjściowy do podjęcia dalszych prac przez powołaną do tego instytucję.

Jeżeli dyrektor RDOŚ w Rzeszowie nie widzi zasadności tworzenia rezerwatu, liczymy na merytoryczne uzasadnienie ? dodaje Michalski. ? Tym bardziej, że stanowisko świata nauki i przyrodników, od prawie trzech dekad wnioskujących o ochronę lasów Pogórza Przemyskiego, wciąż podkreśla pilną potrzebę powołania Turnickiego Parku Narodowego. Mamy nadzieję, że dyrekcja RDOŚ zapozna się wnikliwie z wnioskiem.

Wnioskowany przez Fundację Dziedzictwo Przyrodnicze rezerwat powinien objąć obszar lasów o łącznej powierzchni 8 106,79 ha. Na tym terenie do dziś stwierdzono występowanie wilków, rysi, niedźwiedzi i żbików, wielu chronionych gatunków ptaków, w tym orła przedniego, orlika krzykliwego, sóweczki i dzięcioła trójpalczastego, 24 gatunków chrząszczy wskaźnikowych dla lasów naturalnych ( w tym trzy nowe dla fauny Polski, dwa uznane za wymarłe dla Polski), 18 gatunków porostów uznawanych za wskaźnikowe dla lasów naturalnych, 24 nowe dla Polski gatunki grzybów. Stwierdzono 6648 stanowisk chronionych gatunków mszaków. Do dziś nie powstał na tym obszarze park narodowy, którego najcenniejsze walory przyrodnicze są silnie zagrożone planowaną gospodarką leśną określoną w Planie Urządzania Lasu dla Nadleśnictwa Bircza na lata 2017-2026.

 

Projekt zarządzenie w sprawie rezerwatu “Reliktowa Puszcza Karpacka

Kategoria wpisu

Rozpoczęcie projektu Inicjatywy na rzecz zrównoważonego rozwoju Polski Wschodniej

Miniatura

Miło nam poinformować, iż 1 października 2016 r. Fundacja Dziedzictwo Przyrodnicze rozpoczęła realizację nowego projektu pn. "Inicjatywy na rzecz zrównoważonego rozwoju Polski Wschodniej" finansowanego ze środków Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej.

Projekt składa się z 12 ekologicznych inicjatyw obywatelskich zgłoszonych przez organizacje pozarządowe oraz grupy nieformalne z terenu województwa: podkarpackiego (6 gmin), podlaskiego (2 gminy) oraz lubelskiego (1 gmina).

Przedsięwzięcia mają na celu zwiększenie świadomości ekologicznej oraz poprawę stanu środowiska naturalnego przy zaangażowaniu społeczności lokalnych, a obszary tematyczne jakie poruszają to:

  • czynna ochrona ekosystemów oraz występujących w nich siedlisk i gatunków;
  • przeciwdziałanie zanikaniu owadów zapylających;
  • ochrona ex situ zagrożonych gatunków;
  • ograniczenie antropopresji wynikającej z rozwoju turystyki poprzez budowę i modernizację małej infrastruktury turystycznej/edukacyjnej;
  • odbudowa stanu populacji zagrożonych i cennych gatunków drzew, zachowanie i pielęgnacja cennych alei przydrożnych;
  • rozwój, odtworzenie i pielęgnacja ogrodów, parków miejskich, zieleńców o znaczeniu przyrodniczym;
  • modernizacja lub wyposażenie ośrodków rehabilitacji dla dzikich zwierząt (w tym chronionych);
  • ograniczenie antropopresji – minimalizacja emisji do środowiska z budynków/obiektów użyteczności publicznej.

Realizowane inicjatywy:

  1. Rekultywacja łęgów w dolinie rzeki San – usunięcie śmieci w Ostrowie k. Przemyśla.
  2. Ograniczenie emisji CO2 poprzez montaż kompletnego systemu fotowoltaicznego sieciowego w Zespole Szkół w Tyrawie Wołoskiej.
  3. Ochrona dzikich zapylaczy oraz pożytecznych owadów w gminie Tyrawa Wołoska.
  4. Zabezpieczenie środowiska przez renowację edukacyjnej ścieżki przyrodniczej ?Do Ralla?.
  5. Odtworzenie historycznego założenia ogrodowego w Zespole Zamkowo-Parkowym przy Muzeum Kresów w Lubaczowie.
  6. Ochrona jedynego naturalnego stanowiska na Podkarpaciu wisienki karłowatej.
  7. Zwiększenie bioróżnorodności na terenie gminy Milejów poprzez stworzenie miejsc lęgowych dla ptaków, ssaków i owadów zapylających.
  8. Przeciwdziałanie zanikaniu owadów zapylających w gminie Żurawica.
  9. Ochrona płazów poprzez montaż zapory herpetologicznej.
  10. Budowa woliery oblotowej dla ptaków drapieżnych rehabilitowanych w Ośrodku Rehabilitacji Zwierząt.
  11. Ochrona zagrożonych gatunków drzew (kasztanowca i wiązu) w zabytkowym parku
    w Krynkach.
  12. Odtworzenie i pielęgnacja i sadu w zabytkowym parku w Krynkach.

 

Projekt Inicjatywy na rzecz zrównoważonego rozwoju Polski Wschodniej realizowany jest ze środków Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej.

.
Kategoria wpisu

Inicjatywy na rzecz zrównoważonego rozwoju Polski Wschodniej

Miniatura

Tytuł projektu: Inicjatywy na rzecz zrównoważonego rozwoju Polski Wschodniej

Okres realizacji Projektu: 01.10.2016 – 30.09.2017 r.

Budżet projektu: 261 859,00 PLN

Instytucja realizująca Projekt: Fundacja Dziedzictwo Przyrodnicze

Obszar realizacji Projektu: województwo podkarpackie, podlaskie

Liczba Inicjatyw: 12

Zaplanowane inicjatywy odpowiadają potrzebie rozwoju aktywności lokalnej społeczności oraz wzmocnienia ich zaangażowania w podnoszenie świadomości ekologicznej. Ich realizacja będzie się przyczyniać do podniesienia świadomości ekologicznej lokalnej społeczności.

Inicjatywy do realizacji:

  1. Rekultywacja łęgów w dolinie rzeki San – usunięcie śmieci w Ostrowie koło Przemyśla
  2. Ograniczenie CO2 poprzez montaż kompletnego systemu fotowoltaicznego sieciowego w Zespole Szkół w Tyrawie Wołoskiej
  3. Ochrona dzikich zapylaczy oraz pożytecznych owadów w gminie Tyrawa Wołoska
  4. Zabezpieczenie środowiska przez renowację edukacyjnej ścieżki przyrodniczej „Do Ralla” w Krasiczynie
  5. Odtworzenie historycznego założenia ogrodowego w Zespole Zamkowo-Parkowym przy Muzeum Kresów w Lubaczowie
  6. Ochrona jedynego naturalnego stanowiska na Podkarpaciu wisienki karłowatej
  7. Zwiększenie bioróżnorodności na terenie gminy Milejów poprzez stworzenie miejsc lęgowych dla ptaków, ssaków i owadów zapylających
  8. Przeciwdziałanie zanikaniu owadów zapylających w gminie Żurawica
  9. Ochrona płazów poprzez montaż zapory herpetologicznej
  10. Budowa woliery oblotowej dla ptaków drapieżnych rehabilitowanych w Ośrodku Rehabilitacji w Zwierząt
  11. Ochrona zagrożonych gatunków drzew (kasztanowca i wiązu) w zabytkowym parku w Krynkach
  12. Odtworzenie i pielęgnacja sadu w zabytkowym parku w Krynkach

Inicjatywy mają na celu edukację ekologiczną, poprawę środowiska naturalnego, zwiększenie świadomości ekologicznej oraz angażowanie społeczności w działania na poziomie lokalnym na rzecz zrównoważonego rozwoju. Dla wszystkich inicjatyw uzyskano poparcie lokalnych władz samorządowych oraz zgodę właścicieli gruntu. Jeśli dotyczyło, uzyskano również zgodę Konserwatora Zabytków oraz opinię Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska.

 

.

Kategoria wpisu

Dziesięć stref dla sóweczek

Miniatura

Już dziesięć nowych miejsc lęgowych sóweczki na obszarze projektowanego Turnickiego Parku Narodowego zostało zgłoszonych przez Fundację Dziedzictwo Przyrodnicze do Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska z wnioskiem o wyznaczenie stref ochronnych.

Jeszcze w czerwcu zgłosiliśmy sześć dziupli zasiedlonych przez sóweczki ? tłumaczy Radosław Michalski z Fundacji Dziedzictwo Przyrodnicze. ? Zgłoszenia są możliwe dzięki pracy ornitologów, którzy od wczesnej wiosny sprawdzali obszar projektowanego Turnickiego Parku Narodowego. Mamy nadzieję na pozytywne i szybkie rozpatrzenie wniosków przez rzeszowski RDOŚ, ponieważ w projektowanej strefie orlika oraz w dwóch strefach sóweczek już trwa bądź planowana jest tegoroczna wycinka. Straty przy tej wycince mogą ponieść nie tylko drzewa, ale i gatunki chronione.

Ochrona strefowa w przypadku sóweczki obejmuje obszar w promieniu 50 metrów od drzewa z dziuplą. W strefie tej nie można prowadzić prac leśnych i wycinki drzew, dzięki czemu ochronie podlega nie tylko miejsce gniazdowania sóweczki, ale też cały ekosystem wokół drzewa. W miejscach, gdzie nie ma ochrony rezerwatowej i wobec braku parku narodowego, ochrona strefowa może zapewnić ocalenie ostatnich fragmentów Puszczy Karpackiej.

Do każdego zgłoszenia została załączona dokumentacja wizualna, która nie pozostawia wątpliwości, co do zasiedlenia zgłoszonych dziupli. W poprzednich latach składane wnioski o ochronę strefową były odrzucane, pod pretekstem niewystarczającej dokumentacji. Teraz RDOŚ otrzymał od Fundacji Dziedzictwo Przyrodnicze zdjęcia i filmy z dziupli, dzięki zastosowanej nowoczesnej metodzie sprawdzania dziupli za pomocą kamery endoskopowej. W przypadku orlików prace dotyczące lokalizacji gniazd wciąż trwają.

Działania Fundacji Dziedzictwo Przyrodnicze na rzecz ochrony sóweczek i orlików krzykliwych są w tym roku finansowane dzięki środkom przekazanym przez darczyńców, w ramach akcji crowdfundigowej przeprowadzonej w serwisie wspieram.to. Z zaplanowanych  12 dziupli sóweczek dla Pogórza Przemyskiego  i Gór Słonnych zgłosiliśmy w tym roku już 10. Rozpoznaliśmy też kolejne rewiry dla sóweczki.

Kategoria wpisu

Sześć kolejnych dziupli sóweczki zgłoszonych do ochrony

Miniatura

Fundacja Dziedzictwo Przyrodnicze złożyła kolejne sześć wniosków do Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Rzeszowie o objęcie ochroną strefową dziupli, w których lęgi odbywają sóweczki. Teraz od decyzji RDOŚ będzie zależeć los tych chronionych najmniejszych sów Polski.

Od wczesnej wiosny prowadzimy monitoring na obszarze Pogórza Przemyskiego i Gór Słonnych ? mówi Radosław Michalski z Fundacji Dziedzictwo Przyrodnicze. ? Liczebność sóweczki na tym obszarze szacuje się na 40-50 par. Jednak jak dotąd żadna dziupla zasiedlona przez ptaki nie została objęta ochroną strefową. W 2015 roku wysłaliśmy wnioski o 7 stref ochronnych, których zatwierdzanie trwa do dzisiaj. W tym roku wysłaliśmy już 6 wniosków, a kolejne 4 zostaną przesłane wkrótce. Wszystkie znajdują się na terenie nadleśnictwa Bircza.

Ochrona strefowa w przypadku sóweczki obejmuje obszar w promieniu 50 metrów od drzewa z dziuplą. W strefie tej nie można prowadzić prac leśnych i wycinki drzew, dzięki czemu ochronie podlega nie tylko miejsce gniazdowania sóweczki, ale też cały ekosystem wokół drzewa. W miejscach, gdzie nie ma ochrony rezerwatowej i wobec braku parku narodowego, ochrona strefowa może zapewnić ocalenie ostatnich fragmentów Puszczy Karpackiej.

Do każdego zgłoszenia została załączona dokumentacja wizualna, która nie pozostawia wątpliwości, co do zasiedlenia przez sóweczki. W poprzednich latach składane wnioski o ochronę strefową dla sóweczek były odrzucane, pod pretekstem niewystarczającej dokumentacji. Teraz RDOŚ otrzymał od Fundacji Dziedzictwo Przyrodnicze zdjęcia i filmy z dziupli, dzięki zastosowanej nowoczesnej metodzie sprawdzania dziupli za pomocą kamery endoskopowej.

Do ochrony strefowej zostaną zgłoszone kolejne dziuple sóweczki. Fundacja Dziedzictwo Przyrodnicze prowadzi też monitoring gniazd orlika krzykliwego, które będzie chciała zgłosić również do ochrony strefowej. Spośród gniazd zasiedlonych przez 70-95 par orlików, większość nie jest objęta ochroną strefową. W przypadku orlika strefa dotyczy obszaru o promieniu 100 m ochrony całorocznej i 500 m ochrony okresowej, w okresie lęgowym.

Zgłaszanie stref jest ważne również dlatego by powstrzymać wycinkę w okresie lęgowym wykonywaną przez Państwowe Gospodarstwo Leśne.. Wyłączenie stref wokół miejsc gniazdowania gwarantuje więc skuteczną ochronę populacji sóweczek i orlików krzykliwych.

Działania Fundacji Dziedzictwo Przyrodnicze na rzecz ochrony sóweczek i orlików krzykliwych są w tym roku finansowane dzięki środkom przekazanym przez darczyńców, w ramach akcji crowdfundigowej przeprowadzonej w serwisie wspieram.to.

Kategoria wpisu

Finalizacja projektu ?Twój głos ratuje Twój las ? początek partycypacji w zarządzaniu lasami? współfinansowanego z Funduszy EOG w ramach programu dla organizacji pozarządowych Obywatele dla Demokracji.

Miniatura

Dobiega końca projekt realizowany przez Fundację Dziedzictwo Przyrodnicze w partnerstwie z Fundacją WWF Polska, pn.  ?Twój głos ratuje Twój las ? początek partycypacji
w zarządzaniu lasami? współfinansowany z Funduszy EOG w ramach programu dla organizacji pozarządowych Obywatele dla Demokracji.

Głównym zadaniem projektu jest zaangażowanie i wsparcie społeczeństwa w procesie opracowywania przez instytucje publiczne, wieloletnich planów gospodarowania lasami oraz planowania inwestycji w lasach oddziałujących negatywnie na przyrodę. Projekt skierowany jest głównie do kluczowych lokalnych interesariuszy, przyrodników a także turystów zainteresowanych przyrodą Beskidu Niskiego, Bieszczad i Pogórza Przemyskiego, którzy dostrzegają problem, że proces zarządzania Lasami Państwowymi przebiega w hermetycznym gronie, a w konsultacjach społecznych, mimo iż są one zagwarantowane przez prawo ? niemal nikt nie bierze udziału.

Rezultatem projektu ma być eliminacja złych praktyk polegających na braku udziału czynnika społecznego, który ma być gwarantem zrównoważonego rozwoju gospodarki leśnej, we współdecydowaniu o losach lasów w Skarbu Państwa.

W tym celu podjęto następujące działania:

  • Zorganizowano cykl szkoleń  teoretycznych (czerwiec) i warsztatowych (październik) w 3 lokalizacjach (Beskidzie Niskim, Bieszczadach oraz na Pogórzu Przemyskim ) dotyczących partycypacji społecznej w zarządzaniu lasami. W szkoleniach wzięło udział 45 osób zainteresowanych dobrym stanem przyrodniczym lasów Puszczy Karpackiej rekrutujących się zarówno ze społeczności lokalnej jak i z różnych części kraju;
  • Rozbudowano istniejący geoportal strażniczy ? stworzono wizualizację przestrzenną zawierającą informację o inwestycjach w lasach(m.in. pozyskanie drewna z wydzieleni leśnych) i opracowywanych Planów Urządzenia Lasu w Polsce.  Obsługę geoportalu  ułatwia obejrzenie   filmu instruktażowego;
  • Opracowano ulotkę oraz przewodnik partycypacyjny będący kompendium wiedzy na temat procedury opracowania Planów Urządzenia Lasu ;
  • Uczestnikom projektu zapewnione zostało poradnictwo telefoniczne w ramach  tzw. ?Zielonego telefonu? ;
  • Zrealizowano film pokazujący problemy zarządzania zasobami leśnymi Lasów Państwowych oraz możliwość udziału społecznego, który został umieszczony na kanale YouTube;
  • Zorganizowano wizytę studyjną dla dziennikarzy podczas której zaprezentowano przykłady ukazujące niezbyt racjonalne gospodarowanie zasobami leśnymi przez Lasy Państwowe, pociągające za sobą znaczne szkody w środowisku przyrodniczym, polegające m.in. na niszczeniu siedlisk życia i przerwaniu ciągłości historycznej istnienia określonych gatunków;
  • W ramach promocji konsultacji społecznych w zarządzaniu lasami wśród naukowców Fundacja wzięła udział w XIII Warsztatach Briologicznych, w spotkaniu inicjującym współpracę pomiędzy instytucjami realizującymi projekty środowiskowe w Karpatach organizowanym Krościenku nad Dunajcem oraz w wiosennej Sesji Klubu Przyrodników w Karpaczu;
  • W ramach promocji konsultacji społecznych w zarządzaniu lasami wśród studentów, wykładowców oraz osób zainteresowanych partycypacją społeczną w zarządzaniu lasami Fundacja uczestniczyła w spotkaniach organizowanych: na Uniwersytecie Rzeszowskim oraz Warszawskim, wśród społeczności lokalnej w Nowicy (Beskid Niski), podczas obozu szkoleniowego ?Leśny Patrol Obywatelski? w Białowieży, oraz wśród społeczności ?Trójmiejskie lasy? Społeczny Sprzeciw Przeciw Złej Gospodarce w Gdańsku;
  • Ponadto Fundacja uczestniczyła w 8 imprezach ekologicznych i promujących region takich jak: Dzień Ziemi 2015, Majówka pod dereniem i jabłonią, IV Piknik Organizacji Pozarządowych, 18. ORDYNASOWE Manewry Szwejkowskie w Twierdzy Przemyśl, WINCENTIADA, Międzynarodowy Festiwal Derenia, Wizje Natury 2015 oraz Dzień Ziemi 2016. Udział w wyżej wymienionych imprezach sprzyjał szerokiej promocji projektu oraz zapoznaniu społeczeństwa z działaniami projektowymi związanymi z partycypacją społeczną w zarządzaniu Lasami Państwowymi.


.

Kategoria wpisu

Ponad 6 tysięcy pomnikowych drzew do ochrony w projektowanym Turnickim Parku Narodowym

Miniatura

Fundacja WWF Polska i Fundacja Dziedzictwo Przyrodnicze złożyły kolejne wnioski o objęcie ochroną pomnikową ponad 4 tysięcy drzew z obszaru projektowanego Turnickiego Parku Narodowego. Do czasu powołania tego parku, tylko uczynienie z nich pomników przyrody może ocalić wiekowe jodły, buki, graby i jawory, których nie posadził człowiek.

Tym razem do trzech gmin, na których obszarze znajdują się lasy stanowiąc własność Skarbu Państwa zarządzane przez Nadleśnictwo Bircza, trafiły wnioski o objęcie ochroną w formie pomnika przyrody 4468 drzew ? tłumaczy Paweł Średziński z WWF Polska. ? W rezultacie inwentaryzacji przeprowadzonej przez naszych pracowników terenowych i działaczy Fundacji Dziedzictwo Przyrodnicze, przygotowaliśmy wnioski dla każdego z drzew, podając ich lokalizację GPS, dane dotyczące obwodu i niezbędną dokumentację, w tym zdjęcia. Wśród drzew, które zgłosiliśmy w nowych wnioskach znalazły się m.in: jodły o obwodzie od 300 do 480 centymetrów, buki ? obwód od 300 do 528 centymetrów, graby ? od 190 do 375 centymetrów, jawory ? od 220 do 440 centymetrów, gatunki charakterystyczne dla ostatnich fragmentów Puszczy Karpackiej na Pogórzu Przemyskim i w Górach Sanocko-Turczańskich.

WWF Polska i Fundacja Dziedzictwo Przyrodnicze  zabiegają o utworzenie Turnickiego Parku Narodowego i ochronę najcenniejszych obszarów leśnych we wschodniej części polskich Karpat. Sprawa jest bardzo pilna, ponieważ na niektórych drzewach widnieją już kropki, sygnalizujące ich wycinkę. Z samego projektowanego Turnickiego Parku Narodowego  wyjeżdża dziennie średnio sześć 40-tonowych ciężarówek z wyciętymi drzewami. Tymczasem na terenie projektowanego Parku zaledwie 34 drzewa  mają status pomnika przyrody.

Wobec blokowania idei utworzenia Turnickiego Parku Narodowego, zgłoszenie drzew do ochrony w formie pomnika przyrody, jest jedynym rozwiązaniem, które mogłoby zostać wprowadzone bez długotrwałej procedury. Decyzja w tej sprawie zależy od dobrej woli Rady Gminy i opinii nadleśnictwa reprezentującego Państwowe Gospodarstwo Leśne Lasy Państwowe. Osoby prywatne i organizacje pozarządowe mogą jedynie złożyć dokumentację potrzebną do objęcia formą pomnika przyrody, wyręczając na tym najbardziej pracochłonnym etapie gminę, tak by Radzie Gminy zostało jedynie podjęcie decyzji.

Dlatego też wysłaliśmy do trzech gmin – Bircza, Fredropol i Ustrzyki Dolne – obszerne wnioski wraz z licznymi załącznikami i mapami oraz z gotowym projektem uchwały  ? dodaje Radosław Michalski z Fundacji Dziedzictwo Przyrodnicze. ? Wraz z drzewami z poprzedniego wniosku, których było dwa tysiące, udało nam się zmapować łącznie ponad 6400 pomnikowych drzew. Takich obszarów jak projektowany Turnicki Park Narodowy mamy naprawdę niewiele. Drzewa, które zgłaszamy są świadkami dziejów Polski i naszym narodowym dziedzictwem.  Tym bardziej, że znajdują się na obszarze stanowiącym własność Skarbu Państwa, powinniśmy je objąć rzetelną opieką.

 

Objęcie ochroną w formie pomnika przyrody nie oznacza też konieczności przybijania tabliczek. Aby zachować drzewa, wystarczyłaby wiedza o lokalizacji każdego z nich, którą bez wątpienia posiadają osoby planujące wycinkę w imieniu Nadleśnictwa Bircza. Jeżeli wycinanie kolejnych pomnikowych drzew nie zostanie powstrzymane, znikną ostatnie fragmenty lasów naturalnych na Pogórzu Przemyskim.

Pierwszy wniosek dla Turnickiego Parku Narodowego wysłano we wrześniu 2015 roku. Dzięki środkom zebranym w ramach  adopcji tych drzew, udało się zinwentaryzować kolejne kilka tysięcy. Planowane są dalsze inwentaryzacje na cennych przyrodniczo obszarach wschodniej części polskich Karpat.

Ty też możesz stanąć w obronie Karpat, podpisz petycję na karpaty.wwf.pl.

Kategoria wpisu

Wycinają pomnikowe drzewa w projektowanym Turnickim Parku Narodowym

Miniatura

Coraz więcej lasów, których nie zasadził człowiek znika z terytorium Polski. Utrata naturalnego charakteru przez dawne polskie puszcze trwa nadal, a lasy coraz częściej są już tylko uprawami leśnymi. Szczególne natężenie ten proces przybrał w polskiej części wschodnich Karpat, gdzie kolejne wizje terenowe dowodzą wycinki starych drzew ? informują organizacja ekologiczna WWF Polska i Fundacja Dziedzictwo Przyrodnicze.

 

Już w 2008 roku wolontariusze współpracujący z Fundacją Dziedzictwo Przyrodnicze przeszukiwali teren projektowanego Turnickiego PN pod kątem drzew, które swoją obecnością świadczą o naturalności lasu – drzew, których nie posadził człowiek ? mówi Paweł Średziński z WWF Polska. ? W tym roku – 8 lat później – sprawdzono lokalizacje zinwentaryzowanych wówczas drzew. 

Drzewa były zlokalizowana na obszarze projektowanego Turnickiego Parku Narodowego, dziś znajdującego się pod zarządem Nadleśnictwa Bircza. Park nie powstał do dziś, pomimo idei ochrony ostatnich fragmentów Puszczy Karpackiej na Pogórzu Przemyskim, która narodziła się jeszcze przed drugą wojną światową. Obecnie obszar ten jest traktowany jako las gospodarczy, w którym trwa wycinka drzew, spełniających kryteria drzew pomnikowych.

Wolontariusze Fundacji Dziedzictwo Przyrodnicze i WWF Polska sprawdzili, co stało się z drzewami, zinwentaryzowanymi osiem lat temu. Żadne z nich nie było objęte ochroną w formie pomnika przyrody. Okazało się, że pod piłę poszło siedem buków o obwodzie od 300 do 350 centymetrów, oraz dwa jawory o obwodzie 250-255 centymetrów.

Na pniakach, które są jedynym śladem obecności niektórych z wiekowych drzew – widać już piętno czasu ? dodaje Średziński. – Tych drzew już nie uratujemy, ale wciąż możemy ocalić te, które pozostały. Pierwsze 2000 drzew zostało już zgłoszonych przez Fundację Dziedzictwo Przyrodnicze i WWF Polska. Wkrótce przekażemy następne wnioski o objęcie ochroną w formie pomnika przyrody następnych drzew. W obecnej chwili jest to jedyny sposób na ocalenie najcenniejszych fragmentów planowanego Turnickiego Parku Narodowego. Puszcza Karpacka jest obok Puszczy Białowieskiej naszym największym dziedzictwem narodowym..

Kategoria wpisu

Czy bieszczadzkie porosty ochronią Puszczę Karpacką?

Miniatura

Bieszczadzkie porosty, granicznik płucnik Lobaria pulmonaria i puchlinka ząbkowana Thelotrema lepadinum, zaliczane do gatunków reliktowych lasu naturalnego, zostały zgłoszone do objęcia ochroną strefową ? informują Fundacja Dziedzictwo Przyrodnicze i WWF Polska.

 

W lutym br. Fundacja Dziedzictwo Przyrodnicze zgłosiła do Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Rzeszowie wnioski o utworzenie stref ochronnych granicznika płucnika i puchlinki ząbkowatej, 6 w Bieszczadach i 3 na Pogórzu Przemyskim.

Porosty te to gatunki podlegające ochronie ścisłej, wymagające tworzenia stref ochronnych wokół stanowisk o promieniu do 50 metrów. W związku z planowanymi przez Nadleśnictwa Bircza i Stuposiany pracami rębnymi na 2016 rok, Fundacja Dziedzictwo Przyrodnicze wnioskowała o nadanie decyzji o utworzeniu stref ochronnych rygoru natychmiastowej wykonalności, wynikającego z potrzeby powstrzymania cięć w obszarze planowanych strefy do czasu ich powołania.

Granicznik płucnik i puchlinka ząbkowana są gatunkami preferującym stare drzewostany, o strukturze zbliżonej do naturalnej ? mówi Radosław Michalski z Fundacji Dziedzictwo Przyrodnicze. – Porosty te uważane są za gatunki wskaźnikowe dla lasów pierwotnych. Największe zagęszczenie ich stanowisk w Polsce znajduje się między innymi w Karpatach, głównie w Bieszczadach.

W Europie gatunki te są porostami zagrożonymi lub ginącymi, ze względu na dużą wrażliwość na zmiany warunków siedliskowych (wywołanych gospodarką leśną) i na zanieczyszczenia powietrza. Z tego powodu znajduje się na większości czerwonych list regionalnych i krajowych. Ich obecność jest odnotowywana w ostatnich fragmentach reliktowej Puszczy Karpackiej.

Fundacja Dziedzictwo Przyrodnicze i WWF Polska zachęcają do podpisywania apelu w obronie Karpat na stronie www.karpaty.wwf.pl.

Kategoria wpisu

Tej pomnikowej jodły już nie ocalimy

Miniatura

Nie zdołamy już ocalić starej jodły, która została zgłoszona jesienią tego roku, przez Fundację Dziedzictwo Przyrodnicze i WWF Polska do objęcia ochroną w formie pomnika przyrody. Okazało się, że wbrew komunikatowi Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Krośnie, w którym mogliśmy przeczytać, że takich drzew leśnicy nie wytną, stało się inaczej i jodła o obwodzie 300 centymetrów trafi do tartaku. Z Nadleśnictwa Bircza wyjechały też wycięte wcześniej drzewa, na których został stwierdzony bardzo rzadki gatunek, pysznik jodłowy.

 

Wycinka drzew spełniających kryteria drzew pomnikowych na terenie projektowanego Turnickiego Parku Narodowego budzi nasz ogromny niepokój ? mówi Radosław Michalski z Fundacji Dziedzictwo Przyrodnicze. ? Z roku na rok kurczą się drzewostany, w których możemy znaleźć gatunki wskaźnikowe dla lasów pierwotnych. Jeżeli gospodarka leśna będzie prowadzona nadal w ten sposób, to lasy o cechach lasu naturalnego znikną z obszaru Pogórza Przemyskiego.

Na obszarze projektowanego parku narodowego, działacze Fundacji Dziedzictwo Przyrodnicze i WWF Polska znaleźli już prawie 6 tysięcy drzew, spełniających kryteria drzew pomnikowych. Kolejne wnioski o objęcie formą pomnika przyrody zostaną przekazane do gmin już w lutym 2016 roku. Los tych drzew znajduje się obecnie w rękach trzech rad gmin. Tymczasem wycięta jodła potwierdza czarny scenariusz dla projektowanego Turnickiego Parku Narodowego.

Gospodarka leśna na terenie parku i jej motywy zostały wyjaśnione w wywiadzie, jakiego udzielił nadleśniczy Birczy, Zbigniew Kopczak, na początku bieżącego roku. Powiedział on mediom, że Lasy Państwowe nie stać na to, aby stare drzewa umierały na pniu. Jednocześnie dodawał, że drzewa stare są podatne na choroby, i to jego zdaniem jest wystarczające usprawiedliwienie ich wycinki.

Drzew spełniających kryteria drzew pomnikowych na terenie projektowanego Turnickiego Parku Narodowego nie sadził człowiek ? dodaje Paweł Średziński z WWF Polska. ? Nie sadziły ich też Lasy Państwowe. O tym, że należy chronić las, w którym rosną, naukowcy mówili już w latach 30. XX wieku. Do dziś nie powstał jednak park narodowy, a rezerwaty zajmują zaledwie 3 procent powierzchni projektowanego parku. Warto też zauważyć, że obszar ten w ponad 90% jest własnością Skarbu Państwa, zarządzaną przez Lasy Państwowe.

Z tego obszaru wyjechały już jodły zasiedlone przez rzadki gatunek owada, pysznika jodłowego  (Eurythyrea austriaca) związany z drewnem martwych lub zamierających jodeł. Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska wydała zgodę na taką czynność, na składzie drewna, w którym został stwierdzony pysznik. Na wszystkich znanych stanowiskach jest gatunkiem rzadkim, obserwowanym pojedynczo lub w liczbie kilku osobników. Gatunek ten poza Puszczą Białowieską występuje jedynie na południu kraju. Na Podkarpaciu pysznik jodłowy występuje w dobrze zachowanych drzewostanach jodłowych położonych na terenie Beskidu Niskiego, Bieszczadów, Gór Słonnych i Pogórza Przemyskiego. Takich drzewostanów jest coraz mniej.

Niestety coraz częściej spotykany jest na składach drewna jodłowego, gdyż w naturze zasiedla świeże złomy lub wiatrołomy ? tłumaczy Michalski. – Składów z wyciętymi wielkowymiarowymi jodłami jest coraz więcej i ich zapach niestety ściąga pysznika jodłowego z okolicy. Wywożąc zasiedlone przez pysznika drewno znacznie osłabiamy populację tego gatunku. Dlatego w centrach występowania gatunku, takich jak projektowany Turnicki Park Narodowy, nie powinno się pozyskiwać starych jodeł, a tym bardziej nie składować ich w okresie lotności postaci dorosłych – czyli w lipcu i sierpniu.

Każdy z nas może pomóc w ochronie ostatnich fragmentów Puszczy Karpackiej. WWF Polska zachęca do udziału w akcji #SOSKarpaty poprzez podpisanie petycji na stronie www.karpaty.wwf.pl. Można też symbolicznie zaadoptować jedno z pomnikowych drzew, na terenie projektowanego Turnickiego Parku Narodowego. Akcję wsparli już znani Polacy, wśród nich Magdalena Cielecka, Marcin Dorociński, Maja Ostaszewska, Katarzyna Tusk i Bartłomiej Topa.

Podpisz petycję na karpaty.wwf.pl #SOSKarpaty

Kategoria wpisu

Promocja Fundacji na Wizjach Natury 2015

Miniatura

Po raz kolejny Fundacja Dziedzictwo Przyrodnicze prezentowała swoją działalność na prestiżowej imprezie fotograficznej “XI Międzynarodowy Festiwal Fotografii Przyrodniczej Wizje Natury 2015” organizowanej przez Związek Polskich Fotografów Przyrody oraz Kampinoski Park Narodowy, w Izabelinie k/ Warszawy, w dniach 14-15.11.2015. Nasze stoisko było tłumnie oblegane. Uczestnicy imprezy mogli się dowiedzieć nt. możliwości partycypacji w procesie zarządzania lasami własności skarbu państwa – projekt Twój Głos Ratuje Twój Las, oraz nt. kampanii #SOS Karpaty, realizowanej przez nas wspólnie z Fundacją WWF Polska. Dziękujemy organizatorom za kolejną możliwość zaprezentowania naszej działalności.

.

Kategoria wpisu

Organizacje przyrodnicze apelują o wprowadzenie zakazu polowań zbiorowych

Miniatura

Tak jak w całej Polsce, w nadleśnictwach podległych Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Krośnie organizowane są polowania zbiorowe. Z informacji udostępnionych przez RDLP Krosno, wynika, że tylko w Ośrodkach Hodowli Zwierzyny w sezonie łowieckim 2014/2015 odbyło się aż 31 takich polowań, w tym 12 na obszarze Nadleśnictwa Bircza, w którego granicach znajduje się projektowany Turnicki Park Narodowy.  Polowania takie mają negatywny wpływ na gatunki zwierząt chronionych, takich jak wilk, niedźwiedź czy ryś.

 

Polowania zbiorowe w sposób znaczący zakłócają równowagę całej przyrody ożywionej na dużych obszarach. Oddziaływanie to jest nielimitowane, niewybiórcze i pozostające poza oceną oddziaływania na środowisko. Niepokojone i płoszone są nie tylko zwierzęta gatunków łownych, ale także zwierzęta objęte ochroną gatunkową, w tym gatunki rzadkie. Na zniszczenie i degradację narażone są także wrażliwe siedliska przyrodnicze. Jednym z przykładów takiego miejsca jest projektowany Turnicki Park Narodowy na terenie Nadleśnictwa Bircza, który zamiast chronić karpacką przyrodę został zamieniony w łowisko dla myśliwych.

Polowania zbiorowe obejmują duże obszary siedlisk, pełniących funkcje miejsc żerowania, bezpiecznego ukrycia i odpoczynku zwierząt, także tych podlegających prawnej ochronie. Podczas polowań zwierzęta są celowo płoszone przez grupę naganiaczy i sforę psów i przepędzane ze swoich ostoi w kierunku polujących. Zwierzęta uciekając wpadają na linię myśliwych i tam są ostrzeliwane, ranione lub zabijane na miejscu. Rozbijane są grupy rodzinne, zakłócony jest zimowy behawior wszystkich zwierząt, zakłócony jest u zwierząt także bilans energetyczny. Duży obszar lasu, pola czy siedlisk ptasich po polowaniu zbiorowym jest przez dłuższy czas jak wymarły. Skrajny niepokój, związany z zagrożeniem życia, wprowadzony jest w całą przyrodę ożywioną. Stres zwierząt trwa jeszcze długo po polowaniu.

Normą w czasie polowań zbiorowych jest znacząca liczba rannych i postrzelonych zwierząt. Myśliwy widzi zwierzę najczęściej przez sekundę ? dwie, gdy w pełnym galopie przeskakuje leśną drogę czy przecinkę. Jest to czas wystarczający wyłącznie na to, by rozpoznać gatunek i płeć (i to nie zawsze) i oddanie strzału.

Relacje z polowań zbiorowych w mediach i na branżowych forach nie pozostawiają wątpliwości, iż  główną przyczyną organizacji polowań zbiorowych nie jest troska o gospodarowanie łowiska ale potrzeba myśliwych do wspólnego kultywowania łowieckiego hobby. Nie inaczej dzieje się podczas uroczystego świętowania dnia patrona myśliwych, św. Huberta. W tym czasie w wielu miejscach w Polsce odbędą się polowania zbiorowe, a ich efekt zostanie wyłożony pokotem w atmosferze festynu przed publicznością, także najmłodszymi dziećmi.

W ocenie organizacji przyrodniczych polowania zbiorowe nie przystają do współczesnej rzeczywistości i naruszają prawo, w tym ustawę Prawo łowieckie. Nie są one bowiem elementem ochrony środowiska przyrodniczego i nie stanowią gospodarowania zwierzyną zgodnie z zasadami racjonalnej gospodarki. Potwierdza to tegoroczny raport NIK, zgodnie z którym bałagan i nieprawidłowości panujące w Polskim Związku Łowieckim uniemożliwiają nawet ustalenie rzeczywistego stanu i liczby upolowanych zwierząt.

Polowania zbiorowe są sprzeczne z trzema spośród czterech celów łowiectwa zdefiniowanych w art. 3 u.p.ł. W warunkach polowania zbiorowego nie ma żadnej możliwości oceny ?kondycji osobniczej?(art.3 pkt 3), czy działań dla ?ochrony środowiskaprzyrodniczego?(art.1), postępowania w imię ?zasad ekologii?(art.1), czy na rzecz ?poprawy warunków bytowania zwierzyny? (art.3 pkt.2). W żaden sposób nie można mówić o ?zachowaniu równowagi środowiska przyrodniczego? (art.3 pkt 3) ? jest dokładnie odwrotnie: równowaga przyrody jest zaburzona. Nie można mówić o ?krzewieniu etyki i kultury łowieckiej? (art.3 pkt 4) ? polowania zbiorowe powodujące postrzelenia zwierzyny na tak dużą skalę są nieetyczne i stanowią zaprzeczenie zasad Etyki łowieckiej. Polowania zbiorowe są także zaprzeczeniem ?ochrony, zachowania różnorodności? (art.3 pkt 1), ponieważ negatywnie oddziałują na zwierzęta objęte ochroną gatunkową.

Polowania zbiorowe stoją też w sprzeczności z ustawą o ochronie zwierząt, zakazującą znęcania się nad zwierzętami. Dotyczy to zarówno cierpień fizycznych zwierzyny ranionej , jak również cierpień związanych z płoszeniem, rozbiciem grup rodzinnych i poczuciem zagrożenia życia.

Z uwagi na powyższe argumenty apelujemy do Ministra Środowiska i parlamentarzystów 8. Kadencji Sejmu o jak najszybsze wprowadzenie całkowitego zakazu prowadzenia polowań zbiorowych w Polsce.

Kategoria wpisu

Leśne „autostrady” niszczą Puszczę Karpacką

Miniatura

Bieszczady i Płaskowyż Przemyski przecina coraz bardziej rozbudowana sieć nowych i modernizowanych leśnych dróg, które budowane są w celu sprawnego usuwania drewna z tych części Puszczy Karpackiej, do których wcześniej nie można było dotrzeć - ostrzega WWF Polska. oraz Fundacja Dziedzictwo Przyrodnicze w najnowszym raporcie. Co więcej, korzystając z luk w polskim prawie, inwestycje te nie są poprzedzone oceną oddziaływania tych autostrad na środowisko. W ten sposób na zawsze tracimy ostatnie fragmenty Puszczy Karpackiej.

Kategoria wpisu

Zapraszamy na warsztatową część szkolenia dotyczącego partycypacji społecznej w zarządzaniu lasami

Miniatura

Zapraszamy na 2-dniowe warsztaty, podczas których dowiesz się jak uczestniczyć w procedurze opracowania PUL, w jaki sposób składać uwagi i wnioski oraz jak społeczeństwo może uczestniczyć  w postępowaniach dotyczących inwestycji w lasach.

Wykładowcy ? specjaliści z monitoringu działań administracji publicznej w zakresie ochrony przyrody : Paweł Pawlaczyk ? ekspert z prawa leśnego, Anna Sowa – Smoleń ? radca prawny.

Szkolenia warsztatowe odbędą się:

Na terenie Beskidu Niskiego w dniu 19 ? 20 października w gospodarstwie agroturystycznym ?Bziany Las?, Ropki 11, 38-316 Wysowa Zdrój .
Zakwaterowanie: 18 października od 18.00.
Planowane godziny szkolenia:

  • 1 dzień od 10.00 do 17.00 z przerwami.
  • 2 dzień od 08.00 do 14.00 (przewidywane wyjście w teren)

Na terenie Bieszczad w dniu 21- 22 października w Pensjonacie ?Gościniec Rabe?, Rabe 36a.
Zakwaterowanie: 20 października od 18.00.
Planowane godziny szkolenia:

  • 1 dzień od 10.00 do 17.00 z przerwami.
  • 2 dzień od 08.00 do 14.00 (przewidywane wyjście w teren)

Na terenie Pogórza Przemyskiego w dniu 23-24 października  w ?Stanica Ułańska  w Piątkowej?, Piątkowa 33 D, 37-751 Żohatyń
Zakwaterowanie: 22 października od 18.00.
Planowane godziny szkolenia:

  • 1 dzień od 10.00 do 17.00 z przerwami.
  • 2 dzień od 08.00 do 14.00 (przewidywane wyjście w teren)

Dojazd we własnym zakresie.

W ramach szkolenia uczestnicy będą mieli zapewnione: wyżywienie, nocleg, salę wykładową, materiały szkoleniowe, transport w teren.

Uprzejmie prosimy uczestników szkolenia o zabranie ze sobą przenośnych komputerów (laptopów), butów terenowych oraz kurtki przeciwdeszczowej.

Potwierdzenie udziału w części warsztatowej należy przesyłać na e-mail spk@dziedzictwoprzyrodnicze.pl do dnia 12 października 2015
W razie pytań podajemy nr telefonu 609-008-039.

Więcej na temat projektu “Twój głos ratuje Twój las ? początek partycypacji społecznej w zarządzaniu lasami” – można znaleźć tutaj

Kategoria wpisu

Promocja projektu na imprezach ekologicznych i promujących region

Miniatura

Fundacja Dziedzictwo Przyrodnicze w ramach projektu "Twój głos ratuje Twój las – początek partycypacji w zarządzaniu lasami" w okresie kwiecień ? wrzesień uczestniczyła w wielu imprezach ekologicznych i promujących region m.in. w Dniu Ziemi 2015, Majówce pod  dereniem i jabłonią ,IV Pikniku Organizacji Pozarządowych, 18. Ordynansowych Manewrów Szwejkowskich w Twierdzy Przemyśl, WINCENTIADZIE, Międzynarodowym Festiwalu Derenia.

Podczas imprez Fundacja wraz z wolontariuszami przekazywała informacje na temat projektu, zainteresowanym rozdawała ulotkę informacyjną dotyczącą działań partycypacyjnych oraz promocji projektu. Z kolei atrakcją dla najmłodszych były przyrodnicze konkursy z zagadkami, malowanie twarzy, wizerunkami roślin i zwierząt występujących w karpackich lasach oraz domalowywania liści do ręcznie malowanych plakatów z drzewem.

Stoisko Fundacji Dziedzictwo Przyrodnicze cieszyło się dużym zainteresowaniem ze strony odwiedzających, którzy mogli zapoznać się z informacjami na temat projektu oraz ogólnej działalności Fundacji na rzecz ochrony przyrody.

.
Kategoria wpisu

Pierwsze dwa tysiące starych drzew czeka na pomnik przyrody

Miniatura

Pierwsze dwa tysiące drzew z rejonu projektowanego Turnickiego Parku Narodowego, w polskiej części Karpat Wschodnich, od dziś czeka na decyzję trzech rad gminy, w sprawie objęcia ich ochroną w formie pomnika przyrody. W ten sposób Fundacja Dziedzictwo Przyrodnicze i WWF Polska chcą ocalić najcenniejsze fragmenty Puszczy Karpackiej.

Docelowo, tylko na terenie projektowanego Turnickiego Parku Narodowego szacujemy liczbę drzew pomnikowych na maksymalnie pięć tysięcy ? wyjaśnia Radosław Michalski z Fundacji Dziedzictwo Przyrodnicze. ? Nasi działacze od kilku miesięcy monitorowali ten obszar, mapując każde drzewo spełniające kryteria drzew pomnikowych. Dla pierwszych dwóch tysięcy przygotowaliśmy wnioski do trzech gmin – Bircza, Fredropol i Ustrzyki Dolne – w związku z miejscem lokalizacji tych drzew. W ten sposób chcemy ocalić te najcenniejsze fragmenty Puszczy Karpackiej. Tych drzew nie zasadził człowiek.

Sprawa jest o pilna, bo na niektórych drzewach pojawiły się już kropki, sygnalizujące ich wycinkę. Z samego projektowanego Turnickiego Parku Narodowego  wyjeżdża dziennie średnio sześć 40-tonowych ciężarówek z wyciętymi drzewami. Tymczasem na terenie projektowanego Parku zaledwie 34 drzewa  mają status pomnika przyrody. Wniosek o ustanowienie ochrony w formie pomnika przyrody, to jedno z wielu działań, które prowadzą wspólnie Fundacja Dziedzictwo Przyrodnicze i WWF Polska w ramach akcji #SOSKarpaty.

Wśród zgłoszonych drzew jest 1064 jodeł pospolitych (obwód 300-470cm), 748 buków zwyczajnych (300-560 cm) i 45 jaworów (258-412 cm), należących do gatunków typowych dla Puszczy Karpackiej. Wśród nich są też 74 graby pospolite (190-330 cm), charakterystyczne dla Pogórza Przemyskiego. Oprócz tych drzew we wniosku znalazło się: 38 jesionów wyniosłych (230-450 cm), 16 wiązów (220-469 cm), pięć klonów polnych (165-230), dwa dęby (430 i 470 cm), dwie olsze czarne (283 i 290), dwie lipy (310, 356), oraz odpowiednio trzy klony zwyczajne i jedna brzoza omszona.

Objęcie drzewa w formie pomnika przyrody nie jest w Polsce łatwym zadaniem ? mówi Paweł Średziński z WWF Polska. ? Decyzja w tej sprawie zależy od dobrej woli Rady Gminy. Obecnie jedynym sposobem na zainicjowanie procedury jest oddolna inicjatywa osób prywatnych bądź organizacji pozarządowych. To jednak nie koniec wyzwań, z którymi należy się zmierzyć. O ile nie jest wymagany od wnioskującego  komplet wszystkich wymaganych dokumentów, praktyka wskazuje na to, że musimy wyręczyć gminę, i dostarczyć krótkie uzasadnienie merytoryczne z dokumentacją fotograficzną, wyrys i wypis z ewidencji gruntów, opinię właściciela, posiadacza lub zarządcy, i wreszcie projekt aktu prawnego, uchwały, tworzącej proponowaną formę ochrony.

Szczególnie problematyczna jest opinia właściciela, posiadacza lub zarządcy gruntów, na których rośnie zgłaszane drzewo. Często może być tak, że nie są oni zainteresowani ustanowieniem pomnika przyrody, bo planują ten pomnik wyciąć. Do tego dochodzi sama rada gminy, w której zasiadają, różne grupy interesu, sprzeciwiające się objęcia drzewa formą pomnika.

W Polsce nie ma też prawnie wiążących wymiarów progowych, powyżej których drzewo zasługuje a ochronę pomnikową. W tej sytuacji możemy korzystać z rekomendacji, przygotowanej przez przyrodników, która zawiera zestawienie tych wymiarów. Jednocześnie należy pamiętać, że ochrona starych drzew oznacza automatycznie ochronę rzadkich gatunków ssaków, ptaków, czy też mchów i porostów. Stare drzewa zapewniają m.in. miejsce odpowiednie do założenie ciężkich gniazd orła przedniego, orlika i bociana czarnego. Ze starych jodeł mogą korzystać niedźwiedzie. Tych zależności jest znacznie więcej. Chroniąc stare drzewa w Puszczy Karpackiej, chronimy niezwykły świat przyrody.

Nasze pierwsze wnioski wymagały wielu przygotowań ? dodaje Średziński. ? Nie będziemy jednak poprzestawać na obszarze projektowanego Turnickiego Parku Narodowego. Po zakończeniu inwentaryzacji tego fragmentu polskich Karpat Wschodnich, będziemy koncentrować się na kolejnych obszarach Puszczy Karpackiej. Pomagają nam w tym przyrodnicy, leśnicy i wolontariusze. Liczymy też na głosy pod naszą petycją w sprawie ochrony Karpat. Jednym z jej pięciu postulatów jest objęcie formą pomnika przyrody drzew, które spełniają kryteria drzew pomnikowych.

Kategoria wpisu

SOS Karpaty – Ocal Puszczę Karpacką

Miniatura

Puszcza Karpacka jest obok Puszczy Białowieskiej najcenniejszym przyrodniczo obszarem w Polsce. Niestety co roku znikają kolejne fragmenty lasu o cechach lasu naturalnego wraz z wycinanymi starymi drzewami, których nie posadził człowiek. Pojawia się coraz gęstsza sieć dróg, które służą wywożeniu drewna. Jak dotąd nie powstał też projektowany Turnicki Park Narodowy. Organizacje ekologiczne WWF Polska i Fundacja Dziedzictwo Przyrodnicze rozpoczęły dziś akcję SOS Karpaty, której celem jest ocalenie polskiej części Karpat i zachęcają do podpisania apelu na stronie karpaty.wwf.pl.

 

 

W apelu znalazło się pięć postulatów. Pierwszym z nich jest objęcie ochroną w formie pomnika przyrody drzew spełniających kryteria drzew pomnikowych. Wielu starym bukom, jaworom i jodłom, wśród których znajdziemy drzewa o obwodzie dochodzącym do pięciu metrów, zagraża wycinka. Dlatego do gmin właściwych ze względu na ich lokalizację zostaną złożone wnioski o uznanie tych drzew za pomniki przyrody. Pierwszy wniosek zbiorczy dla dwóch tysięcy drzew z obszaru projektowanego Turnickiego Parku Narodowego zostanie złożony jeszcze we wrześniu. Kolejne pomnikowe drzewa, lokalizowane przez działaczy Fundacji Dziedzictwo Przyrodnicze i WWF Polska, będą dodawane do listy drzew nie tylko w rejonie Turnickiego Parku Narodowego, ale też w Bieszczadach i Beskidzie Niskim. Z postulatem tym wiąże się drugi wniosek, związany z ocaleniem drzewostanów ponad stuletnich. Stanowią  one 48% w lasach administrowanych przez 15 nadleśnictw w pasie od Beskidu Niskiego po Bieszczady i Pogórze Przemyskie. Takie obszary powinny zostać wyłączone z pozyskania drewna i zabiegów hodowlano-pielęgnacyjnych, w celu zachowania spontanicznych procesów przyrodniczych. W ten sposób zapewnimy ciągłość procesów naturalnych i ochronę starych drzew. Zapobiegniemy też niszczeniu lasu przez ciężki sprzęt, operujący również w okresie lęgowym. Ocalimy też miejsca gniazdowania rzadkich gatunków ptaków, takich jak orzeł przedni, orlik krzykliwy, sóweczka czy bocian czarny.

Kolejny punkt apelu stanowi ochrona stref przypotokowych. Doliny górskich potoków i strumieni, pełnią funkcję systemu mini-korytarzy ekologicznych, kluczowych dla przetrwania starych drzew i rzadkich gatunków w Karpatach.

To tam przetrwały jedne z najstarszych drzewostanów, a w ich cieniu tętni życie Puszczy ? mówi Radosław Michalski z Fundacji Dziedzictwo Przyrodnicze. – Wraz z ich wycięciem giną tysiące gatunków grzybów, porostów, mchów, roślin naczyniowych, owadów, płazów, gadów, ptaków i ssaków.  Dlatego wnioskujemy o objęcie ochroną stref przypotokowych, które obejmowałby pas szerokości minimum 30 metrów od strumieni i potoków, w całym pasie polskiego odcinka Karpat Wschodnich. Postulujemy też zaprzestanie działań, które przekształcają naturalny bieg strumieni i potoków pod hasłem przeciwdziałania skutkom odpływu wód opadowych na terenach górskich. W rzeczywistości ich głównym uzasadnieniem jest utrzymanie dróg leśnych, służących do wywozu drewna z lasu. Natomiast same prace prowadzone w terenie prowadzą do niszczenia dolin strumieni i potoków.

W apelu znalazł się również postulat dotyczący zachowania stref bez dróg leśnych w Karpatach. Drogi te przypominają nierzadko leśne ?autostrady? budowane przy użyciu ciężkiego sprzętu. Cel ich powstania jest tylko jeden ? dotarcie do niedostępnych miejsc w lesie i sprawne wywiezienie drewna z lasu. Budowa dróg otwiera też ostoje przyrody dla zwiększonej penetracji przez ludzi. W rezultacie rzadkie gatunki zwierząt są również narażone na niepokojenie przez prace leśne oraz obecność ludzi. Inwestycje drogowe w Puszczy Karpackiej stoją w sprzeczności z postulatem naukowców, stworzenia stref bez dróg, co pozwoliłoby zachować cechy ostoi w lasach karpackich. Stąd postulat o wstrzymanie prac inwestycyjnych, związanych z budową i rekonstrukcją dróg leśnych ? pod hasłem modernizacji starych dróg powstają nowe, i wprowadzenie nadzoru przyrodniczego i społecznego nad ich planowaniem.

Skalę problemów związanych z ochroną przyrody w Karpatach najłatwiej prześledzić na przykładzie projektowanego Turnickiego Parku Narodowego ? tłumaczy Paweł Średziński z WWF Polska. ? Chociaż plan jego utworzenia powstał jeszcze przed drugą wojną światową, do dziś ten niezwykle cenny obszar nie doczekał się nawet odpowiedniej ochrony rezerwatowej. Obecnie, nie więcej niż 3% powierzchni projektowanego parku narodowego jest rezerwatem. Na pozostałym terenie trwa rabunkowa gospodarka leśna, a pozyskanie drewna jest bardzo wysokie ? około 65 tysięcy m3 rocznie. Oznacza to, że z tego obszaru wyjeżdża średnio 6 czterdziestotonowych ciężarówek dziennie.

Akcja SOS Karpaty jest początkiem wieloletniego programu dla polskich Karpat, który obejmie również inne problemy związane z ochroną karpackiej przyrody. WWF Polska i Fundacja Dziedzictwo Przyrodnicze zachęcają wszystkich mieszkańców Polski, do tego, aby stali się strażnikami Karpat. Już wcześniej rozpoczęły projekt ?Twój głos ratuje Twój las!?, którego celem jest włączenie społeczeństwa w proces planowania gospodarki leśnej w nadleśnictwach karpackich, poprzez monitoring powstających Planów Urządzania Lasu. Teraz każdy może wziąć udział w tej niezwykle ważnej akcji. Ocalmy Puszczę Karpacką, bo takich miejsc, oprócz Puszczy Białowieskiej, w Polsce praktycznie już nie ma.

Podpisz apel www.karpaty.wwf.pl

Kategoria wpisu

TIRem po nadobnicy alpejskiej

Miniatura

Organizacje pozarządowe ujawniają przypadek umyślnego zabicia kilkunastu osobników nadobnicy alpejskiej w trakcie wywózki drewna z Bieszczad. Obecny sposób pozyskania drewna w Bieszczadach to pułapka ekologiczna dla tego pięknego gatunku – ostrzegają Fundacja Dziedzictwo Przyrodnicze, Pracownia na rzecz Wszystkich Istot oraz WWF Polska.

Nadobnica alpejska Rosalia alpina to atrakcyjnie ubarwiony, bardzo rzadki chrząszcz z rodziny kózkowatych, symbol ochrony górskiej przyrody, priorytet ochrony w obszarze Natura 2000 Ostoja Bieszczadzka. Do przetrwania potrzebuje starych martwych buków, w których składa jaja. Ten ginący gatunek spotykany jest jednak również na składowanym drewnie bukowym, gdzie może odbywać rójkę.

Organizacje pozarządowe ujawniają przypadek umyślnego zabicia kilkunastu osobników nadobnicy alpejskiej w trakcie wywózki drewna z Bieszczad. Obecny sposób pozyskania drewna w Bieszczadach to pułapka ekologiczna dla tego pięknego gatunku – ostrzegają Fundacja Dziedzictwo Przyrodnicze, Pracownia na rzecz Wszystkich Istot oraz WWF Polska.

Nadobnica alpejska Rosalia alpina to atrakcyjnie ubarwiony, bardzo rzadki chrząszcz z rodziny kózkowatych, symbol ochrony górskiej przyrody, priorytet ochrony w obszarze Natura 2000 Ostoja Bieszczadzka. Do przetrwania potrzebuje starych martwych buków, w których składa jaja. Ten ginący gatunek spotykany jest jednak również na składowanym drewnie bukowym, gdzie może odbywać rójkę.

W Bieszczadach podobną sytuację udokumentowaliśmy w ubiegłym roku, kiedy wywieziono drewno z kilkunastu składowisk, na których była stwierdzona nadobnica, pomimo przekazania leśnikom informacji o lokalizacji stanowisk. Po tym wydarzeniu leśnicy podjęli jedynie pozorowane działania ochronne – składowiska z drewnem zmieniły lokalizację, zostały przeniesione z dala od dróg, jeszcze bardziej w głąb lasu.

W ubiegłym roku organizacje pozarządowe zwracały się do Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Rzeszowie, by ta podjęła stosowne działania zabezpieczające ochronę populacji nadobnicy w Bieszczadach. Niestety, instytucja zbagatelizowała sprawę.

Przykład nadobnicy alpejskiej dowodzi problemów związanych z gospodarką leśną na terenie zarządzanym przez RDLP Krosno. Nadmierne pozyskanie często pomnikowych buków prowadzi nie tylko do wycinki lasów o cechach naturalnych, ale też zagraża chronionym gatunkom. Drewno, które służy ochronie nadobnicy powinno pozostać w lesie.

.
Kategoria wpisu

Eko-logiczni ? Eko-turystyczni? ? zielona turystyka szansą rozwoju polsko-słowackiego pogranicza ? podsumowanie

Miniatura

Transgraniczny projekt pn. Eko-logiczni ? Eko-turystyczni? ? zielona turystyka szansą rozwoju polsko-słowackiego pogranicza to pomysł na współpracę w zakresie rozwoju turystyki realizowany przez trzy organizacje: Lokalną Organizację Turystyczną ?Wrota Karpat Wschodnich?, Fundację Dziedzictwo Przyrodnicze oraz Ekotrend Slovakia ? zväz ekologického poľnohospodárstva.

Przedsięwzięcie obejmujące swoim zasięgiem na terenie województwa podkarpackiego powiaty: przemyski, bieszczadzki, leski i sanocki a w Kraju Preszowskim powiaty: Levoča, Poprad, Stará Lubovňa, Kežmarok i Sabinov zostało zrealizowane w terminie 09.02.2015r. ? 31.05.2015r. W projekcie wzięło udział 40 beneficjentów: właściciele gospodarstw rolnych i ekologicznych, agroturystyk, a także osoby chcące takowe założyć.

Głównym zadaniem projektu jest podniesienie atrakcyjności turystycznej regionów poprzez propagowanie rozwoju ekoturystyki na obszarach wiejskich, a także wywarcie korzystnego wpływu na sytuację społeczno-ekonomiczną mieszkańców polsko ? słowackiego pogranicza dzięki zwiększeniu aktywności gospodarczej lokalnych społeczności. W tym celu podjęto następujące działania:

  • zorganizowano szkolenia po stronie polskiej i słowackiej, które dotyczyły m.in. aspektów prawnych i podatkowych ważnych przy zakładaniu i prowadzeniu działalności agroturystycznej oraz gospodarstw ekologicznych, usług okołoturystycznych, możliwości pozyskania dotacji zewnętrznych, zasad pisania biznesplanów;
  • przeprowadzono indywidualne doradztwo, w trakcie którego beneficjenci ocenili możliwości rozwojowe posiadanych gospodarstw i wybrali najwłaściwsze pod względem ekonomicznym kierunki rozwoju działalności turystycznej i ekologicznej. Podczas cyklu spotkań, zostały opracowane dla nich indywidualne biznesplany;
  • wspólnie wzięto udział w Międzynarodowych Targach Turystyki Wiejskiej i Agroturystyki AGROTRAVEL w Kielcach (10-12.04.2015r.) w celu dotarcia z promocją produktów turystycznych oraz walorów przyrodniczo-kulturowych regionów do większej liczby odbiorców. Targi były okazją do wymiany doświadczeń i nawiązania kontaktów z podmiotami branży turystycznej. Odwiedzający stoisko byli również informowani o celach realizowanego projektu oraz o źródłach jego wsparcia;
  • przeprowadzono dwa warsztaty wyjazdowe dla uczestników projektu:

– po stronie słowackiej (24-26.04.2015r.)

– po stronie polskiej (16-18.05.2015r.)

Warsztaty miały charakter informacyjny, poznawczy i integracyjny. Ich celem było poznanie walorów przyrodniczo ? kulturowych obu regionów, tradycyjnego jadła i rzemiosła, prezentacji modelowych gospodarstw agroturystycznych i ekologicznych, wymianie doświadczeń, przekazania dobrych praktyk. Warsztaty zawierały również część teoretyczną dotyczącą m.in. sposobów aranżacji i stylizacji ogrodów wiejskich i roli architektury w kreowaniu marki regionu, a także z dziedziny marketingu i promocji w eko/turystyce, tworzenia oferty turystycznej, obsługi turystów;

  • utworzono wspólną bazę danych ofert turystycznych, wydano informator oraz opracowano podstronę internetową prezentującą atrakcje turystyczne oraz oferty turystyczne polsko-słowackiego pogranicza;
  • zorganizowano 2-dniową konferencję podsumowującą projekt, która odbyła się w dniach 26-27.05.015r. Uczestnikami konferencji byli m.in. przedstawiciele JST, NGO, branży turystycznej. Podczas spotkania zostały przedstawione rezultaty projektu, efektywność podjętych działań oraz ich wpływ na rozwój społeczno-gospodarczy regionów. Na konferencji dyskutowano również o szansach rozwoju ekoturystyki na obszarach wiejskich, wdrażania innowacyjności w turystyce, a także roli lokalnych społeczności, NGO oraz JST w zarządzaniu turystyką zrównoważoną. Partnerzy projektu podpisali deklarację dalszej współpracy wspierającej rozwój turystyki zrównoważonej na terenach polsko-słowackiego pogranicza.
Kategoria wpisu

Twój głos uratuje Twój las!

Miniatura

Zakończyła się pierwsza tura szkoleń, których celem jest włączenie obywateli w proces zarządzania lasami w Karpatach. Spotkania, które odbyły się w Beskidzie Niskim, Bieszczadach i na Pogórzu Przemyskim są realizowane w ramach projektu ?Twój głos ratuje Twój las?.

Celem projektu jest wsparcie udziału społecznego w procesie opracowywania przez instytucje publiczne, wieloletnich planów gospodarowania lasami oraz planowania inwestycji w lasach oddziałujących negatywnie na przyrodę. Projekt ma za zadanie zaangażować w proces planowania kluczowych interesariuszy lokalnych, przyrodników, turystów, którzy dostrzegają problem, że proces zarządzania Lasami Państwowymi przebiega w hermetycznym gronie, a w konsultacjach społecznych, mimo iż są one zagwarantowane przez prawo ? nikt nie bierze udziału. Rezultatem projektu ma być eliminacja złych praktyk polegających na braku udziału czynnika społecznego, który ma być gwarantem zrównoważonego rozwoju gospodarki leśnej, we współdecydowaniu o losach Lasów PaństwowychProces zarządzania obszarami leśnymi w Polsce, należącymi do Skarbu Państwa, a zatem do wszystkich Polaków, umożliwia obywatelom udział w tworzeniu specjalnych planów, nazywanych Planami Urządzania Lasu, w skrócie nazywane PUL ? mówi Radosław Michalski, prezes Fundacji Dziedzictwo Przyrodnicze. ? Niestety obywatele zbyt rzadko  uczestniczą wspotkaniach dotyczących przygotowania i przyjęcia tych planów, decydujących o kształcie gospodarki leśnej w nadleśnictwie na okres 10 lat, co sprawia, że głos społeczny nie jest uwzględniany. Dlatego postanowiliśmy zaktywizować wszystkich zainteresowanych dobrym stanem przyrodniczym lasów wschodniej części polskich Karpat. 

Wysoki poziom szkoleń gwarantują eksperci prowadzący warsztaty, Paweł Pawlaczyk z Klubu Przyrodników i Anna Sowa z Fundacji Dziedzictwo Przyrodnicze. Uczestnicy szkolenia poznali już  leśną terminologię techniczną, jak i proces powstawania PUL. Druga seria szkoleń jest planowana jesienią br. Z myślą o osobach, które nie miały szansy wziąć udział w czerwcowych warsztatach, organizatorzy przygotują powtórkę pierwszej części szkolenia.

Mamy nadzieję, że nasz projekt przyczyni się do uświadomienia mieszkańcom Podkarpacia, że mają wpływ na to jak wygląda zarządzanie naszym wspólnym dobrem, lasami państwowymi ? dodaje Michalski. ? Coraz więcej osób pyta, co mogą zrobić, aby zatrzymać wycinkę cennych drzewostanów, budowę nowych dróg leśnych i realizację innych inwestycji, które zagrażają przyrodzie.  W drugiej serii szkoleń planujemy też zajęcia terenowe.

Jeśli chcesz chronić lasy Podkarpacia , przyłącz się do nas! Pamiętaj ? Twój głos, ratuje Twój las.

Więcej informacji:

Paweł Średziński, WWF Polska, psredzinski@wwf.pl, tel. 604631633

Projekt "Twój głos ratuje las" jest realizowany przez Fundację Dziedzictwo Przyrodnicze w partnerstwie z Fundacją WWF Polska, w ramach programu dla organizacji pozarządowych Obywatele dla Demokracji finansowanego z Funduszy EOG.

 

 

.

Kategoria wpisu

Projekt Twój głos ratuje Twój las na Dniu Ziemi

Miniatura

26 kwietnia 2015 r., w Warszawie, na Polu Mokotowskim odbył się tradycyjny festyn ekologiczny kończący obchody Dnia Ziemi w Polsce. W imprezie uczestniczyło kilkadziesiąt instytucji, organizacji pozarządowych oraz firm.

Podczas festynu dużym zainteresowaniem cieszyło się stoisko Fundacji Dziedzictwo Przyrodnicze, która promowała walory przyrodniczo ? kulturowe Pogórza Przemyskiego m.in. poprzez wystawę edukacyjną ?Reliktowa Puszcza Karpacka? autorstwa Grzegorza Leśniewskiego składającą się z kilku plansz obrazujących bogactwo lasów pierwotnych, a także uwrażliwiającą na piękno starodrzewów i zachęcająca do ich ochrony. Dużą popularnością wśród odwiedzających stoisko cieszyły się także wydane przez Fundację albumy pt. ?Reliktowa Puszcza Karpacka?.

W trakcie festynu Fundacja promowała także nowy projekt realizowany w partnerstwie z Fundacją WWF Polska  pn. ?Twój głos ratuje Twój las – początek partycypacji społecznej w zarządzaniu lasami? w ramach trzeciej edycji konkursu na projekty tematyczne w ramach programu dla organizacji pozarządowych Obywatele dla Demokracji, finansowanego z Funduszy Europejskiego Obszaru Gospodarczego. Projekt ten dotyczy wsparcia udziału społecznego w procesie opracowywania przez instytucje publiczne, wieloletnich planów gospodarowania lasami oraz planowania inwestycji w lasach oddziałujących negatywnie na przyrodę. Rezultatem projektu ma być eliminacja złych praktyk polegających na braku udziału czynnika społecznego, który ma być gwarantem zrównoważonego rozwoju gospodarki leśnej, we współdecydowaniu o losach Lasów Państwowych.

Dodatkową atrakcją były zorganizowane dla najmłodszych przyrodnicze konkursy z zagadkami oraz malowanie twarzy, wizerunkami roślin i zwierząt występujących w karpackich lasach.

Kategoria wpisu