Aktualności

W najbliższy weekend obchodzimy 5. Dzień Łosia

Miniatura

Czeka nas niezwykły, piąty, jubileuszowy Dzień Łosia. Spacery, spotkania, wydarzenia online, a nawet śniadanie z łosiem, odbędą się w czterech parkach narodowych, w ośrodku edukacji ekologicznej w Sobieszynie oraz w Instytucie Biologii Ssaków PAN w Białowieży. Wszędzie tam, gdzie są łosie.

W tegorocznym Dniu Łosia biorą udział cztery łosiowe parki narodowe - Biebrzański, Kampinoski, Narwiański i Poleski, Zespół Lubelskich Parków Krajobrazowych i Instytut Biologii Ssaków Polskiej Akademii Nauk w Białowieży. Po raz pierwszy Dzień Łosia potrwa dłużej niż jeden dzień - w końcu mamy jubileusz i to piąty.

Pomysłodawcami Dnia Łosia są autorzy książki „Łoś. Opowieści o gapiszonach z krainy Biebrzy” – Paweł Średziński i Piotr Dombrowski. Koordynatorem obchodów tego łosiowego święta jest Fundacja Dziedzictwo Przyrodnicze i utworzona przez fundację inicjatywa #JESTEMZŁOSIEM, która dziś zrzesza ponad 5700 osób. Celem Dnia jest popularyzacja wiedzy o łosiu, jednym z największych ssaków lądowych w Polsce. Nie bez powodu wydarzenie jest organizowane w okresie łosiowych godów, kiedy łosie szukają partnerek. Możemy wtedy usłyszeć delikatne stęknięcia samców.

Pierwsze obchody Dnia Łosia zaskoczyły mnie i Piotra – mówi Paweł Średziński z Fundacji Dziedzictwo Przyrodnicze. – Na spacerze, który wtedy zorganizowaliśmy, jeszcze poza parkiem zjawiły się tłumy zainteresowanych, których nie odstraszyła wczesna pora i perspektywa pokonania drogi z różnych miast w Polsce nad Biebrzę. W kolejne edycje Dnia Łosia włączyły się parki i Instytut Biologii Ssaków PAN, który prowadzi badania łosi wspólnie z naukowcami z Białegostoku i Lublina.

Jak co roku w obchody Dnia Łosia włączają się parki narodowe, krajobrazowe i placówki naukowe. Szczegółowy program obchodów 5. Dnia Łosia prezentuje się naprawdę imponująco.

Biebrzański Park Narodowy, 17 września

16:00 - spotkanie z uczestnikami pod wiatą, początek szlaku Barwik – Gugny (53.374363, 22.574841).  Łosiowe pogadanki, spotkanie z autorami książki „Łoś. Opowieści o gapiszonach z krainy Biebrzy”, stoisko wydawnictwa Paśny Buriat, okolicznościowe przypinki.

17:00 - wymarsz na szlak Barwik Gugny w poszukiwaniu bukowiska.

Nocna okupacja wieży widokowej ,,Łosiówka” (53.366336, 22.542319) , nasłuchy bukowiska i rykowiska do godziny 22.00 ( lub dłużej).

Po 22 - Powrót pod wiatę Barwik, ognisko.

Kampinoski Park Narodowy, 17 września

Wycieczka. Lista uczestników w związku z bardzo dużym zainteresowaniem została już zamknięta.

Narwiański Park Narodowy, 17 września

5:00 - Spacer terenowy „Tropimy łosie" z pracownikiem Narwiańskiego Parku Narodowego w sobotę 17.09.2022 r. Zgłoszenia są przyjmowane telefonicznie i mailowo do 16 września do godz. 14.00. Osoba prowadząca Mikołaj Pruszyński tel. 601760390, e-mail:mikolaj.pruszynski@npn.pl Ilość miejsc ograniczona.

Poleski Park Narodowy, 17 września

6:00 i 7:00 – spacery z przewodnikiem, wcześniej wyrusza tras dłuższa. Niezbędne wcześniejsze zapisy na stronie www.poleskipn.pl

8:30 – śniadanie z Łosiem

9:30 – zwiedzanie ośrodka edukacyjnego Poleskie Sioło z przewodnikiem

10:30 – wykłady i prezentacje, a następnie, od 12:00 wspólne ognisko

Ośrodek Edukacji Ekologicznej w Sobieszynie Zespołu Lubelskich Parków Krajobrazowych, 18 września

5:45 - spacer tropami łosia.  Miejsce zbiórki: Sobieszyn 298A. Spacer potrwa trzy godziny, a po spacerze o łosiach przy ognisku opowie Radosław Miazek, fotograf łosi i przyrody.

Instytut Biologii Ssaków PAN w Białowieży, 17 września

Od godziny 10:00 wydarzenie online - wykłady badaczy łosi z IBS PAN - dr hab. Tomasz Borowik, dr hab. Rafał Kowalczyk, Tomasz Kamiński.

 

Kategoria wpisu
Tagi

Leśnicy nie mogą ciąć w miejscach gawrowania – tak postanowił Sąd

Miniatura

Nadleśnictwo Lutowiska musi wstrzymać wycinkę drzew w jednym z leśnych wydzieleń w Bieszczadach, gdzie znajduje się miejsce gawrowania niedźwiedzi. To pierwszy efekt interwencji prawnej, którą w ramach Dzikiego Pogotowia prowadzi Fundacja Dziedzictwo Przyrodnicze we współpracy z adwokatką zwierząt Karoliną Kuszlewicz.

Wycinka, która jest prowadzona w Bieszczadach, również w otulinie Bieszczadzkiego Parku Narodowego powoduje realne zagrożenie życia dla niedźwiedzi. Stare, wypróchniałe pnie ogromnych żyjących drzew stanowią naturalne miejsca gawrowania, gdzie niedźwiedzie się rodzą oraz odpoczywają. Niestety w otoczeniu gawr prowadzi się prace leśne. Na 400 tys. hektarów powierzchni administrowanej przez RDLP Krosno, zaledwie jeden obszar o powierzchni 8 hektarów - gdzie znajduje się zgrupowanie gawr objęty jest wyłączeniem z gospodarki leśnej z uwagi na niedźwiedzie. To zaledwie 0.002% powierzchni!

Czas to zmienić – wyjaśnia Radosław Michalski, prezes Fundacji Dziedzictwo Przyrodnicze. – Tym bardziej, że Bieszczady są największą ostoją niedźwiedzia brunatnego w Polsce. Miejsca krytyczne dla niedźwiedzi, którymi są gawry powinny być chronione poprzez wyznaczanie specjalnych stref ochrony. Tak się jednak nie dzieje, czego dowodem jest wycinka w dwóch wydzieleniach znajdujących się na terenie Nadleśnictwa Lutowiska. Pomimo stwierdzenia w tym miejscu obecności niedźwiedzi leśnicy nie odstąpili od zamiaru prowadzenia prac w tym miejscu.

Takich miejsc gawrowania w Bieszczadach jest więcej. Bieszczadzkie niedźwiedzie powinny móc z nich korzystać, a miejscowe nadleśnictwa zrezygnować z wycinki nie tylko drzew zajmowanych w danym roku przez niedźwiedzie, ale również tych, które mogą być potencjalnie wykorzystane przez te zwierzęta w kolejnych zimowych sezonach.

Postanowienie Sądu Okręgowego w Krośnie, choć nieprawomocne, już ma ogromne znaczenie – komentuje Karolina Kuszlewicz, adwokatka. - Takie sprawy mają bowiem charakter pionierski w Polsce i mogą wyznaczyć wreszcie nowe standardy w zakresie ochrony przyrody, ograniczyć wycinkę na najcenniejszych dla zwierząt terenach. Przygotowując pozew przeciwko Nadleśnictwu, oglądałam materiał terenowy i ze zgrozą uświadomiłam sobie, że te same stare, karpackie drzewa noszą na sobie ślady znaczeń niedźwiedzi i kropki naniesione przez leśników. Niedźwiedzie zaznaczyły te drzewa jako swoje ważne życiowe miejsca, człowiek jako zasób do wycięcia. Ta sprawa ma na celu odzyskanie choć skrawków lasów dla największych drapieżników w Polsce po to, by czuły się tam w pełni bezpieczne. Wniosłam o zabezpieczenie powództwa, żeby na czas całego procesu wycinka była już wstrzymana. Mamy pierwszą wygraną za sobą!

Mimo, że populacja karpacka niedźwiedzi jest narażona na zagrożenie to czynna ochrona nie istnieje. Prowadzona przez Lasy Państwowe gospodarka leśna na obszarach szczególnie cennych przyrodniczo stoi w sprzeczności z Rozporządzeniem Ministra Środowiska z dnia 18 grudnia 2017 roku w sprawie wymagań dobrej praktyki w zakresie gospodarki leśnej oraz Dyrektywą Rady 92/43/EWG z dnia 21 maja 1992 roku w sprawie ochrony siedlisk przyrodniczych oraz dzikiej fauny i flory. Nawet jeśli same gawry nie są wycinane, to jeśli wokół trwa wycinka drzew niedźwiedzie są wypłaszane. Powoduje to, że niedźwiedzie opuszczają gawry, w krytycznym okresie korzystania z rezerw tłuszczowych poszukując innych schronień. Zwierzęta, podobnie jak my, przywiązują się do swoich domów i miejsc życia, a wycinka lasu wokół ich miejsc bytowania, to tak naprawdę wyrzucanie ich z domu. Czasami na składach drewna w zimie widoczne są tropy niedźwiedzia - podchodzącego do leżących, martwych już pni. To tak jakby niedźwiedzie żegnały się z domem.

Nie mam wątpliwości, że sprzeczne z obowiązującym w Polsce prawem unijnym, zwłaszcza dyrektywą siedliskową, jest prowadzenie przez Lasy Państwowe wycinek w bliskiej odległości od miejsc gawrowania i odpoczynku niedźwiedzi – dodaje Kuszlewicz. - Cóż bowiem z tego, że leśnicy oszczędzą konkretne drzewo z gawrą, skoro wjadą na teren tuż obok, przeorają go drogami zrywkowymi, włączą piły i zniszczą najbliższą okolicę? To są pozory ochrony, a my żądamy w postępowaniu sądowym, by wreszcie stała się realna. Prawo stoi po stronie niedźwiedzi, uznanych przez UE za gatunek o znaczeniu priorytetowym. Będziemy walczyć o to, by na zawsze zaprzestano wycinki w domu tych zwierząt. Te góry i ten las należą przede wszystkim do nich!

Przed nami dalsze postępowanie przed sądem – podkreśla Michalski. – Cieszy nas, że sąd podjął decyzję o wstrzymaniu wycinki do czasu zakończenia postępowania w tej sprawie. Mamy nadzieję, że ścisła ochrona gatunku przestanie być martwym przepisem, a zalecenia dotyczące ochrony starych karpackich lasów, stanowiących mateczniki niedźwiedzia zaczną być respektowane. Będziemy prowadzić, dzięki naszym darczyńczyniom i darczyńcom, dalsze działania na rzecz zapewnienia należytego statusu ochronnego tego gatunku. Całoroczna ochrona stref gawrowania, zakaz nęcenia gatunków łownych w celach łowieckich i wstrzymanie wycinki w starodrzewach Puszczy Karpackiej mogą pomóc rozwiązać wiele problemów, które dziś sprawiają, że niedźwiedzie z coraz większym trudem mogą znaleźć spokojne ostoje i udają się na zimowy odpoczynek w Bieszczadach.

Działanie Dzikiego Pogotowia można wspierać na www.przyrodnicze.org/dzikiepogotowie

Kategoria wpisu

Fundusz Żubra pomaga utworzyć ostoje dla zagrożonych gatunków

Miniatura
.

Miło nam poinformować, że do grona wspierających nasze działania na rzecz polskiej przyrody dołączył Fundusz Żubra. Wspólnie z nami zaczyna dwie innowacyjne akcje dla przyrody, inwestując w tworzenie mikrorezerwatów i wiecznych lasów.

W ten sposób kolejny raz realnie przyczynia się do tworzenia ostoi dzikiej przyrody, ochrony bioróżnorodności i spowolnienia katastrofy klimatycznej.

Utworzenie 50 mikrorezerwatów, jakimi są strefy ochrony, które pozwolą chronić siedliska zagrożonych gatunków ptaków, takich jak orzeł przedni i bocian czarny oraz porostów, a także ustanowienie 15 hektarów wiecznych lasów, kształtowanych wyłącznie przez naturę i niezagrożonych wycięciem.

Więcej informacji tutaj

Kategoria wpisu
Galeria
.

W polskich lasach bez oczekiwanych zmian

Miniatura
.

W pierwszej połowie lipca Lasy Państwowe ogłosiły podpisanie Zarządzenia Dyrektora
Generalnego Lasów Państwowych w sprawie wytycznych do zagospodarowania lasów
o zwiększonej funkcji społecznej. Krok taki jest podyktowany ciągłą presją
społeczeństwa na leśników, z których działaniami coraz częściej nie zgadza się strona
społeczna, która postrzega las jako miejsce rekreacji i domaga się wyłączenia
najcenniejszych jego fragmentów. Niestety brakuje w tej propozycji rozwiązań
rzeczywiście zmieniających dość patową sytuację.

Konflikt wokół lasów narasta od kilku lat. Szczególnie istotne stają się lasy w otoczeniu
miejskich aglomeracji, które stanowią zielone zaplecze metropolii, a gospodarka leśna
prowadzona na ich terenie budzi szereg kontrowersji. Podobne sytuacje mają miejsce tam,
gdzie funkcjonują uzdrowiska, jak choćby w przypadku lasów w rejonie Rymanowa Zdroju. W
reakcji na działania Lasów Państwowych w całej Polsce powstaje szereg nieformalnych
grup, które upominają się o zachowanie części obszarów leśnych.

Zmiana podejścia do zarządzania lasami ważnymi społecznie jest jednym z wyzwań
leśnictwa naszych czasów – wyjaśnia Piotr Klub, leśnik z Fundacji Dziedzictwo Przyrodnicze.
- Zmieniło się społeczne postrzeganie lasu, gospodarki leśnej i oczekiwania wobec nich. Z
tego też powodu zarządzenie, które z taką pompą ogłaszały Lasy Państwowe było
oczekiwane z niecierpliwością. Sam fakt zajęcia się sprawą lasów ważnych społecznie i
wydanie zarządzenia w tej sprawie jest krokiem w dobrą stronę. Niemniej jednak sam
dokument nie wydaje się ani przełomowy, ani rewolucyjny, gdyż nie posiada zapisów które
dają realną partycypację społeczeństwa wobec lasów społecznie cennych, oraz realną
możliwość współdecydowania co w takim lesie powinno, a czego nie powinno się robić.
Pozostaje znana od dawna uznaniowość i brak narzędzi pozwalających na wpływanie na
decyzję przedstawicieli LP oraz brak możliwości odwoływania się od tych decyzji.

Lasy Państwowe w świetle tego dokumentu cały czas pozostają swoim prawodawcą, wykonawcą i sędzią – dodaje dr Antoni Kostka z Fundacji Dziedzictwo Przyrodnicze. – Kontrowersyjny jest również sposób konsultacji samej propozycji zmian. Nie wiemy, czy przedstawiciele społecznych ruchów leśnych zostali zaproszeni do prac nad kształtem projektu zarządzenia. Czy znaleźli się tam przedstawiciele licznych inicjatyw zajmujących się lasami, o których mowa w „wytycznych”? Wiele z tych ruchów znamy, ale nikt nie otrzymał takiego
zaproszenia. Ministerstwo Środowiska i Lasy Państwowe nie podały pełnego składu komisji
pracującej nad projektem. Z tych też względów należy uznać dokument i jego zapisy za
nieadekwatne do realnych potrzeb dzisiejszych czasów, a wprowadzane zmiany za zupełnie
niewystarczające. Pozostaje poczekać na kolejną propozycję, która będzie rzeczywiście
łagodzić konflikty, których nie potrzebują polskie lasy pozostające pod presją związaną z
gospodarką leśną.

Fundacja Dziedzictwo Przyrodnicze już teraz ma gotową propozycję tego, które lasy należy
uznać za lasy społecznie ważne i otoczyć ochroną. Dzięki zgłoszeniom, które wciąż
napływają do fundacji powstała specjalna mapa. To ona powinna być podstawą dalszego
dialogu z udziałem ruchów społecznych broniących lasy ważne dla lokalnych społeczności.
Przeczytaj pełną treść opinii.

Zobacz mapę.

Kategoria wpisu
Galeria
.

137 organizacji pozarządowych z całego świata apeluje o zakaz importu trofeów łowieckich

Miniatura
.

137 organizacji pozarządowych z całego świata apeluje o
zakaz importu trofeów łowieckich
Wspólny apel 137 organizacji zajmujących się ochroną przyrody i prawami
zwierząt, w tym 45 organizacji z Afryki
, wzywa polityków do wprowadzenia
zakazu importu trofeów łowieckich już teraz. Wśród sygnatariuszy są dwie
polskie organizacje pozarządowe Fundacja Dziedzictwo Przyrodnicze i Polskie
Towarzystwo Ochrony Przyrody „Salamandra”
„Polowania dla trofeów są najgorszą formą eksploatacji świata przyrody i nigdy nie były ani etyczne
ani zrównoważone” – podkreśla Mona Schweizer z Pro Wildlife. – „W obliczu globalnego kryzysu
bioróżnorodności wywołanego przez człowieka jest czymś nie do zaakceptowania, że wciąż można
polować dla trofeów, a trofea mogą być legalnie importowane. Najwyższy czas, aby rządy na całym
świecie zakazały tej praktyki”.
W latach 2014-2018 prawie 125 tysięcy trofeów łowieckich z gatunków chronionych Konwencją o
międzynarodowym handlu dzikimi zwierzętami i roślinami gatunków zagrożonych wyginięciem
(CITES) trafiło do wielu krajów świata, zaś największymi importerami były Stany Zjednoczone i Unia
Europejska.
Polowania dla trofeów mają negatywny wpływ na przetrwanie i ochronę wielu gatunków zwierząt.
Myśliwi polujący dla trofeów poszukują rzadkich gatunków z rekordowymi wymiarami, przez co
prowadzą do zabijania najsilniejszych osobników, kluczowych dla przedłużenia gatunku. W ten
sposób łowcy trofeów w sposób bezpośredni i pośredni wpływają na spadek liczebności zwierząt oraz
destabilizację grup rodzinnych i struktur populacji zwierząt. Branża łowiecka nakręca popyt na części
ciał i produkty wykonane z zagrożonych gatunków, nagradzając w ramach zachęty za rekordowe
okazy.
Zabijanie zagrożonych i chronionych gatunków jest najczęściej przywilejem zagranicznych myśliwych,
zaś lokalne społeczności nie mają zagwarantowanego dostępu do ziemi i zasobów przyrodniczych.
Pozbawione takich praw lokalne społeczności są też narażone na zaognienie sytuacji konfliktowych z
udziałem zwierząt, co wynika z destabilizacyjnego wpływu polowań na populacje zwierząt.
Jednocześnie polowania dla trofeów nie wspierają ekonomicznie lokalnych społeczności wbrew
temu, co próbują nam wmówić ich zwolennicy. W rzeczywistości większość polowań odbywa się na
ziemi prywatnej, a branża związana z ich organizacją jest skorumpowana, natomiast zyski trafiają do
kieszeni zagranicznych biur polowań, właścicieli farm i miejscowych elit.
„Jako Born Free od lat działamy na rzecz zakończenia polowań dla trofeów” – dodaje Mark Jones z
organizacji Born Free. – „W czasie kryzysu bioróżnorodności, europejscy myśliwi nie powinni polować
dla trofeów i płacić za zabijanie zagrożonych dzikich zwierząt – tak w Unii Europejskiej jak i poza jej
granicami. Nie powinni też importować trofeów. Polowania dla trofeów wyrządzają ogromne
cierpienie zwierzętom, a prawie wcale, jeśli w ogóle, wspierają projekty na rzecz ochrony przyrody
czy lokalne społeczności. W rzeczywistości polowania dla trofeów usuwają najcenniejsze osobniki
zubożając strukturę i pulę genetyczną całych populacji. Nadszedł czas na polityków UE, aby zakazali
importu trofeów łowieckich do UE, przy jednoczesnym poszukiwaniu efektywnych sposobów na
wsparcie lokalnych społeczności i ochrony przyrody”.

Polowania dla trofeów nie tylko osłabiają wysiłki na rzecz ocalenia świata przyrody i generują mizerne
korzyści, ale również budzą etyczne wątpliwości. Zabijanie zwierzęcia tylko po to, aby zdobyć trofeum
jest nie do obronienia pod względem etycznym. Oznacza, że życie zwierząt można sprzedać za
określoną cenę. Jednocześnie polowanie dla trofeów zachęca do stosowania coraz okrutniejszych
metod łowieckich, które oznaczają jeszcze większe cierpienie zwierząt.
„Korzyści ekonomiczne, i tak niewielkie i tylko w obrębie jednej branży, nie mogą być uzasadnieniem
nieludzkiego zabijania zwierząt dla rozrywki i szkód jakie wyrządzają w populacjach zwierząt
chronionych” – mówi Joanna Swabe z Humane Society International/Europe – „Tym bardziej, że są
inne bardziej lukratywne, alternatywne źródła dochodów, które mogłyby wspomóc rozwój
społeczności lokalnych i ochronę przyrody. Najwięksi importerzy trofeów łowieckich na świecie, Stany
Zjednoczone i UE, powinni zaprzestać wsparcia branży polowań dla trofeów i wprowadzić takie
rozwiązania, które wpłyną na rozwój etycznej turystyki”.
W wielu krajach na świecie coraz więcej osób sprzeciwia się polowaniom dla trofeów. Badania opinii
publicznej przeprowadzone w UE, Szwajcarii i USA pokazują, że od 75 do 96 procent respondentów
sprzeciwia się polowaniom dla trofeów i jest za zakazem importu trofeów łowieckich. Z kolei w
Republice Południowej Afryki, jednym z krajów eksportujących najwięcej trofeów łowieckich,
polowaniem dla trofeów sprzeciwia się aż 64% badanych osób.
„Nieetyczna praktyka polowań dla trofeów, tak szkodliwa dla ochrony gatunków i gospodarki,
wymaga zmian” – konkluduje Reineke Hameleers, szef Eurogroup for Animals. – „Dlatego 137
organizacji z całego świata wzywa rządy do wzięcia odpowiedzialności za ochronę gatunkową i
ocalenie bioróżnorodności poprzez wprowadzenie zakazu importu trofeów łowieckich”.

Kategoria wpisu

Parki narodowe wymagają największej troski państwa

Miniatura
.
Parki narodowe wymagają największej troski państwa
 
W związku z ogłoszonymi przez Ministerstwo Klimatu i Środowiska konsultacjami społecznymi dotyczącymi zmian dotyczących parków narodowych, Fundacja Dziedzictwo Przyrodnicze, zgłasza następujące uwagi. Nie wyczerpują one wszelkich zagadnień, ale mamy nadzieję, że przyczynią się do co najmniej głębokiej korekty przedstawionych propozycji.
 
Cieszy nas fakt, że temat parków narodowych i tego, jak powinny funkcjonować, wszedł wreszcie na polityczną agendę. Kolejne ekipy rządzące po 2000 roku doprowadziły do marginalizacji parków narodowych, i wprowadziły prawo samorządowego weta, które do dziś jest blokadą uniemożliwiającą powołanie takich obszarów chronionych i proponowane zmiany wciąż nie rozwiązują tego kluczowego problemu. Potrzebne zmiany dotyczące parków narodowych w Polsce są jednak szersze i obejmują szereg różnych aspektów ich funkcjonowania.
 
Propozycje projektodawcy oceniamy jako niewystarczające i sądzimy, że nie przyniosą rozwiązania wymienionych wyżej problemów. Centralizacja zarządzania nie sprawi, że parki czeka gwałtowne odrodzenie. Największym wyzwaniem przed którym stoją parki dziś to wzmocnienie ich prestiżu, stworzenie z nich atrakcyjnych miejsc pracy, gdzie zatrudnione osoby mogą liczyć na zarobki porównywalne z  tymi w Lasach Państwowych oraz zdjęcie z parków konieczności sprzedaży drewna lub odstrzału zwierząt w celu podreperowania parkowego budżetu.
 
Miesięczny okres konsultacji społecznych jest w naszej opinii za krótki i samo przygotowanie propozycji zmian powinno objąć różne grupy interesariuszy. Z naszej strony prowadzimy już działania, które mogą pomóc jeszcze lepiej przygotować się do zmian i deklarujemy wolę współpracy ze wszystkimi stronami, które chcą być wysłuchane i które chcą prowadzić bardzo potrzebny i konstruktywny dialog. Jednak jeszcze raz podkreślamy – wymagają one szerszych dyskusji i kompleksowej zmiany. 
 
 
.
 
 
Kategoria wpisu
Materiały do pobrania

Podsumowanie i zakończenie projektu "Akademia Lasu Mokrzańskiego"

Miniatura

We współpracy z Fundacją Nowa Obecność, przy zaangażowaniu osób z inicjatywy "Ratujmy Las Mokrzański" zrealizowaliśmy cykl warsztatów i webinarów tematycznych, które miały na celu poznanie fizyczne, psychiczne i duchowe aspektów przebywania w naturze. Celem spacerów po lesie Mokrzańskim było również wytyczenie ścieżki filozoficzno-naturalistycznej, która będzie służyła mieszkańcom okolic Wrocławia. Poszukiwano miejsc, które dają możliwość wejścia w głęboką relację z naturą poprzez ćwiczenia i kontemplację jej procesów, by ostatecznie wpłynąć na dobrostan eudajmonistyczny, czyli poczucie sensu życia.

Łącznie obyły się dwa 2-dniowe warsztaty stacjonarne oraz 2 webinaria online. Zapraszamy do obejrzenia relacji fotograficznej z warsztatów.

W ramach projektu powstał również film promujący projekt, Las Mokrzański oraz ideę tworzenia ścieżek filozoficzno-naturalistycznych, można go obejrzeć na naszym kanale "Na Tropie": https://www.youtube.com/watch?v=IIg6GpsHnFg&t=105s

**

Kategoria wpisu
Galeria
Tagi

Dlaczego bieszczadzkie niedźwiedzie nie mogą odpocząć zimą?

Miniatura
.

Coraz częściej słyszymy, że niedźwiedzie w Bieszczadach nie rozpoczęły jeszcze zimowego odpoczynku i można je spotkać w lesie. Za ten stan rzeczy nie odpowiadają wyłącznie zmiany klimatu, ale przede wszystkim człowiek, który prowadzi wycinkę w miejscach ich gawrowania i całorocznie wyrzuca pokarm na nęciska łowieckie i fotograficzne, co skutecznie odciąga nasze największe drapieżniki od gawry. Fundacja Dziedzictwo Przyrodnicze apeluje o pilne zmiany w zakresie ochrony niedźwiedzia, w tym tworzenie stref gawrowania, a w miejscach występowania tego gatunku wprowadzenia i egzekwowania zakazu wyrzucania pokarmu w miejscach, gdzie dziś wabi się i dokarmia zwierzęta. W tym celu przyrodnicy rozpoczęli akcję Dzikie Pogotowie.

Wbrew temu, co może się wydawać, niedźwiedź pomimo swoich imponujących rozmiarów nie ma łatwo w polskich Karpatach. Jego karpackie ostoje są coraz częściej wycinane. A to właśnie tam niedźwiedź mógł znaleźć schronienie. Na miejsca gawrowania nasz największy drapieżnik wybiera najczęściej pnie starych drzew. Gawra może być w kolejnych latach wykorzystywana przez różne osobniki.  

Prowadzona na tym obszarze gospodarka leśna sprawia jednak, że drzewa, które mogą stać się kolejnym miejsce zimowego odpoczynku niedźwiedzi, są wycinane. Nawet jeśli pozostawi się drzewo z gawrą, to wycinka drzew rosnących wokół niej, może skutecznie zniechęcić do snu zimą. A jest to bardzo ważny moment w życiu tych największych drapieżników, żyjących w Polsce. To wtedy, zimą, na świat przychodzą małe niedźwiedzie.

Wycinka, która jest prowadzona w Bieszczadach, również w otulinie Bieszczadzkiego Parku Narodowego powoduje realne zagrożenie życia dla niedźwiedzi. Stare, wypróchniałe pnie ogromnych żyjących drzew stanowią naturalne miejsca gawrowania gdzie niedźwiedzie się rodzą oraz odpoczywają. Trwają wycinki lasów w otoczeniu gawr. To ostatnie naturalne ostoje gatunku. Na 400 tys. hektarów powierzchni administrowanej przez RDLP Krosno, zaledwie jeden obszar o powierzchni 8 hektarów - gdzie znajduje się zgrupowanie gawr objęty jest wyłączeniem z gospodarki leśnej z uwagi na niedźwiedzie. To 0.002% powierzchni

Miejsca gawrowania i ich ochrona są kluczowe dla ochrony niedźwiedzia – tłumaczy dr Antoni Kostka z Fundacji Dziedzictwo Przyrodnicze. – Są krytyczne dla przedłużenia ciągłości gatunkowej, jak i zapewnienia tym drapieżnikom warunków do zimowego odpoczynku. O ten spokój jest coraz trudniej, ponieważ nie powstają strefy ochrony wokół gawr, a dodatkowo w ramach prowadzonej gospodarki łowieckiej całorocznie zostawia się pokarm na nęciskach, który sprawia, że niedźwiedzie zamiast gawrować poruszają się między miejscami, gdzie człowiek przyzwyczaja je do żerowania.

Dlatego Fundacja Dziedzictwo Przyrodnicze ponawia swój apel o jak najszybsze wyznaczanie stref gawrowania w Puszczy Karpackiej oraz wprowadzenie zakazu dokarmiania i nęcenia zwierząt w tym najdzikszym rejonie Polski. Zamierza też podjąć kolejne działania, których celem jest złożenie wniosków o wyznaczanie takich stref i podjęcie kroków prawnych dotyczących pogorszenia jakości siedliska niedźwiedzi.

To, że niedźwiedzie nie mogą zasnąć jest wyłącznie konsekwencją tego, co ludzie robią z lasem, gdzie znajdują się niedźwiedzie gawry – dodaje Kostka. – Czy nie możemy odpuścić tym cennym przyrodniczo obszarom i nie możemy zaprzestać wycinki, tym bardziej, że na terenie bieszczadzkich nadleśnictw trzeba do niej dopłacać z racji wysokich kosztów wykonywania prac leśnych? Czy nie możemy odpuścić starym i pomnikowym jodłom? Nie zgadzamy się na to i dlatego zachęcamy do wsparcia naszej akcji Dzikie Pogotowie, której celem jest pomoc karpackim niedźwiedziom.

Obejrzyj film:

https://youtu.be/RrY6ymXSQtc

Kategoria wpisu

Nie zabijajmy łosi!

Miniatura

Wiceminister klimatu i środowiska Edward Siarka z Solidarnej Polski, zapowiedział właśnie  swoją zgodę na wznowienie polowań na łosie. To już trzecia próba zniesienia moratorium na ten gatunek. Fundacja Dziedzictwo Przyrodnicze i inicjatywa #JESTEMZŁOSIEM uruchamiają apel w obronie łosi.

Próby wznowienia polowań na łosie wynikają z nieustających zabiegów lobby łowieckiego – mówi Radosław Michalski z Fundacji Dziedzictwo Przyrodnicze. – Poza argumentem o wzbogaceniu oferty łowieckiej nie ma żadnych innych uzasadnionych powodów zniesienia moratorium. Podobnie nierzeczywiste są szacunki dotyczące liczebności łosia. Są one niedokładne, ponieważ nie da się precyzyjnie policzyć osobników tego gatunku, a eksperci twierdzą, że mogą być dwukrotnie a nawet trzykrotnie zawyżone. Na podstawie tych przesłanek próbuje się  po raz kolejny przeforsować możliwość zabijania łosi. Poprzednio, taką próbę podjął minister Jan Szyszko, ale dzięki akcji naszej fundacji i ogromnemu poparciu społecznemu, udało się zatrzymać wykonanie tamtego wyroku.

Łoś tworzy dziś populacją wyspową w Polsce, co ma związek z jego trudną sytuacją w krajach na wschód od naszej granicy. Dlaczego to takie istotne? Po drugiej wojnie światowej do Polski przywędrowały osobniki z byłych republik radzieckich, które zrekolonizowały nasz kraj. Dziś sytuacja łosia w Ukrainie czy w Białorusi nie wygląda już dobrze. W tym pierwszym państwie stała się na tyle dramatyczna, że łoś trafił do ukraińskiej czerwonej księgi zagrożonych gatunków. Nie ma zatem już takiej sytuacji, jak wiele dekad temu, że łosie ze wschodu zasilą polską populacją. Na łosie czyha też szereg innych zagrożeń. Wśród nich eksperci wskazują na zmiany klimatu. Łoś jest gatunkiem północnym i nie lubi upałów. Wraz z globalnym ociepleniem już obserwuje się wycofywanie tego gatunku w Ameryce Północnej do zimniejszych stref. Nie ma też problemu, jakoby łosi było za dużo. Jest to gatunek, który swoją liczebność dostosowuje do pojemności siedliska, i nie rozmnaża się „na potęgę”, jak to podnoszą czasami zwolennicy polowań. Wreszcie to nie łosie powodują wypadki, a ich udział w zdarzeniach drogowych stanowi niewielki procent, ponieważ dane dotyczące wypadków z udziałem zwierząt nie figurują w statystykach policyjnych z podziałem na gatunek.

Równie istotna jest kwestia populacji biebrzańskiej. To dolina Biebrzy jest jedynym miejscem w Polsce, gdzie nieprzerwanie występowały łosie, chroniąc się w trudno dostępnym terenie przez ludźmi. Biebrzańskie łosie stanowią unikalną genetycznie populację, która kwalifikuje się do dalszych prac badawczych i opisaniem ich jako podgatunku. Biebrzańskie łosie stanowią też niewątpliwą atrakcję, która przyciąga rzesze turystów. Wznowienie polowań będzie wyrokiem na łosie z Biebrzańskiego Parku Narodowego, które w okresie jesienno-zimowym mogą wychodzić poza jego granice w poszukiwaniu pokarmy.

Niestety te argumenty nie trafiają do wiceministra, który od 20 lat jest związany z łowiectwem – dodaje Michalski. – I pewnie w tym trzeba szukać powodów zapowiedzi o wznowieniu polowań na łosie. Ten gatunek, wbrew propagandowym przekazom osób związanych z hodowlą lasu i łowiectwem, nie stanowi zagrożenia ani dla polskich lasów ani dla polskich rolników. Szkody w rolnictwie, na które powołuje się wiceminister Siarka są podnoszone na wyrost, ponieważ nie jest tak łatwo zidentyfikować gatunku odpowiedzialnego za ewentualne straty w uprawach. Widocznie po nieudanej próbie z 2017 roku, teraz przedstawiciel resortu szuka nowych argumentów.

Fundacja Dziedzictwo Przyrodnicze zaczyna właśnie akcję na rzecz podtrzymania moratorium i wpisania łosia na listę gatunków chronionych. Tylko w ten sposób będziemy w stanie sprawić, że decyzje o losie łosi będą poprzedzone rzetelnymi badaniami i będą odbywać się w gronie ekspertów zajmujących się badaniem łosi, a nie związanych z łowiectwem. Polskie ośrodki naukowe z Białowieży, Białegostoku i Lublina przygotowały już szereg publikacji o łosiu, które należy uwzględniać w pierwszej kolejności w czasie dyskusji o przyszłości tego gatunku. Już dwa razy prawie straciliśmy łosie w Polsce. Potrzebne są kolejne badania i monitoring, a nie odstrzał.

Podpisz apel w obronie łosi!

Kategoria wpisu
Tagi

Stajemy w obronie Puszczy Knyszyńskiej

Miniatura

Fundacja Dziedzictwo Przyrodnicze jest jednym z 15 sygnatariuszy apelu do Zarządu PKP PLK S.A. w sprawie północnej obwodnicy kolejowej Białegostoku i jej dwóch wariantów, 11 i 12, które zniszczą cenny przyrodniczo obszar Puszczy Knyszyńskiej. Poniżej pełna treść apelu.

Do

Pan IRENEUSZ MERCHEL

PREZES ZARZĄDU

Polskie Koleje Państwowe Polskie Linie Kolejowe S.A.

 

Dnia 13.09.2021 r.

Apel organizacji pozarządowych i przyrodników w sprawie północnej obwodnicy kolejowej Białegostoku

Szanowny Panie Prezesie!

W związku z planowaną inwestycją dotyczącą budowy północnej obwodnicy kolejowej Białegostoku apelujemy o nieuwzględnianie w dalszym toku prac wariantów (korytarzy) 11 i 12, które będą oznaczać zniszczenie znacznej części cennego przyrodniczo obszaru jakim jest Puszcza Knyszyńska. Oba warianty przebiegają przez obszary Natura 2000 chronione dyrektywą siedliskową i ptasią - Ostoja Knyszyńska- PLH2000006 oraz Puszcza Knyszyńska - PLB200003. Przecinają również znikające z naszego krajobrazu tereny podmokłe i puszczańskie rzeki, w tym strumienie Hatka, Kulikówka i rzekę Czarna. Tak duża inwestycja liniowa będzie miała katastrofalny wpływ na ekosystemy wilgotne i bagienne, które będzie przecinać. Jednocześnie należy podkreślić, że na trasie wariantu 11 i 12 znajdują się również planowane rezerwaty przyrody wpisane do PLANU OCHRONY PARKU KRAJOBRAZOWEGO PUSZCZY KNYSZYŃSKIEJ IM. PROFESORA WITOLDA SŁAWIŃSKIEGO (załącznik do rozporządzenia nr 22/01 Wojewody Podlaskiego z dnia 9 sierpnia 2001 roku):

- „HATKA” - celem ochrony jest zachowanie śródleśnego strumienia o nazwie Hatka oraz jego doliny i strefy źródliskowej. Proponowana ochrona – częściowa

- „CZARNA RZECZKA” - celem ochrony jest zachowanie w stanie naturalnym fragmentu doliny rzeczki Czarnej z licznymi formami geomorfologicznymi tworzącymi przełom rzeki oraz terenami źródliskowymi.

Przeprowadzenie kolei wariantami 11 i 12 oznacza wycinkę lasu na bardzo długim odcinku – w przypadku wariantu 11 to ponad 20 kilometrów. Dodatkowo taka inwestycja stworzy barierę dla zwierząt, stając się śmiertelnym zagrożeniem dla chronionych prawem rysi i wilków, oraz innych gatunków ssaków, które będą chciały ją przekroczyć. Kolej dużych prędkości, jaka będzie przecinać Puszczę Knyszyńską doprowadzi do wzrostu kolizji ze zwierzętami, które negatywnie wpłyną na lokalne populacje.

Jednocześnie na trasie planowanych wariantów 11 i 12 gniazdują i występują zagrożone i chronione gatunki ptaków. Wśród nich są:

- chronione zarówno prawem polskim, jak i unijnym, znajdujące się w Załącznikach Dyrektywy Ptasiej: dzięcioł białogrzbiety i czarny, jarząbek, muchołówka mała, sóweczka, trzmielojad;

- gatunki z „Czerwonej listy Ptaków Polski” które są narażone na wyginięcie lub bliskie zagrożenia: włochatka, dzięcioł trójpalczasty, zaś na obrzeżach puszczy - świergotek polny i ortolan.

W bezpośrednim sąsiedztwie obu zaproponowanych wariantów zlokalizowane są strefy ochrony utworzone w rejonach gniazdowania ptaków drapieżnych: bielika i orlika krzykliwego.

Należy również wziąć pod uwagę, jaki cel postawiono obwodnicy. Z zapowiedzi PKP PLK wynika, że ma być to inwestycja wykorzystująca najlepsze możliwości kolei, jako transportu ekologicznego i atrakcyjnego dla mieszkańców miast i aglomeracji - przy uwzględnieniu oczekiwań mieszkańców i wymogów środowiskowych. W tym przypadku przesuwanie jej w głąb Puszczy, na tereny niezamieszkane, nie spełni żadnego z tych wymogów. Już teraz szybka analiza przebieg wariantu 11 i 12 wskazuje na trudności, które będzie miał inwestor z pozyskaniem środków unijnych na tego typu działania. Oba warianty stoją również w kolizji z założeniami Europejskiego Zielonego Ładu. Będą również generować wysokie koszty już na etapie wykonywania oceny ich oddziaływania na środowisko.

Jednocześnie, jak wynika ze stanowiska PKP PLK, warianty 11 i 12 nie były wcześniej rozważane przez tę spółkę. Sam zaś wariant 11 jest oprotestowany przez gminę Knyszyn i budzi również sprzeciw jej mieszkańców. Z punktu widzenia celu jaki ma spełniać te inwestycja najlepsze będą warianty położone blisko Białegostoku lub jak w przypadku wariantu 13 przebiegające już pod istniejącym ciągiem komunikacyjnym – tzw. trasą generalską.

Dlatego jeszcze raz apelujemy o niewłączanie do dalszego procedowania wariantów 11 i 12, i o kontynuację prac nad pozostałymi trzema wariantami, przebiegającymi najbliżej miasta Białegostoku.

Podpisano (w kolejności alfabetycznej):

  1. Centrum Ochrony Mokradeł
  2. Client Earth – Prawnicy dla Ziemi
  3. Fundacja dla Biebrzy
  4. Fundacja Dziedzictwo Przyrodnicze
  5. Fundacja Dzika Polska
  6. Fundacja Greenmind
  7. Fundacja Las Naturalny
  8. Fundacja Siła Lasu
  9. Jaki będzie las
  10. Komitet Ochrony Orłów
  11. Klub Gaja
  12. Ogólnopolskie Towarzystwo Ochrony Ptaków
  13. Pracownia na rzecz Wszystkich Istot
  14. Stowarzyszenie MOST
  15. Towarzystwo Przyrodnicze Dubelt

 

Kategoria wpisu
Materiały do pobrania

Weź udział w 4. Dniu Łosia

Miniatura

We wrześniu łosie szukają miłości i odbywają swoje doroczne gody. To dlatego grupa miłośników tego gatunku po raz czwarty zaprasza na Dzień Łosia. W sobotę 11 września odbędą się spacery, prelekcje i spotkania w czterech parkach narodowych – Biebrzańskim, Kampinoskim, Narwiańskim i Poleskim – i w Puszczy Białowieskiej, a w niedzielę w Zespole Lubelskich Parków Krajobrazowych.

11 września zapraszamy na Dzień Łosia

To wyjątkowe święto łosia wymyśliliśmy cztery lata temu – mówią pomysłodawcy tej inicjatywy, autorzy książki „Łoś” – Paweł Średziński i Piotr Dombrowski. Skoro swój dzień w kalendarzu mają lew i słoń, to dlaczego na takie wyróżnienie nie może zasłużyć łoś. Tym bardziej, że jest on gatunkiem wyjątkowym, taką żywą skamieliną, która przetrwała w Polsce, chociaż już dwukrotnie o mało łosia nie straciliśmy.

11 września Fundacja Dziedzictwo Przyrodnicze, Biebrzański, Kampinoski, Narwiański i Poleski Park Narodowy, Instytut Biologii Ssaków Polskiej Akademii Nauk w Białowieży, a 12 września Zespół Lubelskich Parków Krajobrazowych zapraszają na spacery, prelekcje, wykłady i spotkania poświęcone łosiom. Wstęp na wydarzenia jest wolny. Większość wydarzeń zaczyna się o świcie, ponieważ wtedy najłatwiej usłyszeć łosie, które obecnie mają swoje doroczne gody. Znacznie trudniej będzie je zobaczyć. Stąd pomysł na ustanowienie Dnia Łosia we wrześniu, kiedy łosie szukają miłości.

Łosie są zresztą wyjątkowymi zalotnikami – wyjaśnia Dombrowski. - Wyróżniają się delikatnością w porównaniu z jeleniami. Samiec musi być w pewnym sensie zaakceptowany przez samicę. Bukowisko, czyli czas łosiowych godów jest zatem zupełnie inne niż dość gwałtowne i głośne rykowisko u jeleni.

O tych wszystkich łosiowych tajemnicach dowiedzą się już wkrótce osoby, które wezmą udział w Dniu Łosia. Wydarzenie odbywa się już po raz 4. Co roku dopisuje frekwencja, z wyjątkiem poprzedniej edycji, która musiała odbyć się w wersji online z powodu pandemii. W tym roku tylko obchody w Puszczy Białowieskiej będą miały taką internetowa odsłonę z racji wprowadzenia stanu wyjątkowego przy granicy z Białorusią.

Dzień Łosia jest okazją do popularyzacji wiedzy o tym zwierzęciu – wyjaśnia Średziński. - Wciąż niewiele o łosiu się mówi, a nasza książka o nim, która ukazała się w tym roku nakładem wydawnictwa Paśny Buriat, jest tak naprawdę pierwszą publikacją popularyzującą nasze gapiszony, jak czule nazywamy łosie, która nie jest napisana z myślą o myśliwych i uwzględnia aktualny stan wiedzy o łosiach w Polsce. Wokół łosia narosło bowiem sporo mitów. Twierdzi się, że łosi jest „za dużo”, powodują wypadki i „zjadają” las. Wszystko po to, aby uzasadnić wznowienie odstrzałów na łosia, na którego nie poluje się już od 20 lat. Jak się jednak okazuje na łosia czyha szereg zagrożeń. Zmiany klimatu, coraz większa izolacja populacji łosi w Polsce, to wszystko sprawia, że łoś powinien zostać wpisany na listę gatunków chronionych.

Szczegółowy program Dnia Łosia:

11 września

Biebrzański Park Narodowy

5.30 - spotkanie uczestników na MOR Bagno Ławki, parking przy Carskiej Szosie

6.00 - Spacer Groblą Honczarowską

10.00 - spotkanie poświęcone łosiom z udziałem autorów książki "Łoś, w siedzibie Biebrzańskiego Parku Narodowego

Kampinoski Park Narodowy

6.00 - zbiórka na parkingu w Granicy i spacer

10.00 - prezentacja multimedialna w Skansenie Budownictwa Puszczańskiego w Granicy

Narwiański Park Narodowy, Ośrodek Edukacji Przyrodniczej „Młynarzówka”

- Prezentacja o łosiu oraz quiz, w którym można wygrać nagrody

- tropienie łosia, choć nie w terenie

- wystawa zdjęć

Dzień łosia połączony ze zwiedzaniem „Młynarzówki”, w związku z tym bilety będą w promocyjnej cenie 5 zł bilet normalny, a osoby uprawnione do ulgi (uczniowie, studenci, emeryci, renciści) wchodzą za darmo. Wejścia będą o 10:00, 12:00, 14:00 i 16:00. Cały cykl powinien zająć ok. 2h. PROSIMY O WCZEŚNIEJSZĄ REZERWACJĘ.

Poleski Park Narodowy

5.00 -  początek spaceru i zajęć terenowych na ścieżce „Czahary”. Zbiórka pod wieżą widokową na początku ścieżki „Czahary”, na końcu wsi Zastawie.

10.00 – zakończenie spaceru. Poczęstunek.

Liczba miejsc jest ograniczona. Decyduje kolejność zgłoszeń. Ostateczny termin nadsyłania kart zgłoszeniowych – 9 września 2021 r. Formularz zgłoszeniowy: https://forms.gle/2yjmzGnG7w5QxYfn7

Instytut Biologii Ssaków Polskiej Akademii Nauk w Białowieży (wykłady wyłącznie w wersji online z powodu stanu wyjątkowego)

10.00 - Śladami wędrowca znad bagien - aktywność i użytkowanie przestrzeni przez łosie - dr Tomasz Borowik, IBS PAN

10.45 - Co o łosiach mówią ich geny - dr hab. Magdalena Niedziałkowska, IBS PAN

11.30 - Fotograficzne spotkania z białowieskimi łosiami - dr hab. Rafał Kowalczyk, IBS PAN

12.00 - Cyfrowe łosie w IBS PAN - Joanna Łapińska, IBS PAN

12 września

Zespół Lubelskich Parków Krajobrazowych

Ośrodek Edukacji Ekologicznej w Sobieszynie

15.00 - prezentacje o Polesiu i łosiach

16.30 - łosiowy spacer zakończony ogniskiem

Kategoria wpisu
Tagi

Wilki z Brzozowa nie powinny zginąć

Miniatura

Decyzja w sprawie odstrzału wilków w Brzozowie została podjęta za szybko, bez odpowiedniej staranności o zbadanie sprawy bliskiego kontaktu wilków z pilarzami – uważają trzy organizacje ekologiczne – Fundacja Dziedzictwo Przyrodnicze, Fundacja „Niech Żyją!” i Pracownia na rzecz Wszystkich Istot. Dlatego w ich imieniu adwokatka Karolina Kuszlewicz złożyła właśnie wniosek o stwierdzenie nieważności ustnej decyzji wydanej w marcu tego roku, zezwalającej na zabicie trzech osobników wilka.

Na początku marca w rejonie Brzozowa w bliskim sąsiedztwie pilarzy pojawiły się wilki. W ekspresowym tempie została uruchomiona procedura złożenia wniosku o ich odstrzał, pomimo że nie doszło do sytuacji, którą można nazwać atakiem zwierzęcia na człowieka. Okazało się, że ustne przekazy o „ataku wilków na pilarzy” oraz informacje telefoniczne od Burmistrza Brzozowa, były wystarczające dla Generalnego Dyrektora Ochrona Środowiska do wydania decyzji w tej sprawie, z rażącym pominięciem procedury dowodowej.  W rezultacie swoim życiem zapłaciły dwie młode wilczyce w wieku 11 miesięcy, które w klasyfikacji biologicznej są uznawane jeszcze za szczenięta.

Naszym zdaniem ich zabicie nie znajdowało podstaw w dowodach, zaś informacje od ekspertów, zajmujących się badaniami nad dużymi drapieżnikami, potwierdziły, że zachowania wilków, które spotkały pilarzy, nie świadczyły o zamiarze ataku. W tej sytuacji tryb wydania decyzji, jak i sposób w jaki było procedowane jej wykonanie wymagają kontroli i stwierdzenia, że została wydana z rażącym naruszeniem prawa.

Jak mówi Karolina Kuszlewicz, adwokatka: Wydaniu tej decyzji towarzyszyły pośpiech i pochopność. W zasadzie można ją określić jako “decyzję na telefon”, co nigdy nie powinno mieć miejsca w tak krytycznie ważnej sprawie jak życie wilków - zwierząt, znajdujących się pod ścisłą ochroną gatunkową. W chwili ich zabijania nie istniał żaden dokument pozwalający na weryfikację tej decyzji - protokół z jej wydania został sporządzony dopiero kilka dni później. Na jakiej zatem podstawie wybrano wilki do odstrzału? To tak, jakby wydano decyzję w sprawie rozbiórki domu bez określenia, o który chodzi. Uważam, że ta sprawa ujawniła wielkie niebezpieczeństwo dla systemu ochrony przyrody w Polsce.   

Sytuacja jest absurdalna. Dwóch dorosłych mężczyzn, pilarzy, przestraszyło się szczeniaków wilka. Te dwa młode osobniki nie stanowiły żadnego zagrożenia. Wygląda to na dalszy ciąg nagonki na wilki i budowania wokół nich negatywnej narracji. Skutkiem tej atmosfery była pochopna decyzja o odstrzale. To bardzo niebezpieczny precedens, który może otwierać furtkę do kolejnych nieracjonalnych decyzji nie tylko w stosunku do wilków, ale również innych gatunków objętych ochroną – komentuje Radosław Ślusarczyk z Pracowni na rzecz Wszystkich Istot.

Decyzja o zabiciu wilków z Brzozowa wydana została z pominięciem obowiązku uwzględnienia alternatywnych, mniej inwazyjnych środków zaradczych. W tym przypadku mogło wystarczyć tzw. warunkowanie awersyjne, czyli sukcesywne odstraszanie zwierząt. GDOŚ decydując o ich odstrzale naruszył standardy postępowania zalecane przez Komisję do spraw Przetrwania Gatunków Międzynarodowej Unii Ochrony Przyrody (IUCN). To kolejna dramatyczna historia, która pokazuje jak łatwo dochodzi do nadużyć instytucji odpowiedzialnych za ochronę przyrody w Polsce i jak ważna jest ich społeczna kontrola - ocenia Tomasz Zdrojewski z Fundacji Niech Żyją!

Medialna nagonka na wilki, jaka rozpętała się wokół sprawy z Brzozowa pokazuje, że bardzo łatwo stworzyć niebezpieczny precedens, który de facto luzuje obowiązujący reżim ochronny i toruje drogę do wydawania kolejnych zgód o odstrzale wilków. Nie możemy do tego dopuścić i będziemy domagać się nie tylko stwierdzenia nieważności, ale ponownego zbadania sprawy zabicia dwóch młodych wilków – komentuje Radosław Michalski z Fundacji Dziedzictwo Przyrodnicze.

Kategoria wpisu
Tagi

Reforma parków narodowych potrzebna od zaraz

Miniatura

Zapowiedziane właśnie przez Ministerstwo Klimatu i Środowiska zmiany dotyczące parków narodowych w Polsce są wciąż bardzo ogólne. Z jednej strony cieszy fakt, że polityczni decydenci w końcu wywołali temat od lat zaniedbywany. Z drugiej, nie wiemy, czy temat zostanie potraktowany całościowo – komentuje Fundacja Dziedzictwo Przyrodnicze, która od ponad 10 lat zabiega o utworzenie Turnickiego Parku Narodowego i poszerzenie Bieszczadzkiego Parku Narodowego, a niedawno opublikowała wstępną mapę obszarów, gdzie powinny powstać takie obszary chronione.

Obecnie znamy tylko niektóre z zapowiedzi – mówi dr Antoni Kostka z Fundacji Dziedzictwo Przyrodnicze. – Są wśród nich zwiększenie finansowania. Mowa tutaj o wzroście dotacji budżetowej na parki z 88 milionów złotych na 134 miliony złotych. Jednak w warunkach rosnących cen i kosztów utrzymania taka podwyżka nie wydaje się załatwić problemów budżetowych parków narodowych. Parki powinny być w całości utrzymywane przez państwo, a nakaz dorabiania przez parki na sprzedaży drewna czy też odstrzałów zniknąć z parkowych obowiązków.

Niejasna jest też sprawa potencjalnych wpływów z Funduszu Leśnego. Pozytywnym sygnałem jest to, że pieniądze z tego źródła nie będą rozdawane uznaniowo, w formie konkursu. Jednak wciąż nie wiemy jakiej wysokości będzie ten stały odpis z pieniędzy pochodzących z wycinki polskich lasów, generowanych przez działalność Państwowego Gospodarstwa Leśnego Lasy Państwowe. Minister Michał Kurtyka i wiceminister Małgorzata Golińska nie ruszyli ponadto tematu podatku leśnego, który mógłby stać się zachętą dla samorządów niechętnych parkom narodowym. Obecnie za lasy w parkach narodowych trafia do gminnych kas zaledwie połowa kwoty, którą płaci się za lasy poza parkiem.

Nie wiemy też, jak ministerstwo chce doprowadzić do pozyskania zgody samorządów na utworzenie lub poszerzenie parku – dodaje Kostka. – Na ministerialnej konferencji zorganizowanej w poniedziałek i po niej nie wybrzmiała deklaracja w sprawie zniesienia samorządowego weta w tej sprawie, które zostało wprowadzone po 2000 roku i do dziś paraliżuje system ochrony przyrody w Polsce. Problemów nie rozwiąże też jedna scentralizowana dyrekcja dla polskich parków narodowych. W żaden sposób nie odpolityczni dyrektorskich stanowisk.

Fundacja Dziedzictwo Przyrodnicze czeka na dalsze szczegóły dotyczące konsultacji w sprawie zmian dotyczących parków narodowych. Te zmiany są konieczne. Nie wiadomo jeszcze czy i w jakim zakresie strona społeczna zostanie uwzględniona w tym procesie.

My ze swojej strony zawsze deklarujemy wolę współpracy i wsparcie w zakresie wypracowania jak najlepszych rozwiązań dla polskiej przyrody – konkluduje Kostka. – Jednocześnie oczekujemy jasnego sygnału, czy rząd rzeczywiście chce kompleksowo zreformować parki narodowe, powołać te, które czekają na utworzenie od wielu lat, i co chce zrobić, żeby praca w parku stała się prestiżowym i dobrym płatnym zajęciem. Bez żadnej wątpliwości parki narodowe zasługują na szczególne potraktowanie.

Kategoria wpisu
Galeria

Powstaną Wieczne Lasy

Miniatura

Wykup z nami wieczny las i wyzeruj swój ślad węglowy – zachęca Fundacja Dziedzictwo Przyrodnicze, która rozpoczyna projekt #wiecznelasy. I dodaje – w tym projekcie nie chodzi o sadzenie drzew przez ludzi. Dlatego przyrodnicy zachęcają do wsparcia ich inicjatywy na www.przyrodnicze.org/wiecznylas, gdzie można zmierzyć swój ślad węglowy, a następnie ten ślad przekazując darowiznę na zakup wiecznego lasu.

Nie musimy sadzić drzew i lasu – tłumaczy Radosław Michalski, prezes Fundacji Dziedzictwo Przyrodnicze. - Wystarczy oddać przyrodzie skrawki łąk, pól i mokradeł. Las urządzi się sam, pod warunkiem, że uda nam się wyłączyć z użytkowania grunty, na których już rosną drzewa. Będziemy o ten las dbać i nie pozwolimy na prowadzenie wycinki drzew na takim terenie. Drzewa w takim lesie będą dożywały swoich lat, dając życie kolejnym pokoleniom lasu.

Miejsca, które chce wykupić Fundacja mają najczęściej status nieużytku, a geodezyjnie nie są często jeszcze lasami. Są to lasy najczęściej młode lub w średnim wieku, które przeważnie powstały z samosiewu. Fundacji nie będzie prowadzić nasadzeń, które wymagają przygotowania ciągnikiem podłoża, transportu sadzonek oraz przy trzebieży i wycince, ponieważ te działania wiążą się z dodatkową emisją CO2, zaś drzewa z samosiewu są lepiej przystosowane do lokalnych warunków siedliskowych i klimatycznych. Taki las, który nie będzie wycinany, a w określonym czasie zgromadzi maksimum węgla w przeliczeniu na powierzchnię, co oznacza że przy kilkuset m³ drewna na hektar, a emisja z rozkładu martwego drewna zrówna się z wyłapywaniem CO2 z atmosfery przez rosnące żywe drzewa. W tym „węglowym magazynie” będzie uwięziony stale węgiel, wyciągnięty z atmosfery.

Takie wieczne lasy, które chce chronić Fundacja są ważne również dla przyrody, dzięki temu że drzewa nie są ścinane i są miejscem schronienia dla wielu gatunków. Retencjonują wodę, chłodzą w upalne dni, zapobiegają powodziom. Rosną w sąsiedztwie obszarów chronionych, na mokradłach, w górach, w dolinach rzek – ważnych korytarzach ekologicznych, najczęściej na siedliskach wilgotnych i bagiennych.

Każdy kto chce zmierzyć swój ślad węglowy może skorzystać z naszego kalkulatora na stronie akcji i obliczyć, jak dużo wiecznego lasu potrzebuje, aby zredukować emisję CO2, która wiąże się z naszymi codziennymi czynnościami – mówi Michalski. – Zachęcam do wsparcia naszych działań na rzecz wykupu lasów wilgotnych. Obecnie skupiamy się przede wszystkim na olsach.  

Olsy należą do tych zbiorowisk leśnych, które mogą zniknąć z naszego krajobrazu. Ich obecność uzależniona jest od obecności wody. Kryzys klimatyczny i ekstremalne susze, które już zdarzają się w Polsce, jak i skutki wielu dekad osuszania mokradeł, sprawiają, że takie skrawki olszowego lasu są niezwykle cenne i powinny być chronione. Ich kępkowa struktura sprzyja występowaniu rzadkich gatunków ptaków, zakładających w nich gniazda. Co więcej w upalne dni stanowią ważne miejsce odpoczynku i schronienia przed skwarem dla ssaków, w tym dla łosi. Są taką klimatyzowaną ostoją. Olsy są coraz częściej wycinane i zamieniane w uprawy, o ile geodezyjnie są np. nieużytkiem a nie lasem. W rezultacie nawet kilkadziesiąt m³ drewna jakie jest w młodym olszowym drzewostanie - w niedługim czasie po wykarczowaniu może trafić do atmosfery poprzez spalenie.

Dodatkowo olsy rosną na terenach podmokłych, są ostatnim stadium sukcesji na torfowiskach, które również magazynują węgiel z atmosfery CO2. Po wycince torfowe podłoże pocięte rowami odwadnia jeszcze bardziej siedlisko, ułatwiając intensywną uprawę. Z kolei z hektara odwodnionego torfowiska emisja CO2 to nawet 30 ton/hektar/rok. W rezultacie emisja jeszcze bardziej wzrasta. Można już temu zapobiec teraz wspierając akcję Wieczne Lasy na www.przyrodnicze.org/wiecznylas

Kategoria wpisu
Galeria
Tagi

Lasy Karpat w śmiertelnym zagrożeniu poza Bieszczadzkim Parkiem Narodowym

Miniatura

Wpisanie na Listę Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO buczyn karpackich w granicach Bieszczadzkiego Parku Narodowego, nie pomoże w ocaleniu lasów położonych poza obszarem parku – alarmuje Fundacja Dziedzictwo Przyrodnicze. Cieszyć może fakt, że doceniono lasy bukowe, które ocalały tylko dzięki temu, że są częścią obszaru chronionego, co nie zmienia stanu śmiertelnego zagrożenia dla pozostałych obszarów Puszczy Karpackiej.

Od wielu lat upominamy się o powołanie Turnickiego Parku Narodowego, poszerzenie Bieszczadzkiego Parku Narodowego i utworzenie nowych rezerwatów w najcenniejszych fragmentach karpackich lasów – mówi Radosław Michalski, prezes Fundacji Dziedzictwo Przyrodnicze. – Przebadaliśmy ten teren dokładnie, przygotowaliśmy niezbędną dokumentację, złożyliśmy wnioski o utworzenie rezerwatów, i wiemy, że nie ma takiego drugiego miejsca w naszym kraju. To jednak nie wystarcza, aby zmienić stanowisko Lasów Państwowych zarządzających tym obszarem, które twierdzą, że da pogodzić się gospodarkę leśną z ochroną puszczańskich drzewostanów. A to w tych najcenniejszych skrawkach powinniśmy zostawić las w spokoju i powołać obszary chronione.

Potwierdziło to właśnie UNESCO, uznając buczyny karpackie w Bieszczadzkim Parku Narodowym, obok lasów bukowych z kilku innych europejskich krajów, za światowe dziedzictwo ludzkości. Dzięki temu, że istnieje tam park, buczyny miały możliwość dożyć sędziwego wieku i urządzają się same, bez ingerencji człowieka. Ochrona jaką daje park narodowy i rezerwat jest dziś w Polsce jedyną gwarancją właściwej ochrony takich lasów.

Dzięki działaniom Fundacji Dziedzictwo Przyrodnicze o Puszczy Karpackiej jest coraz głośniej – dodaje Michalski. - Pojawiają się też kolejne inicjatywy, dołączając do nas i broniąc poszczególnych leśnych wydzieleń, wspierają naszą pracę terenową, której rezultatem są odkrycia nowych stanowisk gatunków chronionych, często reliktowych, charakterystycznych dla lasów naturalnych. Ta symboliczna często walka o naszą drugą „Białowieżę”, jaką są lasy Bieszczadów, Gór Sanocko-Turczańskich i Pogórza Przemyskiego, zwraca uwagę społeczeństwa na najdziksze skrawki Polski. Obowiązkiem polskich władz jest pilne podjęcie działań, które doprowadzą do utworzenia nowych obszarów chronionych. Docenienie lasów Bieszczadzkiego Parku Narodowego przez UNESCO dowodzi tylko tego, że jedynie park narodowy i rezerwat, w obecnej sytuacji prawnej, gwarantują przetrwanie sędziwych drzew, zabezpieczając je przed wycinką.

Kategoria wpisu

Warsztaty "Tradycyjnie i lokalnie" - mapa interaktywna gminy Fredropol

Miniatura

W dniu 01.07.2021 w ramach projektu “Dziedzictwo Przyrodnicze to nasza wspólna sprawa” odbyły się warsztaty pod hasłem “Tradycyjnie i lokalnie”.  Warsztaty były organizowane dla mieszkańców gminy Fredropol i miały na celu podsumowanie danych zbieranych do interaktywnej mapy najcenniejszych dla gminy miejsc, zarówno historycznie, kulturowo oraz przyrodniczo. 

Wspólna praca nad bazą danych do mapy przyniosła efekty w postaci nowych pomysłów na ulepszenie mapy i dostosowanie jej do potrzeb mieszkańców gminy. Posłuchaliśmy również wielu ciekawych anegdot i wierzeń związanych z miejscami ważnymi dla lokalnej społeczności. 

W spotkaniu uczestniczył również prezes Fundacji Lasy Naturalne, który specjalnie na cele powstania mapy udostępnia partnerom projektu sprzęt do wykonywania zdjęć sferycznych (360 stopni). Dzięki temu będziemy mogli wzbogacić mapę o zdjęcia w najnowszej technologii, które najlepiej oddają rzeczywistość.

Druga część warsztatów odbyła się w formie terenowej. Odwiedziliśmy kilka miejsc, które zasługują na pamięć, a których turyści często nie są świadomi np. cmentarz ewangelicki w Makowej, do którego prowadzi niepozorna i zarośnięta ścieżka w drodze na Górę Filipa, gdzie można podziwiać w pełnej okazałości (o tej porze roku) murawę kserotermiczną.

Serdecznie zapraszamy wszystkich zainteresowanych mieszkańców powstawaniem interaktywnej mapy do kontaktu z nami. Baza danych mapy wciąż jest otwarta, staramy się wspólnie, aby niczego na niej nie zabrakło.

Zapraszamy do obejrzenia galerii zdjęć z warsztatów.

Kontakt: Iwona Bara 
iwona.bara@przyrodnicze.org

Projekt "Dziedzictwo Przyrodnicze to nasza wspólna sprawa" dofinansowano ze środków Programu „Lokalne Partnerstwa PAFW” Polsko-Amerykańskiej Fundacji Wolności realizowanego przez Akademię Rozwoju Filantropii w Polsce.

''

 

Kategoria wpisu
Galeria

Zaprojektuj z nami Lasy Narodowe dla ludzi i przyrody

Miniatura

Parki narodowe nie mogą powstawać. Rezerwaty przyrody latami czekają na utworzenie. Obecny status prawny większości polskich lasów nie umożliwia ich właściwej ochrony. A kryzys klimatyczny i kryzys bioróżnorodności stanowią jedno z największych wyzwań naszych czasów. Nie ulega wątpliwości, że lasy powinniśmy chronić i część z nich wyłączyć z wycinki, oddając ludziom i przyrodzie. Decydentom brakuje jednak inicjatywy w tym zakresie i paraliż decyzyjny sprawia, że czasu na uratowanie cennych przyrodniczo skrawków polskich lasów jest coraz mniej. Dlatego Fundacja Dziedzictwo Przyrodnicze uruchamia nowy projekt pod nazwą „Lasy Narodowe”, do których wyznaczenia zaprasza już dziś całe społeczeństwo.

Celem tej inicjatywy jest rozpoczęcie dyskusji nad tym, które lasy należy wyłączyć z surowcowej gospodarki leśnej w Polsce – mówi dr Antoni Kostka z Fundacji Dziedzictwo Przyrodnicze. - Mowa o przynajmniej 20% polskich lasów, gdzie podstawowymi funkcjami będzie funkcja przyrodnicza poprzez zaniechanie cięć i rekreacyjna. Ta druga umożliwi całemu społeczeństwu na wstęp do lasu, w którym nie będą obserwować wycinki, ale odpoczną w lesie, który urządza się sam, bez pomocy harwestera i piły. Nasza inicjatywa była szeroko konsultowana z udziałem ekspertów z zakresu nauk leśnych i przyrodniczych.

W ramach projektu Fundacja uruchamia specjalny portal na www.lasynarodowe.pl, który pokazuje wstępną lokalizację takich obszarów. W ich skład wchodzą wszystkie propozycje nowych i poszerzonych parków narodowych, cenne lasy na obszarach NATURA 2000,  istniejące propozycje rezerwatów oraz lasy położone wokół miast. Co jednak najważniejsze, i interaktywna mapa umożliwia każdemu obywatelowi zgłoszenie swoich własnych propozycji. Prezentowana mapa zwiera sporo przydatnych informacji, np. stan zaawansowania prac nad Planami Urządzenia Lasu we wszystkich nadleśnictwach oraz plan wycinek zaplanowanych na bieżący rok, dla wybranych nadleśnictw.

Co więcej każdy może zgłosić wydzielenia leśne, które jego zdaniem powinny znaleźć się w obrębie Lasów Narodowych – dodaje Piotr Klub z Fundacji Dziedzictwo Przyrodnicze. – Może to zrobić za pośrednictwem mapy, którą przygotowaliśmy. To na niej należy zaznaczyć zgłaszany obszar i wysłać do nas za pośrednictwem naszej dedykowanej Lasom Narodowym strony. Można to zrobić również bez mapy, poprzez zgłoszenie tzw. adresu leśnego. Każde takie zgłoszenie będziemy analizować i w oparciu o tę analizę, zdecydujemy o dodaniu wskazanego obszaru do projektu mapy Lasów Narodowych.

Na stronie Lasów Narodowych, autorzy koncepcji wyjaśniają, jak widzą ich funkcjonowanie w aspekcie organizacyjnym: Lasy Narodowe powinny pozostać częścią lasów stanowiących własność Skarbu Państwa, powinny być jednak nadzorowane przez powołaną w tym celu niezależną radę. Równie istotne jest to, że są alternatywą wobec parków narodowych, a ich utworzenie uratuje stare drzewostany przed wycinką i nie wprowadzi zakazów znanych z obszarów chronionych.

Przeciwnicy powoływania nowych obszarów chronionych często mówią, że zakaże się wstępu ludziom, jeśli powstanie park narodowy i rezerwat – wyjaśnia Kostka. – Chcemy pokazać, że można chronić las nie poprzez jego hodowlę i wycinkę, ale pozostawienie przyrodzie i umożliwienie ludziom spędzania w tym lesie czasu. Funkcje ochronną i rekreacyjną można połączyć, a Lasy Narodowe mogą być takim kompromisem dobrym dla ludzi i przyrody wobec decyzyjnego paraliżu i braku działań w zakresie reformy funkcjonowania parków narodowych w Polsce. Nasza propozycja jest rozszerzeniem wcześniejszej inicjatywy Fundacji dotyczącej poszerzenia i utworzenia parków narodowych w Polsce.

Koncepcja Lasów Narodowych po raz pierwszy pojawiła się w czasach prezydentury Lecha Kaczyńskiego. Miała być sposobem na rozwiązanie konfliktu wokół zarządzania obszarem Puszczy Białowieskiej. Niestety idea wprowadzenia tej formy ochrony, która zabezpieczałaby las przed prowadzeniem gospodarki leśnej, nie doczekała się jak dotąd realizacji.

Kategoria wpisu

Turnicki Park Narodowy - to może się opłacać!

Miniatura

Czy powołanie planowanego Turnickiego Parku Narodowego oznacza straty i regres trzech gmin, gdzie miałby powstać ten park? Wiele będzie zależeć od tego, czy uda się w końcu przeprowadzić rzetelny dialog, który pozwoli przełamać wieloletni impas w zakresie powołania parku. Z inicjatywy Fundacji Dziedzictwo Przyrodnicze powstało właśnie pierwsze kompleksowe opracowanie, omawiające społeczne i ekonomiczne uwarunkowania ochrony przyrody na terenie planowanego TuPN.

Nasze opracowanie jest punktem wyjścia do rzeczowej dyskusji oraz zaplanowania długofalowej wizji rozwoju lokalnego na terenie gmin Bircza, Fredropol i Ustrzyki Dolne - mówi Radosław Michalski, prezes Fundacji Dziedzictwo Przyrodnicze. - Tego dialogu brakuje od lat, a przeciwnicy parku uniemożliwili już wielokrotnie merytoryczną debatę, która potrafiłaby pogodzić interesy lokalnej społeczności z potrzebą ocalenia ostatnich fragmentów lasów o charakterze naturalnym. Dlatego sami podjęliśmy wyzwanie przygotowania opracowania, otwierającego możliwość porozumienia w sprawie planowanego Turnickiego Parku Narodowego.

Z opracowania wynika, że badane gminy zmagają się z problemami typowymi dla dla peryferyjnie położonych obszarów wschodniej Polski. Z drugiej strony posiadają też cenne zasoby, które pozwalają im radzić sobie z trudnościami. Są to: silna i wyróżniająca się na tle kraju rodzinność, różne formy współpracy i samopomocy sąsiedzkiej, więzi wewnątrzgrupowe, zaufanie i wzajemność między członkami tej samej społeczności.

Wśród obaw, które budzą wśród lokalnych społeczności plany utworzenia Turnickiego PN należą możliwość utraty pracy bądź zmniejszenia zarobków, konieczność przekwalifikowania lokalnej gospodarki, brak możliwości rozbudowy infrastruktury ze względu na istnienie parku, lęk o brak możliwości decydowania o sobie i swoim majątku oraz przekonanie o obcości i nieznajomości lokalnej sytuacji przez środowiska popierające utworzenie Turnickiego PN. Autorzy opracowania uważają, że obawy te zamiast hamulcem rozwoju powinny być punktem wyjścia dla pozytywnej transformacji obszarów wiejskich, np. poprzez wsparcie małych rodzinnych przedsiębiorstw i ekologicznych inicjatyw lokalnych, rozwój infrastruktury naprawdę potrzebnej mieszkańcom czy też umożliwienie lepszej integracji mieszkańców.

Według wyników badania głównym elementem środowiska dostarczającym korzyści dla człowieka jest las, czasami bywa też źródłem zagrożeń. Las jest najczęstszym tematem dyskusji o środowisku wśród lokalnych mieszkańców. Leśnicy cieszą się ogólnym zaufaniem społecznym u znacznej części badanych, chociaż dostrzegane są również niekorzystne procesy i zmiany zachodzące w lasach. Korzyści płynące z gospodarki leśnej podlegają niejednoznacznej ocenie - przykładowo rzeczywista dostępność drewna opałowego kontrastuje z dużą skalą jego pozyskania. I to leśnicy mają największy wpływ na kształtowanie opinii publicznej oraz nastawienia wobec planów powołania parku. To od ich postawy będzie zależeć, czy najlepiej przyrodniczo uzasadniony park narodowy powstanie.

Jednym z kluczowych wyników opracowania jest wycena korzyści płynących z tytułu rekreacyjnej wartości ekosystemów badanej części Pogórza Przemyskiego i Gór Słonnych. Przyjmując ostrożne założenia można stwierdzić, że same korzyści rekreacyjne sięgają średnio 43 mln złotych rocznie. Liczba ta stanowi dolny pułap oszacowania przepływów finansowych związanych potencjalnie z lokalnym sektorem turystycznym, które mogłyby być umiejętnie wykorzystane przez lokalnych przedsiębiorców.

W tym straszeniu parkiem nikt nie próbuje wskazać na ewentualne korzyści z powstania obszaru chronionego i spojrzeć na taki proces jako szansę - dodaje Michalski. - Niezbędne jest wypracowanie takich rozwiązań i to na szczeblu krajowym, które sprawią, że funkcjonowanie parku narodowego nie zmniejszy wpływów z tytułu podatku leśnego. Jednocześnie uruchomi fundusze, które pozwolą rozwinąć się gminom i zdywersyfikować źródła dochodów lokalnej społeczności. Coraz większym zainteresowaniem cieszy się również turystyka do miejsc, gdzie można odpocząć w bliskim kontakcie z przyrodą. Zmienia się profil turystów i ich oczekiwania, co jest ogromną szansą dla obszaru planowanego parku. Jeśli nie wykorzystamy tej szansy park narodowy nigdy nie powstanie i bezpowrotnie stracimy ostatnie skrawki dzikości w tym regionie Polski.

Przeczytaj pełną treść opracowania.

Powstało nowe opracowanie dotyczące obszaru planowanego Turnickiego PN.

Opracowanie powstało dzięki wsparciu finansowemu Fundacji WWF Polska.

Kategoria wpisu
Materiały do pobrania

Dzikie Karpaty wołają o pomoc

Miniatura

Puszcza Karpacka znajduje się w śmiertelnym zagrożeniu – alarmuje Fundacja Dziedzictwo Przyrodnicze i rusza z akcją zbierania podpisów na rzecz utworzenia czterech rezerwatów. Tam, gdzie powinien powstać Turnicki Park Narodowy i w otulinie Bieszczadzkiego Parku Narodowego, prowadzi się wycinkę i organizuje polowania. Od ponad 30 lat nie powstaje planowany Turnicki Park Narodowy. Nie został również poszerzony Bieszczadzki Park Narodowy. Jeśli tworzenie i poszerzanie parków narodowych jest dziś aż tak trudne, to można powołać już teraz cztery rezerwaty przyrody, których powstanie zależy od decyzji Regionalnego Dyrektora Ochrony Środowiska w Rzeszowie.

Dokumentacje dla czterech rezerwatów przygotowaliśmy dzięki prowadzonym przez nas badaniom terenowym – mówi Radosław Michalski, prezes Fundacji Dziedzictwo Przyrodnicze. – Niestety nasz wniosek w sprawie Rezerwatu „Reliktowa Puszcza Karpacka” nie został do dziś rozpatrzony pozytywnie. Pomimo że wykonaliśmy z własnej inicjatywy i za własne środki ogromną pracę i podaliśmy gotowe rozwiązanie, obejmujące tylko część planowanego parku narodowego, które przekazaliśmy do RDOŚ w 2016 roku. Mamy zatem obawę, że podobny los spotka trzy inne wnioski i dokumentacje, dotyczące trzech rezerwatów przyrody w otulinie Bieszczadzkiego Parku Narodowego. Dlatego uruchamiamy apel internetowy w sprawie utworzenia tych czterech obszarów chronionych, które można utworzyć już teraz, i zachęcamy do jego podpisywania.

Obecny stan prawny uniemożliwia tworzenie i poszerzanie parków narodowych. Inaczej jest w przypadku rezerwatów przyrody. Tworzy je Regionalny Dyrektor Ochrony Środowiska i decyzja należy do niego. Niestety, pomimo złożonych przez Fundację Dziedzictwo Przyrodnicze dokumentacji projektowych dla planowanych rezerwatów w Bieszczadach – „Las Bukowy pod Obnogą”, „Przełom Wołosatego i Widełki” i „Zakole Sanu” oraz na Pogórzu Przemyskim i w Górach Sanocko-Turczańskich – projektowany rezerwat „Reliktowa Puszcza Karpacka”, Regionalny Dyrektor Ochrony Środowiska w Rzeszowie nie podjął żadnej decyzji w ich sprawie.

Planowane rezerwaty przyrody są ostojami wielu rzadkich i chronionych gatunków porostów, mchów i wątrobowców - w tym będących wskaźnikami lasów o charakterze pierwotnym i naturalnym. Są również miejscem występowania chronionych i strefowych gatunków ptaków, takich jak sóweczka, orlik krzykliwy czy orzeł przedni. Nadmienić również trzeba że dwa z projektów rezerwatów - “Las bukowy pod Obnogą” i “Przełom Wołosatego i Widełki”, są oparte na już istniejących projektach z 2006 i 2007 roku wykonanych na zamówienie Nadleśnictwa Stuposiany przez pracowników Katedry Botaniki Leśnej i Ochrony Przyrody Wydziału Leśnego Akademii Rolniczej w Krakowie, a projekt rezerwatu “Reliktowa Puszcza Karpacka” jest projektem kompromisowym, mającym rozwiązać problem ochrony terenu projektowanego już od lat 80-tych XX w. Turnickiego Parku Narodowego.

Nie możemy już dłużej czekać. Każdego dnia tracimy kolejne stare drzewa i ostatnie skrawki Puszczy Karpackiej. Obszary te nie są odpowiednio chronione, a odpowiedzialność za zagwarantowanie tej ochrony spoczywa na Regionalnym Dyrektorze Ochrony Środowiska.

Co więcej powołanie rezerwatów przyrody pomoże rozwiązać wiele problemów, które latami narastały wokół ochrony przyrody Bieszczad, Pogórza Przemyskiego i Gór Sanocko-Turczańskich, co przyczyni się również do rozwiązania wielu trudnych spraw, które obciążają pracą Regionalną Dyrekcję Ochrony Środowiska w Rzeszowie. Jest propozycją kompromisową i pierwszym krokiem koniecznym do zaistnienia dialogu w sprawie ochrony Puszczy Karpackiej.

Podpisz petycję już teraz. Wejdź na www.bit.ly/dlakarpat

Kategoria wpisu
Galeria

Stanowisko w konsultacjach dotyczących „Celów odnowy” (Restoration targets)

Miniatura
.

Do poniedziałku można wysyłać swoje uwagi dotyczące „Celów Odnowy” (Restoration Targets) w ramach Europejskiej Strategii Bioróżnorodności https://bit.ly/3cB9fDs - można wybrać język polski, zanim zaczniecie wypełniać. Zachęcamy do napisania nawet kilku słów przez każdego z was, a poniżej do pobrania nasze stanowisko.

.
Kategoria wpisu
Materiały do pobrania

Uwagi do PUL dla nadleśnictwa Krzeszowice na lata 2022-2031

Miniatura
.

W dniu 12marca 2021 złożyliśmy do nadleśnictwa Krzeszowice kolejne uwagi do nadchodzącego Planu Urządzenia Lasu. Ndlesnictwo Krzeszowice obejmuje lasy położone przy aglomeracji krakowskiej, o dużej wartości przyrodniczej i społecznej. Chcemy, żeby gospodarka leśna była tam podporządkowana tym dwóm funkcjom. I o tym piszemy w naszym dokumencie. Zobacz, co proponujemy; może nasza argumentacja znajdzie zastosowanie w innych miejscach Polski?

Kategoria wpisu
Materiały do pobrania

Nie wycinajcie orłom drzew

Miniatura

NIE WYCINAJCIE ORŁOM DRZEW. Pod takim hasłem Fundacja Dziedzictwo Przyrodnicze rozpoczyna swoją akcję na rzecz utworzenia kolejnych 30 stref ochronnych dla rzadkich i chronionych gatunków ptaków i porostów w Puszczy Karpackiej. Wobec blokady poszerzenia i tworzenia parków narodowych i rezerwatów w Bieszczadach, na Pogórzu Przemyskim i w Beskidzie Niskim, utworzenie takiej strefy prowadzi do ochrony przed wycinką pomnikowych drzew. To na nich swoje gniazda zakładają orły przednie, orliki krzykliwe i bociany czarne.

Nasi pracownicy terenowi i eksperci, z którymi współpracujemy, wyszukują gatunki strefowe w najdzikszym zakątku Polski, jakim jest bez wątpienia Puszcza Karpacka – mówi Radosław Michalski z Fundacji Dziedzictwo Przyrodnicze. – Dziś jest to jedyna forma wyłączenia z wycinki fragmentów lasów o charakterze naturalnym. Dotychczas nasza Fundacja doprowadziła do utworzenia aż 144 stref, między innymi 5 stref dla skrajnie rzadkiego w Polsce orła przedniego, 43 dla orlika krzykliwego i 22 dla sóweczki. Dla każdej z nich, po jej zlokalizowaniu przygotowaliśmy dokumentację z wnioskiem o jej utworzenie.

Każda strefa, w zależności od gatunku, chroni nie tylko drzewo, na którym jest gniazdo lub został znaleziony chroniony gatunek porostów, ale również strefę wokół niego. Jest to obszar od 50 do 200 metrów, w zależności od przedmiotu ochrony. To sprawia, że strefa staje się mikrorezerwatem i często zabezpiecza inne stare drzewa.

Stare, majestatyczne drzewa, dają schronienie wielu gatunkom. To na nich zakładają swoje gniazda dostojne orły przednie, skrajnie nieliczne w Polsce. Ich liczebność w naszym kraju szacuje się na 25-30 par, a większość z nich występuje w Karpatach. To tam, wysoko nad ziemią pierwsze tygodnia życia spędzają orliki krzykliwe. Stare drzewa, w odludnych miejscach wybierają też bociany czarne. A niżej, w dziuplach, swoje gniazda zakładają inne gatunki ptaków, wśród nich nasze najmniejsze sowy, sóweczki.

Niestety w Puszczy Karpackiej takie drzewa nie są bezpieczne – tłumaczy Michalski. – Wciąż są wycinane. A przecież mogłyby służyć orłom, orlikom, bocianom czarnym, sóweczkom za miejsce gniazdowania. W nadchodzącym roku chcemy doprowadzić do utworzenia minimum 30 kolejnych stref. Koszt utworzenia jednej strefy wynosi 1000 złotych. Pozwala pokryć koszty związane z szukaniem gatunków strefowych i opłacić ekspertów, ornitologów i lichenologów. Dlatego apelujemy do wszystkich, którym jest bliski los polskiej przyrody o finansowe wsparcie naszej akcji. Chcemy zebrać 30 tysięcy, które przeznaczymy w całości na to, aby zachować dzikość Bieszczadów, Pogórza Przemyskiego i Beskidu Niskiego.

Wsparcie finansowe można przekazać na stronie zbiórki www.przyrodnicze.org/nie-wycinajcie-orlom-drzew-pomagam/

 

 

Kategoria wpisu

Ostatnia szansa na ocalenie bieszczadzkich lasów

Miniatura
Powstała nowa i aktualna dokumentacja przyrodnicza dla otuliny Bieszczadzkiego Parku Narodowego. Obszar ponad 40 tysięcy hektarów jest od prawie czterech dekad wskazywany jako miejsce, które powinno być szczególnie chronione. W jego obronie stanęli już znani Polacy, wśród nich Olga Tokarczuk, która apelowała o wstrzymanie wycinki w jednym z leśnych wydzieleń położonych na tym obszarze. Obszar ten nie jest odpowiednio chroniony do dziś pomimo propozycji poszerzenia jego granic o obszar obecnej otuliny.

Dokumentacja została przygotowana przez Fundację Dziedzictwo Przyrodnicze przy udziale szerokiego grona przyrodników, którzy są jego autorami i dzięki wsparciu WWF Polska. Jest rezultatem wielu lat pracy i badań terenowych inicjowanych również przez samą Fundację. Opracowanie dotyczy obszaru, który od lat 90. jest wskazywany jako miejsce poszerzenia istniejącego Bieszczadzkiego Parku Narodowego i opiera się na koncepcji wieloletniego dyrektora parku doktora Tomasza Winnickiego.

.

Z niepokojem obserwujemy to co dzieje się dziś w otulinie Bieszczadzkiego Parku Narodowego – mówi Radosław Michalski. – Prowadzona jest wycinka starych drzew. Na terenie otuliny organizuje się polowania. Nikt nie słucha przyrodników, którzy apelują o utworzenie nowych rezerwatów przyrody na tym obszarze, a poszerzenie parku narodowego spotyka się ze zdecydowaną kontrą podmiotów zarządzających tym obszarem w imieniu Skarbu Państwa.

Szczególnie problematycznym obszarem jest teren Nadleśnictwa Stuposiany. Rozrywa on na dwie części obszar Bieszczadzkiego Parku Narodowego. Zwierzęta, które schodzą na zimę w niższe partie Bieszczadów trafiają na ambony, nęciska łowieckie i polowania organizowane przez nadleśnictwo. W przypadku takich gatunków jak niedźwiedź wyrzucanie buraków, kukurydzy i innych rodzajów pokarmu, wpływa negatywnie na ich funkcjonowanie. Przyzwyczajają się one do pokarmu wyrzucanego przez ludzi i do dostępności pożywienia również w okresie zimy, co może zaburzać ich zimowy odpoczynek. Jednocześnie trwa wycinka w ponad stuletnich drzewostanach Puszczy Karpackiej. Górskie stoki są rozjeżdżane przez ciężki sprzęt, co powoduje zjawisko erozji i trudne do zaleczenia rany w leśnym ekosystemie. Jeszcze większym paradoksem jest fakt, że wycinka w otulinie Bieszczadzkiego Parku Narodowego nie jest opłacalna i muszą do niej dopłacać inne nadleśnictwa położone w odległych rejonach Polski.

Niestety nasze apele o poszerzenie Bieszczadzkiego Parku Narodowego wciąż nie przynoszą skutku – dodaje Michalski. – Postanowiliśmy działać dalej i przygotować opracowanie, które jest dowodem na to, jak cenny obszar jest niszczony. Czy możemy pozwolić na to, że najdziksze miejsce w Polsce zostanie przekształcone w uprawę leśną zgodną z zasadami hodowli lasu? Czy chcemy, aby otulina parku była śmiertelną pułapką dla zwierząt?

Pełna wersja opracowania do pobrania tutaj.

Kategoria wpisu

Prowadzimy projekt „Wsparcie rozwoju instytucjonalnego Fundacji Dziedzictwo Przyrodnicze”

Miniatura

Fundacja Dziedzictwo Przyrodnicze w okresie 02.11.2020 r. – 18.12.2020 roku realizuje zadanie pn. „Wsparcie rozwoju instytucjonalnego Fundacji Dziedzictwo Przyrodnicze” sfinansowane przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018-2030 na podstawie umowy nr 342/PROO/5/2020
z 29.09.2020 r.

Wartość dotacji: 2 078,23 PLN

Logo NIW-PROO

 

 

Kategoria wpisu

Charakterystyka przyrodnicza otuliny Bieszczadzkiego Parku Narodowego

Miniatura

Szanowni Państwo,

Oddajemy Państwu opracowanie, przygotowane w trosce nie tylko o przyrodę Bieszczadów, ale całej przyrody naszego kraju, której Bieszczady są integralną częścią, wspomagając jej właściwe funkcjonowanie. Opracowanie to jest też swego rodzaju wsparciem i apelem o dołączenie do osób postulujących poszerzenie Bieszczadzkiego Parku Narodowego.

Otulina_Bieszczadzkiego_Parku_Narodowego

 

.

Kategoria wpisu

Karpackie lasy nie są dobrze chronione

Miniatura

Odpowiedź Fundacji Dziedzictwo Przyrodnicze na stanowisko Lasów Państwowych zawarte w artykule „Lasy karpackie. Zobaczcie las, nie tylko drzewa!”

Autorzy artykułu po wstępie, w którym pokazują m.in. infografikę pokazującą wzrost lesistości obszaru Polski południowo-wschodniej, wytaczają szereg argumentów, które mają świadczyć o tym, że gospodarka leśna w tej części Karpat prowadzona jest bardzo dobrze i nie wymaga zmian. Poniżej nasz komentarz do tych argumentów (zacytowanych w całości).

Lasy Państwowe (LP): Gdzie jest Puszcza Karpacka? Aktywiści często posługują się wymiennie takimi pojęciami, jak Puszcza Karpacka, lasy bieszczadzkie, „projektowany Turnicki Park Narodowy”, mimo że nie są one tożsame. Według naukowców pradawna Puszcza Karpacka rozciągała się od Beskidu Żywieckiego aż po rumuński region Bacău, a nawet Serbię. Od wieków nie istnieje jako realny, zwarty lub choćby fragmentaryczny, kompleks leśny. Lasy bieszczadzkie to w ścisłym znaczeniu Bieszczadzki Park Narodowy i tereny sąsiednich nadleśnictw LP: Stuposian, Lutowisk, Cisnej, Baligrodu, częściowo Komańczy i Ustrzyk Dolnych. Obszar „projektowanego Turnickiego Parku Narodowego” to część obecnego Nadleśnictwa Bircza w Górach Sanocko-Turczańskich.

Fundacja Dziedzictwo Przyrodnicze (FDP): Jeżeli Puszcza Karpacka nie istnieje, nie ocalała choć we fragmentach, dlaczego mówią o niej podręczniki, np. “Botanika” Tołpy i Radomskiego, na str. 401. Dlaczego leśnicy z Regionalnej Dyrekcji w Krośnie piszą o pozostałościach puszczy karpackiej na Pogórzu, w Górach Słonnych i Bieszczadach? Choćby w wydawnictwie “Leśne Podkarpacie. 30 lat Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Krośnie”, RDLP w Krośnie 2008, autor: K. Wojewoda. Jeżeli nie istnieje, dlaczego leśnicy z Birczy słowami “Puszcza Karpacka” podpisują zdjęcia w swoich wydawnictwach?

Ocalałe starodrzewy, w rezerwatach i lasach gospodarczych Karpat i Podkarpacia, wraz z głównymi kompleksami pomiędzy nimi jak najbardziej zasługują na taką nazwę. Dużo gorzej zachowane i dostępne kompleksy leśne, np Puszcza Jaktorowska, Bolimowska czy Kampinoska czy nawet Puszcza Notecka noszą miano przecież to miano i nikt im go nie odbiera.

LP: Lasy karpackie są dobrze chronione. Fragmenty lasów będące echem dawnej Puszczy Karpackiej, choć w istotnym stopniu przekształcone, są od dawna objęte ochroną w formie parków narodowych (Gorczański, Tatrzański, Pieniński, Babiogórski, Magurski, Bieszczadzki) oraz rezerwatów. To nie znaczy, że na całym pozostałym obszarze prowadzona jest zwykła gospodarka leśna. W podkarpackich nadleśnictwach oprócz rezerwatów znajdują się liczne całoroczne strefy ochrony wybranych gatunków, ostoje ksylobiontów, strefy przypotokowe i inne powierzchnie całkowicie wyłączone z użytkowania.
Łącznie to dziś 36,4 tys. ha, czyli 9,1 proc. lasów w zarządzie RDLP Krosno. Z tego 15 tys. ha (w tym ponad 2100 ha rezerwatów) jest wyłączonych z użytkowania we wspomnianych 6 nadleśnictwach bieszczadzkich (dla porównania, powierzchnia Bieszczadzkiego Parku Narodowego to blisko 30 tys. ha), a 3,1 tys. ha w Nadleśnictwie Bircza (w tym 1553 ha w rezerwatach).

FDP: Lasy karpackie nie są dobrze chronione. Wycince i eksploatacji, miejscami intensywnej, poddane są otuliny parków narodowych: ich dyrektorzy boją się negatywnie opiniować działania LP, ponieważ straciliby dopłaty z Funduszu Leśnego LP a może nawet nawet pracę.

Wciąż trwają polowania w otulinach parków, w tym polowania zbiorowe, ponieważ nie wyznacza się tam stref ochrony zwierzyny (SOZ). Z jednej strony granicy parku zwierzęta są chronione, ale tuż za nią czeka myśliwy z bronią. Tak jest w Stuposianach, tak jest w okolicy Krempnej, w wewnętrznej (!) otulinie Magurskiego Parku Narodowego.

Obszary leśne dwóch parków narodowych (w pobliżu lub wewnątrz obszarów RDLP Krosno) mają łączną powierzchnię 41,4 tys ha czyli obejmują zaledwie 10 % powierzchni lasów. To zdecydowanie za mało. Powierzchnia rezerwatów też jest niewielka w stosunku do cąłości areału.

Co do pozostałych “obszarów wyłaczonych z uzytkowania” mamy poważne wątpliwości co do rzetelności przytoczonych powyżej danych na ten temat:

  1. do tej powierzchni LP wliczyły wszystkie powierzchnie, na których w tym dziesięcioleciu nie planują pozyskania bo w aktualnej fazie rozwoju drzewostanu nie widzą takiej potrzeby, ale zamierzają to pozyskanie zaplanować i przeprowadzić w kolejnych latach Są to zatem powierzchnie “wędrujące”. Kierując się tą logiką można powiedzieć, że dzisiaj w Polsce z użytkowania wyłączone jest 95% drzewostanu (bo tylko na 5% dziś toczą się prace). Czy w takim razie przyjmiemy też, że w najbliższą niedzielę poziom wyłączeń sięgnie 100%?
  2. Niektóre z wyłączeń to małe kępy drzew – to 5% drzewostanów użytkowanych rębnie, zgodne z zarządzeniem RDLP. To czasami kilkanaście osobników (!) i nie można w żaden sposób argumentować, że taki “wyłączony obszar” stanowi funkcjonalną ekologicznie całość.
  3. co najważniejsze, rzeczywista powierzchnia, którą leśnicy świadomie wyłączyli z pozyskania drewna z przyczyn przyrodniczych (jako ostoje ksylobiontów, strefy przypotokowe, pozostawiane kępy drzew czy niektóre projektowane rezerwaty) wynosi w nadleśnictwie Stuposiany zaledwie 2% (a nie 8%, jak podają LP) powierzchni lasu, zaś na obszarze proponowanego poszerzenia Bieszczadzkiego Parku Narodowego – zaledwie 4,5 % lasów (a nie, jak podają LP w czterech odpowiednich  nadleśnictwach, od 8 do 19%).

Dla przykładu, w nadleśnictwie Stuposiany wyznaczono zaledwie 87,1 ha biogrup i aż 25,6 ha z tej liczby w wydzieleniu 143Ab na tyłach Centrum Promocji Leśnictwa w Mucznem, by nie zniszczyć “pocztówkowego” widoku wokół hotelu. Podobnie ostoje ksylobiontów: wyznaczono 69,1 ha, ale największy kawałek znowu w… wydzieleniu 143Ab, gdzie wyznaczono już przecież biogrupy. Zatem formy ochrony nakładają się, zamiast obejmować tereny rzeczywiście tego wymagające. Wyznaczono je zresztą bez uprzedniej inwentaryzacji i bez konsultacji z przyrodnikami czy naukowcami.

LP: Najcenniejsze fragmenty karpackich lasów już są wyłączone z użytkowania, ale też gospodarka leśna prowadzona na pozostałym obszarze jest dostosowana do warunków i wymagań gór i pogórza i bardzo odmienna od tej na nizinach.

Dla przykładu, udział zrębowego sposobu zagospodarowania w lasach całej Polski wynosi średnio 47 proc., w LP – 45 proc., a w RDLP Krosno tylko 11,8 proc. (stosowany jest tylko na niżu podkarpackim i w kotlinach). W Bieszczadach w ogóle nie stosujemy zrębów zupełnych: jeśli pozyskujemy drewno, to wycinamy tylko wybrane drzewa spośród wielu rosnących na danej powierzchni.

Średni wiek drzewostanów, który dla Polski wynosi 59 lat, a dla LP 60 lat, w RDLP Krosno sięga 67 lat, przy czym w samych lasach bieszczadzkich i birczańskich znacznie przekracza 80 lat. Powierzchniowy udział drzewostanów ponadstuletnich w lasach RDLP Krosno to aż 26 proc. – jest dwukrotnie większy niż krajowa średnia. Podkarpackie lasy wyróżniają się też wysokim udziałem gatunków liściastych (44,1 proc.) i dużą ilością drewna martwego (przeciętnie 24 m3 na hektarze – trzykrotnie więcej niż średnia krajowa). To trendy stałe od dziesięcioleci.

FDP: W Bieszczadach stosuje się tzw. cięcia gniazdowe, czyli małe „zręby” w ramach rębni złożonych, i to wysoko w górach, na wysokości 800m npm, w terenach źródliskowych, które powinny być chronione. Wraz z gęstą siecią dróg i zdublowanych szlaków zrywkowych ma to niezwykle negatywny wpływ na ekosystem lasu, powoduje erozję gleby, osuwiska i szybki spływ wód deszczowych, co sprzyja wezbraniom i powodziom w dolnej partii zlewni na terenach zurbanizowanych.

Zdaniem naukowców z Gór Kaskadowych w USA, sieć dróg i szlaków może mieć większy wpływ na powstawanie powodzi w dolnej partii zlewni niż rodzaj stosowanej rębni. Według badań dr A. Affeka na Podkarpaciu mamy już nawet 13,5 km dróg i szlaków na kilometr kwadratowy lasu, to wielkość kilkakrotnie przekraczająca wytyczne i jedna największych w Europie. A wciąż powstają nowe.

Wymywane przez wodę koryta szlaków zrywkowych w Bieszczadach i na Pogórzu nie są w żaden sposób zabezpieczane, choć robi się to w zachodniej Polsce, za pomocą tzw. zapór przeciwerozyjnych. Leśnicy z Bieszczad twierdzą, że szlaki wciąż są użytkowane, dlatego nie można tam stawiać zapór. To kolejny dowód na częstą obecność ciężkiego sprzętu w górach i dowód na postępując kompakcję, czyli ubijanie ziemi: ubita gleba (na drogach i w lesie) po wielokrotnym przejeździe buldożerów i ciągników zrywkowych traci wodochłonność: nie przyjmuje opadu i powstaje niekorzystny szybki spływ powierzchniowy.

Średni wiek drzewostanów owszem, pokazuje nam starzenie się lasów, ale głównie z powodu dojrzewania drzewostanów założonych na gruntach porolnych. One nie mogą się równać ze starodrzewami pod względem biologicznym czy hydrologicznym. Poza tym, opracowując PUL, leśnicy w ostatnich latach w wielu nadleśnictwach deklarują, że chcieliby ten wiek obniżyć.

W odniesieniu do udziału gatunków liściastych (czyli w olbrzymiej większości buka)  jedynym komentarzem powinno być stwierdzenie, że dostosowanie form gospodarki do warunków geograficznych to nie jest jakaś szczególna zasługa leśników. W tych lasach buki mają się dobrze i same dobrze się rozsiewają. Przypomnijmy, że leśnicy raczej przez lata “popierali” jodłę – trudno zatem wysoki udział buka przypisywać ich zasługom.

LP: Korzystamy z bogactwa karpackich lasów oszczędnie i w sposób zrównoważony. Średnia zasobność lasów RDLP Krosno sięga dziś blisko 340 m3 drewna na hektarze (przy średniej krajowej na poziomie 286 m3/ha) i tylko w ciągu ostatnich 10 lat wzrosła o 13 proc. W tym okresie podkarpaccy leśnicy pozyskiwali (w cięciach rębnych i przedrębnych łącznie) średnio 5,95 m3 drewna z hektara rocznie, czyli niecałe 58 proc. tego, co w ciągu roku przyrastało w lesie (średnio 10,3 m3/ha). Cała reszta co roku powiększała zasoby. By to zobrazować, wyobraźcie sobie pełnowymiarowe boisko piłkarskie (0,74 ha) w całości pokryte drzewami. Spośród nich leśnicy wycinali średnio tylko 4-5 drzew przez cały rok.

Dlatego ze smutkiem przyjmujemy, że formułowane przez aktywistów i niektórych publicystów zarzuty wobec gospodarki leśnej są coraz bardziej kuriozalne. Do niedawna nie przyszłoby nam do głowy, że ktokolwiek mógłby porównywać sytuację lasów w Bieszczadach do trwałych wylesień na Borneo albo obwinić leśników… o czerwcową powódź błyskawiczną na Podkarpaciu (mimo że meteorolodzy wskazali na obiektywne przyczyny: burzę wielokomórkową i dobowe sumy opadów bijące w wielu miejscach kilkunastoletnie rekordy).

Przypomnijmy, od lat międzywojennych powierzchnia lasów na Podkarpaciu wzrosła dwukrotnie, w samych Bieszczadach nawet więcej. Czy potencjał pochłaniania CO2 lub zatrzymywania wody w regionie wzrósł, czy zmalał? Odpowiedź jest oczywista, niestety nie dla wszystkich.

FDP: Po pierwsze, zasobność jest pojęciem technicznym i niekoniecznie świadczy o jakości lasu z punktu widzenia przyrodniczego, czyli o jego naturalności. Zasobność często koreluje się z naturalnością, ale nie jest to to samo.

Po drugie, Lasy Państwowe w tym wypadku szermują dość swobodnie pojęciem “średniej”, a jest to pojęcie statystyczne, którego należy używać ze zrozumieniem. Jeździec i koń mają przecież średnio po trzy nogi, ale ta informacja nic nie mówi ani o jeźdźcu ani o koniu… Wzrastająca średnia zasobność lasów wynika z tego, że zasadzone po wojnie drzewostany na obszarach porolnych właśnie w ostatnim dziesięcioleciu uzyskały największy przyrost. Ale za to drzewostany stare (a głównie o nie toczy się cały spór!) najprawdopodobniej wcale nie zyskały na zasobności. Co więcej, w tych drzewostanach pozyskanie w ostatnich latach przekraczało roczny przyrost (w największej skali w nadleśnictwie Stuposiany).

Nikt nie obwinia leśników o ulewne deszcze. Jednak skutki gwałtownych powodzi bezsprzecznie mogłyby być mniejsze, gdyby lasy karpackie miały większy potencjał retencyjny. A on jest większy wtedy, kiedy pokrywa leśna jest gęsta i zwarta, a sieć dróg rzadka. Porównanie z Borneo, choć szokujące, jest prawdziwe, bo mówi o gęstości szlaków zrywkowych, a jest ona w Karpatach bardzo duża: w niektórych wydzieleniach drogi zrywkowe stanowią 10% powierzchni lasu!

Jest racją, że od czasów przedwojennych lesistość w Bieszczadach wzrosła, a wraz z nią z pewnością potencjał zatrzymywania wody. Nikt temu nie zaprzecza. Wiemy, że gospodarka leśna w tamtych czasach była prowadzona metodami jeszcze bardziej inwazyjnymi niż dziś. Ale chciałoby się spytać: “no i co z tego?”. To nie jest żadne wytłumaczenie szkód które teraz wyrządza się lasom. Czy to, że kiedyś było źle usprawiedliwia dalsze czynienie tego zła?

LP: Aktywiści potrafią stwierdzić, że Lasy Państwowe rzekomo kierują się tylko zyskiem, by za chwilę zarzucić nam, że utrzymujemy „deficytowe” nadleśnictwa w Bieszczadach. To nielogiczne i sprzeczne zarzuty. Zgodnie z prawem, Lasy Państwowe jako całość mają być samodzielne ekonomicznie, finansując swoje koszty z własnych przychodów – i tak się dzieje.

Nie wyklucza to, że niektóre nadleśnictwa mogą być przejściowo „pod kreską” (w leśnictwie może to być perspektywa nawet kilkudziesięcioletnia), a wtedy ich niedobory są wyrównywane z funduszu leśnego, czyli swoistego „wspólnego budżetu” jednostek LP. Nie ma w tym nic dziwnego: warunki terenowe, klimatyczne, struktura wiekowa i gatunkowa miejscowych lasów, sytuacja na lokalnym rynku pracy lub choćby nieprzewidziane klęski żywiołowe, decydują o tym, że każde z 430 nadleśnictw w Polsce ma własną specyfikę, w tym różne możliwości przychodowe.

W tej sytuacji wymaganie, by każdy nadleśniczy za wszelką cenę osiągał wynik dodatni, miałoby fatalne dla przyrody skutki (właśnie dlatego w ustawie o lasach ustanowiono fundusz leśny i szczegółowo określono zasady jego działania).

 Nieprawdą jest, że nadleśnictwa w Bieszczadach tracą na samym pozyskaniu i sprzedaży drewna. Po prostu gospodarując w trudnym terenie górskim, z użytkowaniem wyłączonym w wielu miejscach, bieszczadzkie nadleśnictwa pozyskują i sprzedają mniej surowca i mają niższe przychody z tego tytułu niż inne jednostki. Ale ich wydatki pozostają podobne jak nadleśnictw w innych zakątkach Polski (o ile nie wyższe z powodu większej trudności robót zlecanych w górach): także ponoszą koszty ochrony lasu, tworzenia leśnej i turystycznej infrastruktury, prowadzenia programów ochrony przyrody, budowy obiektów małej retencji i przeciwdziałających erozji, prowadzenia koniecznej skądinąd przebudowy składu gatunkowego drzewostanów na zgodne z siedliskiem itp.

 Sugerowanie, że proste zastąpienie obecnych nadleśnictw w całości parkiem narodowym czy rezerwatami zmieni tę sytuację, to w najlepszym razie naiwność. Bierna ochrona przyrody na odpowiednim poziomie także kosztuje – tyle że wtedy jest to koszt dla budżetu państwa, czyli podatników, a nie Lasów Państwowych.

FDP: Mało kto zarzuca Lasom Państwowym kierowanie się wyłącznie żądzą zysku. Jest wręcz odwrotnie: ta instytucja nie jest zainteresowana zbytnim jego zwiększaniem i utrzymuje go od wielu lat na poziomie ok 500 mln zł rocznie. Leśnicy wiedzą, że pokazanie lepszego wyniku finansowego mogłoby skłonić któregoś z ministrów finansów do sięgnięcia do kieszeni tej firmy. Dlatego też mamy leśne autostrady donikąd, średnie pensje na wysokim poziomie, i całą masę innych działań służącą ukryciu nadmiernego zysku.

Jednak obywatele, jako współwłaściciele tej firmy są zainteresowani, żeby Lasy Państwowe (przy respektowaniu zasad ochrony przyrody) przynosiły zyski i wpłacały odpowiednie kwoty do budżetu w postaci podatków. Dlatego, że każda strata, każde wydawane niepotrzebnie pieniądze są też naszymi pieniędzmi. Przypomnijmy, że powtarzana bez przerwy teza o “samofinansowaniu się” Lasów Państwowych to szkodliwy mit. Tak naprawdę, ta firma gospodaruje na majątku przekazanym jej bezpłatnie, a całkowita suma wszelkich podatków odprowadzanych do budżetu w przeliczeniu na 1 hektar umieszcza ją na ostatnim miejscu w Europie, w rankingu podobnych firm w innych krajach!

Z tego też względu warto mówić o deficytowości karpackich nadleśnictw. Wbrew twierdzeniom LP, te jednostki nie są “pod kreską” przejściowo, ale ich deficyt jest trwały i strukturalny – wynika z uwarunkowań terenowych, których nie da się zmienić. Pozyskanie drewna na tym terenie jest i będzie tu droższe. Deficyt nie bierze się z budowy wiat, pielęgnacji szlaków; on jest nieuniknioną konsekwencją tego, że tu nigdy nie pojawią się harvestery, które obsługiwane przez jednego człowieka pozyskują na łatwym terenie do 300 drzew na dobę. W Puszczy Karpackiej drzewa są ścinane przez drwali, którzy muszą to robić powoli i z uwagą, pracując jak saper. A to musi kosztować.

Przedstawiciele LP sami oficjalnie mówią, że pozyskanie drewna w Bieszczadach nie ma sensu gospodarczego, a jest jedynie “skutkiem ubocznym zabiegów hodowlanych”. To jest doprawdy kuriozalna teza, a jej implikacją jest to, że rzekomo cała działalność LP na tym terenie jest nastawiona na ochronę przyrody. Ochrona przyrody za pomocą piły? Czy nie lepiej i taniej te lasy po prostu zostawić przyrodzie?

W tym kontekście na pytanie, czy stać nas na utrzymanie nowych lub powiększonych parków narodowych, odpowiedź jest prosta: Stać nas na dofinansowywanie deficytowych nadleśnictw bieszczadzkich (37 mln zł rocznie!), więc może lepiej wydać część tych pieniędzy (nawet nie całą kwotę!) na utrzymanie rozszerzonego parku narodowego albo przekazać bezpośrednio samorządom? Dla przypomnienia, Bieszczadzki Park Narodowy otrzymuje co rok z budżetu zaledwie 7 mln zł!

Oczywiście, zdajemy sobie sprawę, że w  tej chwili utworzenie lub rozszerzenie parku narodowego jest trudne do przeprowadzenia i wymaga zmian w prawie. Co więcej, uważamy, że bez tych zmian (np zmiany stawki podatku leśnego) takie rozszerzenie spotka się z oporem części samorządów, które (słusznie) będą się obawiały zwiększenia obowiązków przy zmniejszeniu przychodów. Dlatego lobbujemy za kompleksowymi rozwiązaniami na szczeblu krajowym, które uczynią powstawanie nowych parków narodowych opłacalnym dla samorządów. Niemniej, wstrzymanie eksploatacji lasów w tej chwili nie wymaga takich zmian. To są działania na dziś.

LP: Może jednak karpackie lasy potrzebują kolejnych obszarów objętych najwyższymi formami ochrony przyrody? Nie nam to przesądzać. Tworzenie parków narodowych, określanie lub zmianę ich granic reguluje ustawa o ochronie przyrody: wymaga to rozporządzenia rządu w uzgodnieniu z lokalnymi samorządami. Lasy Państwowe nie odgrywają w tym procesie żadnej roli. Rezerwaty ustanawia z kolei właściwy regionalny dyrektor ochrony środowiska i nie ma żadnej przeszkody, by składać stosowne projekty i wnioski o ich tworzenie. Nie rozumiemy, dlaczego działacze Inicjatywy Dzikie Karpaty po raz kolejny apelują w tych kwestiach do leśników, w tym pracujących w regionach bardzo odległych od Podkarpacia, zamiast skorzystać z obowiązujących procedur prawnych i właściwie skierować swoje postulaty.

FDP: W tezę, że w procesie tworzenia i poszerzania parków narodowych Lasy Państwowe “nie odgrywają żadnej roli” mogą uwierzyć tylko ludzie naiwni i zupełnie niezorientowani w układzie sił na tym polu. Dalsze jej powtarzanie uwłacza inteligencji wszystkich znających realia, zwłaszcza na Podkarpaciu. Tutaj Lasy Państwowe to główny hamulcowy dla nowych obiektów ochrony przyrody. Można bez przesady powiedzieć, że Lasy Państwowe w rejonie Bieszczad i Pogórza pełnią rolę quasi pana feudalnego, podejmując ważne decyzje, rozdając stanowiska i przywileje. Nic nie odbędzie się tutaj bez zgody RDLP, a w szczególności utworzenie jakiegokolwiek rezerwatu.

Jeśli chodzi o projekty utworzenia rezerwatów, to piszący ten artykuł zdaje się zupełnie nie znać stanu rzeczy: projekty są gotowe i bardzo dobrze znane leśnikom (np. rezerwat Reliktowa Puszcza Karpacka). Przedstawiciele składającego wnioski (czyli Fundacji Dziedzictwo Przyrodnicze) wielokrotnie rozmawiali na ten temat. Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska umywa ręce, sugerując “dogadanie się” z LP, ale z tamtej strony odpowiedź jest niezmiennie jedna: nie.

LP: Zorganizowanie pikiety jest zapewne łatwiejsze i efektowniejsze od przygotowania rzeczowego, uzasadnionego projektu powołania nowego rezerwatu albo parku narodowego. Działacze Inicjatywy Dzikie Karpaty regularnie kierują pod adresem Lasów Państwowych żądania, które świadczą o braku woli zrozumienia historii i specyfiki regionu, sposobu prowadzenia tam gospodarki leśnej. Trudno rzeczowo odnieść się do postulatów w rodzaju „wstrzymania wycinki starodrzewu niesadzonego ręką ludzką”. Zwłaszcza gdy odnowienia naturalne stanowią ok. 50 proc. wszystkich w bieszczadzkich nadleśnictwach i jest to w pełni świadome działanie leśników, którzy w warunkach górskich promują i wspomagają właśnie samosiew (m.in. poprzez odsłanianie młodego pokolenia).

To, że dane drzewo nie zostało posadzone przez człowieka, nie jest więc równoznaczne z tym, że jest ono „reliktem Puszczy Karpackiej”. Tak samo nie przesądza o tym z góry obecność ponadstuletnich drzew. Nie są one w lasach bieszczadzkich i birczańskich niczym nadzwyczajnym,(tym bardziej, że wiek rębności dla buka i jodły wynosi tu 120 lat). Pamiętajmy przy tym, że historia intensywnego użytkowania tych terenów sięga kilku wieków. Już w XVIII i XIX wieku tutejsze lasy, wtedy głównie prywatne, w dużej części zamieniono na uprawy, łąki, pastwiska, a pozostałe mocno eksploatowano, m.in. zastępując wycinane gatunki naturalne dla regionu sosną i świerkiem. Powojenne zalesienia wyludnionych terenów pogłębiły to zjawisko. W rezultacie duże obszary porolnych sośnin i świerczyn, sukcesywnie przebudowywanych, występują np. w Nadleśnictwa Bircza w zasięgu proponowanego Turnickiego Parku Narodowego.

FDP: Lasy Państwowe zadają sobie wiele trudu, aby cały spór przedstawić jako walkę fachowców z młodymi, kierującymi się emocjami dyletantami, którzy umieją tylko organizować pikiety i demonstracje. To jest obowiązująca narracja, która wynika z obowiązującego paradygmatu “wyłączności na wiedzę ekspercką”. Lasy Państwowe zupełnie pomijają przy tym zdanie naukowców (tych nie związanych instytucjonalnie z tą firmą) i w ogóle nie wspominają o ogromnej dokumentacji przyrodniczej sporządzonej przez pracujących na tym terenie przyrodników z organizacji pozarządowych. Zarówno planowany Turnicki Park Narodowy jak i projektowane rezerwaty są dobrze przebadane a dokumentacja została udostępniona także Lasom Państwowym. Wystarczy po nie sięgnąć, a nie wmawiać czytelnikom, że takie opracowania i wnioski nie istnieją.

Co do historii użytkowania tych lasów, powtórzmy jeszcze raz: przedmiotem naszej troski nie są w tej chwili powojenne porolne drzewostany, którymi LP bezustannie się chwalą. Mówimy o starych lasach. I nie ma znaczenia, czy i jak były użytkowane dawniej. Nawet jeśli miały w nim miejsca rębnie bardzo intensywne (jak w znanym wydzieleniu 219) to pamiętajmy, że każdy las pozostawiony dostatecznie długo sam sobie stanie się bardziej naturalny, i nie potrzebuje do tego żadnej pielęgnacji. A jeśli w sąsiedztwie jest sporo drzewostanów z gatunkami właściwymi dla tych siedlisk, ta naturalizacja pójdzie szybko. Tu trzeba, podobnie jak w medycynie, kierować się zasadą “primum non nocere”, czyli “po pierwsze – nie szkodzić”.

LP: Jesteśmy za otwartym dialogiem nt. ochrony i zarządzania lasami karpackimi, z udziałem wszystkich zainteresowanych. Punktem wyjścia musi być jednak poszanowanie każdej strony i podstawowych faktów. Najwyższy też czas na konkretne propozycje, wskazujące określone powierzchnie, racjonalnie i merytorycznie uzasadnione, a nie ogólnikowe hasła.

FDP: Na takim poziomie ogólności Lasy Państwowe zawsze były za “otwartym dialogiem”. W praktyce często było to monolog. Jednak dziś pora na rzeczywisty dialog, który można zacząć chociażby od tych konkretnych propozycji, które leżą “na stole”.

 

Kategoria wpisu

3. Dzień Łosia

Miniatura

To już 3. Dzień Łosia, na który chcemy Was zaprosić już teraz. Formuła tegorocznego dnia będzie inna niż poprzednie, i w tym roku #dzieńłosia będziemy obchodzić w wersji online z racji niepewnej sytuacji epidemicznej. Zachęcimy Was również do indywidualnych spacerów w poszukiwaniu śladów łosi w Waszej okolicy.

Dzień Łosia został zainicjowany przez Fundację Dziedzictwo Przyrodnicze i osoby, które łosia polubiły tak bardzo, że postanowiły uczcić jego obecność w polskiej przyrodzie specjalnym dniem. W tym roku, odbędzie się jak poprzednio w weekend.

O szczegółach tegorocznego świętowania napiszemy więcej już wkrótce, a Wy szykujcie się na najlepszą łosiową imprezę świata.

Kategoria wpisu

Stanowisko organizacji pozarządowych dot. zmiany definicji drewna energetycznego

Miniatura

Niżej podpisane organizacje przyrodnicze i ekologiczne wyrażają negatywne stanowisko dotyczące zmiany definicji drewna energetycznego, której przyjęcie może doprowadzić do dewastacji przyrody polskich lasów.

Zmianę definicji drewna energetycznego przewiduje rządowy projekt ustawy o zmianie ustawy o odnawialnych źródłach energii (druk nr 455). Projekt, którego inicjatorem są Lasy Państwowe, został złożony do Sejmu przez Ministerstwo Środowiska. Intencją projektodawców jest umożliwienie spalania w charakterze biomasy drzew pochodzącego z polskich lasów m.in. w elektrowniach. Zmiana prawa niewątpliwie doprowadzi do dewastacji przyrody – wycinane pod pretekstem cięć sanitarnych i spalane będą drzewa martwe i zamierające, dziuplaste i biocenotyczne, czyli takie które nie są wartościowe z punktu widzenia produkcji surowcowej, ale są kluczowe dla ochrony różnorodności biologicznej kraju.

Organizacje przestrzegają, że podobne rozwiązania prawne przyjęto na Słowacji. Bardzo szybko okazało się, że skala wycinek pod pretekstem cięć sanitarnych wzrosła, zdewastowano najcenniejsze przyrodniczo lasy w tym kraju. Jak zauważają działające na Słowacji organizacje wycinka pod pozorem spalania drewna w charakterze biomasy przybrała katastrofalne rozmiary i nazywana jest biomasakrą. Ilość spalanego drewna pochodzącego z rumuńskich Karpat ma wzrosnąć w tym państwie do 2030 roku o 120%.

Nie możemy dopuścić do podobnego scenariusza w polskich lasach, tym bardziej, że jako społeczeństwo mierzymy się ze skutkami zmian klimatu i wielkiego wymierania gatunków. Lasy są niezbędne dla zachowania bioróżnorodności, łagodzenia zmian klimatu i regulowania zasobów wodnych. Kryzys klimatyczny i środowiskowy będzie tym silniej nas dotykał, im mniej skutecznie będziemy chronić różnorodność biologiczną. W Polsce prawie 30% powierzchni kraju zajmują tereny leśne, ale zdecydowana większość z nich podporządkowana jest produkcji surowcowej, choć powinny spełniać także funkcje społeczne (rekreacja, wypoczynek, edukacja, rozwój duchowy) i przyrodnicze (ochrona siedlisk przyrodniczych i siedlisk gatunków). Sposób zarządzania terenami leśnymi od lat budzi liczne kontrowersje i uniemożliwia działania na rzecz przyrody, ludzi i klimatu. Spalanie polskich lasów w piecach elektrowni niewątpliwie pogłębi ten konflikt.

Dodatkowe kontrowersje budzi także forsowanie zmiany prawa bez rzetelnych konsultacji społecznych. W uzasadnieniu projektu można przeczytać, że rozwiązanie ma służyć ochronie lasów przed gradacjami owadów oraz zagrożeniem pożarowym. Już tak sformułowany cel nowelizacji dowodzi, że Lasy Państwowe są całkowicie nieprzygotowane do wyzwań związanych ze zmianami klimatu. Odpowiedzią na kryzys klimatyczny i utratę różnorodności biologicznej nie mogą być działania, które ten kryzys jeszcze bardziej pogłębią poprzez spalanie i uwalnianie węgla zmagazynowanego w drzewostanach.

Monokultury, które były tworzone przez leśników w celu maksymalizacji produkcji surowca, w dobie postępującego kryzysu klimatycznego nie mają już racji bytu. W polskich lasach gospodarczych nadal dominują jednogatunkowe uprawy sosnowe czy świerkowe, które mają bardzo niską odporność na suszę oraz na owady żerujące na drzewach. Utrzymywanie obecnego modelu gospodarki leśnej, dalsza eksploatacja monokultur, zwiększona ilość cięć sanitarnych, wycinki drzew biocenotycznych i wywożenie martwego drewna z lasu tylko pogłębi istniejące problemy.

Organizacje zwracają uwagę, że zasoby martwego drewna w polskich lasach są bardzo niskie na tle innych Państw Unii Europejskiej. [i] Ochrona cennych leśnych gatunków opiera się na zachowaniu zasobów martwego drewna. Ze względu na niszczenie siedlisk i miejsc rozrodu m.in. gatunków związanych z martwym drewnem takich jak zgniotek cynobrowy, ponurek Schneidera czy nadobnica alpejska Komisja Europejska prowadzi przeciwko Polsce postępowanie o naruszenie prawa UE. Spalenie w piecach tysięcy metrów sześciennych martwego drewna, częściowo zasiedlonego przez te gatunki jest działaniem naruszającym środowiskowe prawo krajowe i europejskie.

Priorytetem Lasów Państwowych powinny być działania na rzecz wspomagania procesów naturalnych, prowadzących do renaturalizacji siedlisk leśnych oraz wzrostu różnorodności biologicznej w miejsce nieodpornych monokultur. Kluczowym elementem zwiększającym odporność lasów jest obecność martwego i zamierającego drewna. Gospodarka leśna, oparta o wiedzę i doniesienia nauki, a nie polityczny i biznesowy koniunkturalizm, mogłaby pozwolić na znaczące ograniczenie tych problemów.

Zwracamy także uwagę, że potencjalnie zmniejszona sprzedaż drewna nie jest znaczącym problem finansowym dla Lasów Państwowych. Tylko w 2019 roku pozyskały one 41 mln m3 drzew, uzyskując z tego tytułu ponad 9 mld zł. Problemem są wysokie i niemające uzasadnienia ekonomicznego wydatki Lasów Państwowych oraz zła redystrybucja pieniędzy. Według Najwyższej Izby Kontroli środki przeznaczane przez Państwowe Gospodarstwo Leśne Lasy Państwowe na ochronę i hodowlę lasów, a także na utrzymanie i powiększanie zasobów oraz upraw leśnych, czyli podstawowy cel funkcjonowania tej instytucji, stanowią zaledwie 13 proc. kosztów. Reszta wypracowanych z wycinek przychodów jest wydawana na wysokie pensje urzędnicze (nadleśniczy zarabia średnio 18 tys. zł brutto, czyli więcej niż sam minister środowiska, i porównywalnie z premierem naszego kraju) oraz inwestycje, których nie poprzedza analiza ekonomiczna.

Z uwagi na powyższe apelujemy o natychmiastowe zaprzestanie prac nad tym szkodliwym dla polskich lasów, przyrody i klimatu projektem.

Sygnatariusze listu:

1. Akcja Demokracja
2. Carpatica
3. Dolnośląski Ruch Ochrony Przyrody DROP
4. Fundacja Aeris Futuro
5. Fundacja alter eko
6. Fundacja Dziedzictwo Przyrodnicze
7. Fundacja Dzika Polska
8. Fundacja Ekologiczna Zielona Akcja
9. Fundacja Greenmind
10. Fundacja Greenpeace Polska
11. Fundacja NiechŻyją!
12. Fundacja Otwarty Plan
13. Fundacja Ptaki Polskie
14. Fundacja “Rozwój TAK – Odkrywki NIE”
15. Fundacja Szkatułka
16. Fundacja Zielone Światło
17. Inicjatywa Dzikie Karpaty
18. Koalicja Klimatyczna
19. Obóz dla Puszczy
20. Ogólnopolskie Towarzystwo Ochrony Ptaków
21. Opolskie Towarzystwo Przyrodnicze
22. Polski Klub Ekologiczny Okręg Mazowiecki
23. Polski Klub Ekologiczny Okręg Pomorski
24. Polskie Towarzystwo Ochrony Ptaków
25. Stowarzyszenie Ekologiczne EKO-UNIA
26. Stowarzyszenie Ekologiczno-Kulturalne “Wspólna Ziemia”
27. Stowarzyszenie Pracownia na rzecz Wszystkich Istot
28. Towarzystwo dla Natury i Człowieka
29. Towarzystwo na rzecz Ziemi
30. Towarzystwo Przyrodnicze “KAWKA”
31. Związek Stowarzyszeń Polska Zielona Sieć

[i]              https://link.springer.com/epdf/10.1007/s13595-019-0832-0?shared_access_token=6qxGZjGIhzmjoWDCzuT1ffe4RwlQNchNByi7wbcMAY4CYI93rWoz2TbTylZZrz2en-j4LZiaVGISOK-OgY6vwy6XT7u-H3BL9MrhKxynyJ00Ys6jWFRXej81rNsLZ6upTsxiL8uAZo8gh0dViZNfsw%3D%3D

Kategoria wpisu

Trzy pytania do przyszłego Prezydenta Polski

Miniatura

Trwająca wciąż kampania wyborcza porusza wiele tematów. Jednak wciąż kwestie związane z ochroną przyrody traktowane są marginalnie, a kandydatka i kandydaci ograniczają się przede wszystkim do kwestii związanych z przyszłością polskiego sektora energetycznego. Brakuje w tej debacie spraw fundamentalnych dla ochrony przyrody w naszym kraju – jak odblokowanie procesu tworzenia parków narodowych i utrzymania ścisłej ochrony gatunków zwierząt, które są coraz częściej zagrożone zluzowaniem reżimu ochronnego. Dlatego Fundacja Dziedzictwo Przyrodnicze zapytała wszystkie osoby kandydujące na urząd prezydencki o trzy kwestie.

Od lat działamy na terenie wschodniego odcinka polskiej części Karpat – mówi Radosław Michalski z Fundacji Dziedzictwo Przyrodnicze. – Problemy związane z ochroną przyrody w tym regionie pokazują, w skali regionu jakie największe wyzwania dotyczą ochrony przyrodniczego dziedzictwa Polski. Wśród nich są kwestie związane z powoływaniem i poszerzaniem parków narodowych. Dziś parki narodowe zajmują zaledwie 1% terytorium Polski. W rezultacie zmian w polskim prawie dokonanych po 2000 roku nastąpiła kompletna blokada w zakresie powiększania obszarów chronionych. Na powstanie czeka planowany od ponad 35 lat Turnicki Park Narodowy.

 

Sytuacja patowa dotyczy również poszerzenia Bieszczadzkiego Parku Narodowego. Dziś jest on rozerwany na dwie części, a cenne przyrodniczo obszary w jego otulinie znajdują się pod zarządem Lasów Państwowych, które realizują na tym obszarze gospodarkę leśną i łowiecką. Pomimo wysokich kosztów wycinki lasów na tym obszarze i tego, że nie jest ona opłacalna ekonomicznie, z ostatnich skrawków bieszczadzkich lasów wyjeżdżają ponad stuletnie drzewa. Jednocześnie gospodarka leśna sprzyja powstawaniu szlaków zrywkowych, a te przekładają się na przyspieszenie spływu wody i w dobie zmian klimatu jeszcze bardziej narażają tereny niżej położone na powodzie.

Dlatego pytamy kandydatkę i kandydatów na prezydenta wprost – czy są za utworzeniem Turnickiego Parku Narodowego i poszerzeniem Bieszczadzkiego Parku Narodowego – dodaje Michalski. – Pytamy też o ich opinię na temat utrzymania ścisłej ochrony wilka w Polsce. Chcemy usłyszeć jasną odpowiedź czy zgodziliby się na jej poluzowanie, czy też wręcz przeciwnie. Niemoc związana z zarządzaniem parkami narodowymi, ich chroniczne niedofinansowanie, a z drugiej strony problemy z utrzymaniem statusu ochronnego takich gatunków jak wspomniany wilk, stanowią jedne z największych wyzwań i chcemy, żeby zostały dostrzeżone w debacie wyborczej. Wszystkie te trzy pytania zadajemy w formie otwartej i liczymy na poważne ich potraktowanie przez zapytane przez nas osoby.

.
Kategoria wpisu

Zamiast walką z koronawirusem Sejm zajmie się umożliwieniem udziału dzieci w zabijaniu zwierząt

Miniatura

Już jutro, 15 kwietnia, odbędzie się pierwsze czytanie projektu inicjatywy obywatelskiej myśliwych, którego celem jest przywrócenie możliwości udziału dzieci w polowaniach. Ze względu na istotne względy pedagogiczne, psychologiczne i społeczne Komitet Ochrony Praw Dziecka, Fundacja Dajemy Dzieciom Siłę, Stowarzyszenie na rzecz Przeciwdziałania Przemocy w Rodzinie Niebieska Linia, UNICEF Polska, Stowarzyszenie Pracownia na rzecz Wszystkich Istot oraz koalicja Niech Żyją! (40 organizacji społecznych), w liście do Marszałkini Sejmu, Posłanek i Posłów wyraziły stanowczy sprzeciw w kwestii obecności najmłodszych obywateli przy zabijaniu zwierząt. 

Pobierz i przeczytaj list otwarty.

Wypracowany przez stronę społeczną i uchwalony przez Sejm w styczniu 2018 roku zakaz udziału dzieci w polowaniach wypełnił istotną lukę wynikłą z niedostosowania Ustawy prawo łowieckie do istniejącego porządku prawnego i współczesnych standardów edukacji. Tymczasem teraz, wbrew opiniom poprzedniego Rzecznika Praw Dziecka – Marka Michalaka, Komitetu Nauk Pedagogicznych PAN, Komitetu Psychologii PAN i Ministerstwa Edukacji Narodowej oraz wielu psychologów i pedagogów, podjęta została próba jego zniesienia.

Uczestnictwo dzieci w wysoce zorganizowanych i technologicznie zaawansowanych procedurach masowego zabijania zwierząt rani i deformuje ich naturalną wrażliwość, zdolność do współczucia i empatii, a także szacunek dla świata przyrody. Dlatego właśnie w programach edukacyjnych szkół podstawowych i średnich nie umieszcza się przecież wycieczek do rzeźni – stwierdza psycholog, Wojciech Eichelberger.

Tradycja polskiej rodziny myśliwskiej, przy całym szacunku dla niej, nie może dopuszczać i zakładać emocjonalnego krzywdzenia dzieci. Dziecko w rodzinie myśliwskiej niczym nie różni się w swoich etapach rozwojowych od dziecka z blokowiska w dużym mieście. Jego rozwój psychiczny, fizyczny, emocjonalny i intelektualny przebiega według identycznych prawideł rozwojowych. Jeśli w jakiejś rodzinie jest tradycja serwowania alkoholu, to nie oznacza, że trzeba ten alkohol dawać dzieciom. To zjawisko jest obciążone dużym ryzykiem przeżyć traumatycznych, dlatego należy zachować rozsądek i brać pod uwagę i szanować fazy rozwojowe dziecka. Uczestniczenie w polowaniach jest ponad miarę ich wieku. – komentuje Mirosława Kątna z Komitetu Ochrony Praw Dziecka.

Jak wskazują badania, dzieci które doświadczały przemocy i okrucieństwa wobec zwierząt trzykrotnie częściej były skłonne do zadawania jej w przyszłości – zarówno zwierzętom, jak i ludziom – opiniowała zmianę w prawie łowieckim dr Barbara Błońska, kryminolożka w Katedrze Kryminologii i Polityki Karnej Instytutu Profilaktyki Społecznej i Resocjalizacji Uniwersytetu Warszawskiego.

Przed wprowadzeniem zakazu udziału dzieci w polowaniach tysiące z nich uczestniczyło w brutalnych czynnościach myśliwych: widziały zestrzeliwane zwierzęta, oglądały ich konanie w cierpieniu i dobijanie, rozcinanie ciał i wyciąganie wnętrzności, a na koniec polowania pokoty, na których myśliwi chełpili się nad swoimi ofiarami. To wszystko miało ogromny wpływ na ich rozwój emocjonalno-psychologiczny. Utrzymanie w mocy zakazu jest sprawą wielkiej wagi dla dobra dzieci. – mówi Tomasz Zdrojewski z koalicji Niech Żyją!

Dziwić może fakt, że po zmianie prawa łowieckiego, która zakazała udziału dzieci w polowaniach i uzyskała poparcie różnych ugrupowań ponad podziałami, teraz myśliwi znów forsują powrót do stanu prawnego sprzed nowelizacji. Czy za chwilę nie dojdzie do sytuacji, w której wszystkie dobre zmiany w ustawodawstwie, stanowiące kompromis między postulatami różnych środowisk, zostaną definitywnie przekreślone? – mówi Radosław Michalski z Fundacji Dziedzictwo Przyrodnicze.

Jednym z zadań państwa prawa jest ochrona najmłodszych obywateli przed narażaniem (również przez rodziców) na szkodliwe i niebezpieczne dla ich rozwoju treści. Dlatego bez względu na opinię opiekunów, prawo zabrania udostępniania nieletnim treści pornograficznych i epatujących agresją, np. w filmach. Tymczasem polowania to brutalna lekcja podmiotowego traktowania żywych stworzeń, która niesie ogromne ryzyko dla psychiki dzieci. Nie ma na to naszej zgody – podsumowuje Radosław Ślusarczyk ze Stowarzyszenia Pracownia na rzecz Wszystkich Istot.

Kategoria wpisu

Zagłosuj na Zlot Bioróżnorodności w Huwnikach

Miniatura

Kolejny rok,  a z nim kolejne wyzwania w realizacji polsko-słowackich projektów.  Ale nim ruszymy w nowe czas nagrodzić te inicjatywy, które w zeszłym roku cieszyły się dużym powodzeniem. Wracamy wiec z kolejną edycją naszego konkursu na POLSKO-SŁOWACKIE WYDARZENIE ROKU. Tradycyjnie nagradzamy najciekawsze, najbardziej innowacyjne wydarzenie zrealizowane w ramach mikroprojektów z obszaru Euroregionu Karpackiego w roku 2019. Zachęcamy Was do zagłosowania na zorganizowany przez nas Zlot Biróżnorodności w Huwnikach. 

A że najlepiej oceniają uczestnicy i widzowie to Wam oddajemy głos. Jeżeli brałeś udział w imprezie polsko-słowackiej, byłeś jej organizatorem lub po prostu widziałeś relację z wydarzenia, które Cię zachwyciło, podziel się z nami swoją opinią!

Jak to zrobić?

Piszcie w komentarzach i lajkujcie. Wydarzenie z największą liczbą polubień i pozytywnych komentarzy wygrywa. Więcej o głosowaniu pod linkiem:

https://www.facebook.com/StowarzyszenieEuroregionKarpacki/posts/3091843027496031

Źródło informacji: karpacki.pl

Kategoria wpisu

Przekaż #procentnaprzyrodę

Miniatura

Przekaż 1% podatku na przyrodę i Dziedzictwo Przyrodnicze. Bądź głosem tych, którym głosu nie dają. Wilki, rysie i niedźwiedzie. Łosie i szakale złociste. Orliki krzykliwe, orły przednie i sóweczki. Te wszystkie gatunki, jak i wiele innych liczą na naszą pomoc. Stań w obronie dzikich zwierząt.

#procentnaprzyrodę przekażesz wpisując do swojego rozliczenia podatkowego nasz KRS 0000 305 072

W 2019 roku również dzięki Waszemu wsparciu mogliśmy zrealizować wiele działań na rzecz przyrody.

Nowe strefy dla rzadkich gatunków

Nasi pracownicy terenowi znaleźli kolejne stanowiska rzadkich gatunków wymagających ochrony strefowej w Puszczy Karpackiej. Zgłosiliśmy 38 wniosków o powołanie stref ochronnych, w tym: 12 gniazd orlika krzykliwego, 8 dziupli sóweczki, 11 stanowisk granicznika płucnika, 4 stanowiska pawężniczki sorediowej oraz 3 stanowiska puchlinki ząbkowanej. Do tej pory 17 stref zostało ustalonych ostateczną decyzją administracyjną.

Staliśmy na straży Puszczy Karpackiej

Zmonitorowaliśmy ok. 270 wydzieleń leśnych objętych cięciami w 2019 roku i składów leśnych w nadleśnictwach karpackich, gdzie odnotowano ponad 700 zagrożonych stanowisk gatunków chronionych mchów i porostów w wydzieleniach objętych cięciami w 2019 roku. Informacje te przekazano bezpośrednio do RDOŚ w Rzeszowie.

Stanęliśmy w obronie Magurskiego Parku Narodowego

Zorganizowaliśmy akcję #nietędydroga. Dzięki naszym działaniom nagłośniliśmy problem związany z inwestycją polegającą na remoncie i udostępnieniu drogi przecinające Magurski Park Narodowy. Chociaż władze lokalne nie wysłuchały głosu strony przeciwnej tej inwestycji, wciąż mamy oko na tę i inne planowane inwestycje, które zagrażają przyrodzie Karpat.

Broniliśmy szakala i wilka

Zorganizowaliśmy akcję w obronie szakala. Dzięki specjalnej petycji zebraliśmy już prawie 10 tysięcy głosów poparcia dla skreślenia szakala złocistego z listy gatunków łownych. Polowania na szakal mogą służyć za furtkę do „przypadkowego” odstrzału wilka, na zasadzie pomyłki szakala z wilkiem.

Tworzyliśmy koalicję „Niech Żyją!”

W ramach koalicji „Niech Żyją!” broniliśmy dzikich ptaków, przypominając o potrzebie skreślenia 13 gatunków z listy gatunków łownych. Jednocześnie przyłączyliśmy się do działań w związku ze społecznym sprzeciwem wobec „Lex Ardanowski”. Wspieraliśmy również działania z zakresu społecznego monitoringu i kontroli polowań.

Dzień Łosia

Po raz drugi we współpracy z trzema parkami narodowymi zorganizowaliśmy Dzień Łosia. Tym razem ambasadorem naszej akcji został Marcin Dorociński. Wydarzenie cieszyło się ogromnym zainteresowaniem i planujemy jego trzecią edycję we wrześniu 2020 roku.

Pomogliśmy mieszkańcom Ustrzyk Dolnych

Wspólnie z mieszkańcami Ustrzyk Dolnych zaangażowaliśmy w protest przeciwko budowie fabryki węgla drzewnego w tym mieście. Nasza koalicja doprowadziła do zatrzymania tych planów.

Pomogliśmy mieszkańcom Ustrzyk Dolnych

Wspólnie z mieszkańcami Ustrzyk Dolnych zaangażowaliśmy w protest przeciwko budowie fabryki węgla drzewnego w tym mieście. Nasza koalicja doprowadziła do zatrzymania tych planów.

Wspieraliśmy rozwój Magazynu Na Tropie

Wsparliśmy działalność Magazynu poświęconego przyrodzie Na Tropie, który realizuje filmy poświęcone tematyce przyrodnicze. Zachęcamy Was do subskrypcji na www.bit.ly/NATROPIETV

To wszystko nie byłoby możliwe bez Waszego wsparcia.

Przekaż 1% lub darowiznę na rzecz naszej Fundacji.

Dziękujemy w imieniu

Wilka, rysia, niedźwiedzia, szakala, łosia, sóweczki, …

 

Kategoria wpisu

Tną w projektowanym rezerwacie w Bieszczadach

Miniatura

W otulinie Bieszczadzkiego Parku Narodowego są wycinane kolejne fragmenty najcenniejszych przyrodniczo karpackich lasów – alarmują przyrodnicy. Niestety dzieje się tak pomimo obecności bardzo rzadkich gatunków, znajdujących się na Czerwonej Liście. Dlatego w związku z prowadzoną wycinką Fundacja Dziedzictwo Przyrodnicze złożyła do Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Rzeszowie wniosek w sprawie utworzenia rezerwatu przyrody „Zakole Sanu” i natychmiastowego wstrzymania wyrębu na tym obszarze.

Proponowany rezerwat znajduje się poza granicami parku narodowego – tłumaczy Radosław Michalski, prezes Fundacji Dziedzictwo Przyrodnicze. – Wobec prawa, które de facto uniemożliwia dziś tworzenie i poszerzanie parków narodowych, utworzenie rezerwatu przyrody jest jedyną szansą na trwałe zabezpieczenie najcenniejszych fragmentów karpackich lasów.  Wymaga wydania decyzji dyrektora RDOŚ.

Zrealizowane przez Fundację Dziedzictwo Przyrodnicze badania inwentaryzacyjne oraz monitoringowe potwierdziły wybitną wartość przyrodniczą tego miejsca oraz ujawniły realne zagrożenia ze strony planowanej gospodarki leśnej. Stwierdzone zostały relikty lasów pierwotnych – gatunki porostów, mchów i wątrobowców, zagrożone wyginięciem w skali Unii. Główną podstawą do objęcia tego obszaru ochroną rezerwatową są występujące tu unikatowe w skali Polski gatunki porostów. W wyniku wstępnych badań odnaleziono aż 16 gatunków objętych ochroną ścisłą, w tym 4 gatunki, dla których ustawa o ochronie przyrody nakłada obowiązek tworzenia stref ochronnych. Szczególnie cennym znaleziskiem są stanowiska kobiernika Arnolda Parmotrema arnoldii oraz kobiernika wybrednego Parmotrema stuppeum, których występowanie w Polsce określa się „na granicy wymarcia”, a teren Rezerwatu jest jednym z nielicznych miejsc występowania w Polsce – na terenie projektowanego Rezerwatu skupiają się prawdopodobnie główne zasoby Parmotrema w Polsce, a przedstawiciele tego rodzaju są obecnie rzadkością w całej  Europie.

Stwierdziliśmy również liczne występowanie gatunków zaliczanych do tak zwanych „gatunków puszczańskich”, wśród nich ochrostu bladego Ochrolechia pallescens, gatunku bardzo rzadkiego obecnie w Polsce – dodaje Michalski. – Dodatkowo stwierdza się występowanie 30 innych gatunków klasyfikowanych do najwyższych kategorii zagrożenia, w tym gatunków na granicy wymarcia. Ich liczna obecność na terenie Rezerwatu świadczy o bardzo wysokim stopniu naturalności występujących tu lasów. Takich lasów jednak nam w Polsce ubywa.

W opinii przyrodników prowadzona w ostatnim czasie wycinka drzew w pobliżu istniejących i zgłoszonych stanowisk cennych gatunków stanowi zagrożenie dla ich trwałości oraz niesie konieczność podjęcia natychmiastowych działań ochronnych. Teren rezerwatu składa się z oddziałów leśnych obejmujących, kluczowe i niezbędne dla zachowania bioróżnorodności ekosystemu leśnego o cechach lasu naturalnego, wybrane obszary lasu. Jest jednocześnie schronieniem dla wilków, rysi, żbików i niedźwiedzi, co potwierdziły badania terenowe. Łączna powierzchnia rezerwatu wynosi 158,91 ha.

Nie wiemy czy dyrektor RDOŚ z Rzeszowa rozpatrzy nasz wniosek, ale obowiązkiem tej instytucji powinna być troska o nasze przyrodnicze dziedzictwo – konkluduje Michalski. – Nasza poprzednia dokumentacja projektowa, która dotyczyła rezerwatu „Reliktowa Puszcza Karpacka” na terenie planowanego Turnickiego Parku Narodowego, również czeka na decyzję RDOŚ.

Fundacja Dziedzictwo Przyrodnicze przeprowadziła również badania i przygotowała dokumentację dla dwóch innych projektowanych rezerwatów przyrody w tym rejonie – „Las Bukowy pod Obnogą” i Przełom Wołosatego. Wnioski w sprawie utworzenia tych dwóch rezerwatów zostaną również złożone do Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Rzeszowie.

Przeczytaj dokumentację projektową.

.
Kategoria wpisu

Tragiczny początek roku dla magurskich rysi

Miniatura

W ostatnich dniach roku populacja rysi z Magurskiego Parku Narodowego straciła dwa osobniki tego gatunku. Najpierw zginęła samica, która była najprawdopodobniej ofiarą kolizji drogowej. Następnie do ośrodka rehabilitacji trafił młody samiec, osierocony lub porzucony przez swoją matkę.

Przyrodę Magurskiego Parku Narodowego czeka trudny rok 2020 – mówi Radosław Michalski z Fundacji Dziedzictwo Przyrodnicze. – W ubiegłym roku nie udało się zatrzymać wyasfaltowania i udostępnienia dla ruchu samochodowego drogi biegnącej z Krempnej do Ożennej, która przecina niezwykle ważną ostoję dużych drapieżników w Beskidzie Niskim. Doszło również do zmian w dyrekcji parku. Poprzedni dyrektor nagle przestał nim być, a na to stanowisko została powołana nowa osoba, miłośnik łowiectwa, który już wcześniej, jak ustaliły media strzelał do zwierząt na terenie parku w ramach „odstrzału redukcyjnego”. Nowa dyrekcja nie zaprotestowała również w sprawie przywrócenia ruchu samochodowego na drodze przez Dolinę Ciechani.

Rysie są ofiarami coraz większej presji ludzi na obszar Magurskiego Parku Narodowego i sąsiadujące z nim tereny. Kontrowersyjna inwestycja drogowa jest tylko jednym z przykładów coraz większej ingerencji w ich siedlisko. Populacja rysia w tym parku narodowym jest szacowana na zaledwie od 3 do 5 osobników. W całej Polsce żyje około 200 rysi. Te największe dzikie koty w Polsce radzą sobie coraz gorzej w pociętym kolejnymi drogami terenie Karpat.

Samica rysia zginęła w niedzielę, 29 grudnia, po tym jak została odnaleziona, ale jej stan był tak ciężki, że nie udało się jej już uratować. Następnego dnia został znaleziony młody samiec, który był pozbawiony opieki. Dzięki interwencji pracownika parku i ekspertów ze Stowarzyszenia dla Natury „Wilk” trafił do ośrodka rehabilitacji w Bielsku-Białej.

Kolejna droga, która została przebudowana i udostępniona samochodom pozwala sądzić, że rysie będą miały kolejną śmiertelną przeszkodę do pokonania – dodaje Michalski. – To jednak nie koniec rysiowych problemów. W ubiegłym roku wrócił pomysł wybudowania wyciągu narciarskiego w Żydowskim. Poważnym zagrożeniem dla karpackiej przyrody są również plany budowy zbiornika Kąty – Myscowa.

.
Kategoria wpisu

Rok więzienia za chodzenie po lasach czyli Rzeczpospolita Myśliwska – wersja wzmocniona – stanowisko koalicji Niech Żyją!

Miniatura

Projekt niebezpiecznej specustawy ASF, autorstwa ministra rolnictwa, Jana Krzysztofa Ardanowskiego, która stawia myśliwych ponad resztą społeczeństwa i grozi jeszcze szybszym rozprzestrzenianiem się wirusa afrykańskiego pomoru świń, został wczoraj przegłosowany na posiedzeniu połączonych sejmowych komisji rolnictwa i ochrony środowiska, rękami posłów Prawa i Sprawiedliwości. A jeszcze w tym tygodniu specustawa, nazywana też Lex Ardanowski, ma zostać przegłosowana w Parlamencie. Wbrew apelom 1119 naukowców Nauki Dla Przyrody i ekspertów zajmujących się ASF rządowa strategia walki z epidemią nadal polegać ma na zmasowanym odstrzale, z surowymi restrykcjami. Dlatego koalicja Niech Żyją! zwróciła się z apelem do wszystkich polityków, publikując swoje stanowisko.

POBIERZ STANOWISKO w wersji PDF

Jakie są główne niebezpieczeństwa specustawy ASF:

  1. Rok więzienia za spacerowanie w lesie, w którym odbywa się polowanie, a grzywna dla myśliwego nie zachowującego zasad bio-asekuracji.
  2. Brak kontroli społecznej i instytucjonalnej nad polowaniami.
  3. Polowanie z tłumikiem – skrajnie niebezpieczne dla postronnych osób i zwiększające skalę kłusownictwa w całym kraju.
  4. Reżim obwodów łowieckich i polowań na prywatnej ziemi przez kolejny rok – brak możliwości wyłączenia ziemi z obwodu.
  5. Zaangażowanie w odstrzał i do jego ochrony mają być służby straży pożarnej, policji, a nawet wojska.
1. W myśl projektu ustawy utrudnianie polowania, czyli w rzeczywistości wejście do lasu, w którym odbywa się polowanie, ma być przestępstwem zagrożonym więzieniem.

Ten przepis ma rzekomo zapewnić myśliwym niezakłócony odstrzał sanitarny dzików, tyle że takie sankcje już istnieją w ustawie o zwalczaniu chorób zakaźnych zwierząt. Co to oznacza?

Nie będzie można już swobodnie korzystać z lasów. Pod groźbą więzienia myśliwi będą mogli spacerowiczów wyprosić wedle własnego uznania. Ich prawo do polowania będzie ważniejsze niż prawo innych obywateli do wypoczynku, zbierania grzybów, czy uprawiania sportu. Polujący staną się uprzywilejowaną kastą, stojącą ponad innymi. Ponieważ obywatele nie będą mogli przebywać w lesie podczas polowania, już nikt nie będzie patrzył myśliwym na ręce. Czyli z powrotem będą mogli robić to, co chcą, bez żadnej kontroli.

Poza wprowadzeniem karania za utrudnianie lub uniemożliwianie polowań, te mają być dodatkowo ochraniane przez policję i inne służby.

2. Ustawa kpi z kontroli przestrzegania bio-asekuracji przez myśliwych podczas odstrzałów sanitarnych.

Kto miałby weryfikować, jak myśliwi patroszą zabite dziki, co robią z ich krwią i wnętrznościami oraz jak przewożą ciała zabitych zwierząt? Jedyny zapis dotyczy tego, że kontrole mogłyby przeprowadzać służby państwowe, ale… na wniosek dzierżawcy lub zarządcy obwodu łowieckiego, czyli najczęściej koła łowieckiego. Myśliwi staną się sędziami we własnej sprawie.

Dotychczasowe doświadczenia walki z ASF każą wątpić w stosowanie bio-asekuracji przez myśliwych. Do tej pory, mimo nałożonego obowiązku, o bio-asekurację powszechnie nie dbali, o czym świadczą liczne materiały dowodowe zebrane w terenie przez aktywistów. Wielokrotnie dokumentowane było lekceważące podejście myśliwych do bio-asekuracji, a nawet brak znajomości i zrozumienia zasad. Na jednym z nagrań myśliwi patroszą dzika bez żadnych zabezpieczeń, a indagowani przez aktywistkę z powodu braku specjalnej i wymaganej maty mówią: „Dzik pozyskany, to i leci farba”:

Gdyby nie aktywiści i prowadzony przez nich społeczny monitoring polowań, do dziś nikt by nie wiedział, że po lesie, w strefach występowania epidemii, dzicza krew leje się strumieniami i nikt jej nie dezynfekuje, a na ściółce zostają resztki patrochów. Tymczasem niestosowanie zasad bio-asekuracji przez myśliwych, które jest głównym czynnikiem rozprzestrzeniania się ASF, będzie jedynie wykroczeniem karanym grzywną.

3. Kolejny przepis proponowanej przez ministra Ardanowskiego ustawy pozwala na polowanie z tłumikiem, a to mieści się w pojęciu „broni szczególnie niebezpiecznej”, stawiając interes myśliwych wyżej niż ludzkie życie.

W praktyce oznacza to, że jeśli z lasu spacerujących nie wygoni policja, mogą stracić życie przez polujących nieopodal myśliwych, którzy pomylą ich z dzikiem. Strzałów nie będzie słychać, a ponieważ obowiązkowa praktyka oznaczania terenu polowań jest właściwie niestosowana – ludzie wchodzący do lasu nie będą mieli pojęcia o grożącym im niebezpieczeństwie.

A jak tłumaczą zasadność polowania z tłumikiem autorzy projektu? „Używanie tłumików huku spowoduje, że odstrzał sanitarny dzików prowadzony w porze nocnej, na terenach zurbanizowanych, stanie się mniej uciążliwy dla mieszkańców.” Tym samym przyznają i zapowiadają, że będą strzelali w pobliżu domów.
Zalegalizowanie tłumików do broni myśliwskiej spowoduje zwiększenie skali kłusownictwa wśród samych myśliwych. Już teraz Państwowa Straż Łowiecka stwierdza nasilanie się procederu kłusownictwa uprawianego przez czynnych myśliwych “po godzinach”. Po zalegalizowaniu tłumików takie zdarzenia staną się jeszcze częstsze i praktycznie niewykrywalne.

4. Nowy podział województw na obwody łowieckie, respektujący konstytucyjne prawo własności do wyłączenia swojej ziemi z obwodu łowieckiego, nakazany wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego z 2014 roku, zostanie odłożony w czasie o rok.

Tysiące właścicieli i użytkowników wieczystych nieruchomości będzie musiało nadal znosić reżim obwodów łowieckich i polowań na swoim terenie.

Ponadto, specustawa ingeruje również w prawo własności. W przypadku odstrzału sanitarnego czy odłowu i uśmiercania dzików, właściciel gruntu nie będzie mógł nie wpuścić myśliwych na swój teren.

5. Służby ochraniające polowania.

Kolejnym absurdalnym pomysłem resortu rolnictwa jest zaangażowanie policji, straży pożarnej, straży granicznej oraz inspekcji weterynaryjnej do pomocy na wniosek zarządcy lub dzierżawcy obwodu łowieckiego, „jeżeli jest to niezbędne do przeprowadzenia czynności związanych ze zwalczaniem chorób zakaźnych zwierząt”.

Do walki z dzikami, według projektu ministra Ardanowskiego, mogą być kierowani nawet zawodowi żołnierze. W projekcie czytamy: „Jeżeli w sytuacji kryzysowej użycie innych sił i środków jest niemożliwe lub może okazać się niewystarczające Minister Obrony Narodowej, na wniosek wojewody, może przekazać do jego dyspozycji doraźne zgrupowanie zadaniowe sformowane z żołnierzy, którzy posiadają uprawnienia do wykonywania polowania, celem użycia ich do odstrzału [sanitarnego]”.

Tomasz Zdrojewski, koalicja Niech Żyją!:

Dotychczas dzięki obecności aktywistów w lasach, nie tylko nie giną zwierzęta, ale również wzrasta świadomość społeczeństwa o szkodliwości myślistwa. Monitorując odstrzał dzików, udowadniają, że myślistwo to przede wszystkim realizacja krwawego hobby, a nie żadna dbałość o polski interes narodowy. Teraz mogą stać się przestępcami.

Kategoria wpisu

Bieszczadzkie nadleśnictwa, gminy i Fundusz Leśny. Trwale zrównoważone leśnictwo, czy trwale dysfunkcjonalny system?

Miniatura

W ostatnich latach wśród leśników, przyrodników i ekonomistów coraz częściej podnosi się kwestię opłacalności gospodarki leśnej na niektórych obszarach Polski, a zwłaszcza na terenach górskich i/oraz objętych formami ochrony przyrody, generującymi z konieczności wyższe koszty pozyskania drewna. W tym kontekście w dyskusjach przewija się pytanie, jaka jest pod tym względem sytuacja nadleśnictw “bieszczadzkich”. 

Często stawiane są pytania “czy gospodarka leśna w Bieszczadach się opłaca” ale również pytania o jej wpływ na gospodarkę regionu i finanse samorządów. Wobec sugestii i planów powiększenia obszarów chronionych, a co za tym idzie – radykalnego ograniczenia gospodarki leśnej, pojawia się pytanie czy stać nas (czyli państwo polskie) na takie działania.

W szczególności wydaje się interesującym porównanie pozycji finansowej wymienionych nadleśnictw z pobliskim parkiem narodowym i gminami, na terenie których się one znajdują. Warto też naszkicować obraz rzeczywistego wpływu gospodarki leśnej na budżety gmin oraz dokonać wstępnej analizy finansowych skutków ewentualnych zmian w zakresie reżimów ochrony przyrody.

Na potrzeby niniejszego artykułu wzięto pod uwagę casus trzech nadleśnictw (Cisna, Lutowiska i Stuposiany, w skrócie “CLS”) i dwie gminy: Lutowiska i Cisna. Przyczyną przyjęcia takiej formuły jest fakt, że tereny tych nadleśnictw leżą w większości w otulinie Bieszczadzkiego Parku Narodowego. Jednocześnie najdalej idące plany powiększenia parku (do 70 tys ha) przewidują objęcie nim prawie całego nadleśnictwa Cisna, całego nadleśnictwa Stuposiany oraz części nadleśnictwa Lutowiska.

Zasadne jest tu zaznaczenie, że dla potrzeb niniejszego wywodu nie ma znaczenia, czy zasadne i realne jest powiększenie parku narodowego, czy też wchodzi w grę jakaś inna forma ochrony przyrody (np. w ramach struktury Lasów Państwowych), której rezultatem byłoby znaczne ograniczenie gospodarki leśnej. Zdaniem autorów, perspektywiczne powiększenie parku jest najlepszym rozwiązaniem i powinno być podstawą dalszych dyskusji (w żadnym wypadku nie może być przedmiotem “tabu”).

Dla potrzeb analizy przyjęto kilka uproszczeń, które jak się wydaje, nie wpływają na jej wynik, chociaż w toku dalszych prac autorzy sugerują uszczegółowienie przyjętych założeń. Pierwszym uproszczeniem jest przyjęcie, że obszar nadleśnictwa Cisna pokrywa się w całości z obszarem gminy Cisna, po wyłączeniu terenów należących do BdPN. W rzeczywistości 98,9% powierzchni obszaru nadleśnictwa leży na terenie gmin Cisna. Z kolei mały fragment gminy leży w obrębie nadleśnictwa Baligród. Takiego uproszczenia nie trzeba dokonywać w przypadku nadleśnictwa Stuposiany, leżącego w całości na terenie gminy Lutowiska.

Aby dokonać porównania pod względem finansowym nadleśnictw z gminami należało przyjąć drugie założenie, a mianowicie uwzględnić w analizie tylko tę część nadleśnictwa Lutowiska, która znajduje się na terenie gminy Lutowiska (druga część znajduje się na terenie gminy Czarna). Analiza powierzchni leśnych wskazuje, że obszar nadleśnictwa dzieli się w przybliżeniu na dwie równe części. Dlatego też, aby dokonać oceny wpływu gospodarki leśnej na gminy, autorzy utworzyli swego rodzaju wirtualne “nadleśnictwo Lutowiska, leżące w gminie Lutowiska”, dzieląc po prostu wszystkie jego dane na dwie równe części. Oczywiście, jest to pewne uproszczenie zakładające, że gospodarka w częściach leżących w obu gminach ma podobny charakter, podobne pozyskanie i przychody, a również koszty ogólne i administracyjne są wprost proporcjonalne do powierzchni leśnych

Dodatkowym argumentem za powyższym uproszczeniem jest fakt, że projekty powiększenia Bieszczadzkiego Parku Narodowego w kierunku północnym, wg ich wersji “maksimum”, (czyli oparcie granic o grzbiet Otrytu) także w przybliżeniu oznaczałyby “wykrojenie” z nadleśnictwa Lutowiska około połowy jego dotychczasowego obszaru (aczkolwiek ta północna granica obszaru chronionego tylko w części pokrywa się z granicą gmin Lutowiska i Czarna).

Oprócz danych dotyczących przychodów i pozyskania drewna pokazano podstawowe dane dotyczące przepływów pieniężnych w ramach Funduszu Leśnego, co jest kluczowym czynnikiem determinującym podstawowe parametry finansowe. W przypadku dopłat z Funduszu Leśnego wzięto pod uwagę ich sumę oraz osobno, tę część, która wynika z “pokrycia niedoborów wynikających z gospodarki leśnej”. Założono, że pozostała część dopłat dotyczy realizacji zadań, które nie są bezpośrednio związane z gospodarką leśną.

W odniesieniu do gmin, podano dane będące sumą wartości Cisnej i Lutowisk. Lasy Państwowe oraz BdPN wnoszą do budżetu dwóch gmin około 2 mln zł podatku leśnego. Przeliczając tę wartość na powierzchnię lasów, można przyjąć, że w tej chwili 74% wpływów pochodzi z lasów państwowych, a 26% z parku narodowego. To obliczenie jest przybliżone, chociażby z tego względu, że nie bierze pod uwagę jaka część drzewostanów (np. w wieku do 40 lat) jest zwolniona z podatku. Wszystkie te czynniki powinny być uwzględnione w przyszłej analizie czynników społeczno-ekonomicznych zmiany reżimu ochrony przyrody na terenie Bieszczad. Taki program badawczy jest realizowany w tej chwili dzięki grantowi WWF przez Fundację Dziedzictwo Przyrodnicze na terenie projektowanego Turnickiego Parku Narodowego, a w przyszłym roku powinny rozpocząć się analogiczne prace dotyczące Bieszczad. Z tego też względu należy traktować niniejszy artykuł jako zapowiedź większej całości.

.
Kategoria wpisu

Stanowisko organizacji pozarządowych w sprawie konferencji dotyczącej lasów karpackich

Miniatura

W nawiązaniu do planowanej na 21-22 listopada 2019 r. w Mucznem konferencji dotyczącej lasów bieszczadzkich, organizowanej przez Polskie Towarzystwo Leśne, Leśne Kompleksy Promocyjne, Centrum Informacyjne Lasów Państwowych oraz Regionalną Dyrekcję Lasów Państwowych w Krośnie chcielibyśmy przedstawić nasze stanowisko w sprawie organizacji tego wydarzenia, jak i innych podobnych, organizowanych przez Lasy Państwowe.

Podejmowanie tematu wartości przyrodniczej polskiej części Karpat, a w szczególności Bieszczadów, Gór Sanocko-Turczańskich i Pogórza Przemyskiego jest w naszej ocenie bardzo ważne. Jednakże do rozmów o formach ochrony oraz gospodarowaniu tymi cennymi obszarami należy zapraszać wszystkie zainteresowane strony, bez względu na zajmowane przez nie stanowiska. Jesteśmy przekonani, że tylko konstruktywny dialog z poszanowaniem i wysłuchaniem racji każdej ze stron może doprowadzić do wypracowania wspólnej strategii działania.

Do wzięcia czynnego udziału we wspomnianej powyżej konferencji zaproszono Inicjatywę Dzikie Karpaty. Umożliwienie zabrania głosu przez stronę społeczną w dyskusji to na pewno krok w dobrą stronę. Pragniemy jednak zauważyć, że przewidziane w programie półgodzinne wystąpienie przedstawicieli Inicjatywy to za mało, by mówić o nawiązaniu dialogu między stronami. Mamy podstawę do stwierdzenia, że organizacja konferencji bez zaproszenia większej liczby interesariuszy ma na celu przedstawienie tematu tylko z jednej strony.

Rzuca się również w oczy brak zaproszonych przedstawicieli nauk przyrodniczych, przemysłu drzewnego i zakładów usług leśnych. Co  najważniejsze, program konferencji jest tak skomponowany, że uniemożliwia w praktyce jakąkolwiek dyskusję inspirowaną prelekcjami, ponieważ nie ma na nią po prostu czasu. Jest znamienne jednak, że znalazł się czas na konferencję prasową.

Powstaje, niestety wrażenie, że celem tej konferencji jest jednostronne przeforsowanie wizji promowanej przez Lasy Państwowe i przekonanie kierownictwa tej instytucji, że w odniesieniu do tego terenu ta wizja jest jedyną powszechnie podzielaną, co jednak mija się z prawdą.  Byliśmy świadkami takich działań Lasów Państwowych w odniesieniu do Puszczy Białowieskiej, dlatego uważamy, że powtarzanie tego typu strategii w innych częściach kraju jest niewłaściwe.

Jako organizacje pozarządowe zajmujące się ochroną przyrody w Karpatach i na terenie całej Polski apelujemy o uwzględnianie realnej możliwości prezentowania uzyskanych przez nas wyników obserwacji oraz wniosków podczas tego rodzaju wydarzeń. Uważamy, że powinniśmy stanowić równoprawną stronę tej dyskusji. Brak zaproszenia wielu interesariuszy oraz przeznaczenia im odpowiedniej części w dyskusji powoduje wrażenie braku gotowości do podjęcia dialogu z organizacjami pozarządowymi przez Lasy Państwowe.

Pragniemy również wyrazić nadzieję, że w przyszłości możliwe będzie wspólne przygotowanie konferencji o podobnej tematyce z miejscem na merytoryczny wkład wszystkich zainteresowanych tematem stron i z odpowiednią przestrzenią na wyczerpującą i rzeczową dyskusję. Będziemy podejmowali działania w tym kierunku.

Podpisali:
Fundacja Dziedzictwo Przyrodnicze

Pracownia na Rzecz Wszystkich Istot

WWF Polska

Fundacja Dzika Polska

Puszcza Bukowa – Klub Kniejołaza

Fundacja Las Naturalny

LOT „Wrota Karpat Wschodnich”

Fundacja Greenmind

Kategoria wpisu

Największy zlot bioróżnorodności odbył się na Podkarpaciu!

Miniatura

To był największy zlot bioróżnorodności w Polsce! Odbył się w ubiegłym tygodniu w Huwnikach w gminie Fredropol. Setki uczestników z siedemnastu szkół polsko-słowackiego pogranicza wzięło udział w tym niezwykłym wydarzeniu.

Impreza plenerowa w Huwnikach, w sąsiedztwie Turnickiego Parku Narodowego miała na celu promocję wspólnego dziedzictwa rejonu Karpat w Polsce i na Słowacji. Jej wyjątkowym walorem jest niespotykana nigdzie indziej w naszym kraju przyroda, wciąż dzika, której świat prezentują trzy duże drapieżniki, czy też orły przednie, gatunek skrajnie rzadki.  W imprezie wzięły udział dzieci i młodzież, nauczyciele i edukatorzy z siedemnastu szkół z Polski i Słowacji, które uczestniczyły w tym międzynarodowym projekcie „Badacze pogranicza Wilczych Gór”, realizowanym przez Fundację Dziedzictwo Przyrodnicze w partnerstwie ze Stowarzyszeniem EKOSKOP i słowacką Fundacją Aevis.

Uczestnicy tego projektu mogli poznać niezwykłą przyrodę Karpat, dowiedzieć się jak tropić wilki, zrobić dobre zdjęcie przyrody, czy też zidentyfikować gatunki roślin i zwierząt zamieszkujących ten najdzikszy region Polski. Na zlocie w Huwnikach nie tylko uczniowie, ale i dorośli mogli utrwalić swoją wiedzę.

Ten projekt jest wyjątkowy w skali całego Podkarpacia – mówi Radosław Michalski. – Udało nam się dotrzeć do wielu szkół po obu stronach granicy i przekazać wiedzę, która pomoże poznać najbliższe sąsiedztwo uczniów karpackich szkół. Chcemy uwrażliwić najmłodszych na piękno przyrody regionu, w którym mieszkają.

Zlot został zorganizowany w ramach mikroprojektu „Badacze pogranicza Wilczych Gór” finansowanego w ramach Programu Współpracy Transgranicznej Polska Słowacja INTERREG V-A 2014-2020 oraz budżetu państwa. Głównym celem projektu było zaangażowanie, integracja nauczycieli, uczniów i mieszkańców na rzecz ochrony dziedzictwa kulturowo przyrodniczego pogranicza polsko-słowackiego. Projekt realizowany był przez Fundację Dziedzictwo Przyrodnicze w partnerstwie ze Stowarzyszeniem EKOSKOP i Fundacją Aevis n.o.https://www.youtube.com/watch?v=EMb6gaO4Y1A&feature=emb_logo

.
Kategoria wpisu

Zapraszamy na Zlot Bioróżnorodności

Miniatura

Fundacja Dziedzictwo Przyrodnicze wraz ze Stowarzyszenie EKOSKOP oraz Fundacją Aevis n.o. od 1 października 2018 roku realizuje mikroprojekt „Badacze pogranicza Wilczych Gór”, który finansowany jest w ramach Programu Współpracy Transgranicznej Polska Słowacja INTERREG V-A 2014-2020 oraz budżetu państwa.

Głównym celem projektu jest zaangażowanie, integracja nauczycieli, uczniów i mieszkańców na rzecz ochrony dziedzictwa kulturowo przyrodniczego pogranicza, co przyczyni się do realizacji celu szczegółowego Programu – zwiększenia poziomu zrównoważonego wykorzystania dziedzictwa kulturowego i przyrodniczego przez mieszkańców i odwiedzających.

W ramach mikroprojektu organizowana jest impreza edukacyjna pn. „Zlot bioróżnorodności pogranicza polsko-słowackiego”, której celem jest popularyzacja potencjału przyrodniczego regionu i uświadamianie znaczenie ekologii i ekoturystyki dla ochrony i zachowania tego potencjału i budowanie integracji różnych grup. Impreza ta odbędzie się 27 września 2019 r. w miejscowości Huwniki (gmina Fredropol, powiat przemyski) na terenie zielonym nad Wiarem koło kościoła.

Zapraszamy dzieci, młodzież, osoby dorosłe – całe rodziny, grupy znajomych i wszystkich zainteresowanych bioróżnorodnością pogranicza polsko-słowackiego.

Pobierz program Zlotu Bioróżnorodności

plakat

 

Kategoria wpisu

W niedzielę świętuj Dzień Łosia

Miniatura

Już w najbliższą niedzielę, 15 września, będziemy obchodzić po raz drugi Dzień Łosia. W Biebrzańskim, Kampinoskim i Poleskim Parku Narodowym odbędą się spacery i spotkania poświęcone łosiom. W tym roku do obchodów Dnia Łosia włączył się również znany aktor, Marcin Dorociński.

Ideą dnia łosia jest popularyzacja wiedzy o tym niezwykłym gatunku w Polsce – mówi Paweł Średziński, pomysłodawca ustanowienia Dnia Łosia. – To niezwykłe charyzmatyczne zwierzę, które udało się ocalić przed wyginięciem. Tym bardziej powinniśmy zrobić wszystko, aby łoś był traktowany szczególnie i stał się obok żubra symbolem naszego przyrodniczego dziedzictwa.

Do obchodów Dnia Łosia włączyły się w tym roku trzy parki narodowe. Będą one gospodarzami tegorocznych spacerów i spotkań, które odbędą się nad Biebrzą, na Polesiu lubelskim i w Puszczy Kampinoskiej. Poranne spacery, które poprowadzą pracownicy terenowi parków narodowych przybliżą ich uczestnikom wiedzę o łosiu w miejscu ich występowania. Po spacerach organizatorzy zapraszają na pokazy zdjęć i filmów poświęconych łosiom, z udziałem znanych fotografów przyrody i twórców filmów przyrodniczych.

Połowa września jest okresem szczególnym w życiu łosi. Trwa wtedy ich okres godowy – bukowisko. Samce łosia w odróżnieniu od jelenia nie są głośne, a do zalotów służą im słabo słyszalne dźwięki, przypominające stękanie. Są też delikatnymi zalotnikami i zabiegają o względy samicy, która musi zaakceptować kandydata na ojca swojego potomstwa.

Chcemy tym samym zachęcić do uprawiania turystyki łosiowej – dodaje Średziński. – O ile nad Biebrzą turyści mogą skorzystać z oferty miejscowych przewodników, to wciąż na swoich odkrywców czeka Polesie lubelskie. Z kolei Puszcza Kampinoska, chroniona przez park narodowy, dzięki swojemu położeniu jest idealnym celem weekendowych spacerów w poszukiwaniu łosia, który jest symbolem tego obszaru.

Program 2. Dnia Łosia

Biebrzański Park Narodowy:

5:30 – zbiórka na parkingu przy szlaku Barwik

5:45 – wymarsz z parkingu na spacer. Prowadzenie Piotr Dombrowski. Spacer potrwa do trzech godzin.

Po spacerze przenosimy się do siedziby Biebrzańskiego Parku Narodowego, gdzie o łosiach opowie i łosi pokaże Piotr Dombrowski.

Kampinoski Park Narodowy:

6:00 – zbiórka na parkingu w Granicy koło Kampinosu i spacer w poszukiwaniu łosia.

10:00 – krótka prezentacja ciekawostek o królu puszczy – Katarzyna Fidler i spotkanie ze znanym filmowcem i fotografem przyrody Marcin Kostrzynski w skansenie w Granicy.

11:30 – 12:00 – zakończenie.

Poleski Park Narodowy

6:00 – zbiórka, początek spaceru i zajęć terenowych na ścieżce Czahary. Zbiórka – wieża widokowa na początku ścieżki “Czahary”,  na końcu wsi Zastawie.

10:00 – prezentacja multimedialna “Łoś super ktoś”. Zaplecze edukacyjne, za dyrekcją Poleskiego Parku Narodowego w Urszulinie, ul. Lubelska 3a.

10:30 – prezentacja “Moje spotkania z łosiami” fotografa przyrody i łosi z Lubelszczyzny, Radosław Miazek.https://www.youtube.com/watch?v=HrsaDfJmm4A&feature=emb_logo

Kategoria wpisu

Marcin Dorociński zaprasza na Dzień Łosia

Miniatura

15 września po raz drugi odbędzie się Dzień Łosia w Polsce. Jego inicjatorami są osoby związane z akcją #JESTEMZŁOSIEM prowadzonej przez Fundację Dziedzictwo Przyrodnicze i Magazyn Poświęcony Przyrodzie Na Tropie. W tym roku na Dzień Łosia zaprasza Marcin Dorociński i trzy parki narodowe, które będą gospodarzami spacerów i spotkań poświęconych łosiom.

Bo łoś to jest ktoś – mówi Marcin Dorociński, znany polski aktor w spocie promującym wydarzenia z okazji Dnia Łosia. I zaprasza na spacery i bliskie spotkania z łosiami  nad Biebrzę, na Polesie i do Puszczy Kampinoskiej. To tam będzie można pod opieką ekspertów dowiedzieć się więcej o łosiu z okazji obchodów Dnia Łosia w Polsce.

Połowa września jest okresem szczególnym w życiu łosi. Trwa wtedy ich okres godowy – bukowisko. Samce łosia w odróżnieniu od jelenia nie są głośne, a do zalotów służą im słabo słyszalne dźwięki, przypominające stękanie. Są też delikatnymi zalotnikami i zabiegają o względy samicy, która musi zaakceptować kandydata na ojca swojego potomstwa.

Dlatego chcemy, aby Dzień Łosia był obchodzony w połowie września, w tym ważnym okresie dla łosi w Polsce – tłumaczy Paweł Średziński, pomysłodawca Dnia Łosia. – Ma to być okazja do wyjścia w teren i obserwacji jednego z najciekawszych i największych gatunków zwierząt w naszym kraju. Jednocześnie chcemy w ten sposób popularyzować wiedzę na temat łosi. I pokazać jak wiele korzyści mamy z żywego łosia, czego doskonałym przykładem może być Dolina Biebrzy.

W tegoroczne obchody Dnia Łosia w Polsce włączyły się oprócz Marcina Dorocińskiego, trzy parki narodowe – Biebrzański, Kampinoski i Poleski. To tam mamy największe szanse na obserwację łosi, i to tam znajdują się ich najważniejsze ostoje.

Chcemy tym samym zachęcić do uprawiania turystyki łosiowej – dodaje Średziński. – O ile nad Biebrzą turyści mogą skorzystać z oferty miejscowych przewodników, to wciąż na swoich odkrywców czeka Polesie lubelskie. Z kolei Puszcza Kampinoska, chroniona przez park narodowy, dzięki swojemu położeniu jest idealnym celem weekendowych spacerów w poszukiwaniu łosia, który jest symbolem tego obszaru.

W ramach Dnia Łosia odbędą się trzy spacery w każdym z trzech parków narodowych, a po nich spotkania poświęcone łosiom. Spacery rozpoczną się o świcie między 5:30 a  6 rano. Poprowadzą je pracownicy parków narodowych, którzy opowiedzą o łosiach. Po spacerze odbędą się spotkania poświęcone tym sympatycznym zwierzakom. Wśród nich jest zaplanowane spotkanie z Marcinem Kostrzyńskim, przyrodnikiem i filmowcem, który opowie o swoich spotkaniach z łosiami w Kampinoskim Parku Narodowym oraz fotografem przyrody, Radosławem Miazkiem, w siedzibie Poleskiego Parku Narodowego.

Szczegółowy program Dnia Łosia można znaleźć na stronie wydarzenia.

.
Kategoria wpisu

#chrońmyszakala i wilka – rusza akcja na rzecz zatrzymania odstrzału szakala w Polsce

Miniatura

Fundacja Dziedzictwo Przyrodnicze apeluje do Ministra Środowiska o zatrzymanie odstrzału szakali w Polsce. Tylko w ten sposób unikniemy zabijania wciąż bardzo nielicznego szakala i przypadkowego odstrzału chronionego wilka – argumentują eksperci. Od dziś można podpisywać apel  na stronie www.akcja.przyrodnicze.org w obronie szakala i wilka, który może być mylony z szakalem.

Decyzja o umieszczeniu szakala na liście gatunków łownych była złym pomysłem, wprowadzonym przez byłego Ministra Środowiska, Jana Szyszko i dlatego warto naprawić już teraz ten błąd wydając stosowne rozporządzenie – wyjaśnia Radosław Michalski z Fundacji Dziedzictwo Przyrodnicze. –  Nawet osoby związane ze środowiskiem łowieckim obawiają się, że polowania na szakala doprowadzą do negatywnych w skutkach pomyłek z wilkiem. Odróżnienie obu gatunków jest wręcz niemożliwe w warunkach wykonywania polowania.

Szakal złocisty nie jest gatunkiem, który możemy porównywać do norki amerykańskiej czy szopa pracza. Nie został przywieziony przez ludzi z odległych geograficznie kontynentów, ale w sposób naturalny przywędrował z południa Europy. Nie jest zatem gatunkiem inwazyjnym. W Polsce mamy dziś zaledwie 10 pewnych stwierdzeń szakala! Tymczasem plan odstrzału szakala złocistego na sezon łowiecki 2019/20 wynosi 1270 osobników!

Eksperci zajmujący się badaniem ssaków drapieżnych podkreślają, że decyzja o wpisaniu szakala na listę gatunków łownych jest przedwczesna a liczby, które posłużyły do przygotowania planu odstrzału szakala są wzięte z sufitu. Może o tym świadczyć ogromna rozbieżność między liczbą potwierdzonych obserwacji szakala w Polsce a danymi, które posłużyły do ustalenia liczby zwierząt w planie odstrzału.

Profesor Henryk Okarma proponuje wykreślenie szakala z listy gatunków łownych i bezterminowe objęcie go całoroczną ochroną, „aby dać czas na potwierdzenie, że wykształciła się polska populacja tego gatunku, która znajduje się we właściwym stanie ochrony, a ewentualne pozyskanie łowieckie nie będzie temu stanowi zagrażało”. Jednocześnie dodaje, że „tylko to może ostudzić zapędy kolegów myśliwych do zabijania wilków pod pretekstem pozyskania szakali oraz powstrzymać oskarżenia pod adresem Ministerstwa Środowiska, że nie radzi sobie z problemem zarządzania populacją wilka w Polsce, więc wprowadza legislacyjnego konia trojańskiego”.

Z kolei profesor Rafał Kowalczyk z Instytutu Badania Ssaków podkreśla w rozmowie z OKO.press, że „szakal złocisty jest chroniony przez prawo środowiskowe UE na mocy tzw. dyrektywy siedliskowej. A ona wymaga zachowania tzw. „właściwego stanu ochrony”, co przy odstrzale tego gatunku – przy jego mało poznanej, ale z pewnością niewielkiej liczebności – będzie niemożliwe.”

O pomyłkę z chronionym w Polsce wilkiem będzie bardzo łatwo i eksperci obawiają się, że pod pretekstem polowań na szakale będą odstrzeliwane właśnie wilki – podkreśla Michalski. – Sezon polowań na szakale już trwa. Dlatego zachęcamy do podpisywania naszego apelu na www.akcja.przyrodnicze.org o objęcie szakali złocistych całorocznym okresem ochronnym i o zatrzymanie polowań na ten gatunek w Polsce.

Kategoria wpisu

Łyski, czernice, cyraneczki i głowienki krytycznie zagrożone!

Miniatura

Źródło zdjęcia: niechzyja.pl / Tomasz Skorupka

Niegdyś pospolite w Polsce łyski, czernice, cyraneczki i głowienki obecnie w zastraszającym tempie znikają z Polskich jezior i innych wód. Mimo to nadal się na nie poluje. Polski Komitet Krajowy Międzynarodowej Unii Ochrony Przyrody (IUCN), do którego należy Fundacja Dziedzictwo Przyrodnicze, zaapelował o wykreślenie ich z listy gatunków łownych i objęcie ścisłą ochroną. Argumentem o zatrzymanie odstrzału tych ptaków jest najnowsza ekspertyza przygotowana przez IUCN.

Najnowsze opracowanie Polskiego Komitetu Krajowego IUCN nie pozostawia złudzeń. Sytuacja czterech spośród 13 gatunków ptaków łownych w Polsce jest dramatyczna. Presja ze strony łowiectwa doprowadziła do ich gwałtowanych spadków.

Liczby mówią same za siebie. Głowienka zanotowała spadek populacji lęgowej o 75% w ciągu ostatnich 30 lat. Podobnie jest w przypadku drugiego gatunku kaczki, czernicy. Popularna i stosunkowo często obserwowana łyska mogła zanotować spadek populacji lęgowej nawet o 70-90%. Cyraneczka jest najmniej rozpoznana jeżeli chodzi o trendy spadkowe w Polsce, ale na przykładzie danych z lęgowisk w Rosji i Finlandii, szacuje się jej spadek na poziomie 20-30%.

Sam raport zajął się czterema gatunkami, jednak na swoje opracowanie czeka pozostałe dziewięć gatunków – mówi Radosław Michalski z Fundacji Dziedzictwo Przyrodnicze. – Są wśród nich słonka i jarząbek. Polowanie na te ptaki nie ma żadnego uzasadnienia i powinny wkrótce dołączyć do wspomnianej w raporcie IUCN czwórki.

Autorzy ekspertyzy rekomendują wprowadzenia natychmiastowych zmian w polskim prawie. Należy zacząć od zdjęcia tych gatunków z listy gatunków łownych. Jak podkreślają: Obecnie brakuje merytorycznych przesłanek za pozostawieniem ww. gatunków na liście łownych, tym bardziej, że jak wykazano powyżej, względy poziom odstrzału w skali kraju w przypadku części gatunków jest wysoki, zarówno w odniesieniu do populacji lęgowych jak i zimujących. Polowanie przez polskich myśliwych (przez okres ponad 5 miesięcy w roku) na gatunki będące w regresie, w tym na gatunek zagrożony wyginięciem w skali globalnej (głowienka), przy braku jakichkolwiek przesłanek przyrodniczych czy ekonomicznych przemawiającym za ograniczaniem ich liczebności, jest bez wątpienia trudne do merytorycznego uzasadnienia i nieakceptowane przez znaczną część społeczeństwa.

Należałoby również skrócić sezon polowań na kaczki o jeden miesiąc oraz zakazać polowań w słabych warunkach oświetleniowych, czyli o zmroku i o świcie. Szwankuje również sprawozdawczość. Tak naprawdę ze sprawozdań łowieckich przygotowanych przez Stację Badawczą PZŁ w Czempiniu obecnie wszystkie gatunki kaczek traktuje się jako „dzikie kaczki”, a poszczególne gatunki gęsi jako „dzikie gęsi”, pomimo że teoretycznie Związek powinien posiadać dane o dokładnej liczbie zastrzelonych ptaków z poszczególnych gatunków.

Fundacja Dziedzictwo Przyrodnicze, która wchodzi w skład koalicji Niech Żyją! apeluje o podpisywanie petycji na stronie https://niechzyja.pl/dzialaj/petycja/ w sprawie wprowadzenia zakazu polowań na 13 gatunków ptaków.

Przeczytaj cały raport. 

 

 

Kategoria wpisu

Ratuj SERCE Beskidu Niskiego

Miniatura

Magurski Park Narodowy dla pieszych i rowerzystów. NIE dla samochodów. #nietędydroga

Droga otwarta dla ruchu samochodowego przetnie jeden z najdzikszych zakątków Beskidu Niskiego. Fundacja Dziedzictwo Przyrodnicze rozpoczyna akcję #nietędydroga, której celem jest udostępnienie szlaku między Żydowskim a Ożenną, wyłącznie dla pieszych i rowerzystów. W obronie serca Beskidu Niskiego stanęli już Andrzej Stasiuk i Monika Sznajderman, od kilkudziesięciu lat związani z tym regionem. Apel można podpisać na stronie www.akcja.przyrodnicze.org

Starostwo w Jaśle planuje remont odcinka między Krempną a Ożenną. Wylewka asfaltu, wysypanie tłuczniem, odkrzaczanie poboczy i wycinka około 50 drzew – wylicza Radosław Michalski z Fundacji Dziedzictwo Przyrodnicze. – Po remoncie drogi zaczną poruszać się nią z dużą prędkością samochody, co zagrozi chronionym gatunkom zwierząt i pogorszy warunki do uprawiania turystyki pieszej i rowerowej. Taki los ma spotkać jeden z najpiękniejszych szlaków dla rowerzystów w Magurskim Parku Narodowym. Dlatego Fundacje Dziedzictwo Przyrodnicze rozpoczyna akcję na rzecz ochrony tego najdzikszego fragmentu Beskidu Niskiego.

Na remont drogi dla samochodów zostaną wydane pieniądze podatników. Jest to najmniej ekonomicznie uzasadniony remont drogi w całym powiecie. Między miejscowościami, które ma połączyć istnieje już inna, dobrze utrzymana droga, prowadząca do granicy ze Słowacją. Co więcej łączy ona więcej niż dwie miejscowości. Natomiast droga, która ma być remontowana i przebiegać obok dzikiej dziś Doliny Ciechania, stanowiącej ważną ostoję gatunków chronionych, biegnie przez obszar dziś całkowicie bezludny. Argumentem nie jest również fakt, że będzie krótsza o niecałe trzy kilometry. Jej przebudowa będzie miała fatalne konsekwencje dla zwierząt – w tym wilków, rysi i niedźwiedzi, których ostoję przetnie, stwarzając kolejną przeszkodę i to na terenie parku narodowego! Mówienie o tym, że ruch samochodowy będzie niewielki nie zmieni faktu, że inwestycja ta przetnie naturalny korytarz migracyjny zwierząt, a każdy samochód, jadący po wyremontowanej nawierzchni stanowi potencjalne zagrożenie. Doświadczenie uczy, że znak z ograniczaniem prędkości nie gwarantuje bezpiecznej jazdy.

Ja tego nie rozumiem – mówi Andrzej Stasiuk, pisarz, od lat związany z Beskidem Niskim. – Nie rozumiem dlaczego komuś zależy na nieustannym niszczeniu tego kraju. Stasiuk uważa, że nie powinno niszczyć się parków narodowych, które powstawały z tak wielkim trudem. I apeluje o to, aby ocalić te kilka par rysia, kilka watah wilków, które występują w Magurskim Parku Narodowym.

zy chcemy, aby najpiękniejszy zakątek Magurskiego Parku Narodowego, gdzie można podziwiać piękno karpackiej przyrody został odebrany pieszym i rowerzystom na rzecz uprzywilejowania ruchu samochodowego? – pyta Michalski. – Zachęcamy do podpisywania naszego apelu na stronie www.akcja.przyrodnicze.org. Magurski Park Narodowy nie powinien być ofiarą nieprzemyślanych inwestycji.

Parki narodowe zajmują zaledwie 1% naszego kraju! Od wielu lat nie powstał żaden z zaplanowanych parków narodowych. Ale jak się okazuje nawet i w granicach parków narodowych, przyrodzie zagrażają nowe inwestycje. Tym bardziej, że w ostatnich tygodniach głośno stało się o innych parkach narodowych – Biebrzańskim, który ma przeciąć droga ekspresowa S16 i Świętokrzyskim, który ma zmniejszyć się o pięć hektarów.

Dowiedz się więcej 

 

.

Kategoria wpisu

Ocalmy Dzikie Karpaty!

Miniatura

Puszcza Karpacka – wciąż jeden z najdzikszych zakątków Polski, gdzie niedźwiedzie żyją obok wilków, rysi i żbików, w cieniu potężnych jodeł i wiekowych buków. Niestety, Puszcza Karpacka to obecnie dla niektórych jedynie źródło desek i łowieckich trofeów. Dziki las to surowiec w bezdusznym procesie gospodarczym. Nie możemy patrzeć bezczynnie, kiedy z Bieszczadów wyjeżdżają kolejne setki tirów wypełnionych wiekowymi drzewami. Nie będziemy milczeć, kiedy w sercu Puszczy Karpackiej dewizowi myśliwi zabijają kolejne dzikie zwierzęta. Domagamy się ochrony tego wyjątkowego miejsca. Nie mamy czasu do stracenia.

W XXI wieku takich miejsc zostało już naprawdę niewiele, kilka w całej Europie. Tak mało zmienionych przez wycinkę, przemysł i beton. Takie miejsca to nie tylko dom wielu rzadkich gatunków, ale ratunek dla nas, ludzi – przed postępującymi zmianami klimatu, przed zanieczyszczonym powietrzem, przed utratą zasobów wodnych, przed pędem i hałasem. Puszcza jest nam potrzebna do życia. Ludziom i niedźwiedziom, i tysiącom innych stworzeń.

Na nic zdała się obszerna naukowa inwentaryzacja wyjątkowych walorów karpackiej przyrody. Nic nie przyniosły rozmowy z Lasami Państwowymi. Na nic zdały się postulaty złożone przez szereg organizacji i ruchów społecznych. Puszcza Karpacka wciąż jest traktowana jak surowiec, a nie jak nasze dobro wspólne. Dlatego jesteśmy tutaj, dlatego domagamy się należytej ochrony Puszczy Karpackiej w dwóch najlepiej zachowanych, a wciąż bezlitośnie niszczonych przez Lasy Państwowe jej enklawach – w otulinie Bieszczadzkiego Parku Narodowego i na obszarze projektowanego Turnickiego Parku Narodowego, który pozostaje projektem od kilkudziesięciu lat, a którego powstanie blokowane jest przez koncern Lasy Państwowe.

Dołącz do protestu:

Zaczynamy w środę o 9:00 pod siedzibą Lasów Państwowych. Tutaj znajdziesz informacje o wydarzeniu na Facebook.

Postulaty:
Żądamy aby na rzeczonym terenie natychmiast:

  • Wstrzymano wycinkę w starodrzewiach – nie sadzonych ręką ludzką reliktowych enklawach Puszczy Karpackiej.
  • Zaniechano polowań i wstrzymano gospodarkę łowiecką, która jest zaburzeniem dla chronionych gatunków dużych drapieżników i degeneruje pulę genową gatunków uznawanych za zwierzęta łowne.

Spełnienie naszych postulatów leży w gestii Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Krośnie, która zamiast je spełnić odesłała nas do Generalnej Dyrekcji LP. Ta z kolei odsyła nas do bieszczadzkich nadleśnictw. Dość!

Inicjatywa Dzikie Karpaty
koalicja Niech Żyją

Kategoria wpisu

Nowy park narodowy w Karpatach!

Miniatura

Prezydent Ukrainy podpisał jedenaście dekretów, wśród nich decyzje o powołaniu nowych parków narodowych. Jeden z nowych parków narodowych – „Bojkivszczyna”,  powstał tuż przy granicy z Bieszczadzkim Parkiem Narodowym w Polsce. W Karpatach powiększeniu ulegną również istniejące na Ukrainie parki narodowe – Użański i „Zaczarovanyj kraj” i „Synevyr” – informuje Fundacja Dziedzictwo Przyrodnicze, która wspiera działania na rzecz powolania terenów chronionych na terytorium naszych wschodnich sąsiadów przy granicy z Polską.

Wśród nowych parków narodowych Ukrainy pojawił się Park Narodowy Bojkivszczina, który obejmie obszar 12 tysięcy hektarów. Park przylega do polskich Bieszczadów i może wzmocnić ochronę przyrody wspólnego pogranicza. O prawie siedem tysięcy hektarów powiększy się inny sąsiad polskiego Bieszczadzkiego Parku Narodowego, istniejący już Użański Park Narodowy. To nie koniec nowych terenów chronionych na Ukrainie. Wśród ukraińskich parków narodowych pojawią się Nobelski Park Narodowym w obwodzie rówieńskim o powierzchni ponad 25 tysięcy hektarów, który będzie sąsiadował z istniejącym parkiem narodowym „Prypeć – Stochód”. Kolejny nowy park to Kam’janska Sicz w obwodzie Chersońskim. Powiększeniu ulegnie także powierzchnia parków narodowych Oleszkowskie Piaski, Zaczarowany Kraj, Synevyr i Białobrzeże Svjatoslawa. Prezydent Petro Poroszenko podpisał również dekrety tworzące nowe rezerwaty – morski o nazwie Prymorski na Morzu Azowskim – oraz lądowe – Żołoby i Bazwłucki Kompleks Rzeczny.

To bardzo dobra wiadomość – mówi Radosław Michalski z Fundacji Dziedzictwo Przyrodnicze. – praktyce oznacza objęcie ochroną prawie 82 tysięcy hektarów. W ciągu najbliższych dwóch lat powstanie administracja nowych parków, a grunty Skarbu Państwa zostaną przekazane pod jej zarząd. Oczywiście nie jest tak, że sytuacja jest idealna, ale został uczyniony pierwszy najważniejszy krok.

Zgodnie z ukraińską Ustawą o terenach chronionych, parki narodowe dzielą się na zony. Wśród nich są obszary ścisłej ochrony, obszary „regulowanej rekreacji”, otwarte dla turystów i strefy stacjonarnej rekreacji, zajmowane przez kempingi i hotele. W granicach parku znajdują się również „zona gospodarska”, gdzie jest prowadzona zwykła gospodarka.

Mimo tych różnic, to ważne, że jest wola tworzenia nowych obszarów chronionych – dodaje Michalski. – Wspieraliśmy ukraińskich  przyrodników w prowadzeniu działań na rzecz utworzenia parku narodowego Bojkivszczina. Bardzo nam zależy, aby po obu stronach granicy, tak na Ukrainie, jak i w Polsce powstały nowe parki narodowe, a istniejące były powiększone. Warto pamiętać, że od 35 lat na terenie naszego kraju nie może powstać Turnicki Park Narodowy. W Polsce zaledwie jeden procent powierzchni naszego kraju zajmują parki narodowe, co stanowi około 315 tysięcy hektarów. Trzy parki narodowe są planowane, kilka wymaga powiększenia, ale jak dotąd, żaden z kolejnych rządów nie podszedł poważnie do ochrony przyrody i nie utworzył ani jednego parku narodowego od prawie 20 lat!

Kategoria wpisu

Coraz bliżej powstania strefy dla orła przedniego?

Miniatura

Coraz bliżej utworzenia strefy ochronnej dla orła przedniego w Puszczy Karpackiej? Wiele na to wskazuje, chociaż niepokoi długi czas podejmowania decyzji w tej sprawie. W 2017 roku o wyznaczenie strefy w Nadleśnictwie Ustrzyki Dolne wnioskowała nasza Fundacja, ale sprawa została umorzona przez Regionalną Dyrekcję Ochrony Środowiska. Po ostatniej wizji lokalnej jest jednak szansa na jej powołanie.

Decyzja odmowna była uzasadniona przez RDOŚ faktem, że nie było lęgów w 2018 roku, pomimo zasiedlenia gniazda w poprzednich latach. Fundacja odwołała się w tej sprawie do Generalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska. W rezultacie GDOŚ przekazał sprawę do kolejnego rozpatrzenia.

Ostatnia wizja lokalna w marcu tego roku na terenie Nadleśnictwa Ustrzyki Dolne, w której wzięliśmy udział, potwierdziła zasiedlenie gniazda przez orła przedniego – mówi Piotr Klub z Fundacji Dziedzictwo Przyrodnicze. – Do RDOŚ ponownie złożymy wniosek o niezwłoczne utworzenie strefy. W tym przypadku proponujemy obszar od 143 do 200 metrów wokół gniazda przez cały rok, i od 400 do 500 metrów okresowej ochrony. Mamy nadzieję, że po prawie dwóch latach RDOŚ przychyli się do wniosku o utworzenie strefy.

Orzeł przedni jest skrajnie rzadkim gatunkiem w Polsce. Jego liczebność szacuje się na zaledwie 30 par. Dlatego strefy ochronne dla tego gatunku powinny powstawać w trybie pilnym. Przeciąganie podjęcia decyzji może skończyć się tragicznie dla orłów. Jedynie strefa ochronna może zagwarantować, że w sąsiedztwie gniada nie będzie prowadzona wycinka drzew, a ptaki nie będą niepokojone przez ludzi.

.
Kategoria wpisu

Noc sów już za nami

Miniatura

Jakie supermoce posiadają sowy? Jak, kiedy i gdzie najłatwiej je spotkać? Dlaczego nie powinniśmy zabierać piskląt i podlotów sów i innych ptaków, które znajdziemy na ziemi? Odpowiedzi na te (i wiele innych) pytań poznali uczestnicy tegorocznej edycji Nocy Sów organizowanej przez Fundację Dziedzictwo Przyrodnicze.

 

Dzięki naszym Wyspecjalizowanym Młodym Pomocnikom, wyposażonym w Profesjonalny Sprzęt do Badania Sowiej Diety mogliśmy dowiedzieć się, co najchętniej jadają puszczyki – ich wypluwki były pełne maleńkich kosteczek nieostrożnych gryzoni i ryjówek, którym nie udało się umknąć przed ostrymi sowimi szponami.

Równie owocny okazał się krótki spacer w ciemnym lesie – po 15 minutach od startu przywitał nas głos puszczyka zwyczajnego, a po chwili odpowiedział na niego puszczyk uralski! Łagodna i bezchmurna noc okazała się idealną porą na „obserwacje słuchowe” tych niezwykłych stworzeń. Kilkukrotnie słyszeliśmy też szelest liści nieopodal – podczas całego spaceru nieustannie mieliśmy wrażenie, że jesteśmy w lesie tylko gośćmi…

Bardzo dziękujemy wszystkim uczestnikom Nocy Sów, którzy zawitali do naszej bazy w Nowosiółkach Dydyńskich, oraz oczywiście sowom, które naprawdę dopisały!

.
Kategoria wpisu

Zapraszamy na Noc Sów

Miniatura

Ptaki Polskie, razem z pasjonatami ptaków w całym kraju, zapraszają na jedyną taką noc w Polsce – Noc Sów.

Wspólnie poznamy świat sów, opowiemy Wam o poszczególnych gatunkach i biologii tych tajemniczych ptaków, zapoznamy się z metodami badań i ochrony sów oraz dowiemy się, jak znaczącą rolę miały one w polskich legendach i kulturze. Co więcej, wyjdziemy w teren, gdzie będziemy poznawać i nasłuchiwać sowy – w samym środku wiosennej nocy.

Po raz kolejny zapraszamy do nas, na Pogórze Przemyskie, w dniu 23 marca. Będzie dużo ciekawych sowich opowieści. Zostały tylko trzy miejsca. Zapraszamy!

Garść ważnych informacji 
– spotykamy się 23 marca, w sobotę, o 17:30 w Informacji Turystycznej w Nowosiółkach Dydyńskich, całość wydarzenia potrwa do około 22;
– w tym roku oprócz prezentacji prowadzimy warsztaty z oznaczania zawartości sowich wypluwek i opowiemy trochę o sowiej diecie;
– po prezentacji i warsztatach przejdziemy się na godzinny spacer, na którym będziemy nasłuchiwać sów i innych odgłosów lasu;
– niezbędna ciepła odzież i latarki
– w razie złej pogody odwołujemy spacer, ale prezentacja i warsztaty z wypluwek zostają.
– zgłoszenia na www.nocsow.pl – zostały już tylko 3 miejsca 

Kategoria wpisu

Platforma już działa

Miniatura

Szanowni Państwo Uczestnicy, Opiekunowie, Nauczyciele, Tropiciele, Obserwatorzy i Przyjaciele oraz Organizatorzy i Koordynatorzy projektu Badacze pogranicza Wilczych Gór”

Przypominamy, że działa już platforma e-learningowa „Akademii Wilczych Gór”: www.akademia.ekoskop.rzeszow.pl

Namawiam do odwiedzin i zapoznania się z materiałami platformy, …a gdy przyjdzie czas sesji, namawiam do udziału w egzaminie na „Certyfikowanego Badacza Wilczych Gór”.

Kategoria wpisu

Funkcjonowanie wybranych aspektów „Wymogów dobrej praktyki w zakresie gospodarki leśnej” w Lasach Państwowych

Miniatura

Od 01.01.2018 r.  weszło w życie rozporządzenie Ministra Środowiska z 18.12.2017 r. w sprawie wymagań dobrej praktyki w zakresie gospodarki leśnej, które zwalnia Lasy Państwowe z przestrzegania zakazów dotyczących ochrony gatunkowej. O tym, czy Lasy Państwowe stosują się do założonych wymagań możecie przeczytać w naszym raporcie.

.
Kategoria wpisu

Nasz nowy projekt

Miniatura

Nasza Fundacja prowadzi projekt “Kontrola działalności Państwowego Gospodarstwa Leśnego Lasy Państwowe” pod kątem gospodarności w wydatkowaniu środków publicznych, zakresu i przejrzystości prowadzonych działań lobbingowych, jakości konsultacji społecznych i wpływu prowadzonej działalności na przyrodę. W ramach projektu zostaną przeprowadzone m.in. analiza dokumentów uzyskanych drogą wniosków o dostęp do informacji publicznej, wizje terenowe, interwencje w przypadku stwierdzenia naruszeń przyrody, szkolenia dla lokalnych grup strażniczych.

Projekt jest w całości finansowany z funduszy Fundacji im. Stefana Batorego w kwocie 100 000 zł.

Nasza Fundacja prowadzi projekt “Kontrola działalności Państwowego Gospodarstwa Leśnego Lasy Państwowe” pod kątem gospodarności w wydatkowaniu środków publicznych, zakresu i przejrzystości prowadzonych działań lobbingowych, jakości konsultacji społecznych i wpływu prowadzonej działalności na przyrodę. W ramach projektu zostaną przeprowadzone m.in. analiza dokumentów uzyskanych drogą wniosków o dostęp do informacji publicznej, wizje terenowe, interwencje w przypadku stwierdzenia naruszeń przyrody, szkolenia dla lokalnych grup strażniczych.

Projekt jest w całości finansowany z funduszy Fundacji im. Stefana Batorego w kwocie 100 000 zł.

.
Kategoria wpisu

Zima w Bieszczadach – relacja z warsztatów

Miniatura

Styczniowa edycja warsztatów fotografii przyrody z Grzegorzem Leśniewskim odbyła się w zimowej scenerii wykraczającej poza wszelkie wyobrażenia. Śnieg momentami sięgał do pasa, ale to nie przeszkodziło entuzjastom fotografowania, którzy przemierzając białe zaspy poszukiwali unikalnego piękna bieszczadzkiej przyrody.

 Już pierwszego dnia uczestnicy wyruszyli w krótką sesję terenową by złapać niepowtarzalny moment ? wschód księżyca w pełni przy jednoczesnym zachodzie słońca. Niestety zachmurzone niebo uniemożliwiło sfotografowanie zjawiska, ale trud wyprawy został wynagrodzony. Między drzewami, nieopodal dawnej wsi Krywe przedzierała się potężna samica żubra.

Prowadzący warsztaty Grzegorz Leśniewski po raz kolejny stanął na wysokości zadania przygotowując bardzo zróżnicowany program. Oprócz sesji terenowych w niemal polarnych okolicznościach aury, uczestnicy poznawali tajniki fotografowania w teorii. Wykłady dotyczące kompozycji, kadrowania, pracy z histogramem czy funkcji światła zdecydowanie wzbogaciły wiedzę adeptów pleneru. Nowością była prezentacja dotycząca ważnego zagadnienia etyki fotografii przyrody, a także pokaz edukacyjnego filmu na temat korytarzy ekologicznych  i problemu niekontrolowanej zabudowy w Bieszczadach.

Specjalnością Grzegorza są urzekające, przyrodnicze diaporamy ? kompozycje zdjęć połączone z muzyką. Pokaz diaporam wzbudził niemałe emocje, a także ożywił wieczorne dyskusje przy ognisku. W prawdziwie bieszczadzkim stylu uczestnicy integrowali się w klimatycznym gospodarstwie ?U Prezesa? w Chmielu delektując się wyśmienitą kuchnią Pani Ewy. Zdarzały się także momenty spontanicznych sesji fotograficznych, nawet nocą, przy blasku tarczy wyczekiwanego księżyca. W połączeniu z drewnianymi domami zanurzonymi w śniegu blade światło zza chmur stwarzało prawdziwie bajkową scenerię.

Ponownie partnerem warsztatów był profesjonalny sklep fotograficzny PROCLUB, który udostępnił aparaty, teleobiektywy oraz lornetki marki Canon. Chętnych do testowania sprzętu nie zabrakło. Wsparcia technicznego udzielał Karol Zapała, którego zaangażowanie i entuzjazm zagrzewały uczestników do rywalizacji w konkursie na najlepsze zdjęcie. Tytuł najlepszego zdjęcia warsztatów zdobyła fotografia autorstwa Krzysztofa Bogusza, któremu udało się uwiecznić na matrycy sikorę bogatkę.

Wszelkie niedogodności pogodowe zostały zrekompensowane podczas ostatniej sesji terenowej, kiedy w okolicach Sękowca ciężkie chmury rozstąpiły się, odsłaniając spektakl światła spływającego po zboczach bieszczadzkich szczytów.

Wydarzeniu patronowało ?Dzień dobry Bieszczady?, gdzie na bieżąco można śledzić zmagania fotografów, warsztaty ?od kuchni? i nagrodzone zdjęcia.

Kolejna edycja zatytułowana ?Zima w Bieszczadach II? już 23-26.02.2017. Szczegółowe informacje oraz zapisy dostępne pod linkiem: www.przyrodnicze.org/zima-w-bieszczadach-2-warsztaty-fotografii-przyrody/, a także bezpośrednio u organizatora: d.wisniewski@przyrodnicze.org, tel. 507 988 914.  Zapraszamy!.

Kategoria wpisu

Czy projekt Parku Narodowego Turnickiego jest gotowy do uruchomienia?

Miniatura

Fundacja Dziedzictwo Przyrodnicze złożyła wniosek do Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Rzeszowie o utworzenie rezerwatu przyrody „Relikt Puszcza Karpacka” w granicach projektowanego Turnickiego Parku Narodowego. Załączniki zawierają obszerną dokumentację przyrodniczą. W obecnym stanie prawnym tylko w ten sposób możemy chronić najcenniejsze fragmenty polskich karpackich lasów.

Kategoria wpisu

Z aparatem w Bieszczadach – relacja z warsztatów

Miniatura

10-13 listopada odbyły się pierwsze, bieszczadzkie warsztaty fotografii przyrody z Grzegorzem Leśniewskim, organizowane przez Fundację Dziedzictwo Przyrodnicze. Uczestnicy zmagali się nie tylko z arkanami fotografii, ale także z nieobliczalną, górską aurą. Listopadowe śniegi nie przeszkodziły jednak w uchwyceniu unikalnego piękna Karpackiej Puszczy.  

Warsztaty poprowadził jeden z czołowych polskich fotografów przyrody – Grzegorz Leśniewski, który od ponad 20 lat za pomocą obiektywu uwiecznia przyrodę, w tym dzikie zwierzęta żyjące w ich naturalnym środowisku. Grzegorz  znany szerokiemu gremium z portalu Dzień Dobry Bieszczady, oprócz wykładów teoretycznych i sesji terenowych, zapewniał indywidualne, eksperckie konsultacje praktycznie o każdej porze dnia i nocy. Jego profesjonalizm i doświadczenie w połączeniu ze swobodą w komunikacji gwarantowały nie tylko świetne efekty fotograficzne, ale również doskonałą atmosferę.

Uczestnicy podczas wypraw na Dwernik-Kamień, do Rezerwatu Sine Wiry czy Parku Krajobrazowego Doliny Sanu mogli korzystać z aparatów, teleobiektywów oraz lornetek marki Canon udostępnionych przez partnera warsztatów profesjonalny sklep fotograficzny PROCLUB. Dzięki możliwości testowania najnowszego na rynku sprzętu efekty zaskakiwały także samych fotografujących.

Oprócz przepięknych krajobrazów ośnieżonych stoków, bobrzych żeremi, porywistych nurtów rzek i potężnych, karpackich drzew udało się zatrzymać w kadrze zanikające pozostałości dawnych kultur greckokatolicki cmentarz z nieistniejącej wsi Beniowa oraz cerkiew typu bojkowskiego w Smolniku. Jest to dzisiaj jedyny zachowany obiekt sakralny tego typu w Bieszczadach i jeden z trzech w całym kraju.

Istotnym elementem warsztatów były wykłady teoretyczne poświęcone m.in. kompozycji i kadrowaniu, pracy z histogramem, korelacji pomiędzy czasem ekspozycji i przesłony czy funkcji światła. Olbrzymie wrażenie na uczestnikach zrobił pokaz diaporam przyrodniczych Grzegorza Leśniewskiego multimedialnych prezentacji, w których obraz i dźwięk dosłownie zapierały dech w piersiach.

Ważnym aspektem edukacyjnym podkreślanym przez Fundację Dziedzictwo Przyrodnicze jest etyka fotografii przyrody. Warsztatowicze zapoznali się z założeniami etycznymi i prawnymi fotografii przyrodniczej, a także mieli okazję zapoznać się z działaniami na rzecz ochrony środowiska prowadzonymi przez Fundację.

Warsztaty odbyły się w uroczym i komfortowym Gościńcu Rabe.

W styczniu kolejna edycja warsztatów. Tym razem miłośnicy lustrzanek zmierzą się z tematem ?Zima w Bieszczadach?. Szczegółowe informacje oraz zapisy dostępne na stronie Fundacji Dziedzictwo Przyrodnicze  www.przyrodnicze.org, a także bezpośrednio u organizatora: d.wisniewski@przyrodnicze.org, tel. 507 988 914.  Zapraszamy!

.
Kategoria wpisu

Uruchomienie „Inicjatyw na rzecz zrównoważonego rozwoju Polski Wschodniej”

Miniatura

Z radością informujemy, że 1 października 2016 r. Fundacja Dziedzictwo Przyrodnicze rozpoczęła realizację nowego projektu pt. „ Inicjatywy na rzecz zrównoważonego rozwoju Polski Wschodniej”  finansowanego ze środków Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. Projekt składa się z 12 ekologicznych inicjatyw obywatelskich zgłoszonych przez organizacje pozarządowe i grupy nieformalne z województw podkarpackiego (6 gmin), podlaskiego (2 gminy) i lubelskiego (1 gmina).

Kategoria wpisu

Zaproszenie na festyn “Dni Ziemi”

Miniatura

Serdecznie zapraszamy wszystkie osoby zainteresowane o wzięcie udziału w tegorocznej edycji festynu “Dni Ziemi”, który odbędzie się na Polach Mokotowskich w Warszawie w dniu 24 kwietnia, szczegóły wydarzenia znajdą państwo tutaj.

plakat

 

Kategoria wpisu

Inicjatywy na rzecz zrównoważonego rozwoju – zaproszenie do współpracy

Miniatura

Serdecznie zapraszamy do wzięcia udziału we wspólnym projekcie pn. "Inicjatywy na rzecz zrównoważonego rozwoju Polski Wschodniej" w ramach przedsięwzięcia: LOKALNE EKOLOGICZNE INICJATYWY OBYWATELSKIE, II Edycja, na który Fundacja Dziedzictwo Przyrodnicze planuje pozyskać środki finansowe z NFOŚiGW.

Głównym celem inicjatyw jest poprawa stanu środowiska naturalnego w skali lokalnej dzięki zgłaszaniu pomysłów na działania przez osoby indywidualne (które uzyskały poparcie minimum 5 mieszkańców gminy dla tej inicjatywy), organizacje pozarządowe, placówki oświatowe, rady sołeckie, rady osiedli, spółdzielnie mieszkaniowe i wspólnoty mieszkaniowe.

Inicjatywy powinny dotyczyć działań realizowanych na terenie wschodnich województw Polski (województwa Podkarpackie i Podlaskie).

Zgłaszane inicjatywy powinny dotyczyć przynajmniej jednego z poniższych obszarów:

  • czynna ochrona ekosystemów i występujących w nich siedlisk i gatunków;
  • przeciwdziałanie zanikaniu owadów zapylających;
  • ochrona ex situ zagrożonych gatunków;
  • ograniczenie antropopresji wynikającej z rozwoju turystyki poprzez budowę i modernizację małej infrastruktury turystycznej/edukacyjnej;
  • odbudowa stanu populacji zagrożonych i cennych gatunków drzew, zachowanie i pielęgnacja cennych alei przydrożnych;
  • zakładanie, odtworzenie, pielęgnacja ostoi ? zadrzewień i zakrzewień śródpolnych;
  • zakładanie, pielęgnacja i zagospodarowanie małych zbiorników wodnych;
  • rozwój, odtworzenie i pielęgnacja ogrodów, parków miejskich, zieleńców o znaczeniu przyrodniczym;
  • modernizacja lub wyposażenie ośrodków rehabilitacji dla dzikich zwierząt (w tym chronionych);
  • usuwanie skutków mechanicznego zniszczenia i dewastacji siedlisk przyrodniczych;
  • renaturyzacja/remediacja obszarów, w tym siedlisk przyrodniczych zdegradowanych i zniekształconych przez człowieka;
  • ograniczenie antropopresji ? minimalizacja emisji do środowiska z budynków/obiektów użyteczności publicznej;
  • działalność przeciwpowodziowa ? przeciwdziałanie lokalnym podtopieniom, wspieranie małej retencji.

Lokalne inicjatywy obywatelskie muszą być:

  • realizowane na terenach ogólnodostępnych czyli powszechnie, publicznie i nieodpłatnie dostępnych, z wyłączeniem terenów/obiektów stanowiących własność lub będących w wieczystym użytkowaniu osób fizycznych lub przedsiębiorców (nie dotyczy spółdzielni mieszkaniowych i organizacji pozarządowych prowadzących działalność gospodarczą),
  • pozytywnie zaopiniowane przez lokalne władze samorządowe co do zasadności i możliwości ich realizacji;
  • realizowane za pisemną zgodą właściciela terenu lub obiektu albo podmiotu, który dysponuje odpowiednim tytułem prawnym do terenu lub obiektu, na którym ma być realizowana inicjatywa;
  • realizowane zgodnie z obowiązującymi przepisami prawa.

Termin składania zgłoszenia: 21/01/2016

Okres realizacji projektu: październik 2016 - wrzesień 2017

Ilość inicjatyw lokalnych oddolnych w projekcie: 15 inicjatyw

Budżet na 1 inicjatywę: ok. 18 000 PLN

Dofinansowanie: 100%

Dokumenty niezbędne do złożenia inicjatywy:

  1. Formularz zgłoszeniowy wraz z harmonogramem rzeczowo-finansowym inicjatywy.
  2. Opinie lokalnych władz samorządowych dotyczące zasadności i możliwości realizacji inicjatyw.
  3. Zgody podmiotów dysponujących terenem/nieruchomością na realizację inicjatywy.
  4. Umowa wstępna: dla osoby fizycznej lub dla organizacji

Wypełniony formularz należy odesłać pocztą elektroniczną na adres: biuro@dziedzictwoprzyrodnicze.pl lub pocztą do dnia 21/01/2016 r. na adres: Fundacja Dziedzictwo Przyrodnicze, ul. Mickiewicza 44 lok. 5, 37-700 Przemyśl.

Wybrane propozycje zostaną ujęte we wniosku o dofinansowanie, który zostanie złożony przez Fundację  NFOŚiGW.

Zapytania w sprawie inicjatyw należy kierować na adres mailowy: biuro@dziedzictwoprzyrodnicze.pl.

Więcej informacji o naborze można znaleźć na stronie:

https://www.nfosigw.gov.pl/oferta-finansowania/srodki-krajowe/programy-priorytetowe/inicjatywy-obywatelskie/konkurs-2015/

Kategoria wpisu